Intensywnie czekoladowa tarta (walentynkowa)

Ostatnio mam problemy z piekarnikiem, wiec na moim stole co raz czesciej pojawiaja sie desery, ktore nie wymagaja pieczenia. Ta tarta to jeden z moich faworytow. Masa jest intensywnie czekoladowa i kremowa. Rownoczesnie dzieki dodatkowi ubitej piany z bialek konsystencja masy nieco przypomina mus. Calosc jest jednak ciezsza i bardziej kleista niz tradycyjne musy, co wedlug mnie jest jej zaleta. Smak ciasta w duzej mierze zalezy od jakosci uzytej czekolady. Decydujac sie na przygotowanie tej tarty, najlepiej zainwestowac w dobra, gorzka czekolade o 70- i 80% zawartosci kakao

Tarte mozna podawac jako samodzielny deser albo w towarzystwie swiezych owocow, np. malin, truskawek, czy porzeczek. Jako, ze czekolada podobno jest afrodyzjakiem, polecam Wam przygotowac te tarte dla ukochanej osoby na Walentynki albo… tak po prostu, bo w koncu kazdy dzien spedzony razem jest wyjatkowy 🙂



Skladniki na spod:
150 g ciastek digestive w ciemnej czekoladzie
50 g roztopionego masla

Musowy krem czekoladowy:
3 jajka 
3 zoltka
150 g cukru
250 ml smietanki kremowki
100 g niesolonego masla, pokrojonego w kostke
200 g gorzkiej czekolady o 70% zawartosci kakao, polamanej na kostki
50 g gorzkiej czekolady o 80% zawartosci kakao, polamanej na kostki

Przygotowanie spodu: Ciasteczka zmielic na „piasek” w blenderze/malakserze. Dodac roztopione maslo i dokladnie wymieszac. Masa wylepic dno tortownicy. Dokladnie docisnac i wyrownac mase. Wstawic do lodowki na czas przygotowania musu.

Przygotowanie kremu: W metalowej misce umiescic 50 g cukru, 6 zoltek i 200 ml smietanki kremowki. Miske umiescic na garnku z gotujaca sie woda, tak zeby dno miski nie dotykalo powierzchni wody. Mieszac drewniana lyzka albo silikonowa szpatulka, az masa bedzie goraca i zgestnieje. Zdjac miske z garnka i dodac do niej maslo oraz czekolade. Energicznie mieszac, az czekolada i maslo sie rozpuszcza, a wszystkie skladniki dobrze sie ze soba polacza.

Bialka ubic na sztywna piane, pod koniec ubijania dodajac reszte (100 g) cukru. Mase czekoladowa wymieszac z pozostala smietanka kremowka (50 ml). Dodac polowe ubitych bialek. Delikatnie wymieszac, a nastepnie dodac reszte bialek, starajac sie, zeby masa nie stracila na swojej puszystosci.

Mus wylozyc na mase ciasteczkowa. Schlodzic w lodowce przez minimum 4h.

Smacznego!

Reklamy

Ciasto czekoladowe z porzeczkami

Zima zawsze tesknie za promieniami letniego slonca i dojrzewajacymi w jego blasku owocami. Z tego wzgledu zawsze mroze spora ilosc swoich ulubionych owocow (porzeczek, wisni, truskawek, malin), ktore potem czekaja w zamrazalniku na moment, w ktorym nabiore ochoty na odrobine lata w srodku zimy. Dzis mam dla Was przepis na bardzo proste, ale smaczne ciasto czekoladowe (a moze raczej kakaowe?), z dodatkiem letnich owocow. Ja dodalam do niego lekko kwaskowate, czerwone porzeczki, ale rownie dobrze sprawdza sie wisnie, maliny, czy borowki. Mysle, ze jesli nie chcecie siegac po mrozone owoce ani czekac z upieczeniem tego ciasta do lata, mozecie upiec je z pokrojonymi w kostke gruszkami, czy jablkami, ktorych zawsze jest pod dostatkiem na sklepowych polkach.


Skladniki na keksowke o srednicy 23 cm
wszystkie skladniki powinny byc w temperaturze pokojowej
125 g miekkiego masla
3/4 szklanki cukru
2 jajka
1 szklanka jogurtu naturalnego/kwasnej smietany
2 szklanki maki pszennej
1 lyzeczka proszku do pieczenia
1 lyzeczka sody oczyszczonej
1/2 szklanki kakao
 1 szklanka czerwonych porzeczek*

*owoce moga byc mrozone, ale wtedy nalezy je odpowiednio wczesniej rozmrozic i dobrze odsaczyc z nadmiaru wody

Dodatkowo:
1/2 szklanki porzeczek do dekoracji
cukier puder do oproszenia

 Make przesiac z kakao, soda i proszkiem do pieczenia.
Maslo utrzec z cukrem do bialosci, pod koniec ubijania dodajac po kolei jajka, ciagle miksujac. Nastepnie dodawac make na przemian z jogurtem/smietana, miksujac jedynie do polaczenia sie skladnikow.
Ciasto przelozyc do formy wysmarowanej maslem i wysypanej bulka tarta/kasza manna. Na wierzchu ulozyc owoce. 
Wstawic do piekarnika nagrzanego do 150C na okolo 50-60 minut. Piec do tzw. „suchego patyczka”. 
Upieczone ciasto przestudzic w formie, a nastepnie bardzo delikatnie odpiac brzegi tortownicy. Posypac ciasto cukrem pudrem  i udekorowac pozostalymi owocami. 
Smacznego!

Bûche de Noël (czekoladowo-karmelowe)

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!


Bûche de Noël to popularne bożonarodzeniowe ciasto, które wyglądem przypomina pień drzewa. Tradycyjnie składa się ze zrolowanego biszkoptu z nadzieniem z kremu maślanego o różnych smakach (np. kawowym, orzechowym czy pomarańczowym) i ganache z ciemnej czekolady. Często jest dekorowane grzybami robionymi z bezy albo marcepanu.
Tradycja pieczenia bûche de Noël najprawdopodobniej ma swoje korzenie w germańskiej, pogańskiej tradycji, sięgającej VII-VIII wieku i polegającej na rytualnym spalaniu pnia drzewa. W XII-wiecznej Francji 25 grudnia przynoszono do domu duży kawałek polana (le bûche) i podpalano go, wcześniej skropiwszy go oliwą lub słodkim winem owocowym. Drewno paliło się przez cały wieczór, a popiół, który po nim pozostał miał chronić dom przed wpływem złych sił. Zwyczaj ten był popularny nie tylko we Francji, ale także w innych europejskich państwach, np. Anglii, gdzie polan nazywano yule clog oraz yule block


Moje bûche de Noël przyrządziłam po swojemu, używając niezawodnego przepisu na biszkopt czekoladowy do rolady. Nadzienie zrobiłam z kremu karmelowego, który powstał po zmiksowaniu lekko ubitej kremówki i masy krówkowej. Posmakował mi tak bardzo, że na pewno wykorzystam go do jakiegoś tortu albo przekładańca. Słodkość nadzienia jest świetnie zrównoważona przez krem z gorzkiej czekolady, który pokrywa roladę. Paterę wysypałam pokruszonymi ciasteczkami Speculoos, a roladę udekorowałam grzybkami zrobionymi z marcepanu i suszonych jagód goji

Całość smakuje bardzo dobrze, a jak wygląda oceńcie sami 🙂 Takie ciasto to świetna dekoracja bożonarodzeniowego stołu i wbrew pozorom wcale nie jest trudne do zrobienia.


Składniki na 1 bardzo duże Bûche de Noël
przepis własny

Biszkopt czekoladowy:
4 jajka, osobno żółtka i białka
100 g cukru
100 g mąki pszennej
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżki ciemnego kakao
40 g gorzkiej czekolady, startej na tarce
16 g cukru wanilinowego

Krem karmelowy:
250 ml śmietanki kremówki
puszka (400 g) masy krówkowej

Krem czekoladowy:
350 ml śmietanki kremówki
160 g gorzkiej czekolady 
2 łyżki miękkiego masła

Dodatkowo:
5 ciasteczek Speculoos albo herbatników
50 g marcepanu
kilka suszonych jagód goji

Przygotowanie biszkoptu: Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Ubijać aż piana będzie sztywna i lśniąca. Następnie dodawać po jednym żółtku, ciągle ubijając. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, kakao i startą czekoladą i bardzo delikatnie wmieszać ją do masy jajecznej za pomocą łyżki.
Masę rozsmarować na blaszce o wymiarach 30 x 40 cm wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i piec przez około 14-15 minut, do tzw. „suchego patyczka”.
Bawełnianą ściereczkę kuchenną wysypać cukrem wanilinowym. Kiedy ciasto się upiecze, jeszcze gorące położyć na ścierce wysypanej cukrem papierem do pieczenia do góry. Delikatnie ściągnąć papier do pieczenia i zwinąć roladę wzdłuż dłuższego boku, wraz ze ściereczką. Pozostawić do ostudzenia.

Przygotowanie kremu karmelowego: Śmietanę ubić, aż będzie gęsta i puszysta, ale nie sztywna. Masę krówkową przełożyć do garnka i zmiksować, żeby nie było w niej grudek. Partiami dodawać ubitą śmietaną (najlepiej w 4-5 turach), miksując na niskich obrotach miksera. Masa powinna być dość gęsta i kremowa.

Przygotowanie kremu czekoladowego: Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i odstawić do lekkiego ostudzenia. Śmietanę ubić, aż będzie sztywna, a następnie dodać do niej masło. Zmiksować tak, żeby nie było grudek. Na koniec dodać czekoladę i zmiksować na niskich obrotach miksera, jedynie do połączenia się składników.

Złożenie rolady: Bardzo delikatnie odwinąć roladę ze ściereczki i przełożyć na dużą tackę. Biszkopt posmarować masą krówkową i delikatnie zwinąć wzdłuż dłuższego boku. Przeciąć na dwa kawałki, pod lekkim skosem, tak, żeby większy kawałek miał około 2/3 długości całej rolady. Krótszy kawałek ułożyć obok dłuższego, tak żeby wyglądał jak gałąź wystająca z pnia.

Wierzch rolady posmarować kremem czekoladowym. Odstawić do lodówki na 30 minut, żeby krem nieco stężał. Kiedy krem stężeje, wyjąć roladę z lodówki i używając wykałaczki albo widelca, zrobić w kremie długie wgłębienia, tak żeby wierzch wyglądał jak kora drzewa. 

Z marcepanu zrobić małe grzyby. Można zrobić na nich kropki z drobno pokrojonych jagód goji. Grzyby umieścić na roladzie. Ciasteczka pokruszyć i wysypać nimi powierzchnię dookoła rolady, tak żeby przypominała ziemię. 

Przechowywać w lodówce.

Smacznego!

Ciasto czekoladowo-kasztanowe (Gateau Lyonnais)

Kasztany nieodzownie kojarzą mi się ze świętami, gdyż w wielu krajach, np. w Anglii, to właśnie one często pojawiają się na bożonarodzeniowym stole. Zazwyczaj jednak występują jako składnik dań wytrawnych, takich jak nadzienie do pieczonego indyka. Niestety w Polsce są mniej popularne i z tego względu ciężko je dostać, a jeśli już można je gdzieś kupić, osiągają zawrotne ceny. Niemniej jednak chciałabym Was zachęcić do wypróbowania połączenia kasztanów i czekolady. Przepis na to francuskie gateau znalazłam w książce Ricka Steina „Rick Stein’s French Odyssey”, którą bardzo Wam polecam. Nie mam pojęcia, czy takie ciasto faktycznie jada się w Lyonie. Może ktoś z Was wie coś na ten temat?
Ciasto jest dość nietypowe, gdyż nie ma w nim ani grama mąki, która została w całości zastąpiona dodatkiem puree kasztanowego. Jest ciężkie i nieco zbite, ale równocześnie kremowe i rozpływające się w ustach. Na wierzchu ma charakterystyczną, chrupiącą skorupkę. Mnie bardzo przypomina ciasto truflowe. Mimo, że smak kasztanów jako takich jest mało wyczuwalny, podkreślają one smak czekolady i sprawiają, że ciasto jest niesamowicie intensywne w smaku. To bardzo wykwintne ciasto, które z powodzeniem może zwieńczyć elegancki świąteczny obiad. Można je podawać na ciepło z kulką lodów waniliowych albo w temperaturze z dodatkiem świeżych owoców albo bitej śmietany. Mnie bardziej smakowało na ciepło. Jeśli jednak przechowujecie je w lodówce, najlepiej wyjmijcie je z niej na godzinę przed planowaną konsumpcją, dzięki czemu nabierze delikatniejszej konsystencji.

