Zgrany duet: brioche i pigwa


 W zeszlym roku podzielilam sie z Wami przepisem na pudding z ciasta drozdzowego, ktory jest swietnym pomyslem na wykorzystanie lekko czerstwego chleba albo ciasta, zamienajac je w prosty, smaczny deser. Dzisiaj mam dla Was ulepszona wersje tamtego przepisu – pudding z brioche z lekko karmelizowanymi owocami pigwy i kruszonka z brazowego cukru.

 W Anglii klasyczny „bread and butter pudding” przyrzadza sie z chleba tostowego, ale ta wersja do mnie zdecydowanie nie przemawia. Swoj postanowilam przygotowac z dodatkiem brioszki, ktora nadaje deserowi delikatnego, maslanego posmaku.

Pudding ma kremowa i wilgotna konsystencje, ktora swietnie kontrastuje z warstwa chrupiacej kruszonki na wierzchu. Postarajcie sie nie rezygnowac z dodatku brazowego cukru do kruszonki, ktorego lekko miodowego smaku nie da sie zastapic zwyklym, bialym cukrem.

Jako urozmaicenie w deserze pojawiaja sie karmelizowane owoce pigwy i rodzynki. Jako, ze pigwa jest trudno dostepna, mozecie ja zastapic gruszka albo jablkami. W kazdej wersji pudding bedzie smakowal swietnie, a owoce nadadza mu ciekawego akcentu.

Deser mozna podawac na cieplo albo na zimno. Szczerze mowiac, nie wiem, w ktorej wersji smakowal mi bardziej 🙂

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Skladniki
przepis wlasny
500 g brioszki albo ciasta drozdzowego (1 duza keksowka)
300 ml smietanki kremowki 30%
400 ml mleka
3 jajka
4 lyzki cukru
1 lyzeczka esencji waniliowej
80 g miekkiego masla + do wysmarowania formy
Lekko karmelizowane owoce pigwy:
 500 g owocow pigwy (2 sredniej wielkosci owoce)
1/2 lyzeczki cynamonu
2 lyzki masla
3 lyzki cukru
250-350 ml wody
4 lyzki rodzynek

Kruszonka z brazowym cukrem:
170 g maki pszennej
110 g brazowego cukru
6 lyzek roztopionego masla

Przygotowanie owocow: Pigwe obrac ze skory i pokroic w drobna kostke, usuwajac gniazda nasienne. Do rondla z grubym dnem dodac maslo. Kiedy maslo sie roztopi, dodac cukier. Podgrzewac na srednim ogniu, az cukier sie rozpusci, uwazajac, zeby sie nie przypalil. Dodac owoce i cynamon. Dokladnie wymieszac i podsmazac przez okolo 3-4 minuty. Dodac rodzynki i taka ilosc wody, zeby przykryla owoce. Dusic na malym ogniu przez okolo 15 minut lub do czasu, gdy owoce zmiekna, w razie potrzeby dodajac wiecej wody.

Przygotowanie kruszonki: Make wymieszac z brazowym cukrem. Dodac roztopione maslo i utrzec ciasto palcami do otrzymania konsystencji kruszonki.
Przygotowanie puddingu:  Naczynie zaroodporne/nieduza prostokatna blache dobrze wysmarowac maslem.
Jajka utrzec do bialosci z cukrem. Do ubitych jajek dodac mleko, smietanke kremowke i esencje waniliowa.
Brioszke pokroic w sredniej grubosci kromki i kazda z nich posmarowac cienka warstwa masla. Na dnie naczynia zaroodpornego ulozyc pierwsza warstwe brioszki (okolo 4-5 kromek), w razie czego przycinajac kawalki ciasta. Zalac 1/3 sosu jajeczno-smietanowego i posypac polowa duszonych owocow pigwy z rodzynkami. Przykryc kolejna warstwa brioszki, zalac 1/3 sosu i posypac pozostalymi owocami. Pozostale kromki brioszki przeciac na pol po ukosie, tak zeby otrzymac trojkaty. Trojkaty ulozyc na wierzchu puddingu. Zalac reszta sosu. Posypac kruszonka.
Pudding wstawic do piekarnika nagrzanego do 180C (bez termoobiegu). Piec przez 30 minut. 
Przed podaniem odstawic na 15 minut, zeby pudding nieco stezal. Podawac lekko cieple, w temperaturze pokojowej albo nawet na zimno – jak kto lubi 🙂
Smacznego!
Reklamy

Ciasto marchewkowe z orzechami i kremem cytrynowym

 
Marchew pojawiala sie na liscie skladnikow ciast juz w sredniowieczu, kiedy byla uzywana jako slodki zamiennik drogiego i trudno dostepnego cukru. Mimo, ze ojczyzna ciasta marchewkowego najprawdopodobniej sa Wlochy, wiekszosc osob kojarzy je glownie z kuchnia Wielkiej Brytanii, gdzie jest niezwykle popularne od czasow racjonowania zywnosci podczas II Wojny Swiatowej. Do Stanow dotarlo wraz z europejskimi imigrantami w latach 50-tych. Od tego czasu to smaczne ciasto wielokrotnie prowadzilo w sondazach na ulubiony slodki wypiek Brytyjczykow i Amerykanow, a obecnie mozna je kupic w praktycznie kazdej kawiarni na Wyspach. Niedawno dotarlo takze do Polski, gdzie rowniez nie brakuje jego amatorow. Popularnosc ciasta marchewkowego zupelnie mnie nie dziwi i mimo mojego poczatkowego sceptycyzmu (spowodowanego traumatycznym spotkaniem z tlustym, bezsmakowym kawalkiem ciasta, przelozonego przeslodzonym kremem w jednej z popularnych kawiarni), teraz znajduje sie na liscie moich ulubionych wypiekow z kategorii „codziennych, do kawy”.
Zanim upieklam swoje wymarzone ciasto marchewkowe, ktore calkowicie satysfakcjonowaloby mnie zarowno pod wzgledem smaku, jak i konsystencji, wyprobowalam wiele przepisow. Jedne byly lepsze, inne gorsze, ale dopiero TEN jest idealny
Ciasto z tego przepisu jest wilgotne, ale rownoczesnie puszyste i lekkie. Poza tradycyjnie dodawanymi do ciasta marchewkowego orzechami wloskimi, w mojej wersji znajduja sie takze pistacje, orzechy laskowe i rodzynki. Poza nuta korzenna, nadana przez odrobine cynamonu, galki muszkatolowej i kardamonu, w ciescie czuc takze delikatny smak skorki otartej z pomaranczy, wiorkow kokosowych i ananasa. Calosc nie smakowalaby tak dobrze, gdyby nie byla przelozona kremem na bazie kremowego serka Philadelphia i smietanki kremowki. Tradycyjnie krem jest dosc slodki i mdly, wiec postanowilam nieco go orzezwic i dodalam do niego lemon curd. To byl strzal w dziesiatke, a dzieki kremowi cytrynowemu ciasto nie jest mdle.
Dzieki dodatkowi kremu ciasto zyskuje nie tylko na smaku, ale rowniez na wygladzie. Mysle, ze z powodzeniem moze zastapic tort urodzinowy – wtedy polecam Wam zrobic krem z poltorej porcji i przeciac ciasto na trzy blaty.
 
 
Skladniki na tortownice o srednicy 23-24 cm:
300 g marchewki
100 g ananasa z puszki
20 g orzechow laskowych
20 g orzechow wloskich
20 g niesolonych pistacji (waga bez skorupek)
20 g rodzynek
80 g wiorkow kokosowych
1 lyzka skorki otartej z pomaranczy
300 g maki pszennej
1 lyzeczka cynamonu
1 lyzka cukru z prawdziwa wanilia
szczypta kardamonu
szczypta galki muszkatolowej
1 lyzeczka sody oczyszczonej
3/4 lyzeczki proszku do pieczenia
3 jajka
200 g cukru trzcinowego
225 ml oleju slonecznikowego
Krem cytrynowy:
250 ml smietanki kremowki 30%
250 g kremowego serka typu Philadelphia
200 g kremu cytrynowego lemon curd (przepis tutaj
 
Dodatkowo:
orzechy i wiorki kokosowe do dekoracji
Przygotowanie ciasta marchewkowego: Marchew obrac i zetrzec na tarce o malych oczkach. Ananasa odsaczyc i pokroic w drobna kostke. Orzechy drobno posiekac. 

  
W jednej misce wymieszac marchew z ananasem, orzechami, rodzynkami, skorka otarta z pomaranczy i wiorkami kokosowymi. W drugiej misce przesiac make i dodac do niej sode oczyszczona, proszek do pieczenia, cynamon, kardamon i galke muszkatolowa. 
Jajka ubic do bialosci, pod koniec miksowania dodajac cukier i cukier z prawdziwa wanilia. Masa powinna byc jasna, gesta i puszysta. Nie przestajac ubijac, powoli dodawac olej. 
Do masy jajecznej wmieszac zawartosci miski z marchwia. Krotko zmiksowac na najmniejszych obrotach miksera. Dodac suche skladniki i dokladnie wymieszac za pomoca lyzki/szpatulki. 
Dno tortownicy wylozyc papierem do pieczenia. Brzegi formy najpierw wysmarowac maslem, a nastepnie wysypac kasza manna/bulka tarta. Do tak przygotowanej tortownicy przelozyc surowe ciasto. Wyrownac wierzch. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 150C (bez termoobiegu) i piec przez okolo 60-70 minut, do tzw. „suchego patyczka”.
Po upieczeniu ciasto wyjac z piekarnika i dokladnie ostudzic, odpinajac brzegi tortownicy po okolo 20-30 minutach.

 

Przygotowanie kremu cytrynowego: Kremowy serek wymieszac z lemon curd za pomoca lyzki. Masa powinna byc gladka i gesta. Kremowke ubic na sztywno. Ubita kremowke partiami wmieszac do masy z serka i lemon curd – najlepiej podzielic to na 3-4 tury. 
 
