Ciasto marchewkowe z orzechami i kremem cytrynowym

 
Marchew pojawiala sie na liscie skladnikow ciast juz w sredniowieczu, kiedy byla uzywana jako slodki zamiennik drogiego i trudno dostepnego cukru. Mimo, ze ojczyzna ciasta marchewkowego najprawdopodobniej sa Wlochy, wiekszosc osob kojarzy je glownie z kuchnia Wielkiej Brytanii, gdzie jest niezwykle popularne od czasow racjonowania zywnosci podczas II Wojny Swiatowej. Do Stanow dotarlo wraz z europejskimi imigrantami w latach 50-tych. Od tego czasu to smaczne ciasto wielokrotnie prowadzilo w sondazach na ulubiony slodki wypiek Brytyjczykow i Amerykanow, a obecnie mozna je kupic w praktycznie kazdej kawiarni na Wyspach. Niedawno dotarlo takze do Polski, gdzie rowniez nie brakuje jego amatorow. Popularnosc ciasta marchewkowego zupelnie mnie nie dziwi i mimo mojego poczatkowego sceptycyzmu (spowodowanego traumatycznym spotkaniem z tlustym, bezsmakowym kawalkiem ciasta, przelozonego przeslodzonym kremem w jednej z popularnych kawiarni), teraz znajduje sie na liscie moich ulubionych wypiekow z kategorii „codziennych, do kawy”.
Zanim upieklam swoje wymarzone ciasto marchewkowe, ktore calkowicie satysfakcjonowaloby mnie zarowno pod wzgledem smaku, jak i konsystencji, wyprobowalam wiele przepisow. Jedne byly lepsze, inne gorsze, ale dopiero TEN jest idealny
Ciasto z tego przepisu jest wilgotne, ale rownoczesnie puszyste i lekkie. Poza tradycyjnie dodawanymi do ciasta marchewkowego orzechami wloskimi, w mojej wersji znajduja sie takze pistacje, orzechy laskowe i rodzynki. Poza nuta korzenna, nadana przez odrobine cynamonu, galki muszkatolowej i kardamonu, w ciescie czuc takze delikatny smak skorki otartej z pomaranczy, wiorkow kokosowych i ananasa. Calosc nie smakowalaby tak dobrze, gdyby nie byla przelozona kremem na bazie kremowego serka Philadelphia i smietanki kremowki. Tradycyjnie krem jest dosc slodki i mdly, wiec postanowilam nieco go orzezwic i dodalam do niego lemon curd. To byl strzal w dziesiatke, a dzieki kremowi cytrynowemu ciasto nie jest mdle.
Dzieki dodatkowi kremu ciasto zyskuje nie tylko na smaku, ale rowniez na wygladzie. Mysle, ze z powodzeniem moze zastapic tort urodzinowy – wtedy polecam Wam zrobic krem z poltorej porcji i przeciac ciasto na trzy blaty.
 
 
Skladniki na tortownice o srednicy 23-24 cm:
300 g marchewki
100 g ananasa z puszki
20 g orzechow laskowych
20 g orzechow wloskich
20 g niesolonych pistacji (waga bez skorupek)
20 g rodzynek
80 g wiorkow kokosowych
1 lyzka skorki otartej z pomaranczy
300 g maki pszennej
1 lyzeczka cynamonu
1 lyzka cukru z prawdziwa wanilia
szczypta kardamonu
szczypta galki muszkatolowej
1 lyzeczka sody oczyszczonej
3/4 lyzeczki proszku do pieczenia
3 jajka
200 g cukru trzcinowego
225 ml oleju slonecznikowego
Krem cytrynowy:
250 ml smietanki kremowki 30%
250 g kremowego serka typu Philadelphia
200 g kremu cytrynowego lemon curd (przepis tutaj
 
Dodatkowo:
orzechy i wiorki kokosowe do dekoracji
Przygotowanie ciasta marchewkowego: Marchew obrac i zetrzec na tarce o malych oczkach. Ananasa odsaczyc i pokroic w drobna kostke. Orzechy drobno posiekac. 
  
W jednej misce wymieszac marchew z ananasem, orzechami, rodzynkami, skorka otarta z pomaranczy i wiorkami kokosowymi. W drugiej misce przesiac make i dodac do niej sode oczyszczona, proszek do pieczenia, cynamon, kardamon i galke muszkatolowa. 
Jajka ubic do bialosci, pod koniec miksowania dodajac cukier i cukier z prawdziwa wanilia. Masa powinna byc jasna, gesta i puszysta. Nie przestajac ubijac, powoli dodawac olej. 
Do masy jajecznej wmieszac zawartosci miski z marchwia. Krotko zmiksowac na najmniejszych obrotach miksera. Dodac suche skladniki i dokladnie wymieszac za pomoca lyzki/szpatulki. 
Dno tortownicy wylozyc papierem do pieczenia. Brzegi formy najpierw wysmarowac maslem, a nastepnie wysypac kasza manna/bulka tarta. Do tak przygotowanej tortownicy przelozyc surowe ciasto. Wyrownac wierzch. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 150C (bez termoobiegu) i piec przez okolo 60-70 minut, do tzw. „suchego patyczka”.
Po upieczeniu ciasto wyjac z piekarnika i dokladnie ostudzic, odpinajac brzegi tortownicy po okolo 20-30 minutach.

 

Przygotowanie kremu cytrynowego: Kremowy serek wymieszac z lemon curd za pomoca lyzki. Masa powinna byc gladka i gesta. Kremowke ubic na sztywno. Ubita kremowke partiami wmieszac do masy z serka i lemon curd – najlepiej podzielic to na 3-4 tury. 
 
Zlozenie ciasta: Ostudzone ciasto przeciac na dwie czesci, uzywajac noza do chleba z zabkami albo ostrego sznurka. Pierwsza czesc posmarowac 1/3 kremu cytrynowego. Przykryc drugim blatem. Na wierzch ciasta nalozyc 1/3 kremu, a pozostalym kremem udekorowac boki. Dokladnie wyrownac, najlepiej uzywajac w tym celu szpatulki cukierniczej albo noza do masla. Wierzch posypac wiorkami kokosowymi i udekorowac orzechami. Wstawic do lodowki na godzine, zeby krem stezal. Potem mozna przechowywac ciasto w temperaturze pokojowej. Ciasto najlepiej smakuje drugiego dnia po upieczeniu.
Smacznego!
 
 

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Pijany kokosowiec

Ciasto dla tych z Was, ktorzy lubia alkoholowe akcenty w slodkosciach. Wyglada ladnie i elegancko. To jeden z tych wypiekow, ktore swietnie sprawdza sie na imprezowym stole. Kruche, wrecz rozplywajace sie w ustach kruche placki sa posmarowane kwaskowatym dzemem porzeczkowym i przelozone maslanym kremem kokosowym z dodatkiem kaszy manny i sporej ilosci alkoholu. Ciasto nie jest zbyt slodkie, co uwazam za wielka zalete. Mnie najbardziej smakowaly kruche placki, ktore na pewno wykorzystam jeszcze w niejednym wypieku. To pewnie dlatego, ze ja nie przepadam ani za kremem maslanym ani za dodatkiem wodki do slodyczy :) Jednakze jako, ze reszcie rodziny i innym osobom, ktore mialy okazje go sprobowac, ciasto smakowalo bardzo, to i tak polecam Wam ten przepis.

 

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Składniki na blachę o boku 20 cm
przepis z tej strony

Krem kokosowy:
1,5 szklanki wiórków kokosowych
1 szklanka kaszy manny (nie błyskawicznej)
100 ml mleka
150 ml wódki
200 g miękkiego masła
1 szklanka cukru

Kruche placki:
250 g masła (w oryginale byla margaryna, ale ja zdecydowanie polecam Wam maslo!)
4 żółtka
2,5 szklanki mąki pszennej
2/3 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Dodatkowo: 
słoik dżemu z czarnej porzeczki
kilka łyżek wiórków kokosowych
cukier puder do oprószenia


Przygotowanie kremu: Wiórki kokosowe wymieszać z kaszą manną i zalać całość mlekiem i wódką. Dokładnie wymieszać, przełoży do szczelnego pojemnika i wstawić do lodówki na całą noc. 
Następnego dnia masło utrzeć z cukrem, aż masa będzie lekka, jasna i puszysta. Powinno trwać to około 10 minut. Do masy maślanej dodać namoczone wiórki i kaszę, zmiksować na niskich obrotach miksera, jedynie do połączenia się składników.
Przygotowanie kruchych placków: Mąkę wymieszać z cukrem i proszkiem do pieczenia. Dodać pokrojone na kawałki zimne masło i ucierać palcami, aż do uzyskania ciasta o konsystencji kruszonki. Dodać żółtka i szybko zagnieść. Ciasto przełożyć do miski i schłodzić w lodówce przez godzinę.
Schłodzone ciasto podzielić na dwie części. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Pierwszą częścią ciasta wylepić dno formy. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i piec przez 20 minut, aż placek się ładnie zarumieni. Tak samo postąpić z drugim plackiem. Po upieczeniu należy uważać, bo ciasto jest bardzo kruche i delikatne.
Przygotowanie ciasta: Pierwszy placek posmarować połową słoika dżemu, a następnie wyłożyć na niego krem kokosowy. Dokładnie wyrównać. Wierzch kremu posypać kilkoma łyżkami wiórków kokosowych. Drugi placek posmarować resztą dżemu (ja o tym zapomniałam ;)), i delikatnie ułożyć go na kremie, dżemem do dołu. Wierzch oprószyć cukrem pudrem. 
Schłodzić w lodówce przez całą noc (10h). 