Składniki na tortownicę o średnicy 22 cm:
125 g miękkiego masła
250 g gorzkiej czekolady o minimum 60% zawartości kakao
1 puszka (435 g) niesłodzonego puree kasztanowego
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 łyżka whisky albo ciemnego rumu
6 dużych jaj, białka i żółtka osobno
szczypta soli
175 g cukru

Dodatkowo:
cukier puder do oprószenia
lody waniliowe/bita śmietana/świeże owoce do podania
Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej i odstawić do przestudzenia. Puree kasztanowe utrzeć z masłem, aż masa będzie gładka i puszysta. Dodać ekstrakt waniliowy, alkohol, żółtka i roztopioną czekoladę.

Białka ubić ze szczyptą soli na sztywna pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier. Delikatnie wmieszać 1/3 piany do masy kasztanowej, żeby ją nieco rozluźnić, a następnie delikatnie dodać resztę.

Ciasto przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C, na opcji grzania góra-dół. Piec przez około 45 minut, aż ciasto lekko urośnie, a na wierzchu utworzy się twarda skorupka. Nie należy się martwić jeśli wierzch lekko popęka albo ciasto opadnie po opieczeniu. Po wyjęciu z piekarnika, zostawić w formie do przestudzenia na 20 minut, a następnie delikatnie wyjąć na duży talerz. Oprószyć cukrem pudrem. Podawać po około godzinie (jeśli chcecie jeść je lekko ciepłe) albo w temperaturze pokojowej.

Smacznego!

Rolada "Śliwka w Czekoladzie"

Ta rolada to świetna propozycja na świąteczne ciasto dla tych, którzy nie przepadają za piernikami i makowcem. Mimo, że jest bardzo prosta w przygotowaniu, ma w sobie coś eleganckiego. Mocno czekoladowy, puszysty i miękki biszkopt jest nadziany kremem czekoladowym z dodatkiem śliwek moczonych w rumie. Całość smakuje naprawdę dobrze.

Takie samo ciasto możnaby przygotować w formie mini-tortu, składającego się z dwóch warstw biszkoptu, przełożonego kremem ze śliwkami. Wydaje mi się jednak, że w formie rolady prezentuje się ciekawiej.


Składniki na roladę o długości 40 cm
Przepis wlasny 
 
Biszkopt czekoladowy:
4 jajka, osobno żółtka i białka
100 g cukru
100 g mąki pszennej
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżki ciemnego kakao
40 g gorzkiej czekolady, startej na tarce
16 g cukru wanilinowego
Krem czekoladowy:
250 ml śmietanki kremówki
4 łyżki cukru
60 g gorzkiej czekolady
50 g gorzkiej/mlecznej czekolady, grubo posiekanej
4 łyżki ciemnego kakao
rum, w którym moczyły się śliwki
Dodatkowo:
10 suszonych śliwek
40 ml ciemnego rumu albo brandy
50 g mlecznej/gorzkiej czekolady roztopionej w kąpieli wodnej

Przygotowanie biszkoptu: Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Ubijać aż piana będzie sztywna i lśniąca. Następnie dodawać po jednym żółtku, ciągle ubijając. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, kakao i startą czekoladą i bardzo delikatnie wmieszać ją do masy jajecznej za pomocą łyżki.
Masę rozsmarować na blaszce o wymiarach 30 x 40 cm wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i piec przez około 14-15 minut, do tzw. „suchego patyczka”.
Bawełnianą ściereczkę kuchenną wysypać cukrem wanilinowym. Kiedy ciasto się upiecze, jeszcze gorące położyć na ścierce wysypanej cukrem papierem do pieczenia do góry. Delikatnie ściągnąć papier do pieczenia i zwinąć roladę wzdłuż dłuższego boku, wraz ze ściereczką. Pozostawić do ostudzenia, a następnie bardzo delikatnie odwinąć roladę ze ściereczki i przełożyć na dużą tackę. Posmarować ciasto kremem czekoladowym i ułożyć na nim kawałki śliwek. Delikatnie zwinąć w roladę wzdłuż dłuższego boku, starając się lekko dociskać ciasto. Wierzch polać roztopioną czekoladą. Przed podaniem schłodzić w lodówce przez 2h.
Przygotowanie śliwek: Śliwki pokroić na nieduże kawałki, umieścić w miseczce i zalać rumem/brandy. Odstawić na godzinę, a następnie odsączyć z nadmiaru rumu/brandy, nie wylewając go, bo przyda się do przygotowania kremu.
Przygotowanie kremu: Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej i odstawić do wystudzenia. Kremówkę ubić z cukrem na sztywno. Dodać kakao, ostudzoną, roztopioną czekoladę i rum/brandy. Zmiksować tylko do połączenia się składników, tak żeby masa się nie zwarzyła. Dodać posiekaną czekoladę i wymieszać.
Smacznego!

Serniko-makowco-brownies

Zastanawialiście się kiedyś co by było, gdyby połączyć trzy swoje ulubione ciasta w jedno? W mojej głowie ten nieco szalony pomysł pojawił się kilka dni temu, gdy postanowiłam stworzyć kombinację marzeń – serniko-makowco-brownies. Pomyślałam, że skoro ser i mak świetnie dogadują się w seromakowcu, a sernikobrownies od lat plasuje się na liście moich ulubionych słodkości, to połączenie tych wszystkich elementów w jednym cieście nie może się nie udać.
Szybko zabrałam się za przygotowanie mojego eksperymentalnego ciasta i już 20 minut później wkładałam je do piekarnika z odrobiną wahania i sporą dozą niepewności. Nie minęło półtorej godziny, a ja zachwycałam się smakiem wymarzonego ciasta. Intensywnie czekoladowe, wilgotne, lekko gliniaste brownies przykryte dwoma, kontrastującymi ze sobą warstwami – kremowym sernikiem z nutą migdałową i masą makową z całym mnóstwem bakalii – nie mogło rozczarować. Ciasto było jeszcze lepsze następnego dnia, gdy wszystkie smaki się przegryzły, a poszczególne warstwy nabrały właściwej konsystencji.

 Jeśli szukacie ciekawego i oryginalnego ciasta na święta, to zdecydowanie przepis dla Was! Ciasto jest nie tylko smaczne, ale także bardzo szybkie i bezproblemowe w przygotowaniu – nie trzeba nawet wyjmować miksera, wystarczy wszystko wymieszać łyżką. Jeśli nie macie domowej masy makowej, możecie użyć kupnej, ale wtedy dodajcie do niej dodatkowe 2 łyżki kaszy manny i nieco więcej bakalii oraz miodu.
Składniki na blachę o wymiarach 20×20 cm

przepis własny

 
 

Brownies:
115 g gorzkiej czekolady (najlepiej o zawartości kakao 60-70%)
85 g masła
70 g mąki pszennej
110 g cukru
2 duże jajka
1 łyżka ciemnego kakao
75 g gorzkiej czekolady, posiekanej
Masa serowa:
200 g zmielonego twarogu do sernika
1 żółtko
4 łyżki cukru
kilka kropel ekstraktu migdałowego
Masa makowa:
450 g gotowej masy makowej (domowej albo z puszki*)
2 łyżki kaszy manny
1 jajko
50 g posiekanych bakalii – u mnie jagody goji, suszona żurawina i posiekane orzechy włoskie
1 łyżka kandyzowanej skórki pomarańczowej (lub mniej, jeśli masa makowa zawiera jej dużo)
2 łyżki miodu
kilka kropel ekstraktu migdałowego
2 łyżki wiórków kokosowych

*do kupnej masy makowej należy dodać 2 łyżki kaszy manny więcej oraz, jeśli będzie dość uboga w składniki, nieco więcej bakalii i miodu
 
 
Przygotowanie masy brownies: czekolady roztopić w rondelku wraz z masłem i odstawić do ostudzenia. Do ostudzonej masy dodać jajka i cukier. Dokładnie wymieszać. Następnie dodać mąkę i kakao, mieszając za pomocą łyżki, aż wszystkie składniki dobrze się połączą. Na koniec wmieszać posiekaną czekoladę.
Przygotowanie masy serowej: Wszystkie składniki zmiksować na gładką masę, jedynie do połączenia się składników. Nie należy miksować zbyt długo, żeby zbytnio nie napowietrzyć masy.
Przygotowanie masy makowej: Do masy makowej dodać jajko, kasze mannę, ekstrakt migdałowy i wiórki kokosowe. Dodać miód i spróbować masę, czy jest wystraczająco słodka. Jeśli zajdzie taka potrzeba, dodać więcej miodu. Na koniec wmieszać bakalie i kandyzowaną skórkę pomarańczową.
Przygotowanie ciasta: Dno blachy wyłożyć papierem do pieczenia. Na dno wylać masę brownies. Następnie na masę brownies wyłożyć masę serową, dokładnie wyrównując. Na masie serowej zrobić paski z masy makowej, wykładając ją bardzo delikatnie. Ja zrobiłam 5 pasków o szerokości 2-3 cm. Gotowe ciasto bardzo delikatnie wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C*. Piec 35-40 minut. Następnie wystudzić ciasto, wyjąć z formy i pokroić na kawałki. Ciasto najlepiej smakuje następnego dnia.
 
 
*temperatura bez termoobiegu, na opcji grzania góra-dół, jeśli używacie termoobiegu, obniżcie temperaturę o 10-15C
 
Smacznego!
Ciasto podałam na stół, używając piętrowej etrażerki Babel, firmy Koziol, dostępnej w sklepie  itnernetowym Fabryka Form. Etrażerka występuje w wielu ładnych, żywych kolorach, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Jest wykonana z bardzo dobrego jakościowo tworzywa sztucznego. Dla mnie ogromnym plusem tej etrażerki jest to, że jest rozkładana na części – można podzielić ją na 3 oddzielne półmiski. Dzięki temu można serwować na niej duże ilości słodkości, używając złożonej etrażerki, albo podać mniejsze porcje na poszczególnych półmiskach. Etrażerka jest nowoczesna i stylowa, a równocześnie na tyle nieformalna, że z powodzeniem można korzystać z niej na co dzień, nie tylko na specjalne okazje. Bardzo polecam!

Ciasteczka potrójnie czekoladowe

  
 Dzisiaj zdjecia w nieco innej stylizacji niz zwykle – robione na szybko podczas po poludniowego spaceru nad morzem w Lyme Regis, w Anglii. W jesiennej aurze to miejsce podoba mi sie jeszcze bardziej niz latem. Byc morze dlatego, ze jest nieco spokojniejsze, wolne od halasu sezonu turystycznego, wrecz opustoszale.
 Ciasteczka, na ktore podam Wam dzisiaj przepis, sa szybkie w wykonaniu i przepyszne. Swietnie smakuja nie tylko podczas pieszych wycieczek w milym towarzystwie, ale takze w domowym zaciszu, przy kubku ulubionej herbaty. Sa bardzo mocno czekoladowe i wilgotne w srodku, dzieki czemu mnie bardzo przypominaja brownies. Dzieki temu, ze dodalam do nich czekolade o 70% zawartosci kakao, ciastka nie sa przeslodzone, mimo, ze sa w nich takze kawalki bialej i mlecznej czekolady. To prawdzia gratka dla czekoholikow i dobry pomysl na slodki upominek z okazji zblizajacych sie malymi krokami swiat 🙂

Skladniki na okolo 24 duze ciastka:
200 g gorzkiej czekolady o 70% zawartosci kakao
4 lyzki miekkiego masla
2/3 szklanki maki pszennej
2 lyzki ciemnego kakao bez cukru
1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
2 jajka
1/3 szklanki cukru (mozna dac wiecej, jesli wolicie slodsze ciastka)
100 g posiekanej bialej czekolady
100 g posiekanej mlecznej czekolady
100 g posiekanej gorzkiej czekolady
200 g gorzkiej czekolady roztopic w kapieli wodnej wraz z maslem. Jajka ubic na jasna, puszysta mase wraz z cukrem. Make przesiac z proszkiem do pieczenia, sola i kakao. Do ubitej masy jajecznej wlac roztopiona czekolade, zmiskowac. Dodac suche skladniki i dokladnie wymieszac. Na sam koniec wmieszac kawalki posiekanej bialej, mlecznej i gorzkiej czekolady. 
Dwie duze blachy wylozyc papierem do pieczenia i za pomoca lyzki wykladac na nie mase czekoladowa w formie kulek wielkosci orzecha wloskiego, ktore nalezy lekko rozplaszczyc lyzka. Nalezy pamietac o zachowaniu odstepow miedzy ciasteczkami, zeby nie zlaly sie w trakcie pieczenia. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 175C. Piec okolo 12 minut, az na wierzchu ciasteczek pojawi sie chrupiaca skorupka, ale beda one ciagle lekko wilgotne w srodku. Studzic na blaszce.
Ciastka mozna przechowywac w szczelnie zamknietej puszce przez okolo 7 dni.
Smacznego!