Zlozenie ciasta: Ostudzone ciasto przeciac na dwie czesci, uzywajac noza do chleba z zabkami albo ostrego sznurka. Pierwsza czesc posmarowac 1/3 kremu cytrynowego. Przykryc drugim blatem. Na wierzch ciasta nalozyc 1/3 kremu, a pozostalym kremem udekorowac boki. Dokladnie wyrownac, najlepiej uzywajac w tym celu szpatulki cukierniczej albo noza do masla. Wierzch posypac wiorkami kokosowymi i udekorowac orzechami. Wstawic do lodowki na godzine, zeby krem stezal. Potem mozna przechowywac ciasto w temperaturze pokojowej. Ciasto najlepiej smakuje drugiego dnia po upieczeniu.
Smacznego!
 
 

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Sernik na zimno z lemon curd

 
Mimo, ze na moim blogu znajduje sie juz wiele przepisow na serniki, ten jest absolutnie wyjatkowy. Wyglada dosc niepozornie, ale juz po pierwszym kesie mozna zrozumiec, co urzeklo mnie w nim tak bardzo. Kremowa, wrecz rozplywajaca sie w ustach masa o mocno cytrynowym smaku, spod z ciasteczek Speculoos i swieze maliny na wierzchu sprawiaja, ze jeden kawalek tego sernika to zdecydowanie za malo. Masa z dodatkiem mascarpone i smietanki kremowki jest kompletnie inna od tej w tradycyjnych sernikach na zimno z dodatkiem galaretek/zelatyny albo zmielonego twarogu. Mysle, ze z powodzeniem mozna by przelozyc nia tort. Ciasto jest naprawde szybkie w przygotowaniu, a jesli lemon curd przygotujecie odpowiednio wczesniej, to nie zajmie Wam to wiecej niz 20 minut.
 
O tej porze roku w Polsce niestety nie mozna dostac swiezyc malin, ale nie martwcie sie – bez nich sernik rowniez bedzie pyszny. Wierzch mozecie udekorowac starta czekolada albo plasterkami kandyzowanych cytryn.
Bardzo polecam!

Przepis dodaje do organizowanej przeze mnie akcji „Serniki 2013 –  Edycja Zimowa”
 
 
Lemon curd najlepiej przygotowac wieczor wczesniej, gdyz przed dodaniem go do masy sernikowej powinien byc dobrze ostudzony.

Lemon curd*
(przepis z tej strony)
2 duze jajka
2 zoltka
160 g cukru
80 g masla
skorka i sok wycisniety z 2 cytryn
Jajka, zoltka i cukier umiescic w nieduzym rondelku. Roztrzepac, uzywajac rozgi, az do polaczenia sie skladnikow. Postawic na palniku i podgrzewac na malym ogniu, ciagle mieszajac. Dodac maslo, sok i skorke z cytryny. Podgrzewac, az krem sie zagotuje i zgestnieje. Nalezy ciagle mieszac, zeby krem sie nie przypalil i zeby krem byl gladki. 
 
Przetrzec przez sitko, dodac do przecedzonego kremu skorke z cytryny, ktora osiadzie na sitku. 
 
Przelozyc do wyparzonego sloika. Zamknac. Przechowywac w lodowce do 2 tygodni. 
 
*polecam od razu zrobic z podwojnej albo potrojnej ilosci skladnikow 🙂
 
Skladniki na tortownice o srednicy 20-24 cm

Spod ciasteczkowy:
150 g ciastek Speculoos
50 g roztopionego masla
 
Masa cytrynowa:
250 g mascarpone
250 g lemon curd (przepis powyzej)
300 ml smietanki kremowki 36%, dobrze schlodzonej
 
Dodatkowo:
swieze maliny (opcjonalnie)
50 g bialej albo gorzkiej czekolady, startej na tarce
Przygotowanie spodu: Ciasteczka zmielic na drobna mase (uzywajac malaksera albo recznie za pomoca mozdzierza/tluczka), a nastepnie dodac do nich roztopione maslo. Dokladnie wymieszac. Masa dokladnie wylepic dno i brzegi tortownicy do wysokosci okolo 1 cm.
Przygotowanie masy cytrynowej: Mascarpone dokladnie wymieszac z lemon curd, uzywajac lyzki. Smietane ubic na sztywno. Ubita kremowke stopniowo dodawac do masy z mascarpone, mieszajac calosc za pomoca silikonowej albo drewnianej lopatki. Masa powinna byc gesta i kremowa.
Mase cytrynowa wylozyc na spod ciasteczkowy. Schlodzic w lodowce przez minimum 3h, a najlepiej przez cala noc.
Przed podaniem oproszyc starta czekolada i udekorowac swiezymi malinami. Uwazac podczas krojenia, bo masa jest bardzo delikatna.
Smacznego!

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Ciasto czekoladowe z porzeczkami

Zima zawsze tesknie za promieniami letniego slonca i dojrzewajacymi w jego blasku owocami. Z tego wzgledu zawsze mroze spora ilosc swoich ulubionych owocow (porzeczek, wisni, truskawek, malin), ktore potem czekaja w zamrazalniku na moment, w ktorym nabiore ochoty na odrobine lata w srodku zimy. Dzis mam dla Was przepis na bardzo proste, ale smaczne ciasto czekoladowe (a moze raczej kakaowe?), z dodatkiem letnich owocow. Ja dodalam do niego lekko kwaskowate, czerwone porzeczki, ale rownie dobrze sprawdza sie wisnie, maliny, czy borowki. Mysle, ze jesli nie chcecie siegac po mrozone owoce ani czekac z upieczeniem tego ciasta do lata, mozecie upiec je z pokrojonymi w kostke gruszkami, czy jablkami, ktorych zawsze jest pod dostatkiem na sklepowych polkach.


Skladniki na keksowke o srednicy 23 cm
wszystkie skladniki powinny byc w temperaturze pokojowej
125 g miekkiego masla
3/4 szklanki cukru
2 jajka
1 szklanka jogurtu naturalnego/kwasnej smietany
2 szklanki maki pszennej
1 lyzeczka proszku do pieczenia
1 lyzeczka sody oczyszczonej
1/2 szklanki kakao
 1 szklanka czerwonych porzeczek*

*owoce moga byc mrozone, ale wtedy nalezy je odpowiednio wczesniej rozmrozic i dobrze odsaczyc z nadmiaru wody

Dodatkowo:
1/2 szklanki porzeczek do dekoracji
cukier puder do oproszenia

 Make przesiac z kakao, soda i proszkiem do pieczenia.
Maslo utrzec z cukrem do bialosci, pod koniec ubijania dodajac po kolei jajka, ciagle miksujac. Nastepnie dodawac make na przemian z jogurtem/smietana, miksujac jedynie do polaczenia sie skladnikow.
Ciasto przelozyc do formy wysmarowanej maslem i wysypanej bulka tarta/kasza manna. Na wierzchu ulozyc owoce. 
Wstawic do piekarnika nagrzanego do 150C na okolo 50-60 minut. Piec do tzw. „suchego patyczka”. 
Upieczone ciasto przestudzic w formie, a nastepnie bardzo delikatnie odpiac brzegi tortownicy. Posypac ciasto cukrem pudrem  i udekorowac pozostalymi owocami. 
Smacznego!

Pijany kokosowiec

Ciasto dla tych z Was, ktorzy lubia alkoholowe akcenty w slodkosciach. Wyglada ladnie i elegancko. To jeden z tych wypiekow, ktore swietnie sprawdza sie na imprezowym stole. Kruche, wrecz rozplywajace sie w ustach kruche placki sa posmarowane kwaskowatym dzemem porzeczkowym i przelozone maslanym kremem kokosowym z dodatkiem kaszy manny i sporej ilosci alkoholu. Ciasto nie jest zbyt slodkie, co uwazam za wielka zalete. Mnie najbardziej smakowaly kruche placki, ktore na pewno wykorzystam jeszcze w niejednym wypieku. To pewnie dlatego, ze ja nie przepadam ani za kremem maslanym ani za dodatkiem wodki do slodyczy 🙂 Jednakze jako, ze reszcie rodziny i innym osobom, ktore mialy okazje go sprobowac, ciasto smakowalo bardzo, to i tak polecam Wam ten przepis.

 

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Składniki na blachę o boku 20 cm
przepis z tej strony

Krem kokosowy:
1,5 szklanki wiórków kokosowych
1 szklanka kaszy manny (nie błyskawicznej)
100 ml mleka
150 ml wódki
200 g miękkiego masła
1 szklanka cukru

Kruche placki:
250 g masła (w oryginale byla margaryna, ale ja zdecydowanie polecam Wam maslo!)
4 żółtka
2,5 szklanki mąki pszennej
2/3 szklanki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Dodatkowo: 
słoik dżemu z czarnej porzeczki
kilka łyżek wiórków kokosowych
cukier puder do oprószenia


Przygotowanie kremu: Wiórki kokosowe wymieszać z kaszą manną i zalać całość mlekiem i wódką. Dokładnie wymieszać, przełoży do szczelnego pojemnika i wstawić do lodówki na całą noc. 
Następnego dnia masło utrzeć z cukrem, aż masa będzie lekka, jasna i puszysta. Powinno trwać to około 10 minut. Do masy maślanej dodać namoczone wiórki i kaszę, zmiksować na niskich obrotach miksera, jedynie do połączenia się składników.
Przygotowanie kruchych placków: Mąkę wymieszać z cukrem i proszkiem do pieczenia. Dodać pokrojone na kawałki zimne masło i ucierać palcami, aż do uzyskania ciasta o konsystencji kruszonki. Dodać żółtka i szybko zagnieść. Ciasto przełożyć do miski i schłodzić w lodówce przez godzinę.
Schłodzone ciasto podzielić na dwie części. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Pierwszą częścią ciasta wylepić dno formy. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i piec przez 20 minut, aż placek się ładnie zarumieni. Tak samo postąpić z drugim plackiem. Po upieczeniu należy uważać, bo ciasto jest bardzo kruche i delikatne.
Przygotowanie ciasta: Pierwszy placek posmarować połową słoika dżemu, a następnie wyłożyć na niego krem kokosowy. Dokładnie wyrównać. Wierzch kremu posypać kilkoma łyżkami wiórków kokosowych. Drugi placek posmarować resztą dżemu (ja o tym zapomniałam ;)), i delikatnie ułożyć go na kremie, dżemem do dołu. Wierzch oprószyć cukrem pudrem. 
Schłodzić w lodówce przez całą noc (10h). 