Smacznego!


Tort "Stefanka"

Stefanka, zwana także „miodownikiem” to bardzo popularne ciasto, znane prawie w każdym regionie Polski i pojawiające się na stole na różne wyjątkowo okazje, począwszy od imienin, a skończywszy na Świętach. To jeden z tych wypieków, które przyrządzały Wasze babcie i matki. Nieco staromodny, zarówno jeśli chodzi o wygląd, jak i smak. Przyrządzany z niedrogich i ogólnodostępnych składników szczyt swojej popularności osiągnął w PRLu.

Ja postanowiłam nadać temu staromodnemu ciastu nowego życia i upiec je w nieco innej, ulepszonej wersji. Moja stefanka jest tak wysoka, że z powodzeniem można nazwać ją tortem. Przyrządzone w tradycyjny sposób placki miodowe, na które przepis znajduje się chyba w każdym starym, pożółkłym zeszycie z przepisami, przełożyłam dwoma rodzajami kremu na bazie kaszy manny – waniliowym i kakaowym. Blaty posmarowałam także powidłami śliwkowymi, które nieco ożywiły smak ciasta, nadając mu przyjemnej kwaskowatości. Całość polałam polewą z gorzkiej czekolady.

Ciasto smakowało wszystkim domownikom, a nawet mnie, choć ja zawsze twierdziłam, że nie lubię miodownika. Jeśli zdecydujecie się upiec stefankę, pamiętajcie, że blaty miodowe są miękkie dopiero po 2 dniach od upieczenia i przełożenia, a ciasto smakuje lepiej każdego następnego dnia. Moim zdaniem najlepsze było czwartego dnia, więc warto się powstrzymać i nie zjeść całego tortu od razu :)

Składniki na 5 blatów miodowych:
tortownica o średnicy 20 cm
500 g mąki pszennej
115 g cukru
3 czubate łyżki płynnego miodu
125 g miękkiego masła
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 niepełna łyżeczka sody oczyszczonej
2 jajka 

Składniki na krem waniliowy:
350 ml mleka
3 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
1/3 szklanki cukru
4 czubate łyżki kaszy manny
100 g miękkiego masła

Składniki na krem kakaowy:
350 ml mleka
1/2 szklanki cukru
4 czubate łyżki kaszy manny
2 łyżki ciemnego kakao
100 g miękkiego masła

Polewa:
100 g gorzkiej czekolady
40 ml mleka
2 czubate łyżki masła

Dodatkowo:
słoik powideł śliwkowych
wiórki kokosowe


Dzień 1
Przygotowanie blatów miodowych: Wszystkie składniki szybko zagnieść, aż powstanie gładkie i miękkie ciasto. Ciasto podzielić na 5 równych części. Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia. Pierwszą częścią ciasta wyłożyć dno tortownicy. Placki powinny być cienkie. Ponakłuwać ciasto widelcem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 170C. Piec przez 10 minut, aż placek będzie rumiany. Tak samo postąpić z pozostałymi plackami. Placki stygną szybko, więc tak naprawdę wystarczy poczekać 5 minut, aż ciasto przestygnie i można je delikatnie wyjąć z tortownicy, a następnie zabrać się za kolejny placek. 
Przygotowanie kremu waniliowego: 250 ml mleka zagotować wraz z cukrem i cukrem z prawdziwą wanilią. 100 ml mleka wymieszać z kaszą manną. Kiedy mleko się zagotuje, wlać do niego kaszę mannę, ciągle mieszając, żeby nie powstały grudki. Zmniejszyć ogień i gotować na małym ogniu przez około 5-7 minut, aż masa zgęstnieje. Od czasu do czasu mieszać, żeby krem się nie przypalił. Odstawić do ostudzenia, przykrywając wierzch kremu folią aluminiową – dzięki temu nie zrobi się kożuch. Miękkie masło lekko utrzeć mikserem, a następnie wymieszać z kremem z kaszy manny, aż składniki dobrze się połączą.
Przygotowanie kremu kakaowego:  250 ml mleka zagotować wraz z cukrem. 100 ml mleka wymieszać z kaszą manną i kakao. Kiedy mleko się zagotuje, wlać do niego kaszę mannę, ciągle mieszając, żeby nie powstały grudki. Zmniejszyć ogień i gotować na małym ogniu przez około 5-7 minut, aż masa zgęstnieje. Od czasu do czasu mieszać, żeby krem się nie przypalił. Odstawić do ostudzenia, przykrywając wierzch kremu folią aluminiową – dzięki temu nie zrobi się kożuch. Miękkie masło lekko utrzeć mikserem, a następnie wymieszać z kremem z kaszy manny, aż składniki dobrze się połączą.
Przygotowanie tortu: Na paterze ułożyć pierwszy blat miodowy. Posmarować warstwą powideł śliwkowych,  a następnie delikatnie wyłożyć połowę masy waniliowej. Przykryć kolejnym plackiem i posmarować go warstwą powideł, a następnie wyłożyć na niego połowę masy kakaowej. Schemat powtórzyć jeszcze raz: placek z powidłami i kremem waniliowym, a potem placek z powidłami i kremem kakaowym. Na koniec ułożyć ostatni placek. Dokładnie docisnąć całość i wyrównać brzegi. Wstawić do lodówki na całą noc.
Dzień 2
Następnego dnia przygotować polewę: Czekoladę roztopić w rondelku wraz z mlekiem i masłem. Lekko przestudzić, a następnie pokryć nią torcik, zaczynając od wierzchu. Polewa dość szybko zastyga na schłodzonym cieście, więc nie powinno być problemów z rozsmarowaniem jej na bokach tortu. Na koniec posypać wierzch wiórkami kokosowymi albo dowolnie udekorować. Wstawić do lodówki na kolejną godzinę, żeby polewa stężała.
Dzień 3
Wyjąć z lodówki i przechowywać w temperaturze pokojowej. Tort najlepiej jeść dopiero po dwóch dniach od zrobienia (powinien odczekać kolejny dzień po zrobieniu polewy), bo dopiero wtedy blaty miodowe będą wystarczająco miękkie.
Smacznego!

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Makowiec na biszkopcie z kremem sernikowym

Aż trudno uwierzyć, że już nadszedł początek grudnia. Jeszcze niedawno wygrzewałam się na słońcu, pijąc poranną kawę na tarasie, a teraz rankiem z trudem wstaję z łóżka ze smutkiem zerkając na szaroburą aurę. Pociesza mnie tylko to, że święta zbliżają się małymi kroczkami! A Boże Narodzenie to zdecydowanie moje ulubione święta w roku, także pod względem kulinarnym. Przygotowanie potraw bożonarodzeniowych daje ogromne pole do popisu dla naszej kreatywności. W końcu nie sztuką jest co roku podawać dokładnie te same dania i ciasta. Mimo, że na naszym wigilijnym i świątecznym stole pojawiają się pewne stałe, niezmienne od lat pozycje (np, pierogi z kapustą i grzybami), zawsze staram się wymyślić coś nowego, wnoszącego powiew orzeźwiającej smakowitości. Nie ukrywam, że najbardziej lubię eksperymentować z ciastami i ich przygotowania zawsze zaczynam już  pod koniec listopada. Żaden z domowników nie ma nic przeciwko, bo wszyscy lubimy ciasta z makiem, bakaliami, serem, marcepanem, pomarańczami i innymi składnikami, które nieodzownie kojarzą się ze świętami. 
Dzisiaj mam dla Was przepis na ciasto, które na pewno pojawi się na naszym tegorocznym wigilijnym stole – makowiec na biszkopcie z kremem sernikowo-jogurtowym z białą czekoladą. Delikatny i puszysty biszkopt jest przykryty pyszną masą makową, pełną bakalii - suszonej żurawiny i śliwek, rodzynek, wiórek kokosowych, skórki pomarańczowej, orzechów włoskich. Niby nic takiego, bo przepis na makowiec na biszkopcie krąży w sieci  i jest dość dobrze znany. Z jednym wyjątkiem – swoje ciasto dodatkowo wzbogaciłam lekkim kremem jogurtowo-sernikowym z dodatkiem białej czekolady, który podnosi to proste ciasto do zupełnie innej rangi. Inspiracją był tradycyjny seromakowiec (przepis tutaj), który chciałam zamienić na coś lżejszego, bardziej kremowego i eleganckiego (i dla wielu o wiele smaczniejezego!). Eksperyment uważam za niezwykle udany, a ciasto zniknęło z patery w jeden dzień. Oczywiście w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach ;)
Tym ciastem rozpoczynam serię przepisów świątecznych, które będą pojawiały się na blogu przez cały grudzień. Mam nadzieję, że się Wam przydadzą, gdy będziecie myśleć nad skomponowaniem własnego menu świątecznego :) 
Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm albo blachę o boku 20 cm
przepis własny