Ciasto czekoladowe z ciasteczkami amaretti

Coś dla prawdziwych czekoholików i fanów ciasteczek amaretti. Intensywnie czekoladowe, wilgotne ciasto z chrupiąca skorupką na wierzchu, które swoją konsystencją bardzo przypomina brownies. W smaku są wyczuwalne ciasteczka amaretti, które w połączeniu z mielonymi migdałami, sprawiają, że ciasto ma mocno orzechowy smak. Poza tym dzięki pokruszonym ciastkom i mielonym orzechom, do ciasta nie trzeba dodawać już mąki.
Ciasto postanowiłam podać z kleksem śmietany cappuccino i dodatkowym  ciasteczkiem amaretti. Delikatny aromat kawy świetnie pasuje do deseru. Jako, że w cieście łączą się posmak Amaretto, czekolada i śmietanka, gdy zjadłam pierwszy widelczyk deseru, do razu przyszło mi na myśl tiramisu. Swoją drogą, co powiecie na tiramisu brownies? 🙂

 

Składniki na tortownicę o średnicy 20 cm
(lekko zmodyfikowany przepis autorstwa Rachel Allen)

150 g gorzkiej czekolady (polecam o 70% zawartości kakao, ja użyłam takiej z dodatkiem skórki pomarańczowej)
50 g ciasteczek amaretti
100 g płatków migdałowych
skórka otarta z połowy małej pomarańczy
130 g cukru 
100 g masła pokrojonego w kostkę
4 jajka

Śmietana cappuccino:
200 ml śmietanki kremówki
1 łyżeczka kawy ropuszczalnej
2 łyżki cukru pudru

Dodatkowo:
ciasteczka amaretti do dekoracji
Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Migdały, ciasteczka i skórkę pomarańczową zmielić w malakserze. Dodać masło i jajka, dokładnie zmiksować. Następnie dodać czekoladę i wymieszać do połączenia się składników.
Masę przelać do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C na około 25 minut. Ostudzić i podawać ze śmietanką cappuccino i ciasteczkammi amaretti.
Przygotowanie śmietany cappuccino – śmietanę ubić z cukrem, pod koniec ubijania dodając kawę. Ubijać, aż kawa się rozpuści, uważając, żeby śmietanka się nie zważyła. 
Smacznego!

Krówka ze słonecznikiem

Ostatnio miałam okazję bawić się na weselu znajomej, gdzie jadłam bardzo dobre ciasto z karmelizowanym słonecznikiem i kremem karmelowym. Posmakowało mi na tyle, że postanowiłam stworzyć w domu własną wersję tego wypieku, zamieniając jasny biszkopt na kakaowy, do kremu dodając masy krówkowej o smaku truflowym, a wierzch polewając gorzką czekoladą. Eksperyment się udał, bo ciasto wyszło naprawdę bardzo smaczne. Połączenie masy karmelowej o fajnym lekko truflowym smaku, puszystego biszkoptu, herbatników, gorzkiej czekolady i chrupiącego, karmelizowanego słonecznika nie mogło mi nie smakować. Karmelizowany słonecznik posmakował mi tak bardzo, że na pewno wykorzystam go do innych ciast albo po prostu zrobię go więcej i zjem solo 🙂 Ostrzegam Was tylko, że ciasto należy do tych bardzo słodkich, więc albo trzeba je sobie rozsądnie dawkować albo być prawdziwym łasuchem 😉
Składniki na formę o boku 25 cm

Biszkopt kakaowy:

  • 4 jajka
  • 6 łyżek cukru
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 4 łyżki mąki ziemniaczanej 
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  •  szczypta soli

 Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Pod koniec ubijania dodać cukier. Dodawać po jednym żółtku, miksując na wolnych obrotach miksera. Oba rodzaje mąki przesiać, wymieszać z proszkiem do pieczenia i kakao. Delikatnie połączyć z masą jajeczną. Masę przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C. Piec około 20-25 minut do tzw. „suchego patyczka”. Przed posmarowaniem kremem, ostudzić.

Poncz:

  • 1/2 szklanki gorącej wody
  • 1 torebka herbaty
  • 1 łyżeczka cukru
  • 2 łyżki rumu

W gorącej wodzie zaparzyć herbatę. Wyjąć torebkę, dodać cukier i rum. Odstawić do wystudzenia.

Krem krówkowy:

  • 1 puszka (400 g) masy krówkowej (polecam tę o smaku truflowym!)
  • 100 g miękkiego masła

Masło utrzeć do białości. Dodać masę krówkową i zmiksować razem, aż powstanie gładka masa.

Słonecznik w karmelu:

  • 1/4 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki ziaren słonecznika
  • 50 g masła

 Na patelni roztopić masło wraz z cukrem. Podsmażać, aż masa nabierze lekko złocistego koloru. Dodać słonecznik i prażyć razem przez kilka minut. Masę wylać na papier do pieczenia i odstawić do ostudzenia, a następnie pokruszyć zlepione ziarna.

Dodatkowo:

  • herbatniki
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 2 łyżki masła
  • 4 łyżki mleka

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej wraz z masłem i mlekiem. Lekko przestudzić.

Biszkopt nasączyć ponczem. Na biszkopcie rozsmarować 1/2 kremu krówkowego, a na niej ułożyć herbatniki, w razie potrzeby przycinając je. Przykryć resztą kremu i kolejną warstwą herbatników. Polać polewą, równomiernie rozsmarowując ją na herbatnikach. Póki polewa jest wciąż płynna, wierzch posypać karmelizowanym słonecznikiem.Wstawić do lodówki na około 2h, żeby ciasto stężało – potem nie trzeba go już przechowywać w lodówce, chyba, że jest bardzo ciepło. Ciasto najlepiej smakuje dzień po upieczeniu.

Smacznego!

Nietypowe brownies. Z awokado i limonką.

 Miałam ochotę na coś bardzo czekoladowego, co zaspokoi moje zapotrzebowanie na porządną porcję cukru. Od razu pomyślałam o brownies, ale jako, że całkiem niedawno je robiłam, stwierdziłam, że tym razem muszę trochę poeksperymentować. I tak powstały te babeczki – brownies z dodatkiem awokado, przykryte lekko kwaskowatym kremem limonkowym. Upieczenie ciasta w formie babeczek było dobrym pomysłem, bo jak wiadomo brownies są bardzo czekoladowe i bardzo sycące, a jeśli dojdzie do tego krem na bazie mascarpone, to lepiej dawkować sobie takie przyjemności 😉 W końcu jeśli ktoś jest łasuchem, to zawsze może zjeść dwie albo nawet trzy. 

Brownies z awokado widziałam już na wielu blogach i od zawsze mnie intrygowało, wydając mi się bardzo dziwnym połączeniem smakowym. Z drugiej strony awokado zawiera dużo tłuszczu, więc w cieście może zastąpić część masła, nadając mu delikatnej, kremowej konsystencji (na zdjęciach brownies wygląda na ciężkie, ale w smaku było dość kremowe i wilgotne). Dzięki awokado babeczki mają specyficzny smak. Mimo, że owoc nie jest wyczuwalny i większość osób nie zgadnie, co w babeczkach jest „magicznym” dodatkiem, ciasto nabiera lekko „korzennego” (nie mam pomysłu na żadne lepsze określenie :)) smaku. Poza tym odniosłam wrażenie, że awokado spotęgowało czekoladowość brownies, które w tym wydaniu są prawdziwą gratką dla wszystkich czekoholików. 

„Kropką nad i” w babeczkach jest krem limonkowy na bazie mascarpone i kwaśnej śmietany – dzięki śmietanie nabiera on lekkości i nie jest taki przytłaczający jak ten przyrządzony jedynie na bazie serka. Jest lekko kwaskowaty i bardzo orzeźwiający, świetnie kontrastując z mocno czekoladowym ciastem. Limonka, awokado i czekolada tworzą bardzo zgrany duet.
 

Przepis dodaję do akcji konkursowej na Durszlaku „Apart: Kosmetyczne inspiracje-kulinarne akrobacje!”. Przepis został zainspirowany produktem firmy Apart – nektarem do kąpieli z awokado i limonką. I kąpiel z tym kosmetykiem i jedzenie tych brownies to prawdziwa rozkosz 🙂

Składniki na 12 babeczek:

1 duże dojrzałe awokado

100 g masła

200 g gorzkiej czekolady

1 szklanka cukru

2 jajka

1 i 1/2 szklanki mąki pszennej

 

Krem limonkowy:

250 g mascarpone

3 łyżki kwaśnej śmietany 18%

sok i skórka otarta z 1 limonki

3 łyżki cukru pudru

 

Przygotowanie brownies:

Czekoladę rozpuścić w rondelku wraz z masłem, aż masa będzie gładka i lśniąca. Lekko przestudzić, a następnie dodać do niej cukier, jajka, rozgniecione widelcem awokado (na maź) i mąkę. Dokładnie wymieszać za pomocą łyżki. 

Masę przelać do foremek na muffinki wyłożonych papilotkami (silikonowych nie trzeba wykładać papilotkami). Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175C. Piec około 15-20 minut. Przestudzić.

 Przygotowanie kremu: 

Mascarpone i śmietanę lekko ubić wraz z cukrem pudrem. Dodać sok i skórkę z limonki, zmiksować. Gotowy kremem dekorować babeczki. Nie ma potrzeby schładzania ich w lodówce, chyba, że jest upał – jeśli jest ciepło i babeczki muszą być przechowywane w lodówce, należy wyjąć je z niej około 30 minut przed planowaną konsumpcją, bo inaczej będą twarde.

Smacznego!

Oreo Brownies

Ciastka Oreo, same w sobie, kompletnie mi nie smakują, głównie za sprawą przesłodzonego, nijakiego kremu. Nawet przekręcanie, lizanie i maczanie ich w mleku nie jest w stanie ich uratować (swoją drogą, kto widzi w tym jakiś sens? :>). Jednakże w deserach całkowicie zmieniają swoje oblicze. Świetnie smakują w spodzie od sernika albo w brownies. Przepis na to drugie podam Wam już dzisiaj. Brownies z Oreo są intensywnie czekoladowe i słodkie. Mają mazistą, ciężką konsystencję i mimo, że są prawdziwą bombą kaloryczną, jedząc je, ma się wrażenie, że można by pochłonąć łyżeczką całą blachę. Smakują nie tylko dzieciom i naprawdę uzależniają.

Składniki na blachę o wymiarach 20x20cm
(przepis z tego źródła)

  • 165 g masła
  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 130 g cukru
  • 3 jajka
  • 2 żółtka
  • 2 łyżeczki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka gorzkiego kakao
  • 150 g ciastek Oreo, pokruszonych na kawałki

Masło roztopić w rondelku i dodać do niego roztopioną czekoladę. Wymieszać aż do uzyskania gładkiej masy i ostudzić.

Jajka i żółtka ubić z cukrem do białości. Do masy jajecznej powoli dodawać ostudzoną czekoladę, miksując na niskich obrotach miksera. Dodać mąkę i kakao oraz 1/3 pokruszonych ciastek. Dokładnie wymieszać łyżką. Przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Posypać resztą ciasteczek.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i piec około 20 minut – na wierzchu powinna powstać chrupiącą skorupka, ale środek powinien być lekko ciągnący. Ostudzić w foremce.

Smacznego!