Smacznego!


Sernik z marcepanem i malinami (POCZATEK AKCJI SERNIKI)

Nie wiem czy wiecie, ale dzisiaj rozpoczela sie organizowana przeze mnie durszlakowa akcja „Serniki 2013 – edycja zimowa”. Chcialabym wiec Was wszystkich bardzo zachecic do udzialu w akcji, a jesli nie posiadacie bloga, to do przegladania dodawanych przepisow, ktore z pewnoscia beda pelne inspiracji 🙂

Nie moglabym nie rozpoczac akcji przepisem na jakis pyszny sernik, wiec dzisiaj mam dla Was sernik z marcepanem i malinami na migdalowym spodzie. Jest prosty w wykonaniu, a rownoczesnie wykwintny i elegancki. Wyglada jak najzwyklejszy sernik z malinami, ale juz po pierwszym kesie przekonacie sie, ze to zupelnie inna bajka. Kremowy, mazisty srodek z delikatnym smakiem marcepanu, migdalowy spod i lekko kwaskowate maliny na wierzchu. Brzmi pysznie, prawda? 🙂

Składniki na tortownicę o średnicy 20 cm

Spód:
75 g herbatników
75 g mielonych migdałów
1 łyżka mąki
80 g roztopionego masła

Masa serowa:
500 g zmielonego twarogu do sernika
2 jajka
1/4 szklanki cukru
100 g masy marcepanowej
1 płaska łyżka mąki pszennej
100 ml gęstego jogurtu (np. greckiego)/kwaśnej śmietany
100 g malin (mogą być mrożone albo z syropu)


Ciasteczka zmielić na gładką masę i wymieszać z mielonymi migdałami, mąką oraz roztopionym masłem. Ciasteczkami wykleić spód tortownicy. Wstawić do lodówki na czas przygotowania masy serowej.
80 g masy marcepanowej zetrzeć na tarce, a pozostałe 20 g pokroić na małe kawałki. 
Twaróg zmiksować wraz z cukrem, aż cukier się rozpuści. Dodać marcepan, jajka i mąkę. Zmiksować tylko do połączenia się składników, żeby zbytnio nie napowietrzać masy. Na sam koniec, używając łyżki, delikatnie wmieszać jogurt/śmietanę. 
Masę serową wylać na schłodzony spód. Na wierzchu ułożyć maliny. Przykryć folią aluminiową. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 260C. Piec przez 12 minut, a następnie obniżyć temperaturę do 100C i piec kolejne 40 minut. Wyjąć z piekarnika, ostudzić do temperatury pokojowej i wstawić do lodówki na całą noc, żeby masa stężała.
Smacznego!


span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Sernik "Róża" z miodem i karmelizowanymi jabłkami

Sernik, który może być prawdziwą dekoracją świątecznego stołu. Dzięki lekko karmelizowanym jabłkom ułożonym we wzór przypominający płatki róży, ciasto wygląda przepięknie i aż szkoda je kroić na kawałki… 🙂 W smaku sernik jest przepyszny. Bardzo kremowy i mazisty, wręcz rozpływający się w ustach, z lekko wyczuwalnym smakiem miodu i cynamonu, które nadają mu świątecznego charakteru. Karmelizowane, lekko kwaskowate jabłka polane dodatkową porcją solonego karmelu świetnie uzupełniają smak masy serowej. Dawno nie byłam tak zadowolona z żadnego słodkiego wypieku!


Składniki na tortownicę o średnicy 22 cm
przepis własny

Spód:
150 g ciastek digestive
80 g roztopionego masła
1/2 łyżeczki cynamonu

Masa serowa:
700 g tłustego, zmielonego twarogu do sernika
150 ml jogurtu naturalnego
5 łyżek miodu
1/3 szklanki cukru (lub więcej jeśli lubicie słodsze ciasta)
4 jajka
span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!1 łyżka mąki pszennej

Karmelizowane jabłka:
4-5 średniej wielkości jabłek, najlepiej szarej renety
50 g masła
3 łyżki wody
8 łyżek cukru trzcinowego
1/3 łyżeczki soli morskiej
1/2 łyżeczki  cynamonu


Przygotowanie spodu: Ciasteczka zmielić w blenderze. Dodać roztopione masło i cynamon. Dokładnie wymieszać i wylepić masą spód tortownicy. Wstawić do lodówki na czas przygotowania reszty składników.

Przygotowanie masy serowej: Ser wymieszać z cukrem i miodem. Zmiksować na średnich obrotach miksera, aż cukier się rozpuści. Dodać jajka, mąkę pszenną i zmiksować do połączenia się składników. Na koniec za pomocą łyżki wmieszać jogurt naturalny, dokładnie rozprowadzając go po całej masie.
Masę serową wylać na spód ciasteczkowy. Dobrze wyrównać masę. Przykryć folią aluminiową i wstawić do piekarnika nagrzanego do 260C. Piec przez 12 minut, a następnie obniżyć temperaturę do 100C i piec kolejne 40 minut. Brzegi sernika powinny być ścięte, a środek powinien pozostać lekko „galaretkowaty”. Wyjąć z piekarnika, ostudzić do temperatury pokojowej i schłodzić w lodówce przez całą noc. Schłodzenie sernika jest konieczne – inaczej się nie zetnie prawidłowo i będzie się źle kroił.

Następnego dnia przygotować jabłka: Jabłka obrać ze skórki i pokroić w cienkie półplasterki. W rondlu rozpuścić 30 g masła i dodać do niego 5 łyżek cukru. Podgrzewać na średnim ogniu, aż cukier się rozpuści, a sos karmelowy nabierze lekko złocistego koloru. Dodać jabłka i 3 łyżki wody. Dokładnie wymieszać, przykryć garnek pokrywką i dusić na małym ogniu przez kilka minut, aż jabłka lekko zmiękną. Należy uważać, żeby zbytnio nie rozgotować jabłek, bo muszą zachować swój kształt. Wyjąć jabłka z garnka, odsączając je z nadmiaru sosu, przełożyć je do osobnej miski i ostudzić. Do garnka dodać resztę cukru i masła oraz sól, nieco zwiększyć ogień i podgrzewać, aż sos nabierze złocistego koloru i zgęstnieje.

Dekoracja wierzchu sernika: Następnego dnia, kiedy sernik będzie dobrze schłodzony, oddzielić brzegi sernika od tortownicy za pomocą noża i delikatnie odpiąć przegi blachy. Na wierzchu sernika ułożyć plasterki karmelizowanych jabłek, zaczynając od zewnętrznej strony sernika i zbliżając się ku środkowi, formując wzór przypominający różę. Plasterki jabłek ułożyć dość gęsto, tak żeby lekko na siebie nachodziły. Następnie przerwy pomiędzy poszczególnymi plasterkami wypełnić sosem karmelowym, najlepiej używając w tym celu małej łyżeczki do herbaty.
Smacznego!

Sernik straciatella z mandarynkami

Niedawno podzieliłam się z Wami przepisem na sernik Davida Lebovitza, który bardzo Wam polecałam, zachwalając zarówno jego smak, jak i konsystencję. Dzisiaj mam dla Was świątęczną, zmodyfikowaną wersję tego przepisu z dodatkiem skórki otartej z mandarynek, musu mandarynkowego, miodu, gorzkiej czekolady i cynamonu. Podczas pieczenia z piekarnika unosi się przepiękny zapach, który z pewnością przypomni Wam o tym, że święta już tuż, tuż… Smak sernika jest subtelny, z delikatną nutą cytrusową i aromatem cynamonu. Jedząc sernik, w środku napotkacie na miłą niespodziankę w postaci drobinek gorzkiej czekolady. Lekko kwaskowaty mus na wierzchu ciasta doskonale przełamuje słodycz masy serowej. 
Niestety nie mam zbyt wielu zdjęć sernika – robiłam go na szybko, dzień przed wyjazdem zagranicę, a sami wiecie jak to jest ze światłem jesienną i zimową porą… 🙂 

Składniki na tortownicę o średnicy 20 cm

Spód:
150 g ciastek digestive
60 g roztopionego masła
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu

Masa serowa:
500 g mielonego twarogu do sernika
150 g serka Philadelphia
150 ml gęstego jogurtu naturalnego, polecam grecki
4 jajka
1/3 szklanki cukru
4 łyżki miodu
skórka otarta z  1 mandarynki
1 łyżka esencji waniliowej
1 łyżka mąki pszennej
1/2 łyżeczki cynamonu
60 g posiekanej gorzkiej czekolady

Mus mandarynkowy:
miąższ z 4 dużych mandarynek albo 6 małych
3 łyżki cukru
1/4 szklanki wody
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

Przygotowanie musu: Mandarynki obrać ze skóry i wyjąć miąższ z błon. Umieścić w rondelku, zasypać cukrem i zalać wodą. Zagotować, a następnie zmniejszyć ogień i gotować na małym ogniu przez około 10 minut. Dodać mąkę ziemniaczaną, dokładnie wymieszać, żeby nie zrobiły się grudki. Pogotować jeszcze 3 minuty. Zdjąć z palnika i ostudzić.

Przygotowanie spodu: Ciasteczka zmielić w blenderze i wymieszać z roztopionym masłem oraz cynamonem. Masą ciasteczkową wylepić dno tortownicy. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C* na 8 minut. Wyjąć z piekarnika i lekko przestudzić.