Warstwa makowa:
350 g suchego mielonego maku*
2 jajka
80 g miękkiego masła
8 łyżek cukru
1/2 szklanki miodu
50 g rodzynek
50 g suszonej żurawiny
4 suszone śliwki, pokrojone na małe kawałki
4 łyżki wiórków kokosowych
50 g posiekanych orzechów włoskich
garść kandyzowanej skórki pomarańczowej
2 łyżki kaszy manny
opcjonalnie: 1 łyżka naturalnego ekstraktu migdałowego albo pomarańczowego

Biszkopt:
2 jajka
1/3 szklanki cukru
1/3 szklanki mąki pszennej
1,5 łyżki mąki ziemniaczanej

Krem sernikowo-jogurtowy:
100 g zmielonego twarogu do sernika
100 g jogurtu naturalnego
100 g białej czekolady

Dodatkowo:
kandyzowana skórka pomarańczowa do posypania

*jeśli takiego nie znajdziecie, to będziecie musieli dwukrotnie zemleć mak po namoczeniu. Kupno zmielonego suchego maku znacznie ułatwia proces przygotowania ciasta
Przygotowanie masy makowej: Mak zalać wodą wymieszaną z mlekiem w proporcjach 1:1. Odstawić do namoczenia na 4-5 h, a najlepiej na całą noc. Po namoczeniu dobrze odsączyć z nadmiaru płynu. 
Masło utrzeć z cukrem do białości, a następnie dodawać po jednym żółtku, ciągle miksując.  Dodawać partiami namoczony mak. Dodać miód, próbując czy masa jest wystarczająco słodka. Wmieszać bakalie i ekstrakt.
Białka ubić na sztywną pianę i bardzo delikatnie wymieszać z masą makową.
Formę wyłożyć papierem do pieczenia. Delikatnie przełożyć do niej masę makową i dobrze wyrównać. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175C. Piec przez 35 minut.
Przygotowanie biszkoptu: Mąki przesiać. Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Następnie dodawać po jednym żółtku. Na koniec delikatnie wmieszać mąkę, najlepiej przy pomocy łyżki albo rózgi.
Ciasto wylać na gorącą, upieczoną masę makową. Wyrównać. Wstawić do piekarnika i piec przez około 20 minut, do tzw. „suchego patyczka”.
Kiedy ciasto wystygnie delikatnie podnieść papier do pieczenia wraz z ciastem i wyjąć z formy. Ciasto nakryć dużą tacką/talerzem i odwrócić do góry nogami, tak żeby biszkopt był na dole, a masa makowa na górze. Delikatnie odkleić papier do pieczenia.
Przygotowanie kremu: Białą czekoladę roztopić w kąpieli wodnej i lekko przestudzić. Za pomocą łyżki wymieszać z jogurtem i twarogiem – nie polecam miksowania kremu, bo może się upłynnić. Krem rozsmarować na ostudzonym cieście. Posypać kandyzowaną skórką pomarańczową. Wstawić do lodówki na 2 h, żeby masa lekko stężała. Następnie wyjąć ciasto z lodówki, bo najlepiej smakuje w temperaturze pokojowej. Gdy krem raz się zsiądzie, to jeśli nie jest zbyt ciepło, nie upłynni się.
Smacznego!

Torcik czekoladowy z musem herbacianym

Jakis czas temu przygotowalam dla swojej babci torcik imieninowy. Zadanie bylo o tyle trudne, ze tort musial byc na tyle uniwersalny, zeby smakowal zarowno dzieciom, jak i doroslym, ale takze niepospolity i ciekawy. Poza tym dostalam od babci kilka wskazowek, dotyczacych tego jak powinno wygladac jej wymarzone ciasto. Mialo miec czekoladowy biszkopt, delikatna mase i zawierac jakies owoce. Nie moglo byc w nim ani orzechow ani bakalii. Dosyc dlugo zastanawialam sie jaki tort upiec, az z pomoca przyszedl mi przepis Bozeny Sikon na torcik czekoladowy z musem herbacianym, ktory zmodyfikowalam i dostosowalam do swoich potrzeb. Wyszlo pysznie. Puszysty biszkopt czekoladowy, nasaczony ponczem z sokiem z limonki jest przelozony musem smietanowym, aromatyzowanym zielona herbata, z dodatkiem zoltek i bialej czekolady, a calosci dopelnia dzem z owocow egzotycznych (marakui, mango i ananasa). Torcik by subtelny w smaku, z wyczuwalnym aromatem zielonej herbaty i orzezwiajaca nuta owocowa. Wszystkim bardzo smakowal, a mus herbaciany na pewno kiedys wykorzystam jako dodatek do innych ciast.

 Niestety nie mam zdjecia tortu w calosci. Zdjecia musialam robic w pospiechu, podczas imieninowego obiadu u babci :) Wszyscy nadal nie moga wyjsc z podziwu, ze fotografuje prawie wszystko, co przygotowuje…. :)
Skladniki na tortownice o srednicy 20 cm
(lekko zmodyfikowany przepis Bozeny Sikon)
Biszkopt czekoladowy:
8 jajek
100 g cukru
120 g maki pszennej
15 g maki ziemniaczanej
15 g ciemnego kakao
Mus herbaciany:
2 zoltka
20 g cukru
160 g bialej czekolady
8 g zelatyny w proszku
400 ml smietanki kremowki
30 g zielonej herbaty
Poncz:
250 g syropu cukrowego (woda z cukrem w proporcji 1:1, zagotowana i ostudzona)
sok z 1 limonki
Dodatkowo:
dzem z owocow egzotycznych (np. z ananasem, mango i marakuja/ananasowy/pomaranczowy)
starta czekolada albo platki migdalowe do dekoracji
Przygotowanie biszkoptu: Jajka ubic z cukrem, az masa bedzie jasna, gesta i puszysta. Obie maki przesiac i wymieszac z kakao. Suche skladniki dodac do masy jajecznej i bardzo delikatnie wymieszac. Mase przelozyc do tortownicy wylozonej papierem do pieczenia. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 200C i piec do tzw. „suchego patyczka” – u mnie trwalo to okolo 20 minut. Po upieczeniu zostawic biszkopt w piekarniku na 15 minut, a nastepnie wystudzic w temperaturze pokojowej. Po wystudzeniu przekroic na 2 czesci.
Przygotowanie musu: Smietanke podgrzac wraz z herbata i odstawic na 10 minut, az herbata sie zaparzy. Przelac smietanke przez sitko, zeby pozbyc sie herbaty. Zoltka utrzec z cukrem na kogel-mogel. Czekolade rozpuscic w kapieli wodnej i lekko przestudzic. Zelatyne rozpuscic w odrobinie goracej wody – 2-3 lyzkach. Do zoltek dodac biala czekolade i zelatyne i zmiksowac do polaczenia sie skladnikow. Dodac 2 kieliszki (100 g) herbacianej smietany, dokladnie wymieszac. Reszte smietany ubic na sztywno i delikatnie polaczyc z masa jajeczno-czekoladowa.
Zlozenie tortu: Pierwszy blat biszkoptowy nasaczyc polowa ponczu i rozsmarowac na nim dzem owocowy. Przykryc polowa musu herbacianego*, a nastepnie drugim blatem. Nasaczyc blat ponczem i rozsmarowac na nim polowe pozostalego musu.  Dokladnie wyrownac. Reszte musu rozsmarowac na brzegach tortu. Dowolnie udekorowac, np. starta czekolada albo platkami migdalowymi.
Schlodzic w lodowce przez kilka godzin, a najlepiej przez cala noc.
*polecam lekko schlodzic mus przez rozsmarowywaniem go na torcie – zaraz po przygotowaniu jest malo sztywny. U mnie wystarczylo wlozyc mus na 15 minut do lodowki. Nie polecam chlodzic go dluzej, bo nie powinien zbyt mocno stezec przed rozsmarowaniem go na torcie – straci wtedy wiele ze swojej lekkosci i delikatnosci.
Smacznego!