Tort pralinowy

 Od dawna słyszałam same pochwalne wypowiedzi na temat tortu pralinowego ze słynnej „ptasiej” cukierni (na literę S…), więc któregoś dnia postanowiłam nie tylko skosztować słynnego ciasta, ale także odtworzyć je w domu. Zamówiłam pokaźny kawałek w lokalnej filii firmy w moim mieście i zjadłam ze smakiem, notując w notatniku wszystkie składniki, które mogę wyczuć. Potem zrobiłam zdjęcie tortu telefonem i wyszłam z cukierni pełna motywacji i chęci do odtworzenia tego słodkiego cuda w domowym zaciszu. Ponad tydzień kombinowałam jak zgrać wszystkie smaki i jak osiągnąć pożądany efekt. W końcu nadszedł „dzień zero” i zabrałam się za pieczenie. Jak wyszło? Pysznie! Dla porównania ponownie kupiłam oryginał i muszę stwierdzić, że smaki były bardzo zbliżone. W dodatku myślę, że mój biszkopt był lepszy – bardziej puszysty i delikatny. W swojej wersji postanowiłam także zrezygnować z dodania orzechów laskowych do masy czekoladowej – domownicy lubią orzechy, ale nie na tyle, żeby cały tort był nimi przesiąknięty, więc nie było sensu na siłę ich „uszczęśliwiać”. Poza tym do masy pralinowej dodałam tylko prażone migdały w karmelu, rezygnując z dodatku chrupek kukurydzianych. Nieskromnie powiem, że wyszło super i że jestem z siebie dumna, bo dawno nie zrobiłam tak dobrego tortu i to bez konkretnego przepisu.Całość spokojnie podchodzi pod kategorię „szpiegostwa przemysłowego” 😉 Hihihi.

Tym, którzy nie mieli okazji skosztować oryginału w skrócie opiszę tort – trzy warstwy czekoladowego biszkoptu są kolejno przełożone: kremem pralinowym z prażonymi migdałami i delikatną nutą pomarańczową, kremem z gorzkiej czekolady, kremem cappuccino i ganache czekoladowym. Całość jest słodka, ale nie zamulająca, a wszystkie elementy świetnie się ze sobą komponują. Na pierwszy plan wychodzi jednak smak praliny. Brzmi dobrze, prawda? 🙂

Składniki na tortownicę o średnicy 24 cm

Czekoladowy blat biszkoptowy (należy upiec trzy identyczne blaty):
  • 2 jajka
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 1/3 szklanki cukru
  • 1 łyżka kakao (ciemnego, bez cukru)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Oddzielić białka od żółtek. Mąki przesiać z proszkiem do pieczenia i kakao. Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Następnie dodawać po jednym żółtku, ciągle miksując. Dodać mąkę, miksując krótko i na najniższych obrotach miksera, żeby masa nie straciła swojej objętości. Przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec około 12 minut w temperaturze 180C. Ostudzić.
Krem kawowy:
  • 400 ml śmietanki kremówki
  • 180 g białej czekolady
  • 2 łyżki kawy rozpuszczalnej
Czekoladę połamać i umieścić w rondelku wraz ze śmietanką i kawą. Podgrzewać, aż czekolada i kawa się rozpuszczą. Zdjąć palnika, przykryć folią i ostudzić. Wstawić do lodówki na całą noc.
Po tym czasie masę delikatnie ubić mikserem, uważając żeby się nie zważyła.
Pralina:
  • 40 g migdałów, blanszowanych i bez skórki
  • 50 g cukru
  • 2 łyżki wody
 Migdały ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C na 10 minut. Ostudzić.
Do rondelka wsypać cukier. Dodać wodę i nie mieszając, rozpuszczać, aż powstanie lekko brązowy karmel. Wrzucić orzechy i dokładnie wymieszać. Masę przelać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i zostawić do zastygnięcia. Zastygniętą masę rozkruszyć w moździerzu na drobny pył.
 Crème pâtissière:
  • 50 g cukru
  • 2 żółtka
  • 30 g mąki pszennej
  • 250 ml mleka
  Żółtka utrzeć z cukrem na kogel-mogel. Powoli wlewać do nich 75 ml mleka i wsypywać mąkę, ciągle ucierając na niskich obrotach miksera.
Pozostałe mleko zagotować. Zmniejszyć ogień i do gotującego się mleka powoli wlewać masę żółtkową, ciągle mieszając, żeby nie było grudek. Gotować aż masa będzie miała konsystencję gęstego budyniu. Przykryć folią aluminiową, tak żeby dotykała budyniu. Wystudzić i schłodzić w lodówce przez minimum 5-6h, a najlepiej przez całą noc.
 
Krem pralinowy:
  • 280 g crème pâtissière
  • 150 g miękkiego masła
  • 150 g kremu czekoladowo-orzechowego, np. Nutelli
  • cała pralina
  • 2 łyżki drobno posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej
 Masło utrzeć do białości. Stopniowo dodawać do niego krem czekoladowy, ciągle ucierając. Następnie dodawać po łyżce crème pâtissière, miksując na niskich obrotach miksera, aż masa będzie gładka. Dodać pralinę i skórkę pomarańczową. Dokładnie wymieszać. Wstawić do lodówki, żeby masa się lekko schłodziła.
Czekoladowy Ganache:
  • 250 g gorzkiej czekolady (polecam taką o zwartości 60-70% kakao)
  • 100 g śmietanki kremówki
 Czekoladę połamać. Kremówkę podgrzać, ale uważać, żeby się nie zagotowała. Wylać śmietankę na czekoladę i dokładnie wymieszać. Lekko ostudzić i odstawić do lodówki, żeby masa zgęstniała.
Następnie z gotowej masy odjąć 200 g i z powrotem schować do lodówki (to będzie polewa tortu), a resztę wykorzystać do kremu czekoladowego:

  Krem czekoladowy:
  • reszta czekoladowego ganache
  • 100 g śmietanki kremówki 
  • 80 g masła
Masło ubić do białości. Dodać czekoladowe ganache (jeśli będzie zbyt gęste, to można je lekko podgrzać) i zmiksować do połączenia się składników. Kremówkę ubić na sztywno i delikatnie wymieszać ją z masą czekoladową.
  
Składanie tortu:
Pierwszy blat biszkoptowy posmarować kremem pralinowym, wyrównać. Przykryć drugim blatem. Drugi blat posmarować kremem czekoladowym, wyrównać. Przykryć ostatnim blatem, który należy posmarować kremem kawowym. Wstawić do lodówki na 2h, aż krem kawowy na wierzchu tortu ładnie się zsiądzie i zgęstnieje. Wierzch i boki tortu posmarować czekoladowym ganache. Dowolnie udekorować. Schłodzić w lodówce przez całą noc.

Smacznego!

Czekoladowa szarlotka

To ciasto chciałam zrobić od momentu, w którym zobaczyłam je na blogu Słodkie Fantazje. Byłam przede wszystkim ciekawa połączenia jabłek i czekolady – przyznam, że początkowo nie byłam przekonana, czy smaki zgrają się dobrze. W końcu jabłka i czekolada nie pojawiają się razem tak często jak jabłka i cynamon, czy jabłka i orzechy. Obawy okazały się całkiem niepotrzebne, bo ciasto wyszło przepyszne. Kruche ciasto nie było zbyt słodkie, a wręcz lekko wytrawne i fajnie komponowało się z cynamonową masą z duszonych jabłek. Całość jest dodatkowo otulona startą gorzką czekoladą i z tego względu ciasto najlepiej smakuje na ciepło, gdy masa czekoladowa jest lekko płynna. Bardzo polecam, zarówno miłośnikom ciast czekoladowych, jak i szarlotek. Zapewniam Was, że nigdy nie jedliście żadnej innej szarlotki, która w smaku chociaż trochę przypomina tę.

Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm
(zmodyfikowany przepis z bloga Słodkie Fantazje)
Czekoladowe kruche ciasto:
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 7 łyżek kakao
  • 7 łyżek cukru
  • 150 g zimnego masła
  • 3 żółtka (1 białko należy zostawić na później)
  • 2 łyżki śmietany
Masa jabłkowa:
  • 1 kg jabłek (waga po obraniu i pokrojeniu), pokrojonych w plastry
  • 100 g cukru
  • 25 g masła
  • pół łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 50 g gorzkiej czekolady
Mąkę przesiać z kakao i wymieszać z cukrem. Dodać zimne masło i wyrobić ciasto o konsystencji kruszonki. Dodać żółtka i śmietaną i szybko zagnieść gładkie ciasto. 3/4 ciasta wylepić dno i boki (na wysokość około 2 cm) tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Schłodzić w lodówce przez 30 minut. 1/4 ciasta odłożyć do miski i również schłodzić – będzie potrzebne później. 
Torownicę wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i podpiec spód przez 15 minut.
W międzyczasie w garnku wymieszać jabłka, masło, cukier i cynamon. Dusić na małym ogniu przez około 5-7 minut, aż jabłka będą miękkie, ale będą wciąż zachowywać kształt – nie można rozgotować jabłek na pulpę. Do ciepłych jabłek dodać mąkę ziemniaczaną i dokładnie wymieszać. Następnie wmieszać 25 g startej gorzkiej czekolady. Jabłka przełożyć na podpieczony spód. Na wierzch zetrzeć pozostałe 25 g czekolady i posypać pokruszonym pozostałym kruchym ciastem. Na koniec posmarować wierzch jednym białkiem ubitym na sztywną pianę ze szczyptą soli i łyżeczką cukru. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i piec około 35 minut, aż wierzch się ładnie zarumieni. Podawać lekko ciepłą albo w temperaturze pokojowej.

Smacznego!

Tort podwójnie musowy z migdałowym biszkoptem

 Ten tort przygotowałam na urodziny mojego taty. Tata uwielbia słodkości i tort musiał spełniać kilka kryteriów: zawierać czekoladę, najlepiej gorzką; efektownie wyglądać; wyróżniać się na tle ciast, które przygotowuję na co dzień (a uwierzcie, że jeśli piecze się ciasta co 2 dni, w tym różnego rodzaju przekładańce z kremem, ciężko jest wymyślić ciasto urodzinowe, które wywoła pożądany efekt – „wow!” – i sprawi, że urodzinowy deser będzie czymś specjalnym). Ten tort spełnił wszystkie kryteria. Ba, efekt „wow” był znacznie większy niż przewidywałam. Wyobraźcie sobie chrupiący spód czekoladowo-orzechowy smakujący trochę jak Nutella przykryty grubą warstwą puszystego i lekkiego musu czekoladowego, który dzięki dodatkowi czekolady o zawartości 70% kakao jest wręcz lekko wytrawny. Ekstremalna czekoladowość musu jest złagodzona słodkim, delikatnym musem z białej czekolady z nutą cytrusowo-kardamonową, a dwie warstwy kremu są oddzielone lekko kleistym biszkoptem migdałowym. Co Wy na to? 🙂
Tort jest dość czaso- i pracochłonny w przygotowanie, ale uwierzcie mi, że jeśli okazja jest wyjątkowa, to warto się poświęcić. Uśmiech na ustach osoby, dla której go zrobicie, będzie najlepszą nagrodą za trud, który włożyliście w zrobienie tego ciasta. A smak tortu będziecie wspominać jeszcze dużo później… 🙂
Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm
(zmodyfikowany przeze mnie przepis z archiwalnego numeru Palce Lizać)

Orzechowy spód z „chrupkami”:
  •  100 g gorzkiej czekolady 70%
  • 3 łyżki mleka
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany
  • 50 g pokruszonych orzechów laskowych
  • 90 g ulubionych płatków śniadaniowych, lekko pokruszonych
Czekoladę roztopić z mlekiem i śmietaną. Dodać orzechy i płatki śniadaniowe. Dokładnie wymieszać i rozsmarować na spodzie tortownicy, wyłożonym papierem do pieczenia. Schłodzić w lodówce przez godzinę.
Migdałowy biszkopt:
  • 125 g mielonych migdałów
    125 g cukru pudru
    30 g mąki pszennej
    30 g cukru (w dwóch porcjach: 10 g i 20 g)
  •  65 g jajek
    25 g roztopionego masła
    105 g białek
 Migdały wymieszać z cukrem pudrem, mąką, 10 g cukru i 65 g całych jajek. Ubijać przez kilka minut, aż masa będzie lekko napowietrzona. Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodając 20 g cukru, a następnie delikatnie wmieszać je do reszty ciasta. Na koniec dodać roztopione masło i bardzo delikatnie wymieszać je z ciastem. Masę przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec przez około 8 minut w temperaturze 200C. Wyjąć z piekarnika i ostudzić.