Przygotowanie masy serowej: Piekarnik nagrzać do 260C*.
Twarog ubić z cukrem, miksując, aż cukier się całkowicie rozpuści. Dodawać kolejno po jednym jajku, ciągle miksując. Dodać esencję waniliową, miód, skórkę otartą z mandarynki, 3 łyżki musu mandarynkowego, posiekaną czekoladą i mąkę pszenną. Zmiksować tylko do połączenia się składników, żeby zbytnio nie napowietrzyć masy. Na koniec za pomocą łyżki wmieszać jogurt.
Masę przełożyć do tortownicy, wyrównać. Na wierzchu zrobić kleksy z musu mandarynkowego. Przykryć wierzch folią aluminiową, żeby sernik zbytnio się nie zarumienił. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 260C* i piec przez 12 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 100C* i piec kolejne 40 minut. Gotowy sernik powinien być ścięty na bokach, ale wciąż lekko galaretkowaty na środku. Upieczony sernik wyjąć z piekarnika, ostudzić do temperatury pokojowej, a następnie schłodzić w lodówce przez całą noc.
Przed podaniem polecam posypać sernik małymi kawałkami domowej kandyzowanej skórki pomarańczowej. Mozna podać go, tak jak ja, z kleksem ubitej kwasnej śmietany z cynamonową nutą. Pasować będą także świeże owoce (np. maliny, truskawki, orówki), sos owocowy albo sos czekoladowy.

*wszystkie temperatury podane są dla piekarnikow bez termoobiegu, na opcji grzania „góra-dół”. Jeśli używacie termoobiegu, obniżcie temperaturę o 15-20C

Smacznego!.

Tarta Pięknej Heleny

Deser o nazwie „Gruszka Pięknej Heleny” („Poire belle Hélène”) został stworzony w drugiej połowie XIX wieku przez  francuskiego kucharza, G.A. Escoffiere, na cześć popularnej wówczas operetki J.Offenbacha o tej samej nazwie. Deser składa się z duszonych w syropie gruszek podanych w towarzystwie gorącego sosu czekoladowego, lodów waniliowych i kandyzowanych fiołków lub płatków migdałowych. Niby nic szczególnego, ale smakuje naprawdę dobrze i w całej swojej prostocie prezentuje się elegancko. 

Jako, że bardzo lubię „Gruszki Pięknej Heleny”, postanowiłam przygotować swoja wariację na temat tego połączenia smaków w formie tarty. Gruszki udusiłam w lekko aromatyzowanym syropie cukrowym, a następnie połówki owoców zapiekłam w tarcie na kruchym, kakaowym spodzie. Nadzienie to moja wersja frangipane, którego sekretem jest dodanie białej czekolady, dzięki której ma delikatną, aksamitną konsystencję (i milion kalorii ;)). Początkowo do nadzienia miałam dodać mielone migdały, ale okazało się, że skończyły mi się zapasy, więc zamieniłam je na mielone orzechy laskowe. Mimo, że  klasyczna „Gruszka Pięknej Heleny” zawiera płatki migdałowe, dodatek orzechów laskowych był, moim zdaniem, strzałem w dziesiątkę. W smaku nadzienie bardzo przypominało batonik Kinder Bueno i wprost nie mogłam się od niego oderwać. Pyszności! Deser nie byłby kompletny bez polewy, więc swoją tartę podałam z przepysznym, mocno czekoladowym sosem o gęstej, aksamitnej konsystencji. Brakuje jedynie lodów waniliowych, ale uznajmy, że lekko waniliowa biała czekolada je godnie zastępuje 🙂 Podanie tej tarty z lodami byłoby już przesadą!

Ta tarta to istna rozpusta, podczas jedzenia której można się kompletnie zatracić i zupełnie zapomnieć o milionach pochłanianych kalorii. Kto by się jednak przejmował – czasami warto pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa, a gruszki i orzechy są przecież pełne drogocennych dla zdrowia składników 😉 Wbrew pozorom tarta nie jest przesłodzona. Uprzedzam tylko, że jednym kawałkiem można się naprawdę najeść.  Jestem pewna, że Helena Trojańska by nią nie pogardziła 🙂

Gruszki w syropie:
4 gruszki średniej wielkości
3/4 szklanki cukru
1 laska cynamonu
2 gwiazdki anyżu
skórka otarta z połowy cytryny

Gruszki umyć i obrać ze skóry. Wodę zagotować z cukrem, cynamonem, anyżkiem i cytryną i gotować, aż cukier się rozpuści. Zmniejszyć ogień i włożyć gruszki. Dusić, aż gruszki zmiękną – czas duszenia zależy od tego jak dojrzałe były gruszki; ważne żeby ich nie rozgotować.

Składniki na kwadratową formę do tarty o boku 25 cm
przepis własny

Kakaowe kruche ciasto:
210 g mąki pszennej
2 łyżki ciemnego kakao bez cukru
150 g zimnego masła
75 g cukru
1 żółtko
1 łyżka zimnej wody

Nadzienie orzechowo-czekoladowe:
125 g  zmielonych orzechów laskowych albo migdałów
125 g miękkiego masła
50 g cukru
180 g białej czekolady
2 jajka

Sos czekoladowy:
200 ml śmietanki kremówki
3 łyżki kakao bez cukru
40 g gorzkiej czekolady
20 g mlecznej czekolady
2 łyżki cukru

Przygotowanie kruchego ciasta:
Wszystkie składniki szybko zagnieść do otrzymania gładkiego, miękkiego ciasta. Zawinąć w folię spożywczą i schłodzić w lodówce przez 60 minut. Po tym czasie rozwałkować ciasto na prostokąt na tortownicy wysypanej cukrem pudrem i delikatnie, najlepiej używając w tym celu wałka, przenieść ciasto do formy. Docisnąć brzegi i ściąć ewentualny nadmiar ciasta. Schłodzić w lodówce przez 30 minut. Następnie wierzch wyłożyć papierem do pieczenia, wysypać fasolą/ryżem/kulkami ceramicznymi i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200C. Piec przez 10 minut, a następnie zdjąć papier wraz z obciążeniem i piec kolejne 5 minut. Wyjąć z piekarnika i lekko przestudzić.

Zmniejszyć temperaturę piekarnika do 180C.

Przygotowanie nadzienia:
Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej i lekko przestudzić. Masło utrzeć do białości z cukrem. Wciąż miksując, dodawać po jednym jajku. Następnie dodać czekoladę, a na sam koniec orzechy. Wszystko zmiksować do uzyskania gładkiej masy.

Przygotowanie tarty:
Gruszki duszone w syropie przekroić na pół i delikatnie wykroić ogryzek i ogonki. Każdą gruszkę lekko ponacinać nożem, uważając, żeby jej nie przeciąć do samego końca.
Na podpieczony kuchy spód wyłożyć nadzienie orzechowo-czekoladowe. Na wierzchu ułożyć gruszki, delikatnie je dociskając. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C. Piec przez 40 minut. Podawać po wystudzeniu wraz z sosem czekoladowym.

Przygotowanie sosu czekoladowego:
W rondelku umieścić śmietankę, cukier, kakao i czekoladę. Powoli podgrzewać na średnim ogniu, często mieszając, aż czekolada się rozpuści, a sos będzie gęsty i aksamitny.
Jeśli sos po wystudzeniu za bardzo zgęstnieje, wystarczy go lekko podgrzać.

Smacznego!

Drożdżowa strucla z dynią i budyniem

O mojej miłości do dyni pisałam Wam już niejednokrotnie. Cały rok wyczekuję momentu, w którym zacznie pojawiać się na straganach, a kiedy już jest, kupuję ją dość często i eksperymentuję, przygotowując ją na wiele sposób. To pyszne warzywo ląduje zarówno w daniach wytrawnych, jak i słodkich. Ostatnią sztukę, którą zakupiłam, w całości przerobiłam na purée . Z części dyniowego purée powstało dzisiejsze ciasto –  drożdżowa strucla z budyniem waniliowym, z rodzynkami i suszoną żurawiną.

Dzięki dodatkowi dyni ciasto jest wilgotne i delikatne, ale równocześnie nie traci nic ze swojej puszystości. Strucla ma też piękny, pomarańczowo-żółty kolor, który jest tak intensywny, że aż trudno uwierzyć, że nie został uzyskany za pomocą sztucznych barwników. Zaznaczam jednak, że kolor ciasta w dużej mierze zależy od rodzaju dyni, którego użyjecie. Polecam Wam dynię hokkaido, która ma nie tylko piękną barwę, ale także pyszny, lekko orzechowy smak.

To ciasto jest wyjątkowe także dzięki nadzieniu. Na początku miałam zrobić zwykłą dyniową drożdżówkę z kruszonką, ale potem stwierdziłam, że nieco poeksperymentuję i dodam coś do środka. Przez myśl przeszły mi biały ser, krem czekoladowy, konfitura pomarańczowa oraz budyń i w końcu zdecydowałam się na ten ostatni. Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Część budyniu wsiąka w ciasto podczas pieczenia, nadając mu wilgotności*, a reszta staje się pysznym nadzieniem. Do środka dodałam także trochę rodzynek i suszonej żurawiny.

*dzięki dodatkowi dyni i budyniu ciasto dość długo utrzymuje świeżość

Przepis chciałabym dodać do Festiwalu Dyni 2012, organizowanego przez Beę w Kuchni

 
Składniki na 2 strucle
przepis własny

Ciasto drożdżowe:

  • 1/5 + 1/4 szklanki ciepłej wody
  • 17 g świeżych drożdży
  • 1/3 szklanki ciepłego mleka
  • 1 duże jajko, roztrzepane
  • 3/4 szklanki puree z dyni
  • 2 łyżki roztopionego masła
  • 1 czubata łyżka miodu
  • 3 i 1/4 szklanki mąki pszennej + do podsypywania
  • 1/5 szklanki otrębów pszennych
  • 1 łyżeczka soli
  • 3/4 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 1/4 łyżeczki mielonego kardamonu
  • 1/2 szklanki cukru trzcinowego

 Dodatkowo:

  • 1 jajko
  • 2 łyżki mleka
  • cukier puder do oprószenia

Nadzienie budyniowe*

  • 550 ml mleka
  • 30 g masła
  • 4 żółtka
  • 4 łyżki cukru
  • 1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 60 g mąki pszennej
  •  50 g mąki ziemniaczanej
  • 50 g rodzynek
  • 50 g suszonej żurawiny
Przygotowanie ciasta: Drożdże pokruszyć, zalać 1/4 szklanki ciepłej wody i zasypać łyżeczką cukru. Odstawić do wyrośnięcia na 15 minut. Mąkę przesiać i wymieszać z otrębami, cynamonem, kardamonem, cukrem i solą. Dodać drożdże i dokładnie wymieszać. Następnie dodać ciepłą wodę, mleko, miód, puree z dyni oraz jajko. Zagnieść ciasto, po jakimś czasie dodając masło. Zagniatać aż ciasto będzie gładkie, miękkie i elastyczne. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 1,5h. 