Krówka ze słonecznikiem

Ostatnio miałam okazję bawić się na weselu znajomej, gdzie jadłam bardzo dobre ciasto z karmelizowanym słonecznikiem i kremem karmelowym. Posmakowało mi na tyle, że postanowiłam stworzyć w domu własną wersję tego wypieku, zamieniając jasny biszkopt na kakaowy, do kremu dodając masy krówkowej o smaku truflowym, a wierzch polewając gorzką czekoladą. Eksperyment się udał, bo ciasto wyszło naprawdę bardzo smaczne. Połączenie masy karmelowej o fajnym lekko truflowym smaku, puszystego biszkoptu, herbatników, gorzkiej czekolady i chrupiącego, karmelizowanego słonecznika nie mogło mi nie smakować. Karmelizowany słonecznik posmakował mi tak bardzo, że na pewno wykorzystam go do innych ciast albo po prostu zrobię go więcej i zjem solo :) Ostrzegam Was tylko, że ciasto należy do tych bardzo słodkich, więc albo trzeba je sobie rozsądnie dawkować albo być prawdziwym łasuchem ;)
Składniki na formę o boku 25 cm

Biszkopt kakaowy:

  • 4 jajka
  • 6 łyżek cukru
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 4 łyżki mąki ziemniaczanej 
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  •  szczypta soli

 Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Pod koniec ubijania dodać cukier. Dodawać po jednym żółtku, miksując na wolnych obrotach miksera. Oba rodzaje mąki przesiać, wymieszać z proszkiem do pieczenia i kakao. Delikatnie połączyć z masą jajeczną. Masę przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C. Piec około 20-25 minut do tzw. „suchego patyczka”. Przed posmarowaniem kremem, ostudzić.

Poncz:

  • 1/2 szklanki gorącej wody
  • 1 torebka herbaty
  • 1 łyżeczka cukru
  • 2 łyżki rumu

W gorącej wodzie zaparzyć herbatę. Wyjąć torebkę, dodać cukier i rum. Odstawić do wystudzenia.

Krem krówkowy:

  • 1 puszka (400 g) masy krówkowej (polecam tę o smaku truflowym!)
  • 100 g miękkiego masła

Masło utrzeć do białości. Dodać masę krówkową i zmiksować razem, aż powstanie gładka masa.

Słonecznik w karmelu:

  • 1/4 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki ziaren słonecznika
  • 50 g masła

 Na patelni roztopić masło wraz z cukrem. Podsmażać, aż masa nabierze lekko złocistego koloru. Dodać słonecznik i prażyć razem przez kilka minut. Masę wylać na papier do pieczenia i odstawić do ostudzenia, a następnie pokruszyć zlepione ziarna.

Dodatkowo:

  • herbatniki
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 2 łyżki masła
  • 4 łyżki mleka

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej wraz z masłem i mlekiem. Lekko przestudzić.

Biszkopt nasączyć ponczem. Na biszkopcie rozsmarować 1/2 kremu krówkowego, a na niej ułożyć herbatniki, w razie potrzeby przycinając je. Przykryć resztą kremu i kolejną warstwą herbatników. Polać polewą, równomiernie rozsmarowując ją na herbatnikach. Póki polewa jest wciąż płynna, wierzch posypać karmelizowanym słonecznikiem.Wstawić do lodówki na około 2h, żeby ciasto stężało – potem nie trzeba go już przechowywać w lodówce, chyba, że jest bardzo ciepło. Ciasto najlepiej smakuje dzień po upieczeniu.

Smacznego!

Przekładaniec z solonym karmelem


Mimo, że tak jak ostatnio Wam wspominałam, solony krem karmelowy najchętniej wyjadałabym łyżką prosto ze słoika, tym razem postanowiłam dodać go do ciasta. Pomysł na to ciasto zrodził się w mojej głowie całkiem spontanicznie, a inspiracją do jego powstania było klasyczne połączenie czekolady i solonego karmelu. Początkowo miałam ochotę na tartę z musem z gorzkiej czekolady, ale potem przypomniałam sobie, że obiecałam mamie, że zrobię jakieś ciasto z kremem budyniowym. W końcu na stole pojawił się przekładaniec z kakaowego biszkoptu genueńskiego, przełożonego solonym kremem karmelowym i kremem budyniowym, zwieńczony warstwą krakersów oblanych gorzką czekoladą. Całość smakuje naprawdę świetnie, bo wszystkie smaki dobrze się uzupełniają. Ciasto ma tylko jedną wadę – uzależnia i ciężko powstrzymać się przed sięgnięciem po kolejny kawałek.

Jeśli zdecydujecie się zrobić to ciasto, nie rezygnujcie z dodatku solonego karmelu na rzecz innych, podobnych kremów, np. masy krówkowej. Zróbcie je także dzień wcześniej, bo najlepiej smakuje następnego dnia po upieczeniu, gdy wszystkie smaki się ze sobą przegryzą.


 Składniki na blachę o wymiarach 23×23 cm
Przepis własny

Czekoladowy biszkopt genueński:
  • 4 jajka (białka i żółtka osobno)
  • 100 g cukru
  • 80 g mąki pszennej
  • 2 łyżki ciemnego kakao
  • 20 g roztopionego masła
  • szczypta soli
Nasączenie biszkoptu:
  • 30 ml rumu
  • 20 ml wody
  • łyżeczka cukru
 Krem budyniowy:
  • 250 ml mleka
  • 1 żółtko
  • 1,5 łyżki mąki pszennej
  • 1 łyżka mąki kukurydzianej
  • 2,5 łyżki cukru
  • 75 g miękkiego masła
  • kilka kropel aromatu migdałowego
Dodatkowo:
  • 6-8 łyżek solonego karmelu (przepis tutaj)
  • 6 czubatych łyżek konfitury morelowej
  • krakersy
  • 60 g gorzkiej czekolady
  • 5 łyżek mleka
 Przygotowanie biszkoptu: Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier i ubijać aż masa będzie lśniąca i sztywna. Dodawać po jednym żółtku, ciągle miksując. Mąkę przesiać z kakao i dodać do masy, miksując na niskich obrotach miksera, tylko do połączenia się składników. Na koniec delikatnie wmieszać roztopione i ostudzone masło. Masę przelać do formy z dnem wyłożonym papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C na około 25 minut – piec do tzw. „suchego patyczka”. Po upieczeniu lekko przestudzić w uchylonym piekarniku. Ostudzony biszkopt przekroić na dwa blaty. 
Poncz: W gorącej wodzie rozpuścić cukier i zostawić do wystudzenia. Następnie dodać rum i wymieszać.
Przygotowanie kremu: Połowę mleka zagotować z cukrem. Resztę mleka zmiksować z mąkami i żółtkiem, a następnie dodać do gotującego się mleka. Zmniejszyć ogień i ciągle mieszając, gotować do zgęstnienia. Przykryć folią aluminiową tak żeby dotykała masy i odstawić do ostudzenia. 
Miękkie masło utrzeć do białości. Stopniowo dodawać po łyżce kremu budyniowego. Na koniec dodać aromat migdałowy i dokładnie wymieszać.
Składanie ciasta: Pierwszy blat nasączyć połową ponczu i posmarować go solonym karmelem. Przykryć drugim blatem i nasączyć go resztą ponczu. Biszkopt posmarować konfiturą morelową, a następnie bardzo delikatnie wyłożyć krem budyniowy, tak żeby nie połączył się z konfiturą. Na wierzchu ułożyć krakersy.
Polewa: Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej wraz z mlekiem. Roztopioną czekoladą posmarować krakersy. Wstawić ciasto do lodówki na 2-3h. Później można je przechowywać w temperaturze pokojowej – w temperaturze pokojowej smakuje nawet lepiej. Ciasto jest najlepsze następnego dnia po pieczeniu.
Smacznego!