Mus z gorzkiej czekolady:
  •  400 g śmietanki kremówki 36%
  • 200 g gorzkiej czekolady 70%
  • 85 g cukru
  • 85 g żółtek
  • 175 g mleka
  • 8 g żelatyny w proszku
  • 40 g wody
 Żelatynę namoczyć w wodzie (1 łyżce), aż spęcznieje. Cukier zagotować z odrobiną wody (resztą pozostałą po odjęciu 1 łyżki). Żółtka ubić mikserem i stopniowo dolewać syrop cukrowy, aż całość będzie jasna i puszysta. Mleko zagotować i dodać do niego żelatynę. Gorącym mlekiem zalać połamaną czekoladę i dokładnie wymieszać. Ganache czekoladowy dodać do ubitych żółtek i wymieszać składniki za pomocą łyżki. Śmietanę ubić na sztywno i porcjami dodawać do musu, mieszając bardzo delikatnie. Mus wylać na schłodzony spód z chrupkami i wstawić do lodówki na około 1-2h – aż stężeje.
Cytrusowy mus z białej czekolady:
  •  skórka otarta z 1 cytryny i 1 limonki
  • 3-4 ziarna kardamonu
  • 1 laska wanilii
  • 120 g mleka
  • 25 g cukru
  • 55 g żółtek
  • 3 g żelatyny
  • 25 g wody
  • 100 g białej czekolady
  • 300 ml śmietanki kremówki 36%
 Żelatynę rozpuścić w 50 g wody. Mleko zagotować ze skórkami z limonki i cytryny, przekrojoną laską wanilii i kardamonem, a następnie odcedzić na sitku i przelać z powrotem do rondla. Ponownie zagotować. Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą, jasną masę, a następnie wmieszać do gorącego mleka i lekko podgrzać. Gorącym płynem zalać pokruszoną białą czekoladę. Dodać rozpuszczoną żelatynę. Śmietankę ubić na sztywno i połowę energicznie wymieszać z kremem za pomocą trzepaczki. Resztę śmietany wmieszać bardzo delikatnie. 
Na stężałym musie czekoladowym położyć wystudzony biszkopt i rozprowadzić na nim mus z białej czekolady. Wstawić do lodówki na całą noc.
Dodatkowo:
  • długie biszkopty, takie jak do tiramisu
  • 30 g gorzkiej czekolady
Rano oddzielić brzegi ciasta od formy za pomocą noża i delikatnie odpiąć tortownicę. Boki obkleić biszkoptami (należy ściąć dół biszkoptów, tak, żeby były płaskie i „stały”) – na początku można związać całość wstążką, bo biszkopty lepiej przykleją się do tortu, a ciasto będzie ładniej wyglądało. Wierzch oprószyć startą gorzką czekoladą.
Smacznego!

Rozstania i powroty. Łaciate brownies

Dzisiaj zamykam pewien etap swojego życia. Walizka jest już spakowana i gotowa do drogi. Kartony wczoraj zabrał kurier i pewnie teraz czekają na przeładunek w jakimś magazynie. Z tymi samymi kartonami przyjechałam tu 4 lata temu, pełna entuzjazmu i wyczekująca tego, co się stanie. A stało się wiele. Skończyłam studia, w międzyczasie zmieniając kierunek na taki, który mi bardziej odpowiadał. Nauczyłam się wiele. Posmakowałam życia na obczyźnie, dosłownie i w przenośni. Poznałam wielu ludzi, z których część tylko szybko przemknęła, nie zostawiając po sobie żadnego śladu. Krążyłam między Anglią a Polską, dzieląc każdy rok prawie na pół i spędzając niezliczone godziny w samolotach, pociągach i autobusach. Teraz wracam do domu. Może zostanę tylko na chwilę, a może na nieco dłużej. Czas pokaże. Na razie żegnam się z Cambridge, nie wiem czy na zawsze. Mostów za sobą nie palę. Niech zostaną tam gdzie są, na rzece Cam.
Zdjęcia z kolażu zrobiłam swoim starym aparatem cyfrowym, zaraz po przyjeździe, 4 lata temu i teraz odkopałam je w zapomnianym folderze na dysku.

Przechodząc do brownies:
 

Odkąd zobaczyłam blogu Bee ten przepis, w oryginale autorstwa Donny Hay, wiedziałam, że muszę je upiec. Jednak co chwila w moim kulinarnym grafiku pojawiało się jakieś inne ciasto i przesuwałam zrobienie tego brownies w czasie. Teraz żałuję, że tyle zwlekałam, bo śmiało mogę powiedzieć, że to jedno z najlepszych brownies, jakich do tej pory miałam okazję spróbować.Wilgotne, lekko gliniaste i intensywnie czekoladowe. Z dużymi łatkami z mlecznej i białej czekolady, które fajnie chrupią podczas jedzenia. Cała blacha zniknęła w ekspresowym tempie. Jeśli jesteście na diecie, to od razu odpuście sobie zrobienie tego brownies, bo nie sposób się od niego oderwać… 🙂
Składniki na blachę o wymiarach 20x20cm
(przepis znaleziony na blogu Magazyn)
  • 125 g masła
  • 125 g gorzkiej czekolady
  • 2 jajka
  • 185 g cukru
  • 55 g mąki pszennej
  • 45 g kakao, ciemnego
  • 1/2 szklanki białej czekolady, w dużych kawałkach
  • 1/2 szklanki mlecznej czekolady, w dużych kawałkach
Formę posmaruj masłem i wyłóż papierem do pieczenia. Gorzką czekoladę rozpuść wraz z masłem w rondelku i odstaw do lekkiego przestudzenia. 
Mąkę przesiać z kakao. Jajka utrzeć z cukrem, aż cukier się rozpuści. Dodać rozpuszczoną czekoladę, a następnie mąkę z kakao. Na koniec wmieszać kawałki białej i mlecznej czekolady. 
Masę przełożyć do foremki. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170C na 30-35 minut. Piec dopóki na wierzchu ciasta nie pojawi się cienka skorupka. Środek ciasta musi pozostać wilgotny. Lekko przestudzić i pokroić na kawałki.
Smacznego!

Bezjajeczne ciasto czekoladowe na mleku skondensowanym

 

Ostatnio przez przypadek otworzyłam puszkę słodzonego mleka skondensowanego zamiast niesłodzonego, które miało wylądować w chlebie i zastanawiałam się co mogę z nim zrobić  – otworzone niestety nie nadaje się już do zrobienia domowej masy kajmakowej, słodkich kaw nie pijam, a sernik na mleku kondensowanym jadłam dosłownie kilka dni wcześniej 🙂 Postanowiłam więc wykorzystać pomysł z osłodzeniem ciasta mlekiem kondensowanym, który wykorzystałam przy okazji pieczenia wielu serników i zrobiłam ciasto czekoladowe. Bez dodatku jajek i dodatkowego cukru. Doskonałe dla alergików. Mocno kakaowe i wilgotne. Takie jak lubimy najbardziej.

Przepis znalazłam baaardzo dawno temu w internecie, dodałam do swojej komputerowej „książki kucharskiej” i teraz kompletnie nie pamiętam z jakiej strony pochodzi. W każdym bądź razie, polecam!

PS: Chciałabym się pochwalić, że moje drożdżowe ślimaczki z pesto rosso, boczkiem, szpinakiem i serem zostały wyróżnione główną nagrodą w konkursie organizowanym przez Pudliszki 🙂 Bardzo się cieszę, bo zawsze chciałam mieć kosz piknikowy – tak ładnie wygląda i ogólnie och i ach 😉 Problem polega jednak na tym, że ja raczej nie piknikuję… Hm, chyba będę musiała zacząć. Teraz nie mam wyjścia!

Składniki:
  • 180 g mąki pszennej
  • 50 g kakao (gorzkiego, bez cukru)
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 puszka (400 g) słodzonego mleka skondensowanego
  • 100 g roztopionego masła
  • 180 ml mleka
Mąkę przesiać z kakao, proszkiem do pieczenia i sodą oczyszczoną. Dodać masło, mleko skondensowane i mleko. Wymieszać łyżką do połączenia się składników. Przelać do średniej wielkości keksówki albo formy na babkę wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą. Piec w temperaturze 180C przez 45 minut, do tzw. „suchego patyczka”.

Przed podaniem oprószyć cukrem pudrem albo polać ulubioną polewą czekoladową.

Smacznego! 

Bezglutenowe ciasto czekoladowo-pomarańczowe

Dla takich ciast aż chciałoby się mieć alergię na gluten, bo wtedy mogłoby się jeść je częściej 😉 Ciasto jest wprost przepyszne, ale czemu tu się dziwić – Nigella jest mistrzynią przepisów na ciasta czekoladowe. Gdybym nie upiekła tego ciasta sama, to nie uwierzyłabym, że nie ma w nim ani mąki ani mleka ani tłuszczu w formie masła albo oleju. Całość robi się wręcz ekspresowo – ja nawet nie wyjęłam miksera i wszystko wymieszałam drewnianą szpatułką.

 Ciasto jest mocno czekoladowe, mimo, że nie ma w nim ani grama czekolady – swoją czekoladowość zawdzięcza sporej ilości dobrego, ciemnego kakao. O jego niepowtarzalnym smaku decyduje dodatek pomarańczy, które najpierw gotuje się w całości, wraz ze skórką, a następnie miksuje i dodaje do ciasta. Nietypowe, prawda?

Niech Was nie zmyli jego wygląd – wbrew pozorom ciasto jest bardzo puszyste, wilgotne i delikatne.

Ciasto bardzo smakowało mojej mamie. Może Waszym mamom też posmakuje? 😉

Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm
Przepis Nigelli Lawson z „Feast”

  • 375 g pomarańczy – 2 nieduże albo 1 duża
  • 6 jajek
  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 200 g zmielonych migdałów
  • 220 g cukru (w oryginale było 250 g)
  • 50 g kakao bez cukru

Pomarańcze (w całości) włożyć do garnka i zalać wodą. Doprowadzić do wrzenia i gotować około 1,5h pod przykryciem, aż zmiękną. Wylać wodę i całkowicie ostudzić pomarańcze, a następnie zmiksować je w całości w blenderze – ja użyłam dwóch pomarańczy i z jednej z nich przed zmiksowaniem zdjęłam skórkę, bojąc się nadmiernej goryczki w cieście, wyszło idealnie.

Wszystkie składniki zmiksować razem z pomarańczami – tylko do połączenia się składników. Przelać masę do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia.

Piec przez 45-60 minut (do tzw. „suchego patyczka”) w 180C.

Przed podaniem można polać ulubioną polewą czekoladową.

Smacznego!

Babka dwukolorowa

Postanowiłam użyć przepisu na klasyczną babkę marmurkową i upiec ją w formie dwukolorowej, bez esów-floresów. Efekt mnie zadowolił. Otoczka z jasnego, waniliowego ciasta skrywa czekoladową część. Babka jest bardzo dobra w smaku – puszysta i lekko krucha. Dowodzi, że najprostsze ciasta też są smaczne i szybko znikają ze stołu 🙂

Jeśli podczas miksowania masła z cukrem i dodawania jajek masa Wam się zważy, nie przejmujcie się, bo to nie ma wpływu na efekt końcowy i po dodaniu mąki wszystko wróci do normy.

Składniki na dużą keksówkę
(wszystkie składniki muszą mieć temperaturę pokojową)

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 220 g miękkiego masła
  • 1 szklanka cukru
  • 4 jajka
  • kilka kropel aromatu waniliowego/esktraktu z wanilii
  • 1/2 szklanki mleka
  • 130 g gorzkiej czekolady, roztopionej i lekko ostudzonej

Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i solą. Masło ubić do białości, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Dodawać po jednym jajku, za każdym razem miksując. Dodawać mąkę na przemian z mlekiem i miksować jedynie do połączenia się składników.

Ciasto podzielić na dwie części – zawierającą 1/3 masy i zawierającą 2/3 masy. Do pierwszej dodać ekstrakt z wanilii, a do drugiej roztopioną gorzką czekoladę.

Keksówkę wysmarować masłem i wysypać bułką tartą/kaszą manną. Na dno nałożyć połowę jasnej masy. Zostawiając 1 cm odstęp z każdej strony nałożyć ciemną masę i przykryć pozostałą jasną masą. Wyrównać.

Piec w temperaturze 160C przez 70 min do tzw. „suchego patyczka”

Smacznego!


Babka. Toffi. Czekolada.