Po tym czasie przełożyć wyrośnięte ciasto na wysypaną mąką stolnicę. Podzielić na dwie części i każdą z nich rozwałkować na prostokąt o grubości około 1 cm. Na ciasto wyłożyć nadzienie budyniowe, zostawiając około 2-3 cm margines z każdej strony. Zwinąć ciasto wzdłuż dłuższego boku, na koniec podwijając końce pod spód. Tak samo postąpić z drugą struclą. Strucle ułożyć obok siebie na dużej, szerokiej blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, zostawiając trochę miejsca między ciastem a brytfanną. Przykryć i zostawić do napuszenia na około 30 minut. Po tym czasie posmarować strucle jajkiem roztrzepanym z mlekiem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200C. Piec około 20-25 minut do tzw. suchego patyczka. Jeszcze ciepłe ciasto oprószyć cukrem pudrem.

Przygotowanie budyniu: 330 ml mleka zagotować z cukrem, cukrem z prawdziwą wanilią, masłem i cynamonem. Pozostałe mleko zmiksować z żółtkami i obiema mąkami, a następnie wlać je do gotującego się mleka, ciągle mieszając, żeby nie powstały grudki. Gotować na średnim ogniu, aż zgęstnieje. Dodać rodzynki i żurawinę i odstawić do przestudzenia. 

*Jeśli chcecie nieco ułatwić sobie przygotowanie nadzienia, to możecie użyć budyniu w proszku. W tym wypadku należy zagotować 350 ml mleka wraz z 4 łyżkami cukru, 1 łyżką cukru z prawdziwą wanilią, 1/4 łyżeczki cynamonu i 30 g masła. W 150 ml mleka należy rozmieszać proszek budyniowy i wlać mieszankę do gotującego się mleka z cukrem, ciągle mieszając, żeby nie powstały grudki. Gotować aż masa zgęstnieje, a następnie lekko przestudzić. Do masy dodać 50 g rodzynek i 50 g żurawiny.


Smacznego!


Nietypowe brownies. Z awokado i limonką.

 Miałam ochotę na coś bardzo czekoladowego, co zaspokoi moje zapotrzebowanie na porządną porcję cukru. Od razu pomyślałam o brownies, ale jako, że całkiem niedawno je robiłam, stwierdziłam, że tym razem muszę trochę poeksperymentować. I tak powstały te babeczki – brownies z dodatkiem awokado, przykryte lekko kwaskowatym kremem limonkowym. Upieczenie ciasta w formie babeczek było dobrym pomysłem, bo jak wiadomo brownies są bardzo czekoladowe i bardzo sycące, a jeśli dojdzie do tego krem na bazie mascarpone, to lepiej dawkować sobie takie przyjemności 😉 W końcu jeśli ktoś jest łasuchem, to zawsze może zjeść dwie albo nawet trzy. 

Brownies z awokado widziałam już na wielu blogach i od zawsze mnie intrygowało, wydając mi się bardzo dziwnym połączeniem smakowym. Z drugiej strony awokado zawiera dużo tłuszczu, więc w cieście może zastąpić część masła, nadając mu delikatnej, kremowej konsystencji (na zdjęciach brownies wygląda na ciężkie, ale w smaku było dość kremowe i wilgotne). Dzięki awokado babeczki mają specyficzny smak. Mimo, że owoc nie jest wyczuwalny i większość osób nie zgadnie, co w babeczkach jest „magicznym” dodatkiem, ciasto nabiera lekko „korzennego” (nie mam pomysłu na żadne lepsze określenie :)) smaku. Poza tym odniosłam wrażenie, że awokado spotęgowało czekoladowość brownies, które w tym wydaniu są prawdziwą gratką dla wszystkich czekoholików. 

„Kropką nad i” w babeczkach jest krem limonkowy na bazie mascarpone i kwaśnej śmietany – dzięki śmietanie nabiera on lekkości i nie jest taki przytłaczający jak ten przyrządzony jedynie na bazie serka. Jest lekko kwaskowaty i bardzo orzeźwiający, świetnie kontrastując z mocno czekoladowym ciastem. Limonka, awokado i czekolada tworzą bardzo zgrany duet.
 

Przepis dodaję do akcji konkursowej na Durszlaku „Apart: Kosmetyczne inspiracje-kulinarne akrobacje!”. Przepis został zainspirowany produktem firmy Apart – nektarem do kąpieli z awokado i limonką. I kąpiel z tym kosmetykiem i jedzenie tych brownies to prawdziwa rozkosz 🙂

Składniki na 12 babeczek:

1 duże dojrzałe awokado

100 g masła

200 g gorzkiej czekolady

1 szklanka cukru

2 jajka

1 i 1/2 szklanki mąki pszennej

 

Krem limonkowy:

250 g mascarpone

3 łyżki kwaśnej śmietany 18%

sok i skórka otarta z 1 limonki

3 łyżki cukru pudru

 

Przygotowanie brownies:

Czekoladę rozpuścić w rondelku wraz z masłem, aż masa będzie gładka i lśniąca. Lekko przestudzić, a następnie dodać do niej cukier, jajka, rozgniecione widelcem awokado (na maź) i mąkę. Dokładnie wymieszać za pomocą łyżki. 

Masę przelać do foremek na muffinki wyłożonych papilotkami (silikonowych nie trzeba wykładać papilotkami). Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175C. Piec około 15-20 minut. Przestudzić.

 Przygotowanie kremu: 

Mascarpone i śmietanę lekko ubić wraz z cukrem pudrem. Dodać sok i skórkę z limonki, zmiksować. Gotowy kremem dekorować babeczki. Nie ma potrzeby schładzania ich w lodówce, chyba, że jest upał – jeśli jest ciepło i babeczki muszą być przechowywane w lodówce, należy wyjąć je z niej około 30 minut przed planowaną konsumpcją, bo inaczej będą twarde.

Smacznego!

Sernik różany z musem truskawkowym


 Dzisiaj mam dla Was mały przedsmak relacji z Maroka, która rusza na moim blogu już jutro, czyli pyszny sernik na zimno z białą czekoladą, musem truskawkowym i wodą różaną. Oczywiście sernik nie jest typowo marokańskim deserem, ale pachnie tak obłędnie, że momentalnie przywołuje wspomnienia z tego pełnego kolorów i aromatów kraju. W regionie El Kelaa M’Gouna, potocznie zwanym „Doliną Róż”, uprawia się różę stulistną oraz damasceńską. W maju, zaraz po „żniwach”, róże mają w Maroku swoje własne świętoKelaa-des-Mgouna, podczas którego miasta w Dolinie Róż przemierzają udekorowane kwiatami pochody i wybierana jest Królowa Róż. Podobno zapach tych kwiatów chroni ludzi przed złymi duchami i nieszczęściami. Prawda, czy nie, jedno jest pewne – desery z dodatkiem wody różanej potrafią uszczęśliwić, zahipnotyzować i wywołać uśmiech na twarzy.
Moja dzisiejsza propozycja to jeden z najlepszych serników na zimno, jakie udało mi się zrobić. Bardzo kremowa, rozpływająca się w ustach masa z delikatną nutą waniliowo-różaną jest przykryta lekko kwaskowatym musem (w formie galaretki) truskawkowo-różanym. Aromat różany jest wyczuwalny, ale nie jest przytłaczający. Dodając do ciast tak intensywne w smaku i zapachu olejki, pamiętajcie, żeby zachować umiar, bo inaczej całość będzie miała nieco mydlany, perfumowany posmak.
Żałuję tylko, że w Polsce tak ciężko kupić dobrej jakości wodę różaną. Większość dostępnych na rynku wód ma dodatek alkoholu i sztucznych aromatów, przez co pachnie bardziej jak perfumy niż naturalny olejek. W Maroko za dużą butelkę w 100% naturalnej wody różanej zapłaciłam tylko 8 Euro. W domu mam także małą buteleczkę wody różanej kupionej w Anglii za niewiele niższą kwotę i powiem Wam, że różnica jest ogromna. Marokańska woda jest subtelniejsza w smaku i trzeba dodać jej o wiele więcej, żeby uzyskać pożądany różany aromat w deserze. Jest to jednak ogromna zaleta, bo ciężko przedobrzyć i deser smakuje „naturalnie”. Po dodaniu do deseru kilku kropel wody, którą kupiłam w Anglii, całość pachnie jak różane mydełko…

Składniki na tortownicę o średnicy 20 cm
Spód:
  • 180 g ciastek digestive
  • 60 g masła
Masa serowa:
  • 500 g zmielonego twarogu
  • 200 g białej czekolady
  • 200 ml śmietanki kremówki 36%
  • 1 łyżka żelatyny
  • 1/8 szklanki gorącej wody
  • 2 łyżki naturalnej wody różanej
 Mus truskawkowy:
  • 200 g truskawek (mogą być mrożone)
  • 3 łyżki cukru
  • 1,5-2 łyżki naturalnej wody różanej
  • 2 łyżeczki żelatyny
 Przygotowanie spodu: Ciastka zmielić w malaskerze i dodać do nich roztopione masło. Wymieszać, aż do połączenia się składników. Masą ciasteczkową wylepić dno tortownicy, dokładnie wyrównać i wstawić do lodówki na czas przygotowania reszty ciasta.
Przygotowanie masy serowej: Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej i odstawić do ostudzenia. Żelatynę rozpuścić w gorącej wodzie i lekko przestudzić. Ser zmiksować z białą czekoladą, wodą różaną i żelatyną. W osobnym naczyniu ubić na sztywno śmietankę kremówkę i delikatnie wmieszać do masy serowej. Masę serową wyłożyć na schłodzony spód i wstawić do lodówki, żeby stężała. Po około 2-3h na wierzch wylać mus truskawkowy.
Przygotowanie musu: Truskawki zmiksować blenderem na gładką masę. Przelać do rondelka, dodać cukier i podgrzewać, aż masa się zagotuje. Dodać żelatynę i wodę różaną, dokładnie wymieszać i odstawić do wystudzenia. Wystudzoną masę wylać na stężałą masę serową. Schłodzić w lodówce przez kilka godzin, a najlepiej przez całą noc.
Smacznego!