Tort pralinowy

 Od dawna słyszałam same pochwalne wypowiedzi na temat tortu pralinowego ze słynnej „ptasiej” cukierni (na literę S…), więc któregoś dnia postanowiłam nie tylko skosztować słynnego ciasta, ale także odtworzyć je w domu. Zamówiłam pokaźny kawałek w lokalnej filii firmy w moim mieście i zjadłam ze smakiem, notując w notatniku wszystkie składniki, które mogę wyczuć. Potem zrobiłam zdjęcie tortu telefonem i wyszłam z cukierni pełna motywacji i chęci do odtworzenia tego słodkiego cuda w domowym zaciszu. Ponad tydzień kombinowałam jak zgrać wszystkie smaki i jak osiągnąć pożądany efekt. W końcu nadszedł „dzień zero” i zabrałam się za pieczenie. Jak wyszło? Pysznie! Dla porównania ponownie kupiłam oryginał i muszę stwierdzić, że smaki były bardzo zbliżone. W dodatku myślę, że mój biszkopt był lepszy – bardziej puszysty i delikatny. W swojej wersji postanowiłam także zrezygnować z dodania orzechów laskowych do masy czekoladowej – domownicy lubią orzechy, ale nie na tyle, żeby cały tort był nimi przesiąknięty, więc nie było sensu na siłę ich „uszczęśliwiać”. Poza tym do masy pralinowej dodałam tylko prażone migdały w karmelu, rezygnując z dodatku chrupek kukurydzianych. Nieskromnie powiem, że wyszło super i że jestem z siebie dumna, bo dawno nie zrobiłam tak dobrego tortu i to bez konkretnego przepisu.Całość spokojnie podchodzi pod kategorię „szpiegostwa przemysłowego” ;) Hihihi.

Tym, którzy nie mieli okazji skosztować oryginału w skrócie opiszę tort – trzy warstwy czekoladowego biszkoptu są kolejno przełożone: kremem pralinowym z prażonymi migdałami i delikatną nutą pomarańczową, kremem z gorzkiej czekolady, kremem cappuccino i ganache czekoladowym. Całość jest słodka, ale nie zamulająca, a wszystkie elementy świetnie się ze sobą komponują. Na pierwszy plan wychodzi jednak smak praliny. Brzmi dobrze, prawda? :)

Składniki na tortownicę o średnicy 24 cm

Czekoladowy blat biszkoptowy (należy upiec trzy identyczne blaty):
  • 2 jajka
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 1/3 szklanki cukru
  • 1 łyżka kakao (ciemnego, bez cukru)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Oddzielić białka od żółtek. Mąki przesiać z proszkiem do pieczenia i kakao. Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Następnie dodawać po jednym żółtku, ciągle miksując. Dodać mąkę, miksując krótko i na najniższych obrotach miksera, żeby masa nie straciła swojej objętości. Przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec około 12 minut w temperaturze 180C. Ostudzić.
Krem kawowy:
  • 400 ml śmietanki kremówki
  • 180 g białej czekolady
  • 2 łyżki kawy rozpuszczalnej
Czekoladę połamać i umieścić w rondelku wraz ze śmietanką i kawą. Podgrzewać, aż czekolada i kawa się rozpuszczą. Zdjąć palnika, przykryć folią i ostudzić. Wstawić do lodówki na całą noc.
Po tym czasie masę delikatnie ubić mikserem, uważając żeby się nie zważyła.
Pralina:
  • 40 g migdałów, blanszowanych i bez skórki
  • 50 g cukru
  • 2 łyżki wody
 Migdały ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C na 10 minut. Ostudzić.
Do rondelka wsypać cukier. Dodać wodę i nie mieszając, rozpuszczać, aż powstanie lekko brązowy karmel. Wrzucić orzechy i dokładnie wymieszać. Masę przelać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i zostawić do zastygnięcia. Zastygniętą masę rozkruszyć w moździerzu na drobny pył.
 Crème pâtissière:
  • 50 g cukru
  • 2 żółtka
  • 30 g mąki pszennej
  • 250 ml mleka
  Żółtka utrzeć z cukrem na kogel-mogel. Powoli wlewać do nich 75 ml mleka i wsypywać mąkę, ciągle ucierając na niskich obrotach miksera.
Pozostałe mleko zagotować. Zmniejszyć ogień i do gotującego się mleka powoli wlewać masę żółtkową, ciągle mieszając, żeby nie było grudek. Gotować aż masa będzie miała konsystencję gęstego budyniu. Przykryć folią aluminiową, tak żeby dotykała budyniu. Wystudzić i schłodzić w lodówce przez minimum 5-6h, a najlepiej przez całą noc.
 
Krem pralinowy:
  • 280 g crème pâtissière
  • 150 g miękkiego masła
  • 150 g kremu czekoladowo-orzechowego, np. Nutelli
  • cała pralina
  • 2 łyżki drobno posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej
 Masło utrzeć do białości. Stopniowo dodawać do niego krem czekoladowy, ciągle ucierając. Następnie dodawać po łyżce crème pâtissière, miksując na niskich obrotach miksera, aż masa będzie gładka. Dodać pralinę i skórkę pomarańczową. Dokładnie wymieszać. Wstawić do lodówki, żeby masa się lekko schłodziła.
Czekoladowy Ganache:
  • 250 g gorzkiej czekolady (polecam taką o zwartości 60-70% kakao)
  • 100 g śmietanki kremówki
 Czekoladę połamać. Kremówkę podgrzać, ale uważać, żeby się nie zagotowała. Wylać śmietankę na czekoladę i dokładnie wymieszać. Lekko ostudzić i odstawić do lodówki, żeby masa zgęstniała.
Następnie z gotowej masy odjąć 200 g i z powrotem schować do lodówki (to będzie polewa tortu), a resztę wykorzystać do kremu czekoladowego:

  Krem czekoladowy:
  • reszta czekoladowego ganache
  • 100 g śmietanki kremówki 
  • 80 g masła
Masło ubić do białości. Dodać czekoladowe ganache (jeśli będzie zbyt gęste, to można je lekko podgrzać) i zmiksować do połączenia się składników. Kremówkę ubić na sztywno i delikatnie wymieszać ją z masą czekoladową.
  
Składanie tortu:
Pierwszy blat biszkoptowy posmarować kremem pralinowym, wyrównać. Przykryć drugim blatem. Drugi blat posmarować kremem czekoladowym, wyrównać. Przykryć ostatnim blatem, który należy posmarować kremem kawowym. Wstawić do lodówki na 2h, aż krem kawowy na wierzchu tortu ładnie się zsiądzie i zgęstnieje. Wierzch i boki tortu posmarować czekoladowym ganache. Dowolnie udekorować. Schłodzić w lodówce przez całą noc.

Smacznego!

Tort podwójnie musowy z migdałowym biszkoptem

 Ten tort przygotowałam na urodziny mojego taty. Tata uwielbia słodkości i tort musiał spełniać kilka kryteriów: zawierać czekoladę, najlepiej gorzką; efektownie wyglądać; wyróżniać się na tle ciast, które przygotowuję na co dzień (a uwierzcie, że jeśli piecze się ciasta co 2 dni, w tym różnego rodzaju przekładańce z kremem, ciężko jest wymyślić ciasto urodzinowe, które wywoła pożądany efekt – „wow!” – i sprawi, że urodzinowy deser będzie czymś specjalnym). Ten tort spełnił wszystkie kryteria. Ba, efekt „wow” był znacznie większy niż przewidywałam. Wyobraźcie sobie chrupiący spód czekoladowo-orzechowy smakujący trochę jak Nutella przykryty grubą warstwą puszystego i lekkiego musu czekoladowego, który dzięki dodatkowi czekolady o zawartości 70% kakao jest wręcz lekko wytrawny. Ekstremalna czekoladowość musu jest złagodzona słodkim, delikatnym musem z białej czekolady z nutą cytrusowo-kardamonową, a dwie warstwy kremu są oddzielone lekko kleistym biszkoptem migdałowym. Co Wy na to? :)
Tort jest dość czaso- i pracochłonny w przygotowanie, ale uwierzcie mi, że jeśli okazja jest wyjątkowa, to warto się poświęcić. Uśmiech na ustach osoby, dla której go zrobicie, będzie najlepszą nagrodą za trud, który włożyliście w zrobienie tego ciasta. A smak tortu będziecie wspominać jeszcze dużo później… :)
Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm
(zmodyfikowany przeze mnie przepis z archiwalnego numeru Palce Lizać)

Orzechowy spód z „chrupkami”:
  •  100 g gorzkiej czekolady 70%
  • 3 łyżki mleka
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany
  • 50 g pokruszonych orzechów laskowych
  • 90 g ulubionych płatków śniadaniowych, lekko pokruszonych
Czekoladę roztopić z mlekiem i śmietaną. Dodać orzechy i płatki śniadaniowe. Dokładnie wymieszać i rozsmarować na spodzie tortownicy, wyłożonym papierem do pieczenia. Schłodzić w lodówce przez godzinę.
Migdałowy biszkopt:
  • 125 g mielonych migdałów
    125 g cukru pudru
    30 g mąki pszennej
    30 g cukru (w dwóch porcjach: 10 g i 20 g)
  •  65 g jajek
    25 g roztopionego masła
    105 g białek
 Migdały wymieszać z cukrem pudrem, mąką, 10 g cukru i 65 g całych jajek. Ubijać przez kilka minut, aż masa będzie lekko napowietrzona. Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodając 20 g cukru, a następnie delikatnie wmieszać je do reszty ciasta. Na koniec dodać roztopione masło i bardzo delikatnie wymieszać je z ciastem. Masę przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec przez około 8 minut w temperaturze 200C. Wyjąć z piekarnika i ostudzić.