 Smaczna, lekko wilgotna w środku babka piaskowa. Nie chciałam, żeby była najzwyklejszym, nudnym piaskowcem więc urozmaiciłam ją kilkoma dodatkami – kawałkami mlecznej czekolady, budyniem o smaku toffi i polewą kakaową. Dodatek proszku budyniowego zamiast części mąki ziemniaczanej nadaje babce subtelnego karmelowego smaku i ładnego koloru. Babka jest bardzo prosta w wykonaniu i nie może się nie udać, jeśli zastosujecie się do wszystkich zasad – składniki muszą być w temperaturze pokojowej i miksujemy je jedynie do czasu, gdy się połączą; babkę pieczemy w bardzo niskiej temperaturze (najpierw 150C, a potem 160C).

Przepis dodaję do akcji Wielkanocne Smaki II

Składniki na keksówkę o wymiarach 8x17cm:

  • 150 g miękkiego masła
  • 160 g mąki ziemniaczanej
  • opakowanie budyniu o smaku Toffi (40 g, bez cukru)
  • 100 g mąki pszennej
  • 3 jajka (w temperaturze pokojowej), osobno żółtka i białka
  • 150 g cukru
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 50 g posiekanej czekolady
  • szczypta soli

Masło utrzeć na biały puch. Stopniowo dodawać cukier, ciągle miksując. Dodawać po jednym żółtku, powoli miksując, żeby masa się nie zważyła. Mąki przesiać z budyniem i proszkiem do pieczenia. Stopniowo dodawać do masy maślanej suche składniki, ciągle miksując na niskich obrotach miksera. Łyżką mieszać posiekaną czekoladę.
Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Delikatnie połączyć z masą.
Masę przelać do keksówki wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 150C. Piec przez 10 minut. Po tym czasie zwiększyć temperaturę do 160C i piec kolejne 40-45 minut, do tzw. „suchego patyczka”.
Lekko przestudzić i wyjąć z formy.

Polewa:

  • 4 łyżki mleka
  • 2 łyżki masła
  • 3 łyżki cukru
  • 4 łyżki kakao (gorzkiego, bez cukru)

Masło, mleko i cukier umieścić w rondelku. Podgrzewać, aż składniki się rozpuszczą. Dodać kakao, dokładnie wymieszać. Lekko przestudzić. Równomiernie rozprowadzić na lekko ciepłym cieście.

Smacznego!


Babka herbaciano-czekoladowa

 Herbata Lady Grey to delikatniejsza wersja Earl Greya, aromatyzowana bergamotką, skórką cytrynową i skórką pomarańczową. Dzięki dodatkowi cytrusów i subtelnej nucie kwiatowej doskonale nadaje się, że do wszelkiego rodzaju wypieków. Herbaciane ciasto marzyło mi się już od dawna, więc jakiś czas temu kupiłam dużą paczkę herbaty Lady Grey. Przejrzałam dziesiątki stron w internecie, ale nie znalazłam żadnego przepisu, który odpowiadałby wizji, którą miałam w głowie – a to babka wyglądała na zbyt suchą, a to wydawała się nijaka… Postanowiłam więc zaryzykować i odtworzyć swoją wizję, komponując przepis samodzielnie. Jaki jest efekt? Znakomity! Babka jest bardzo wilgotna i puszysta. Lekko czekoladowa, z wyczuwalną nutą herbacianą. Dokładnie taka jak ją sobie wymarzyłam. Jeśli w zbliżające się święta chcecie zaskoczyć gości babką o oryginalnym smaku, koniecznie ją wypróbujcie.


Przepis dodaję do akcji Wielkanocne Smaki 2

Składniki:

  • 1 szklanka cukru
  • 60 g miękkiego masła
  • 3 jajka
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 szklanka gorącej wody
  • 4 torebki herbaty Lady Grey (można zastąpić herbatą Earl Grey)
  • 1/2 szklanki jogurtu greckiego/gęstego naturalnego
  • cukier puder do oprószenia

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i lekko ostudzić. W gorącej wodzie zaparzyć dwie torebki herbaty, lekko ostudzić i wyjąć torebki. Mąkę przesiać z sodą oczyszczoną i proszkiem do pieczenia, a następnie dodać do niej herbatę z dwóch torebek i dokładnie wymieszać.Masło utrzeć na puszystą masę cukrem i jajkami. Powoli dodawać rozpuszczoną czekoladę, ciągle miksując. Stopniowo dodawać mąkę. Na koniec wmieszać zaparzoną herbatę i jogurt, miksując tylko do połączenia się składników.

Formę do babki nasmarować tłuszczem i wysypać bułką tartą. Do formy przelać masę, wyrównać.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175C i piec przez około 50-60 minut, do tzw. „suchego patyczka”. Wyjąć z piekarnika, przestudzić w formie przez 10 minut, a następnie wyjąć na duży talerz, żeby babka nie zaparowała. Jeszcze ciepłą oprószyć cukrem pudrem.

Smacznego!

Ciasto czekoladowe z białym musem


Czekoladowy spód bezowy z dodatkiem mielonych migdałów i gorzkiej czekolady. Puszysty mus z białej czekolady o nieziemskim smaku i wspaniałej, rozpływającej się w ustach konsystencji. Na wierzchu kleksy z kakaowej bitej śmietany. Nie potrzeba nic więcej by kompletnie odlecieć do słodkościowego nieba. Polecam, nie tylko na specjalne okazje i nie tylko kobietom*

*Jako, że dzisiaj jest Dzień Kobiet, nawet Panie, które są na diecie powinny pozwolić sobie na chwilę kalorycznego zapomnienia 😉

Składniki na tortownicę o średnicy 24cm
(przepis z Kwestii Smaku)

Spód:

  • 6 białek
  • 150 g cukru pudru
  • 180 g płatków migdałów (lub obranych migdałów lub obranych orzechów laskowych), zmielonych
  • 40 g kakao
  • 100 g gorzkiej czekolady, posiekanej

Mus:

  • 6 żółtek
  • 700 ml zimnej śmietanki kremowej 30% lub 36% (polecam 36%)
  • 100 g masła
  • 300 g białej czekolady

Wykończenie:

  • 150 ml śmietanki kremowej
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżka cukru pudru

Przygotowanie spodu:

Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Dno tortownicy o średnicy około 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia, zapiąć obręcz pozostawiając papier na zewnątrz. Boki tortownicy posmarować masłem. Białka ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania, stopniowo dodawać cukier puder, cały czas miksując przez około 4 minuty. Po
dodaniu całego cukru pudru ubijać jeszcze przez około 2 – 3 minuty aby piana była lśniąca i błyszcząca – nie ma możliwości „przebicia” piany z białek. Pianę delikatnie wymieszać (najlepiej łyżką/szpatułką) ze zmielonymi migdałami, przesianym kakao i posiekaną gorzką czekoladą. Wyłożyć do tortownicy, wyrównać powierzchnię i wstawić do piekarnika. Piec przez około 17 minut do tzw. „suchego patyczka”. Wyjąć i ostudzić.

Przygotowanie musu:

W metalowej misce umieścić 6 żółtek i tylko część – 200 ml – śmietanki. Miskę umieścić na garnku z delikatnie gotującą się wodą (dno miski nie może dotykać wrzącej wody). Mieszać drewnianą łyżką przez około 10 minut aż masa będzie gorąca lub do czasu aż trochę zgęstnieje. Należy uważać aby jajka się nie ścięły! Gdy masa będzie gorąca zdjąć miskę z garnka i od razu dodać pokrojone w kostkę masło oraz połamaną na kosteczki białą czekoladę. Mieszać aż składniki się roztopią i połączą ze sobą. Gdyby czekolada nie chciała się roztopić, możemy z powrotem postawić miskę na garnku z parującą wodą. Odstawić na czas ubijania śmietanki.

Oddzielnie ubić resztę śmietanki kremowej (musi być bardzo zimna). Ubijamy ją najpierw na
mniejszych obrotach miksera, później na coraz większych, aż piana będzie sztywna – powinno to zająć około 8 minut. Bitą śmietanę delikatnie połączyć z masą czekoladową, najlepiej w 3 partiach, delikatnie mieszając łyżką lub szpatułką, tak aby nie zmniejszyć objętości piany. Powstały mus wyłożyć na ostudzony spód i wstawić do lodówki na całą noc.

Wykończenie:

Śmietanę kremówkę ubić z cukrem pudrem, aż będzie sztywna. Dodać kakao i delikatnie wymieszać mikserem. Przełożyć do rękawa cukierniczego albo szprycy i wyciskać wzorki na wierzchu ciasta. Można także udekorować ciasto wzorami zrobionymi z rozpuszczonej gorzkiej czekolady – czekoladę należy rozpuścić w kąpieli wodnej; na papierze do pieczenia trzeba narysować wzorki i wyciskać na niego czekoladę (najlepiej przy pomocy szprycy); odstawić do zastygnięcia, a następnie delikatnie odrywać od papieru do pieczenia.

Po całkowitym zastygnięciu musu obkroić ciasto nożem wkoło boków tortownicy i zdjąć obręcz. Przechowywać w lodówce do 3 dni (można też zamrozić).

Smacznego!

Ciasto czekoladowo-bananowe z kremem twarożkowym

Jeśli zalegają Wam w kuchni dojrzałe banany i nie bardzo wiecie co z nimi zrobić, a znudził się już Wam popularny chlebek bananowy, przygotujcie to ciasto. Jest bardzo łatwe w przygotowaniu – składniki na masę czekoladowo-bananową wystarczy jedynie wymieszać łyżką – i naprawdę przepyszne. Wilgotne, mocno czekoladowe blaty z wyczuwalnym smakiem bananów świetnie komponują się z lekkim kremem twarożkowym. Krem na bazie kremówki i twarogu sernikowego jest moim odkryciem ostatnich miesięcy (odkryłam go przy okazji eksperymentowania z ciastami marchewkowymi) – jest bardzo smaczny, w przeciwieństwie do bitej śmietany nie podchodzi wodą i jest znacznie lżejszy niż mdłe, zapychające kremy maślane. Na pewno wykorzystam go do wielu ciast.

Polecam wszystkim miłośnikom bananowo-czekoladowych słodkości 🙂

Przepis dodaję do akcji Czekoladowy Weekend organizowanej przez Beę w Kuchni.

Składniki na tortownicę o średnicy 24cm:
2 szklanki mąki
3 czubate łyżki kakao
1 szklanka cukru
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
200g gorzkiej czekolady
2 jajka
3 banany (im bardziej dojrzałe, tym lepiej)
1/2 szklanki ciepłej wody
1/2 szklanki letniego mleka
1/2 szklanki oleju słonecznikowego

W misce przesiać mąkę, kakao i sodę oczyszczoną. Dodać cukier.

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i ostudzić. W drugiej misce wymieszać jajka, wodę, mleko i olej. Dodać rozgniecione widelcem banany i roztopioną czekoladę. Dokładnie wymieszać, a następnie wlać do suchy składników. Wymieszać łyżką, aż do uzyskania gładkiej masy.

Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać masę, wyrównać. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i piec przez około 40 minut do tzw. „suchego patyczka”.

Po upieczeniu ciasto ostudzić i wyjąć z tortownicy. Przekroić dopiero, kiedy będzie całkowicie ostudzone – inaczej ciasto będzie zbyt miękkie i się rozwali.

Krem twarożkowy:
500 g twarogu do sernika
3/4 szklanki cukru pudru
16 g cukru waniliowego
300 ml śmietany kremówki

Śmietanę ubić na sztywno. Twaróg zmiksować z cukrem pudrem i cukrem waniliowym. Delikatnie wmieszać kremówkę.

Pierwszy blat czekoladowo-bananowy posmarować 1/2 kremu twarożkowego. Przykryć drugim blatem, posmarować wierzch i boki ciasta resztą kremu. Schłodzić w lodówce przez minimum 3h, a najlepiej przez całą noc.

Smacznego!

Czekoladowy tort z kremem z lemon curd i makaronikami

Bardzo smaczny torcik składający się z mocno czekoladowego blatu, intensywnie cytrynowego kremu na bazie kremówki i mascarpone, który swój smak zawdzięcza dodatkowi lemon curd, cienkiej warstwy biszkoptów i dekoracji z makaroników z kremem z Nutelli (przepis tutaj). Wszystkie smaki doskonale się uzupełniają, a połączenie kwaskowatej cytryny i czekolady zawsze mnie zachwyca. Makaroniki są przysłowiową wisienką na torcie, ale jeśli nie macie czasu ich przygotować, możecie udekorować ten tort dowolnie. Według mnie dodały deserowi dodatkowego smaku – migdałowo-orzechowego – i znacznie wpłynęły na prezentację ciasta.