Wiewiórka (Placek Amerykański)

 Bardzo proste, wręcz ekspresowe w przygotowaniu ciasto – wszystkie składniki miesza się razem i od razu wstawia do piekarnika, więc cały proces, licząc pieczenie, nie zajmie Wam więcej niż godzinę. Wiewiórka, znana także pod nazwą „placek amerykański”, to dość popularny wypiek, na który chyba większość osób ma swój własny przepis. Zawsze znajdują się w nim jabłka i orzechy, a czasami również rodzynki i kakao. Ja swoje dodatkowo polewam roztopioną czekoladą i posypuję wiórkami kokosowymi, a do środka dodaję dwa rodzaje orzechów (włoskie i laskowe) oraz suszoną żurawinę. Ciasto jest bardzo jesienne. Wilgotne i, mimo sporej ilości dodatków, dość lekkie i puszyste. Nie jest to ciasto, na którego widok obślinicie się do pasa albo które będzie się Wam śniło po nocach, ale warto je upiec, bo jest dobre i całkowicie bezproblemowe. To bardzo domowy, nieco „oldschoolowy” wypiek i mam wrażenie, że z powodzeniem mógłby znaleźć się na stole mojej babci 🙂

Swoją drogą, ciekawe czy z plackiem amerykańskim jest tak jak z rybą po grecku i fasolką po bretońsku… 🙂 A może ktoś z Was wie czy w USA faktycznie jest jakiś wypiek podobny do tego?


Składniki na blachę o boku 24 cm
przepis własny
wszystkie składniki ciasta powinny być w temperaturze pokojowej
  • 350-400 g jabłek, obranych i pokrojonych w kostkę (najlepiej antonówek/szarej renety)
  • 60 g orzechów włoskich
  • 60 g orzechów laskowych
  • garść rodzynek/suszonej żurawiny
  • 1 łyżka skórki otartej z pomarańczy
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3 jajka
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/2 szklanki oleju
  • 50 g gorzkiej czekolady 
  • 3 łyżki wiórków kokosowych
Wszystkie składniki ciasta, poza czekoladą i wiórkami kokosowymi, wymieszać na wolnych obrotach miksera, jedynie do połączenia się składników. Przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190C i piec przez około 40-45 minut, do tzw. „suchego patyczka”. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i rozsmarować ją na jeszcze ciepłym cieście. Posypać wiórkami kokosowymi.
Smacznego!

Tarta serowo-karmelowo-jabłkowa

 Po pobycie w Maroko i zajadaniu się ciastami z orzechami oraz popularnymi tam deserami z repertuaru kuchni francuskiej, miałam ochotę na jakieś proste, domowe ciasto, najlepiej z dodatkiem białego sera i jabłek. Początkowo chciałam zrobić najzwyklejszą szarlotkę z twarogiem, ale nie byłabym sobą, gdybym pozostała przy tak banalnym pomyśle. Chwilę poszperałam i znalazłam przepis na tartę serowo-karmelowo-jabłkową. To był strzał w dziesiątkę. Ciasto wyszło dokładnie takie jakie sobie wymarzyłam – bazujące na podstawowych połączeniach smaków, ale mimo to urzekające w swojej prostocie. Masa serowa z delikatnym karmelowym posmakiem kryje w sobie kwaskowate jabłka, a całość po upieczeniu jest polana cynamonowym sosem karmelowym. W dodatku przygotowałąm je bardzo szybko, a uwierzcie, że mając tyyyyyle zdjęć do sortowania i obrobienia co ja, staje się to jedną z kluczowych zalet ciasta.

Składniki na formę do tarty o średnicy 24-26 cm
(przepis z tej strony)

Kruche ciasto:

  • 250 g mąki pszennej
  • 120 g masła
  • 80 g cukru pudru
  • 1 jajko

 Sos karmelowy:

  • 1/2 szklanki brązowego cukru
  • 150 ml śmietanki kremówki 36%
  • 1 pełna łyżka masła
  • 1/2 łyżeczki cynamonu

 Nadzienie:

  • 200 g zmielonego twarogu
  •  350-400 g jabłek
  • 3 jajka

Mąkę połączyć z cukrem pudrem i masłem. Dodać pokrojone w kostkę makro i zagnieść ciasto o konsystencji kruszonki. Dodać jajko i szybko zagnieść, aż do otrzymania gładkiego ciasta. Ciastem wyłożyć formę na tartę. Lekko ponakłuwać ciasto widelcem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C na 15 minut. Wyjąć z piekarnika i przestudzić.

Kiedy spód będzie się podpiekał, przygotować sos karmelowy: w garnku z grubym dnem doprowadzić do wrzenia masło, śmietankę kremówkę, cukier i cynamon. Zmniejszyć ogień i gotować aż karmel zgęstnieje i nabierze złotego koloru. Mieszać często, żeby sos się nie przypalił.

Jabłka obrać i pokroić w dużą kostkę (jeśli jabłka są małe, mogą to być ósemki). Ser zmiksować z jajkami i dodać do niego połowę sosu karmelowego. Dokładnie wymieszać.

Na podpieczonym spodzie ułożyć jabłka. Zalać masą serowo-karmelową. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C. Piec około 35 minut. Po upieczeniu polać tartę resztą sosu karmelowego.

Smacznego!

Ptasia pianka z galaretką i owocami


 Bardzo lubię kupne ptasie pianki, szczególnie niemieckiej firmy z fioletową krową, chociaż te polskiej firmy na „W” też zjadam ze smakiem. Dlatego kiedy zobaczyłam przepis na to ciasto, wiedziałam, że muszę je koniecznie zrobić i to jak najszybciej. Co więcej, jakiś czas temu zaopatrzyłam się w termometr kuchenny, więc była to świetna okazja by go przetestować. Ciasto wyszło smaczne, lekkie jak chmurka i bardzo delikatne. Po zjedzeniu wielkiego kawałka wcale nie czuje się go w brzuchu 🙂 Całość przykrywa galaretka (u mnie wiśniowa) pełna pysznych owoców – ja dodałam borówki, ale możecie użyć także malin albo truskawek. Czy przypomina kupne mleczka? Hmm… i tak i nie. Masa jest równie lekka i napowietrzona jak w popularnych słodyczach. Niestety brakuje jej tej specyficznej „śmietankowości”. To jednak niczego nie ujmuje ciastu, bo i tak jest dobre i znika w mgnieniu oka. Muszę się Wam jednak przyznać, że ciasto mnie nie zachwyciło – zjadłam je z dużym smakiem, ale nie będzie mi się śniło po nocach 🙂 Domownikom bardzo smakowało.
 
Składniki na tortownicę o średnicy 26-28 cm
(przepis z bloga Moje Wypieki)

  • 420 g cukru
  • 220 ml wody
  • 95 g masła w temperaturze pokojowej
  • 8 białek z dużych jajek
  • 25 g żelatyny
  • 1 łyżeczka świeżo wyciśniętego soku z cytryny
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii


Na wierzch:

  • 2 galaretki po 75 g każda (malinowe/wiśniowe/truskawkowe/porzeczkowe)
  • 2,5 szklanki wody
  • 300 g borówek/malin/truskawek

Do garnka wlać wodę i wsypać 360 g cukru. Postawić na palniku i podgrzewać, mieszając aż do rozpuszczenia się cukru, po czym natychmiast przestać mieszać. Podgrzewać aż syrop osiągnie temperaturę 120-130C. Natychmiast zdjąć z palnika.

W międzyczasie ubić 8 białek na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodając 60 g cukru. Jak syrop będzie gotowy (syropu nie studzimy!), stopniowo wlewać go do białek, ciągle miksując. Dodać miękkie masło, ekstrakt z wanilii i sok z cytryny, nadal ubijając. 
Gotową masę przelać do tortownicy. Schłodzić w lodówce przez kilka godzin, a gdy masa będzie gotowa, na wierzchu ułożyć owoce i wylać na nie tężejącą galaretkę – galaretki należy rozpuścić w 2,5 szklanki wrzącej wody. Schłodzić w lodówce do czasu gdy galaretka stężeje.
Smacznego!

Szarlotka na cieście drożdżowym

Proste, domowe ciasto, które potrafi wywołać uśmiech na nie jednej twarzy. Podczas pieczenia w całym domu unosi się przepiękny zapach, a smakiem ciasta można cieszyć się już godzinę po wyjęciu go z piekarnika – jak wiadomo lekko ciepła drożdżówka jest najlepsza! Ciasto jest wilgotne, puszyste i delikatne. Bardzo ładnie wyrasta podczas pieczenia. Duża ilość lekko kwaskowatych jabłek na wierzchu i chrupiąca owsiana kruszonka sprawiają, że od ciasta nie można się oderwać. Lubię takie ciasta. Ujmujące w swojej prostocie.