Mus z gorzkiej czekolady:
  •  400 g śmietanki kremówki 36%
  • 200 g gorzkiej czekolady 70%
  • 85 g cukru
  • 85 g żółtek
  • 175 g mleka
  • 8 g żelatyny w proszku
  • 40 g wody
 Żelatynę namoczyć w wodzie (1 łyżce), aż spęcznieje. Cukier zagotować z odrobiną wody (resztą pozostałą po odjęciu 1 łyżki). Żółtka ubić mikserem i stopniowo dolewać syrop cukrowy, aż całość będzie jasna i puszysta. Mleko zagotować i dodać do niego żelatynę. Gorącym mlekiem zalać połamaną czekoladę i dokładnie wymieszać. Ganache czekoladowy dodać do ubitych żółtek i wymieszać składniki za pomocą łyżki. Śmietanę ubić na sztywno i porcjami dodawać do musu, mieszając bardzo delikatnie. Mus wylać na schłodzony spód z chrupkami i wstawić do lodówki na około 1-2h – aż stężeje.
Cytrusowy mus z białej czekolady:
  •  skórka otarta z 1 cytryny i 1 limonki
  • 3-4 ziarna kardamonu
  • 1 laska wanilii
  • 120 g mleka
  • 25 g cukru
  • 55 g żółtek
  • 3 g żelatyny
  • 25 g wody
  • 100 g białej czekolady
  • 300 ml śmietanki kremówki 36%
 Żelatynę rozpuścić w 50 g wody. Mleko zagotować ze skórkami z limonki i cytryny, przekrojoną laską wanilii i kardamonem, a następnie odcedzić na sitku i przelać z powrotem do rondla. Ponownie zagotować. Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą, jasną masę, a następnie wmieszać do gorącego mleka i lekko podgrzać. Gorącym płynem zalać pokruszoną białą czekoladę. Dodać rozpuszczoną żelatynę. Śmietankę ubić na sztywno i połowę energicznie wymieszać z kremem za pomocą trzepaczki. Resztę śmietany wmieszać bardzo delikatnie. 
Na stężałym musie czekoladowym położyć wystudzony biszkopt i rozprowadzić na nim mus z białej czekolady. Wstawić do lodówki na całą noc.
Dodatkowo:
  • długie biszkopty, takie jak do tiramisu
  • 30 g gorzkiej czekolady
Rano oddzielić brzegi ciasta od formy za pomocą noża i delikatnie odpiąć tortownicę. Boki obkleić biszkoptami (należy ściąć dół biszkoptów, tak, żeby były płaskie i „stały”) – na początku można związać całość wstążką, bo biszkopty lepiej przykleją się do tortu, a ciasto będzie ładniej wyglądało. Wierzch oprószyć startą gorzką czekoladą.
Smacznego!

Torcik Owocowa Poezja


W mojej relacji z pobytu w Zakopanem wspominałam Wam o torciku Owocowa Poezja, który jadłam w sławnej cukierni Samanta. Ciasto posmakowało mi tak bardzo, że postanowiłam zrobić własną wersję w domowym zaciszu. Oczywiście nie znam oryginalnego przepisu i tylko inspirowałam się pierwowzorem, wprowadzając kilka zmian, które moim zdaniem sprawiły, że torcik, mówiąc nieskromnie, wyszedł jeszcze lepszy niż ten z Zakopanego. Przede wszystkim zamiast twardej, chrupiącej bezy, w mojej wersji jest delikatny blat bezowy, który upiekłam modyfikując przepis na białą pavlovą. Poza tym do kremów zamiast truskawek dodałam porzeczek i malin, których lekka kwaskowatość świetnie kontrastowała ze słodyczą bezy.  Tym samym powstał jeden z najlepszych torcików owocowych, jakie do tej pory udało mi się zrobić. Polecam i to bardzo, bo mimo, że przygotowanie torcika zajmuje sporo czasu, przyjemność czerpana z każdego kęsa ciasta jest tego warta :)




Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm
przepis własny

Biszkopt kakaowy:

  • 2 jajka (żółtka i białka osobno)
  • szczypta soli
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 1/3 szklanki cukru
  • 1 łyżka kakao
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia

Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Następnie dodawać po jednym żółtku, ciągle miksując. Mąki przesiać z proszkiem do pieczenia i kakao i delikatnie wymieszać z masą jajeczną. Przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec około 12-15 minut w temperaturze 180C – do tzw. „suchego patyczka”.

Beza:
  • 3 białka
  • 180 g cukru
  • 1/3 łyżeczeki cream of tartare
  • 1 łyżeczka octu winnego
 Białka  ubić na sztywno, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Kiedy białka będą ubite i sztywne, delikatnie wmieszać cream of tartare i ocet winny, uważając, żeby równomiernie je rozprowadzić. Masę przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec przez około 40 minut w temperaturze 140C. Po upieczeniu przestudzić w piekarniku przez około 30 minut, a następnie bardzo delikatnie odpiąć brzegi tortownicy – jeśli beza lekka popęka na wierzchu, nie martwcie się, bo i tak będzie przykryta kremem.

Krem malinowy:
  • 400 ml śmietanki kremówki
  • 200 g malin
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżeczka żelatyny
  • 2 łyżki gorącej wody
Żelatynę rozpuścić w gorącej wodzie i odstawić do przestudzenia. Maliny rozgnieść tłuczkiem i wymieszać z 1 łyżką cukru pudru. Kremówkę ubić na sztywno z 3 łyżkami cukru pudru. Do ubitej śmietany wmieszać maliny i żelatynę. Masę rozprowadzić na biszkopcie i wstawić do lodówki na około godzinę, żeby stężała.

 Krem porzeczkowy:

  • 200 ml śmietanki kremówki
  • 50 g białej czekolady
  • 100 g czerwonych porzeczek
 Śmietanę roztopić w kąpieli wodnej i przestudzić. 3/4 porzeczek rozgnieść tłuczkiem, a resztę zostawić w całości. Kremówkę ubić na sztywno, a następnie powoli zmiksować z białą czekoladą, uważając, żeby masa się nie zważyła. Przy pomocy łyżki wmieszać porzeczki.

Na stężałym kremie malinowym delikatnie ułożyć blat bezowy i rozsmarować na nim krem porzeczkowy. Dowolnie udekorować i wstawić do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

Smacznego!

Szarlotka z kremem waniliowym


  Przepyszna, przekładana szarlotka, która składa się z kilku warstw – ciasta kruchego, prażonych jabłek z nutą cytrynową, biszkoptu i waniliowego kremu chantilly. Wszystkie warstwy wspaniale się uzupełniają. Przygotowanie ciasta składa się z kilku etapów, ale jeśli dobrze rozplanujecie je czasowo, nie spędzicie całego dnia w kuchni :) Zdecydowanie warto poświęcić temu ciastu odrobinę czasu, bo końcowy efekt wynagrodzi Wasz trud. Ciasto nie tylko świetnie smakuje, ale również bardzo ładnie wygląda, więc z powodzeniem sprawdzi się podczas imprezy czy na świątecznym stole. Ciasto warto przygotować na dzień przed planowanym spożyciem, bo z dnia na dzień jest co raz lepsze – placki z kruchego ciasta lekko rozmiękają, a smaki poszczególnych warstw się przegryzają. Bardzo polecam!

Składniki na blachę o wymiarach 22×33 cm
zmodyfikowany przepis z bloga Słodka Pasja

Dwa blaty kruchego ciasta:

  • 330 g mąki pszennej
  • 120 g cukru pudru
  • 200 g masła
  • 2 żółtka
  • szczypta soli

Mąkę, cukier, sól i pokrojone masło szybko zagnieść rękoma albo rozdrobnić w malakserze. Dodać żółtka, zagnieść gładkie ciasto. Ciasto podzielić na dwie części i umieścić na 30 minut w lodówce. Każdą z części rozwałkować na wielkość formy, włożyć do blachy wyłożonej papierem do pieczenia i ponakłuwać widelcem. Piec przez 15 minut w temperaturze 180C. Ostudzić.

Biszkopt:

  • 2 jajka (osobno białka i żółtka)
  • 70 g drobnego cukru
  • 30 ml oleju
  • 80 g mąki pszennej
  • 1 łyżka ciepłej wody

Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Do ubitych białek dodać żółtka i zmiksować do połączenia się składników. Mąkę przesiać i stopniowo dodawać do masy jajecznej, miksując na najwolniejszych obrotach miksera albo mieszając za pomocą łopatki. Ciepłą wodę wymieszać z olejem i delikatnie połączyć z masą. Ciasto wylać do blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec około 15-20 minut (do tzw. „suchego patyczka”) w temperaturze 180C.