Do tego tortu po raz pierwszy przygotowałam lemon curd, który zdobył moje serce i na pewno będę do niego często powracać, bo jest tak pyszny, że wyjadałam go łyżeczką prosto z garnka.

Ten przepis polecam wszystkim amatorom cytrynowych deserów i przeciwnikom klasycznych, ciężkich tortów z bardzo słodkim kremem na bazie masła. Brrrr!


Blat czekoladowy:
100g mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli
1/4 szklanki kefiru/jogurtu naturalnego
1/4 szklanki wody
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
25g kakao rozpuszczonego w 1/4 szklanki letniej wody, ostudzonego
1 duże jajko w temperaturze pokojowej
60g miękkiego masła
100g cukru trzcinowego
50g białego cukru

Mąkę, sodę oczyszczoną i sól wymieszać w naczyniu. Kefir wymieszać z 1/4 szklanki wody i ekstraktem z wanilii, odstawić. Jajko roztrzepać. Masło utrzeć na puszystą masę. Miksując, dodawać cukier – najpierw biały, a potem trzcinowy. Nie wyłączając miksera, powoli wlać jajko. Dodać kakao i zmiksować do połączenia. Na koniec, nie przestając ucierać dodawać maślankę na zmianę z mąką, łyżka po łyżce. Zmiksować jedynie do połączenia się składników.

Formę o średnicy 20cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wlać ciasto. Piec w temperaturze 180ºC przez 40 – 45 minut, do tzw. „suchego patyczka”. Lekko przestudzić w formie, następnie wyjąć i studzić na kratce.

Lemon curd
wg przepisu z bloga Moje Wypieki
sok wyciśnięty z 3 cytryn i skórka z nich otarta
2 żółtka
2 jajka
200g cukru
1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżka oliwy


Wszystkie składniki (oprócz oliwy) umieścić w garnuszku i zagotować, mieszając. Pogotować, ciągle mieszając, przez 2 minuty. Jeśli będą grudki przetrzeć przez sitko lub zmiksować blenderem. Dodać oliwę i znów pogotować przez 2 minuty.
Ostudzić.

Krem cytrynowy:
250g mascarpone
350ml kremówki
1 łyżka cukru pudru*
2/3 lemon curd**

10 okrągłych biszkoptów
makaroniki z tego przepisu

*ilość cukru zależy od Waszych preferencji smakowych; lemon curd zawiera cukier, więc nie potrzeba dodawać dużo dodatkowego cukru
** pozostała 1/3 będzie potrzebna do posmarowania blatu

Kremówkę ubić na sztywno z cukrem pudrem. Dodać lemon curd i mascarpone, delikatnie wymieszać na gładką masę przy pomocy drewnianej łyżki.

Ostudzony blat czekoladowy posmarować 1/3 lemon curd. Na wierzch wyłożyć połowę kremu cytrynowego. Na kremie ułożyć okrągłe biszkopty. Przykryć pozostałym kremem. Udekorować makaronikami z tego przepisu. Boki można obłożyć płatkami migdałowymi.

Smacznego!

"Najlepsze brownies wszech czasów"

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam brownies. Oczywiście nie każde – idealne brownies powinny być gliniaste i lekko wilgotne w środku, ale z chrupiącą skorupką na wierzchu. Lubię brownies, które zawierają dużo dobrej jakości gorzkiej czekolady i małe kawałki mlecznej/białej czekolady, które dodają ciastu słodyczy. Takie, które zaspokoją moją potrzebę na czekoladę na cały dzień.

Moje kryteria idealnego brownies spełniają te z dzisiejszego przepisu. Wprost nie można się im oprzeć i ciężko powstrzymać się przed sięgnięciem po kolejny kawałeczek…

Polecam wszystkim, bo brownies to łatwe w wykonaniu ciasto, które nie opadnie po pieczeniu (bo nie wyrasta :)) i którego przygotowanie nie zajmie Wam więcej niż 15 minut. Pamiętajcie jedynie o tym, żeby zbytnio nie wysuszyć brownies – gotowe ciasto powinno być wciąż lekko wilgotne po upieczeniu, ale ścięte na środku i z brzegami odstającymi od boków brytfanny.

Składniki
przepis ze strony BBC Good Food


Czekoladę i masło rozpuścić w kąpieli wodnej, aż oba składniki ładnie się połączą. Ostudzić do temperatury pokojowej.

Piekarnik nagrzać do temperatury 160C (z termoobiegiem, bez termoobiegu – 180C). Formę o wymiarach 20x20cm wyłożyć papierem do pieczenia.

Mąkę przesiać z kakao. Jajka utrzeć do z cukrem do białości. Dodać ostudzoną, roztopioną czekoladę. Wymieszać łyżką. Dodać mąkę przesianą z kakao i delikatnie wymieszać. Na koniec dodać pokrojoną mleczną czekoladę.

Przełożyć ciasto do brytfanny. Wyrównać. Wstawić do piekarnika na 25 min, aż brownies będzie ścięte po środku – przy potrząsaniu brytfanną nie powinno się trząść jak galaretka – a boki zaczną lekko odstawać od formy. Brownies nie pieczemy do tzw. „suchego patyczka”, bo po wyjęciu z piekarnika i wystudzeniu zsiada się i dopiero wtedy nabiera właściwej konsystencji. Należy uważać, żeby zbytnio nie przesuszyć brownies.

Ostudzić i pokroić na kwadraty – ja nie mogłam się oprzeć i pokroiłam je jeszcze ciepłe, co widać na zdjęciach 😉

Smacznego!

Tort czekoladowo-pomarańczowy

Od dawna wiadomo, że gorzka czekolada i pomarańcza tworzą wspaniały duet. Jeśli więc chcecie przygotować tort na specjalną okazję, warto pomyśleć o połączeniu tych składników, a gwarantuję Wam, że goście będą zachwyceni. Tort może wydawać się pracochłonny, ale uwierzcie mi, że tak naprawdę jest bardzo łatwy w wykonaniu i nie będziecie musieli poświęcić mu całego dnia.

Tort składa się z intensywnie kakaowych, wilgotnych blatów przełożonych pomarańczowym kremem z mascarpone i śmietaną z deserową czekoladą. Jako, że nie miałam pomysłu na jego dekorację, a w szafce zalegało pudełko Ptasich Mleczek, postanowiłam udekorować tort tymi słodkościami. Dekoracja z Ptasich Mleczek okazała się strzałem w dziesiątkę i ciasto wyglądało elegancko 🙂 Polecam Wam właśnie takie rozwiązanie!

5 dni temu blog obchodził swoje pierwsze urodziny i muszę przyznać, że całkowicie o tym zapomniałam… Ale skoro jest tort, to przesuńmy urodziny o te kilka dni 🙂 Mam nadzieję, że za rok znowu napiszę urodzinowego posta. Blog nie istniałby bez Was, drodzy czytelnicy. Dlatego chciałabym Wam bardzo podziękować za to, że czytacie moje posty, komentujecie je i, co najważniejsze, próbujecie przygotować dania z przepisów. Komu kawałek tortu? 🙂


Składniki na tortownicę o średnicy 24cm

Ciasto czekoladowe:
1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
1 i 1/2 szklanki drobnego cukru
3/4 szklanki kakao
2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
1 szklanka maślanki/kefiru
1/2 szklanki oleju słonecznikowego
2 duże jajka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 szklanka świeżo zaparzonej kawy rozpuszczalnej

W dużym naczyniu przesiać mąkę, cukier, kakao, sodę oczyszczoną, proszek do pieczenia i sól.
Do dużej miski wlać maślankę, olej, jajka i ekstrakt z wanilii. Wymieszać mikserem na wolnych obrotach do połączenia się składników. Dodać suche składniki i krótko zmiksować. Powoli wlewać kawę, cały czas mieszając.

Gotową masę podzielić pomiędzy dwie tortownice o średnicy 24cm, wyłożone papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i piec przez około 35-40 minut, do tzw. „suchego patyczka”.

Ostudzić. Po ostudzeniu delikatnie wyjąć z tortownic.

Krem pomarańczowy:
400g mascarpone
250ml kremówki
5 łyżek syropu pomarańczowego (np. Paola albo Herbapol)
2 łyżki skórki otartej z pomarańczy
4 łyżki cukru pudru (można dać więcej, jeśli wolicie słodszą masę)

Kremówkę ubić na sztywno z 4 łyżkami cukru pudru. Dodać z syrop pomarańczowy i skórkę otartą z pomarańczy oraz mascarpone. Delikatnie wymieszać drewnianą łyżką. Wstawić do lodówki na 20 minut, żeby krem się lekko schłodził.

Krem czekoladowy:
250ml kremówki
50g gorzkiej czekolady
3 łyżki cukru pudru

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i ostudzić. Kremówkę ubić na sztywno z cukrem pudrem. Dodać ostudzoną czekoladę i wymieszać na niskich obrotach miksera.

Dekoracja:
50g rozpuszczonej gorzkiej czekolady
6 Ptasich Mleczek pokrojonych w plasterki
(każde Mleczko przekroić na 3 plastry)

Na pierwszy blat czekoladowy wyłożyć połowę masy pomarańczowej. Przykryć drugim blatem i na wierzch wyłożyć masę czekoladową. Boki tortu pokryć pozostałą masą pomarańczową. Górę tortu udekorować esami-floresami z rozpuszczonej gorzkiej czekolady, a na bokach delikatnie poprzyklejać kawałki Ptasich Mleczek.

Schłodzić w lodówce przez minimum 4h, a najlepiej całą noc. Tort najlepiej smakuje drugiego dnia.

Smacznego!

Torcik gruszkowy z musem czekoladowym

Kiedy jakiś czas temu zobaczyłam przepis na ten torcik na stronie Chilli Bite, wiedziałam, że muszę go przygotować na jakąś specjalną okazję. Taka okazja nadarzyła się szybciej niż początkowo myślałam i zrobiłam ten tort dla swojego taty, który jest fanem gorzkiej czekolady.

Tort jest dość czasochłonny w przygotowaniu – głównie przez to, że wszystkie warstwy muszą być osobno zrobione – biszkopt trzeba upiec i ostudzić; galaretka musi stężeć; do przygotowania składników musu trzeba pobrudzić aż 4 garnki/miski 😉 Zapewniam Was jednak, że jest wart zachodu. Tort jest bardzo smaczny – lekki, dość niski biszkopt przykryty galaretką gruszkową z kawałkami soczystych owoców i zwieńczony delikatnym jak puch, intensywnie czekoladowym musem. Jednym słowem, niebo w gębie.
Moją sugestią byłoby dodanie dwóch galaretek albo zmniejszenie ilości gruszek (moje chyba były wyjątkowo duże). bo mimo, że tort przepięknie się kroił i nie rozpadał, zostały małe przerwy pomiędzy kawałkami gruszek, nie wypełnione galaretką.

Jeśli więc macie wolne po południe, koniecznie zróbcie ten tort na jakąś specjalną okazję albo wtedy kiedy najdzie Was ochota na sprawdzone połączenie gruszek i gorzkiej czekolady w nieco bardziej wykwintnej wersji. Nie zrażajcie się stertą brudnych naczyń i długim oczekiwaniem na stężenie galaretki (ja byłam niecierpliwa i swoją wsadziłam do lodówki, a potem na chwilę do zamrażalnika) 🙂


Składniki na tortownicę o średnicy 24cm:

Biszkopt:
3 jajka
90g cukru
70g mąki

Tortownicę wysmarować masłem i wysypać bułką tartą/kaszą manną. Utrzeć jajka z cukrem do białości, aż potroją swoją objętość. Dodać przesianą mąkę i delikatnie wmieszać do masy jajecznej. Piec w temperaturze 170C przez około 45 minut. Po tym czasie uchylić drzwiczki od piekarnika i studzić w piekarniku przez 15 minut. Po tym czasie wyjąć ciasto z piekarnika i kompletnie ostudzić – dopiero w tym momencie można rozpiąć tortownicę.

Do nasączenia biszkoptu:
3/4 szklanki herbaty
1/4 szklanki soku gruszkowego

Do gorącej herbaty dodać sok gruszkowy. Gdy ostygnie, nasączyć ponczem biszkopt.

Galaretka gruszkowa:
1 opakowanie galaretki o smaku gruszkowym
2 dojrzałe gruszki

Galaretkę rozpuścić w 400ml gorącej wody i odstawić do całkowitego ostudzenia i zgęstnienia. Gruszki obrać ze skóry pokroić w drobną kostkę albo na cienkie plasterki. Kiedy galaretka stężeje, na biszkopcie ułożyć gruszki i wylać na nie galaretkę. Wstawić do lodówki aż do całkowitego stężenia.