W Maroku również spotkałam się z ciastem drożdżowym, co było dla mnie dużym zaskoczeniem! O moich kulinarnych wrażeniach z tego fascynującego kraju przeczytacie już wkrótce 🙂

Składniki na blachę o wymiarach 25×35 cm
przepis własny
Ciasto drożdżowe:
  • 4 szklanki mąki
  • 1,5 szklanki mleka
  • 150 g masła
  • 2/3 szklanki cukru
  • 16 g cukru wanilinowego
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 50 g świeżych drożdży
  • 3 żółtka
  • szczypta soli

Jabłka:
  • 8 jabłek, średniej wielkości (polecam antonówki albo szarą renetę)
  • 5 łyżek cukru trzcinowego Sante
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
Kruszonka:
  • 3/4 szklanki mąki
  • 1/3 szklanki cukru trzcinowego Sante
  • 1/4 szklanki płatków owsianych Sante
  • 80 g masła, roztopionego

 Drożdże zasypać 1 łyżką cukru i zalać połową szklanki ciepłego (ale nie gorącego) mleka. Odstawić do wyrośnięcia na 10-15 minut. Resztę mleka podgrzać w rondelku wraz z masłem, cukrem i cukrem wanilinowym, aż cukier i masło się rozpuszczą. Mąkę przesiać i wymieszać ze skórką z cytryny, solą i rozczynem z drożdży. Zalać ciepłym mlekiem z cukrem i wymieszać. Dodać żółtka. Wyrabiać przez około 10 minut, aż ciasto będzie miękkie i elastyczne. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 30 minut. Po tym czasie odgazować i przełożyć do blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Przykryć i odstawić do wyrośnięcia na kolejne 20 minut. 

Do garnka dodać 5 łyżek wody, przykryć i podgrzewać, aż garnek będzie mocno zaparowany. Do środka wrzucić obrane jabłka pokrojone w cienkie plasterki. Przykryć i rozprażać, aż część jabłek zamieni się w „mus”, a reszta wciąż będzie w całości. W czasie rozprażania należy często mieszać jabłka. Dodać cukier i cynamon.

Mąkę wymieszać z cukrem i płatkami owsianymi. Dodać roztopione masło i wyrobić ciasto o konsystencji kruszonki.

Jabłka wyłożyć na wyrośniętym cieście. Posypać kruszonką.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170C. Piec około 40 minut, do tzw. „suchego patyczka”. Wyjąć z piekarnika i lekko przestudzić. Można jeść lekko ciepłą.

Smacznego!

Tarta sernikowa z figami i solonym karmelem


Czy jeśli napiszę Wam, że zjadłam trzy kawałki tej tarty (zazwyczaj jem jeden, góra dwa kawałki ciast, które piekę), to będzie wystarczającą rekomendacją, zachęcającą Was do zrobienia jej już dziś? Pewnie nie, więc pozwólcie, że jeszcze trochę się nią pozachwycam… 🙂 Spód jest zrobiony z mojego ulubionego kruchego ciasta – idealnie kruchego i bardzo maślanego, a przy tym wcale nie tłustego. W środku znajduje się krem sernikowy, składający się z tylko dwóch składników – zmielonego twarogu i białej czekolady, która nie tylko nadaje masie słodkości, ale także sprawia, że całość ładnie tężeje bez dodatku żelatyny. Na wierzchu ułożyłam plasterki świeżych, dojrzałych fig i lekko skropiłam je solonym kremem karmelowym (przepis tutaj). Można pominąć dodatek karmelu, ale uwierzcie mi, że w tej tarcie jest on przysłowiową „kropką nad i”. Jako, że w tym przepisie trzeba upiec jedynie spód, tarta jest szybka i bezproblemowa w przygotowaniu. Jedynym problemem jest to, że ciężko się od niej oderwać, nawet jeśli jesteście na diecie albo wmawiacie sobie, że nie lubicie słodyczy 😉

Składniki na formę do tarty o średnicy 25 cm
Przepis własny
Kruche ciasto*
  • 250 g mąki pszennej
  • 3 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • 150 g zimnego masła
  • 1 jajko
  • 2 łyżki zimnego mleka
Krem sernikowy:
  • 500 g mielonego twarogu do sernika
  • 200 g białej czekolady
Dodatkowo:
  • 4 świeże figi
  • 4 łyżki solonego karmelu (przepis tutaj)
 *mnie z podanych proporcji wyszło więcej ciasta. Jeśli zostanie Wam ciasto, zamroźcie je i wykorzystajcie w przyszłości

.

Wszystkie składniki kruchego ciasta szybko zagnieść, do uzyskania gładkiego, miękkiego ciasta. Gotowe ciasto schłodzić w lodówce przez godzinę. Po tym czasie ciastem wylepić formę do tarty, wraz z brzegami. Warstwa ciasta nie powinna być gruba, ale równocześnie nie może być zbyt cienka. Ponakłuwać ciasto widelcem. Przykryć papierem do pieczenia i obciążyć kulkami ceramicznymi/fasolą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190C. Piec 15 minut. Po tym czasie zdjąć papier i obciążenie i piec kolejne 10 minut, aż ciasto lekko się zarumieni. Wyjąć z piekarnika i wystudzić. Po wystudzeniu, wyjąć z formy.
Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej i lekko ostudzić. Twaróg zmiksować z roztopioną czekoladą, aż do uzyskania gładkiej, gęstej masy. Masę rozsmarować na upieczonym spodzie.
Figi pokroić w pół-plasterki. Plasterki fig ułożyć na masie sernikowej.
Krem karmelowy delikatnie podgrzać w rondelku/mikrofali, żeby był nieco bardziej płynny, a następnie polać nim figi.
Ciasto schłodzić w lodówce przez 2-3h. Wyjąc z lodówki 10-15 minut przed planowaną konsumpcją.
Smacznego!

Ciasto z brzoskwiniami i kaszą manną

Tak, tak, mam dla Was kolejne ciasto. Co ja poradzę na to, że nie mogę obyć się bez słodkości, szczególnie latem, gdy dookoła jest tyle pysznych owoców, które aż proszą się by dodać je do jakiegoś deseru. Tym razem w cieście wylądowały słodkie i soczyste brzoskwinie. Ciasto jest z gatunku tych prostych, domowych i smacznych. Takich, których nie podacie gościom na wykwintnej kolacji, ale którymi będziecie zajadali się na co dzień. Kruchy, maślany spód jest przykryye grubą warstwą kremu budyniowego z dodatkiem kaszy manny, śmietany i brzoskwiń. Co ciekawe, kilka osób, które miały okazję spróbować kawałka ciasta, myślały, że to jakiś sernik. Masa faktycznie nieco przypomina sernik, zarówno smakiem, jak i konsystencją, chociaż ja bym powiedziała, że jest o wiele delikatniejsza i bardziej kremowa. Kaszy manny nie da się wyczuć i wpływa ona jedynie na konsystencję nadzienia. Bardzo polecam, szczególnie teraz. Myślę, że jako dodatek do tego ciasta sprawdziłyby się także inne owoce, np. wiśnie, jagody i maliny.

Składniki na tortownicę o średnicy 24 cm
(przepis z tej strony)
Kruche ciasto:
  • 210 g mąki pszennej
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki cukru
  • 100 g zimnego masła
Nadzienie:
  • 500 ml mleka
  • paczka budyniu waniliowego/śmietankowego
  • 80 g kaszy manny
  • 1/2 szklanki cukru
  • 16 g cukru wanilinowego
  • 250 g śmietany 18%
  • 3 jajka
  • 5-6 brzoskwiń

Wszystkie składniki ciasta szybko zagnieść i wstawić do lodówki na czas przygotowania nadzienia.

Połowę mleka zagotować z cukrem i cukrem wanilinowym, a w drugiej połowie rozmieszać proszek budyniowy. Do gotującego się mleka z cukrem wlać zimne mleko z budyniem i wsypać kaszę mannę. Zmniejszyć ogień i ciągle mieszając, gotować, aż masa zgęstnieje. Odstawić na 15 minut do lekkiego wystudzenia.
Brzoskwinie obrać ze skóry, wypestkować i pokroić w niedużą kostkę. Jajka roztrzepać i wymieszać ze śmietaną, a następnie dodać do masy budyniowej. Dokładnie wymieszać. Dodać brzoskwinie.
3/4 kruchego ciasta wylepić spód do tortownicy (uprzednio wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą/kaszą manną), wraz z brzegami – brzeg powinien mieć około 2-3 cm. Na spód wylać masę i dokładnie wyrównać. Z pozostałego ciasta wyciąć dowolne wzorki – ja wycięłam paski – albo zetrzeć ja na tartce i przykryć nim masę. 
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175C. Piec 1h. Lekko przestudzić, odpiąć boki tortownicy i oprószyć cukrem pudrem. Podawać po całkowitym wystudzeniu.
Smacznego!

Chciałabym się także podzielić z Wami moimi wrażeniami na temat obieraczki o trzech ostrzach Joseph Joseph, dostępnej w  Fabryce Form. Obieraczka już na pierwszy rzut oka wygląda solidnie i wydaje się bardzo funkcjonalna – według informacji na opakowaniu ma trzy ostrza, których można używać do różnych celów: obierania warzyw i owoców o twardych i o miękkich skórkach oraz do krojenia warzyw w stylu julienne. Poza tym na obieraczce znajduje się wykrawacz służący do usuwania niejadalnych części produktów. Ostrza zmienia się kręcąc przyciskiem na środku obieraczki i mechanizm działa sprawnie. Ostrza do obierania warzyw o twardych i miękkich skórkach spisują się bardzo dobrze, a obieranie idzie sprawnie i szybko. Zastrzeżenia mam tylko do ostrza julienne, które jest nieco gorze od pozostałych dwóch – niby kroi warzywa ładnie, ale niestety często się zapycha i blokuje, co wpływa na tempo pracy. Generalnie bardzo Wam polecam tę obieraczkę. To solidny produkt, z gatunku tych, których używa się praktycznie codziennie.