Poncz do biszkoptu:

  • 40 g ciepłej wody
  • 20 g cukru
  • 15 g rumu

Składniki ponczu wymieszać.

Krem budyniowy:

  • 330 ml tłustego mleka
  • 2 żółtka
  • 100 g cukru
  • 30 g skrobi kukurydzianej
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Żółtka utrzeć z cukrem na kogel-mogel, dodać skrobię kukurydzianą i ekstrakt z wanilii i wymieszać. Mleko zagotować. Zdjąć z ognia. Stopniowo wlać połowę mleka do żółtek, a następnie zahartowane żółtka z powrotem przelać do pozostałego mleka. Postawić na palnik i mieszając doprowadzić do zgęstnienia, uważając, żeby masa się nie zagotowała. Przykryć folią aluminiową, tak żeby dotykała powierzchni kremu i odstawić do całkowitego wystudzenia.

Krem waniliowy chantilly:

  • cały krem budyniowy
  • 350 ml śmietanki kremówki
  • 1,5 łyżeczki żelatyny
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Żelatynę rozpuścić w odrobinie gorącej wody, lekko ostudzić. Dobrze schłodzoną kremówkę ubić, pod koniec ubijania dodając cukier puder. Kilka łyżek kremu budyniowego podgrzać w mikrofali i wymieszać z żelatyną, a następnie połączyć z resztą kremu. Krem budyniowy połączyć z ubitą śmietaną, delikatnie mieszając łyżką.

Masa jabłkowa:

  • 1 kg jabłek, startych na grubych oczkach
  • 1 łyżka masła
  • 1/4 szklanki dżemu cytrynowego/pomarańczowego
  • 3/4 galaretki o smaku cytrynowym

W rondlu rozpuścić masło, dodać jabłka i często mieszając uprażyć jabłka. Dodać dżem, podgrzewać na małym ogniu przez kilka minut. Zdjąć z ognia, dodać galaretkę, wymieszać do rozpuszczenia. Odstawić do całkowitego wystudzenia.

Przełożenie:

Ciasto kruche ułożyć na dnie blachy. Przykryć masą jabłkową, a następnie kremem chantilly. Na wierzchu ułożyć biszkopt, naponczować go i przykryć kremem chantilly, a następnie kolejną warstwą jabłek. Na samej górze ułożyć kruche ciasto. Obciążyć deseczką i schłodzić w lodówce przez 4h, a najlepiej przez całą noc. Godzinę przed podaniem polukrować.

Smacznego!

Cycki murzynki

 To ciasto, znane również pod nazwą „Pijak”, należy do klasyki polskich przekładańców. Dawno temu moi rodzice kupowali je w cukierni, a ja od dawna szukałam odpowiedniego przepisu, ale do czasu gdy natknęłam się na ten, we wszystkich czegoś mi brakowało. Ciasto jest naprawdę przepyszne. Delikatny, puszysty biszkopt posmarowany kwaskowatym dżemem porzeczkowym; słodkie, lekko chrupiące ciasto makowo-kokosowe; kremowa masa budyniowa z nutą wanilii; nasączone kawą i rumem biszkopty i rumowa polewa z ciemnej czekolady. Wszystkie warstwy świetnie się uzupełniają, a całość smakuje wybornie. Co więcej, „Cycki murzynki” są względnie łatwe w przygotowaniu- obie warstwy robi się łatwo, a jedynymi trudnościami w trakcie przygotowania kremu jest dopilnowanie, żeby w masie nie było grudek i odpowiednie ostudzenie masy przed dodaniem jej do masła, bo inaczej krem się zważy.

Polecam. Ciasto idealnie sprawdzi się na świątecznym stole albo imprezie, bo dobrze smakuje i ładnie wygląda :)

Składniki na blachę o wymiarach 24×28 cm
(zmodyfikowany przepis z tego bloga)

Ciasto biszkoptowe:
3/4 szklanki mąki
1/3 szklanki cukru
16 g cukru waniliowego
3 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Do nasączenia: 1/3 szklanki ciepłej wody z łyżką soku z cytryny

Białka ubić na sztywno. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier i cukier waniliowy. Gdy piana będzie sztywna, dodawać po jednym żółtku, ciągle miksując. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i delikatnie wmieszać do piany z białek, starając się stracić jak najmniej z jej objętości.
Masę przelać do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C na 15 minut – piec do tzw. „suchego patyczka”.
Ostudzić i nasączyć.

Ciasto makowo-kokosowe:
3/4 szklanki cukru
4 białka
3/4 szklanki wiórek kokosowych
1/2 szklanki suchego maku

Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier. Delikatnie wmieszać wiórki kokosowe i mak. Przelać do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia (tej samej, w której pieczony był biszkopt). Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170C na około 30 minut. Wystudzić.

Krem budyniowy:
2 szklanki mleka
200 g miękkiego masła
1 łyżka ekstraktu z wanilii
3 łyżki cukru
3 łyżki mąki pszennej
3 łyżki mąki ziemniaczanej
4 żółtka

2/3 mleka zagotować. W pozostałym mleku rozmieszać ekstrakt z wanilii, cukier, żółtka i oba rodzaje mąki. Mieszankę powoli wlewać do gotującego się mleka, ciągle mieszając, żeby nie powstały grudki. Gotować na małym ogniu, aż masa zgęstnieje i będzie miała konsystencję budyniu. Zestawić z ognia. Przykryć folią aluminiową (tak żeby folia dotykała masy; dzięki temu nie zrobi się kożuch) i odstawić do całkowitego wystudzenia.
Kiedy krem będzie chłodny, ubić masło na puszystą masę. Do ubitego masła powoli dodawać masę budyniową – po jednej łyżce, ciągle miksując na niskich obrotach miksera.

Polewa:
100 g gorzkiej czekolady
5 łyżek mleka
30 ml rumu

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej wraz z mlekiem. Dodać rum.

Dodatkowo:
słoiczek dżemu z czarnej porzeczki
garść suszonych żurawin/rodzynek
okrągłe biszkopy
filiżanka mocnej kawy osłodzona dwoma łyżeczkami cukru
70 ml rumu

Składanie ciasta:

Nasączony biszkopt posmarować dżemem. Przykryć ciastem makowo-kokosowym, lekko docisnąć. Na cieście równomiernie rozprowadzić krem budyniowy.
Na wierzchu kremu układać biszkopty nasączone kawą z rumem. Całość polać polewą czekoladową. Na środku każdego biszkoptu ułożyć żurawinę/rodzynka. Wstawić do lodówki na minimum 4h, a najlepiej na całą noc.

Kroić ciasto tak, żeby na każdym kawałku były dwa biszkopty :)

Smacznego!


Przepis dodaję do akcji Waniliowy Weekend III oraz Wielkanocne Smaki 2

Ciasto czekoladowo-bananowe z kremem twarożkowym

Jeśli zalegają Wam w kuchni dojrzałe banany i nie bardzo wiecie co z nimi zrobić, a znudził się już Wam popularny chlebek bananowy, przygotujcie to ciasto. Jest bardzo łatwe w przygotowaniu – składniki na masę czekoladowo-bananową wystarczy jedynie wymieszać łyżką – i naprawdę przepyszne. Wilgotne, mocno czekoladowe blaty z wyczuwalnym smakiem bananów świetnie komponują się z lekkim kremem twarożkowym. Krem na bazie kremówki i twarogu sernikowego jest moim odkryciem ostatnich miesięcy (odkryłam go przy okazji eksperymentowania z ciastami marchewkowymi) – jest bardzo smaczny, w przeciwieństwie do bitej śmietany nie podchodzi wodą i jest znacznie lżejszy niż mdłe, zapychające kremy maślane. Na pewno wykorzystam go do wielu ciast.

Polecam wszystkim miłośnikom bananowo-czekoladowych słodkości :)

Przepis dodaję do akcji Czekoladowy Weekend organizowanej przez Beę w Kuchni.

Składniki na tortownicę o średnicy 24cm:
2 szklanki mąki
3 czubate łyżki kakao
1 szklanka cukru
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
200g gorzkiej czekolady
2 jajka
3 banany (im bardziej dojrzałe, tym lepiej)
1/2 szklanki ciepłej wody
1/2 szklanki letniego mleka
1/2 szklanki oleju słonecznikowego

W misce przesiać mąkę, kakao i sodę oczyszczoną. Dodać cukier.

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i ostudzić. W drugiej misce wymieszać jajka, wodę, mleko i olej. Dodać rozgniecione widelcem banany i roztopioną czekoladę. Dokładnie wymieszać, a następnie wlać do suchy składników. Wymieszać łyżką, aż do uzyskania gładkiej masy.

Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać masę, wyrównać. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i piec przez około 40 minut do tzw. „suchego patyczka”.

Po upieczeniu ciasto ostudzić i wyjąć z tortownicy. Przekroić dopiero, kiedy będzie całkowicie ostudzone – inaczej ciasto będzie zbyt miękkie i się rozwali.

Krem twarożkowy:
500 g twarogu do sernika
3/4 szklanki cukru pudru
16 g cukru waniliowego
300 ml śmietany kremówki

Śmietanę ubić na sztywno. Twaróg zmiksować z cukrem pudrem i cukrem waniliowym. Delikatnie wmieszać kremówkę.

Pierwszy blat czekoladowo-bananowy posmarować 1/2 kremu twarożkowego. Przykryć drugim blatem, posmarować wierzch i boki ciasta resztą kremu. Schłodzić w lodówce przez minimum 3h, a najlepiej przez całą noc.

Smacznego!

Wuzetki warszawskie

Wuzetki to jedne z ulubionych ciastek mojej rodziny i często kupujemy je w cukierni. Tym razem postanowiłam jednak przyrządzić je sama i muszę Wam powiedzieć, że smakiem przebiły te kupne (pomijając fakt, że są dwa razy większe od wuzetek z cukierni i do tego każde ciastko wychodzi 2-3 razy taniej). Biszkopt jest intensywnie kakaowy i puszysty, a śmietana jest delikatna i dobrze się trzyma, mimo, że nie ma w niej żadnych sztucznych dodatków, które zazwyczaj znajdują się w kupnych ciastach. Z podanych składników wyjdzie Wam około 14-16 wuzetek, więc naje się nimi cała rodzina :) Polecam wszystkim łasuchom!

Składniki na około 16 wuzetek:
(zmodyfikowany przepis z bloga Słodkie Fantazje)
Ciasto:
8 jajek
1 i 1/4 szklanki cukru
1 i 1/3 szklanki mąki pszennej
40 g kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Poncz
1 kieliszek spirytusu
ok 1,5 szklanki cukru
3 szklanki wody
1/3 szklanki soku z cytryny

Do przełożenia:
kilka łyżek marmolady owocowej
1 litr śmietany 36%
32 g cukru waniliowego
1/2 szklanki cukru pudru (lub więcej jeśli wolicie bardziej słodką śmietanę)

Polewa czekoladowa:
200 g gorzkiej czekolady
4 łyżki śmietanki kremówki

Przygotowanie ciasta:
Oddzielić białka od żółtek. Żółtka ubić z cukrem na puszystą masę. Białka ubić na sztywną pianę. Przesianą mąkę dokładnie wymieszać z kakao i proszkiem do pieczenia i dodać do żółtek. Zmiskować jedynie do połączenia się składników. Delikatnie wmieszać do ciasta pianę z białek. Blachę (u mnie prostokątna blacha o boku 35cm) wyłożyć papierem do pieczenia, przełożyć na nią ciasto. Wyrównać. Piec około 25 minut w temperaturze 175C do tzw. „suchego patyczka”. Studzić w zamkniętym piekarniku przez 20 minut, po tym czasie uchylić drzwiczki piekarnika. Po przestudzeniu, wyjąć z piekarnika i przekroić na dwa blaty.

Przygotowanie ponczu:
Wodę zagotować z cukrem, zestawić z ognia. Wystudzić. Doprawić spirytusem i sokiem z cytryny.

Przygotowanie polewy czekoladowej:
Czekoladę ze śmietanką rozpuścić w kąpieli wodnej.

Przygotowanie bitej śmietany:
Śmietanę ubić z cukrem pudrem i cukrem waniliowym na sztywną pianę. Jeśli chcecie mieć pewność, że śmietana będzie się dobrze trzymała, możecie dodać dwa małe opakowania Śmietan-fixu.

Nasączenie i przełożenie:
Górny blat nasączyć połową ponczu i rozsmarować na nim marmoladę, a następnie polewę czekoladową. Włożyć na 10 minut do lodówki, żeby polewa zastygła.
Dolny blat nasączyć przygotowanym ponczem. 4/5 bitej śmietany rozsmarować na dolnym blacie. Przykryć drugim blatem i pokroić ciasto na porcje – żeby ciasto lepiej się kroiło, to polecam pokroić górny blat na kwadraty i przykryć nimi ciasto, dzięki temu bita śmietana nie będzie wypływać podczas krojenia.
Udekorować wuzetki kleksami z pozostałej bitej śmietany. Schłodzić w lodówce przez 3-4 godziny, a najlepiej przez całą noc.

Smacznego!

Pani Walewska (Pychotka) – ciasto z historią w tle

Pani Walewska nie bez powodu jest również zwana Pychotką – kruche placki, konfitura z wiśni (w większości przepisów jest to dżem porzeczkowy, ale moim zdaniem wiśnie lepiej się komponują z migdałami), wiórki kokosowe (w oryginale płatki migdałowe, u mnie wersja dla orzechowych alergików), chrupiąca beza i delikatna masa kremowa o migdałowym aromacie doskonale się uzupełniają. Ciasto uzależnia i zdecydowanie nie można poprzestać na zjedzeniu jednego kawałka.

Kiedy robiłam to ciasto, zaciekawiła mnie jego nazwa. Pani Walewska (znana szerszej publiczności dzięki polskiemu filmowi „Marysia i Napoleon”) – Maria Łączyńska – była kochanką Napoleona , którego poznała w 1807 roku na balu w Zamku Królewskim. Maria szybko stała się obiektem adoracji ze strony cesarza, który obsypywał ją prezentami. Wkrótce zaszła z nim w ciążę. Dziecko Marii i Napoleona nie zostało następcą tronu, ale potomek zapewnił Pani Walewskiej posiadłości ziemskie i majątek. Maria miała także romans z kuzynem Napoleona, Filipem Antonim d’Ornano, za którego wyszła za mąż po rozwodzie z Anastazym Walewskim.

Dlaczego więc ciasto nazwane zostało na cześć Marii Łączyńskiej? Nigdzie nie znalazłam wzmianki o osobie, która upiekła je po raz pierwszy ani o tym, kto wymyślił jego nazwę. Być może dlatego, że jest wyjątkowo pyszne i ciężko mu się oprzeć. Świetnie się prezentuje i nieustannie kusi. Jeśli Pani Walewska była kochanką Napoleona, a potem zdobyła serce belgijskiego hrabiego, to z pewnością była równie atrakcyjna.

Składniki

zmodyfikowany przepis z bloga Moje Wypieki

Kruche ciasto:

500g mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
pół szklanki cukru pudru
200g masła albo margaryny
6 żółtek

Beza:
6 białek
1,5 szklanki cukru pudru
1 łyżka mąki ziemniaczanej

Dodatkowo:
garść wiórków kokosowych
słoik konfitury wiśniowej (450g)
Krem:
500ml mleka
3 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 żółtka
6 łyżek cukru
16g cukru waniliowego
200g masła
kilka kropel aromatu migdałowego

Wszystkie składniki na kruche ciasto wyrobić. Powstałe ciasto podzielić na dwie części.

Połowę białek (drugą bezę najlepiej przygotować tuż przed przygotowaniem drugiej warstwy ciasta, chyba, że posiadacie dwie blachy do pieczenia tej samej wielkości) ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania stopniowo dodając połowę cukru pudru. Delikatnie wmieszać połowę mąki ziemniaczanej.

Formę o wymiarach 25x33cm wyłożyć papierem do pieczenia. Jedną część kruchego ciasta wyłożyć na spód i wyrównać. Posmarować połową konfitury. Na wierzchu delikatnie rozsmarować ubite białka (połowę). Posypać wiórkami kokosowymi.

Piec w temperaturze 175C przez 40 minut. Po 10 minutach przykryć folią aluminiową, żeby wiórki kokosowe się nie spaliły.

Tak samo postąpić z drugą połową kruchego ciasta, konfitury i ubitych białek. Oba placki wystudzić.

Jedną szklankę mleka zagotować z cukrem i cukrem waniliowym. Drugą zmiksować z mąkami oraz żółtkiem i dodać do gotującego się mleka. Zagotować, ciągle mieszając, żeby powstało jak najmniej grudek. Ostudzić, przykrywając folią aluminiową, żeby nie zrobił się kożuch.

Miękkie masło utrzeć na puch. Stopniowo dodawać ostudzony budyń, cały czas miksując. Na koniec dodać aromat migdałowy. Zmiksować.

Masę wyłożyć na placek posypany wiórkami kokosowymi. Przykryć drugim plackiem. Schłodzić przez noc w lodówce.

Smacznego!