Mus czekoladowy:
250g gorzkiej czekolady
4 żółtka jajek
5 białek jajek
60g cukru pudru
200ml śmietanki kremówki (ja używam 36%)

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i lekko przestudzić. Białka ubić na sztywną pianę. Żółtka utrzeć z cukrem do białości, aż uzyskamy gęsty kogel mogel. Śmietanę ubić na sztywno.
Do żółtek dodać ciepłą czekoladę, cały czas mieszając. Do masy dodać ubitą śmietanę i delikatnie wymieszać. Na koniec dodać pianę z białek – najlepiej w kilku ratach – i bardzo delikatnie wmieszać ją do masy czekoladowej. Wyłożyć mus czekoladowy na całkowicie stężałą galaretkę.

Dodatkowo można posypać torcik wiórkami z 50g czekolady.

Schłodzić w lodówce przez 4h, a najlepiej przez całą noc.

Smacznego!

Razowe ciasto czekoladowe z gruszkami


Kiedy zobaczyłam to ciasto na blogu Moje Wypieki, wiedziałam, że muszę je upiec. Bardzo lubię wszelkiego rodzaju wypieki z mąki razowej, szczególnie jeśli nie da się jej wyczuć w cieście. Możemy wtedy cieszyć się wspaniałym smakiem ciasta, sięgając po kolejny kawałek i wmawiając sobie, że w końcu to nieco zdrowsza wersja słodkiego przysmaku. Sumienie jest jeszcze czystsze, gdy w cieście jest brązowy cukier i gorzka czekolada 🙂
Oczywiście, mimo tych wszystkich nieco zdrowszych dodatków, ciasto wciąż pozostaje
ciastem i osoby uważające na ilość spożywanych kalorii, nie mogą pozwolić sobie na więcej niż jedną porcję.

Ciasto jest bardzo smaczne – wilgotne, intensywnie czekoladowe i puszyste. Zaspakaja nawet największą ochotę na czekoladę. Tak naprawdę ciężko zgadnąć, że jest w nim tylko mąka razowa. Także skoro można zdrowiej, a wciąż pysznie, warto wypróbować to ciasto.


Ciasto wzbogaciłam dodatkiem gruszek. To był strzał w dziesiątkę. W końcu nie od dziś wiadomo, że gruszki i gorzka czekolada tworzą doskonały duet. Poza tym owoce nadają ciastu jeszcze więcej wilgotności. Myślę, że równie smaczne byłoby z dodatkiem wiśni i w takiej wersji na pewno upiekę je latem, kiedy drzewa wreszcie obrodzą tymi pysznymi, kwaskowatymi owocami.

Składniki
(zmodyfikowany przepis z bloga Moje Wypieki)
80g gorzkiej czekolady
1,5 szklanki mąki pszennej razowej
2 łyżki kakao
1 łyżeczka sody
1/4 łyżeczki soli
60g masła o temperaturze pokojowej
1 i 1/4 szklanki brązowego cukru
2 jajka
1,5 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1/2 szklanki kwaśnej śmietany 18%
1/2 szklanki wrzącej wody
2 dojrzałe gruszki średniej wielkości


Gruszki obrać ze skóry i pokroić w kostkę.
Do naczynia przesiać mąkę razową, kakao, sodę i sól. Wymieszać.
Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej, lekko przestudzić.
Masło utrzeć na puszystą masę. Pod koniec ucierania stopniowo dodawać cukier, nadal miksując. Wbijać po kolei jajka, ucierając po każdym dodaniu. Dodać ekstrakt z wanilii, wlać rozpuszczoną czekoladę i zmiksować do połączenia się składników. Do masy dodawać odłożoną mąkę na przemian ze śmietaną i miksować, tylko do połączenia się składników. Na sam koniec do ciasta wlać wrzącą wodę, wymieszać.
Blachę o wymiarach 20x20cm, albo tortownicę o średnicy 23cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wlać rzadkie ciasto.
Na wierzchu ciasta poukładać kawałki gruszek, lekko zanurzając je w masie.
Piec w temperaturze 190C przez 40 minut. Patyczek może być lekko mokry, ale nie może na nim być surowego ciasta.

Smacznego!

Najlepszy z najlepszych: Czekoladowy tort bezowy z wiśniami


„Idee powinny być klarowne i gęste jak czekolada”
przysłowie hiszpańskie
Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na ciasto, które od jakiegoś czasu jest moją cukierniczą wizytówką. O przepis na nie wypytuje każdy, kto miał okazję go spróbować.

Ten tort przygotowuję na każdą ważną okazję i przepis na niego ulepszałam przez 2 lata, modyfikując ilość cukru, czekolady, kakao i wiśni. Jest idealny – łączy w sobie chrupiąca na zewnątrz i miękka w środku czekoladową bezę z ciężkim, wręcz truflowym kremem czekoladowym z kawałkami wiśni i nutką rumu. Mimo spodów bezowych i obłędnych ilości rozpuszczonej gorzkiej czekolady, tort nie jest za słodki – głównie za sprawą kwaskowatych wiśni i małych ilości cukru w kremie (dodaję tylko pół szklanki cukru na litr kremówki). Tort jest bardzo wykwintny w smaku. To prawdziwa czekoladowa rozpusta, której nie można się oprzeć.

Ciasto jest dość czasochłonne – bezy potrzebują dużo czasu, żeby się ostudzić
(ja zazwyczaj piekę jedną bezę wieczorem i zostawiam ją na noc w lekko uchylonym piekarniku, drugą piekę następnego dnia rano, a całość przekładam kremem dopiero wieczorem, jak druga beza się wystudzi) i tort musi być zrobiony dobę przed podaniem. Ale zapewniam Was, że jest wart grzechu.

Tort nadaje się nawet na duże imprezy okolicznościowe i zanim go przygotujecie, upewnijcie się, że macie wystarczająco duży pojemnik do przechowywania ciast w lodówce – tort jest ogromny, waży ponad 2.5kg (!) i jest bardzo wysoki. Mimo, że tort jest ogromny, to znika w zatrważającym tempie i po 2 dniach nie po nim śladu.

Najlepiej podawać go na ładnych porcelanowych talerzykach, w towarzystwie dobrej kawy/mocnego trunku, ważnych dla nas osób i dobrej muzyki 🙂

Pink Floyd – „High Hopes”

Dwa blaty bezowe:
(z przepisu na czekoladową pavlovą Nigelli)
12 białek
600g cukru pudru
6 łyżek kakao
2 łyżeczki białego octu winnego
100g posiekanej gorzkiej czekolady

Ilość wszystkich składników podzielić na pół – potrzebujemy dwóch blatów i w celu przygotowania każdego z nich należy:
Ubić białka na sztywną pianę, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Dodać ocet winny, kakao i posiekaną czekoladę. Delikatnie wymieszać łyżką.
Na papierze pod pieczenia odrysować kształt tortownicy o średnicy 26cm. Wyłożyć bezę, wyrównać. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i natychmiast zmniejszyć temperaturę do 150C. Piec 1h15 min, aż beza będzie chrupiąca na wierzchu, ale wciąż miękka w środku. Studzić w lekko uchylonym piekarniku – pierwszy blat najlepiej przez noc, a drugi przez kilka godzin w trakcie dnia. Ostudzony blat delikatnie odkleić od papieru do pieczenia.

Krem:
1 litr śmietany kremówki
łyżka miękkiego masła
300g gorzkiej czekolady
(ja używam jednej tabliczki o zawartości 70% kakao i dwóch zwykłych, gorzkich czekolad)
8 łyżek kakao Deco Morreno
pół szklanki cukru pudru
kieliszek rumu
około 300g wiśni + opcjonalnie 100g do dekoracji

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i ostudzić. Śmietanę ubić, pod koniec ubijania dodając cukier i łyżkę masła, dokładnie wymieszać, żeby w kremie nie było maślanych grudek. Dodać rozpuszczoną czekoladę (musi być całkowicie ostudzona, bo kremówka się zważy), kakao i rum. Dokładnie wymieszać. Około 150g wiśni pokroić w drobne kawałki i wraz z odrobiną soku dodać do kremu.

Na pierwszym blacie bezowym ułożyć część z pozostałym 150g wiśni w całości i połowę kremu. Przykryć drugim blatem bezowym. Bardzo delikatnie docisnąć – trzeba uważać, żeby beza się popękała. Na blat położyć pozostałe wiśnie i krem. Udekorować dowolnie – np. wiśniami albo czekoladowymi ozdobami.

Wsadzić do lodówki na dobę – tort musi spędzić tak dużo czasu w lodówce przed podaniem, bo dopiero wtedy „się przegryzie”.

Smacznego!

Walentynkowa słodkość: mocno czekoladowe ciasto z malinami

Zbliżają się Walentynki i jeśli wciąż nie wiecie, czym pobudzić zmysły ukochanego/ukochanej, to ciasto jest świetną propozycją. Jest mocno czekoladowe i dość ciężkie. Słodkość czekolady przełamują maliny, które dodają ciastu wilgotności. Zamiast zaspokajać chęć na coś słodkiego na długi czas, działa wręcz przeciwnie, kusząc nieustannie i namawiając do sięgnięcia po kolejny kawałek. Nie nadaje się ani dla osób będących na diecie, ani dla tych z brakiem silnej woli. Za to doskonale pasuje na romantyczny wieczór we dwoje. Polecam!

PS: Najlepiej smakuje w towarzystwie dobrej muzyki
Led Zeppelin – All My Love

Składniki:
przepis z bloga Moje Wypieki
(na tortownicę o średnicy 28cm)

200g gorzkiej czekolady
200g masła
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
1/2 szklanki wody
1 szklanka mąki tortowej
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 szklanki ciemnego cukru muscovado
1 szklanka cukru trzcinowego
3 czubate łyżki kakao
3 jajka
75ml maślanki
2 łyżki rumu
100g mrożonych malin + 100g malin do dekoracji

Polewa:
200g masła
3 łyżki kakao
3 łyżki cukru
1 żółtko


Czekoladę połamaną na kawałki rozpuścić z wodą, masłem i kawą. Lekko przestudzić. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia, sodą i kako. Dodać oba rodzaje cukru i dokładnie wymieszać. Jajka roztrzepać z maślanką i dodać do sypkich składników. Dodać przestudzoną czekoladę i rum. Dokładnie wymieszać na niskich obrotach miksera. Na koniec wsypać mrożone maliny.

Formę wysmarować tłuszczem i wysypać bułką tartą. Przełożyć masę i wyrównać. Piec w temperaturze 140C przez 1,5 godziny.

Przygotowanie polewy: Masło rozpuścić. Żółtko ubić z cukrem na sztywną pianę. Masło, kakao i żółtko zmiksować razem na gładką, lejącą się masę.

Przestudzone ciasto polać polewą i udekorować malinami.

Smacznego!

Babka czekoladowa na ponure dni

Babki są bardzo łatwymi w przygotowaniu ciastami, które, jeśli upieczemy je w formie z kominem, ładnie prezentują się na talerzu. Babka z tego przepisu jest bardzo smaczna – mocno czekoladowa i lekko wilgotna. Idealnie nadaje się jako dodatek do porannej kawy albo po południowej herbaty – to sprawdzony sposób na poprawienie sobie humoru w zimne, ponure dni. Najlepiej podawać ją w towarzystwie powideł śliwkowych, konfitury wiśniowej albo dżemu porzeczkowego. Nie może również zabraknąć ciepłego, miękkiego koca, ulubionej książki i dobrej muzyki 🙂

Nutka na dziś: Sade: Smooth Operator

Składniki:
(z przepisu Komarki)
120g gorzkiej czekolady
3 łyżki mleka
150g miękkiego masła
150g cukru
3 jajka
200g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka kakao

Czekoladę z mlekiem rozpuścić w kąpieli wodnej; ostudzić. Masło utrzeć z cukrem na puszysty krem. Dodawać po jednym jajku, nie przestając miksować. Dodać czekoladę; dokładnie wymieszać.

Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i kakao. Dodać do reszty składników i dokładnie wymieszać łyżką.

Ciasto przełożyć do formy do pieczenia babek z kominem albo do keksówki. Piec 35-40 minut w temperaturze 180c do tzw. suchego patyczka.

Po przestudzeniu polać ulubioną polewą czekoladową. Podawać z powidłami albo konfiturą.

Smacznego!