Babka dyniowo-cynamonowa

Cały rok z utęsknieniem czekam na dynię. Uwielbiam ją nie tylko ze względu na smak, ale także jej uniwersalność i piękny kolor, który nadaje potraw –  jej dodatkiem, nawet banalne gnocchi staje się ciekawym daniem. Dynia świetnie sprawdza się jako dodatek do wszelkiego rodzaju ciast, którym nadaje wilgotności i delikatnie orzechowego smaku. Dzisiaj mam dla Was przepis na najlepsze dyniowe ciasto ucierane, jakie udało mi się do tej pory upiec – babkę dyniowo-cynamonową z jagodami goji, żurawiną, i orzechami laskowymi. Babka jest wilgotna, dość ciężka i bardzo aromatyczna. Orzechowy posmak dyni świetnie wyostrza wyrazisty cynamon, a dodatki tylko dopełniają całości. Mnie ta babka nieco przypomina ciasto marchewkowe, zarówno jeśli chodzi o smak, jak i konsystencję. Myślę, że świetnie smakowałaby z dodatkiem kremowego twarożku, który pojawia się w moim ulubionym przepisie na ciasto marchewkowe (przepis tutaj). Muszę koniecznie wypróbować taką wersję!

Składniki na małą formę z kominem o średnicy około 20 cm:
(przepis z tego źródła)
  •  130 g masła, miękkiego
  • 110 ml mleka
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżka cynamonu*
  • 140 g pieczonej dyni**
  • 210 g mąki pszennej
  • garść suszonych żurawin i jagód goji
  • garść posiekanych orzechów (np. włoskich albo laskowych)
Lukier cynamonowy:
  • 50 g cukru pudru
  • niepełna łyżeczka cynamonu
  • 1-2 łyżeczki ciepłej wody
 *wbrew pozorom to wcale nie jest tak dużo jakby mogło się wydawać
** dynię należy pokroić na duże kawałki, wyczyścić z pestek, posmarować oliwą i upiec w temperaturze 220C przez 20 minut, aż zmięknie. Następnie należy ją obrać ze skóry i zmiksować blenderem na gładką masę. W zależności od rodzaju dyni, jakiego użyjecie, ciasto będzie miało inny kolor – od żółtego, przez brązowy po pomarańczowy.
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Masło utrzeć do białości, stopniowo dodając cukier. Ucierać aż masa będzie lekka i puszysta. Następnie dodać jajko, dokładnie wymieszać. Dodać dynię i zmiksować do połączenia się składników.
Mąkę przesiać z cynamonem i proszkiem do pieczenia. Do masy maślano-dyniowej dodawać na przemian mąkę i mleko, miksując delikatnie i starając się zbytnio nie napowietrzać masy. Na koniec wmieszać bakalie, najlepiej łyżką.
Masę przełożyć do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą/kaszą manną formy. Wyrównać. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170C i piec około 45-50 minut do tzw. „suchego patyczka”. Po upieczeniu lekko przestudzić, wyjąć z formy i polać lukrem (składniki lukru należy dokładnie ze sobą utrzeć).
Smacznego!

Apple pie

Upiekłam już naprawdę dużo różnego rodzaju szarlotek i śmiało mogę powiedzieć, że ta jest jedną z lepszych, jeśli nie najlepszą. Przypomina tradycyjny angielski apple piecieniutkie, kruche, maślane ciasto skrywa w sobie całą masę smakowitego nadzienia. Smak nadzienia w dużym stopniu zależy od rodzaju jabłek, których użyjecie – tradycyjnie polecam Wam antonówki. Samo ciasto nie jest trudne w przygotowaniu, ale musicie uważać podczas jego rozwałkowywania. Przyznam się, że mnie jeszcze nigdy nie udało się przenieść ciasta ze stolnicy do formy w całości, ale ciiii…. Ważne, że efekt końcowy jest zadowalający 🙂 Ba, jest cudowny, a od ciasta wprost nie można się oderwać. Smakuje nawet tym, którzy za szarlotkami nie przepadają. By nie dać się uwieść kruchości maślanego ciasta połączonego z kwaskowatym nadzieniem, trzeba by mieć albo naprawdę silną wolę albo wyjątkowo nie znosić jabłek*. Mnie i moją rodzinę smak ciasta uwiódł tak bardzo, że całe zniknęło w jeden dzień, a ja już myślę o powtórce… 🙂
*Tak naprawdę to ja nie lubię jabłek samych w sobie – nie wyobrażam sobie kupienia jabłek tylko po to żeby się nimi zajadać. Za to szarlotki wprost uwielbiam!
Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm
Kruche ciasto:
  • 2 szklanki mąki
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 175 g masła
  • 3 łyżki cukru
  • 3 zimnej łyżki wody
 Nadzienie:
  • 8 średniej wielkości antonówek
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1/3 szklanki cukru trzcinowego
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1/5 szklanki rodzynek
  • 1/5 szklanki suszonej żurawiny
  • 15 g masła
 Dodatkowo:
  • 1/4 szklanki mleka
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżka cukru
Składniki kruchego ciasta szybko zagnieść. Uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki na godzinę.
Kiedy ciasto będzie się chłodzić, przygotować nadzienie: jabłka obrać i pokroić w cienkie pół-plasterki, a następnie wymieszać z sokiem z cytryny, cukrem trzcinowym, cynamonem, mąką, rodzynkami i żurawinami.
Po tym czasie 2/3 ciasta rozwałkować na oprószonej mąką stolnicy – ciasto powinno być cienkie i mieć około 4-5 cm więcej niż średnica naszej formy. Ciasto delikatnie przenieść do formy (dno należy wyłożyć papierem do pieczenia). Ciasto jest bardzo delikatne, więc żeby sobie pomóc, można nawinąć je na wałek i w ten sposób przenieść do formy. Jeśli zrobi się jakaś dziurka, nie martwcie się – wystarczy ją zakleić. Ciasto uformować w formie tak, żeby było nim wyłożone nie tylko dno, ale także boki.
Na ciasto wyłożyć jabłka, dobrze docisnąć i wyrównać masę. Pozostałą 1/3 ciasta* rozwałkować i przykryć nią masę jabłkową. Dobrze połączyć dwie części ciasta, tak żeby nadzienie nie wypłynęło. Wierzch posmarować mlekiem wymieszanym z roztopionym masłem i cukrem.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 220C i piec około 45 minut, aż ciasto ładnie się zarumieni. Przed krojeniem przestudzić.
*można zostawić odrobinę ciasta i udekorować nim wierzch, ale nie jest to konieczne.
Smacznego!
 

Tartaletki z malinami i bezą

 
Razem z Domi postanowiłyśmy ponownie spotkać się podczas „wspólnego” pieczenia, tym razem w ramach organizowanej przez nią akcji, „W Malinowym Chruśniaku”. Domi zaproponowała żebyśmy upiekły taratletki/kruche babeczki według jej pomysłu. Jako, że uwielbiam zarówno maliny, jak i bezy, nie mogłam odmówić i już kilka dni później na moim stole pojawił się jeden z najbardziej fotogenicznych deserów, jakie udało mi się do tej pory zrobić. Lekko zmodyfikowałam przepis, ale nie byłabym sobą gdybym tego nie zrobiła 😉

 Babeczki wyglądają wprost rozkosznie i mają w sobie coś eleganckiego. W dodatku są przepyszne i ciężko się od nich oderwać – kruche, maślane ciasto kryje w sobie lekko kwaskowate nadzienie malinowe, a całość jest przykryta delikatną, słodką bezą. W mojej wersji beza została wzbogacona subtelną nutą lawendy, którą bardzo lubię w deserach – trzeba tylko uważać, żeby nie przesadzić z jej ilością, bo efekt będzie bardzo mydlany. Grunt to umiar! 🙂

Domi, dziękuję za kolejne wspólne pieczenie i wspaniały przepis!


 Przepis dodaję do akcji W Malinowym Chruśniaku

 Składniki na 12 tartaletek
(zmodyfikowany przeze mnie przepis Domi)


Kruche ciasto:

  • 120 g zimnego masła
  • 300 g mąki pszennej
  • 4 żółtka
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany
  • 6 łyżek cukru pudru

 Wszystkie składniki szybko zagnieść i podzielić na 12 części. Ciastem wylepić foremki do muffinek (jeśli nie macie silikonowych foremek, wyłóżcie foremki papierem do pieczenia) – zarówno spód, jak i boki. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170C i piec przez około 15 minut, aż spód ładnie się zarumieni.

Nadzienie:
  • 300 g malin
  • 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 4 białka
  • 7 łyżek cukru
  • 1 łyżeczka cukru lawendowego (przepis tutaj)
 Maliny rozgnieść widelcem i wymieszać z mąką ziemniaczaną oraz 1 łyżką cukru.

Białka ubić na sztywną, lśniącą pianę, pod koniec ubijania dodając 6 łyżek cukru i 1 łyżeczkę cukru lawendowego.

Na podpieczone spody wyłożyć maliny. Przykryć bezą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170C i piec przez 15 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 50C i suszyć bezę przez około 30-35 minut, aż będzie chrupiąca na zewnątrz i nie będzie surowa w środku. Wyjąc z piekarnika, lekko ostudzić i bardzo delikatnie wyjąć babeczki z foremek.


Smacznego!

 

Przepis chciałabym dodać do akcji „Kuchnia 24/7”, jako deser/podwieczorek, czyli czwarty posiłek. Polecam spożywać go w okolicach godziny 17. Tartaletki świetnie nadają się na deser – są małe, fikuśne i znajdzie się na nie miejsce nawet po sycącym obiedzie. Ich dodatkowym atutem jest użycie sezonowych owoców.

Kuchnia 24/7

Szarlotka z bezą

Ta szarlotka smakuje letnim sadem pełnym dojrzałych owoców. Kwaskowatość jabłek o delikatnym aromacie cynamonu jest w niej świetnie przełamana słodkością delikatnej bezy z chrupiącym wierzchem. Jest pyszna w swojej prostocie i bardzo ładnie, wręcz elegancko, prezentuje się na stole, więc świetnie nadaje się nawet na specjalne okazje (albo zwyczajne przyjęcie specjalnego gościa ;)). Do tego jest naprawdę łatwa do zrobienia – musicie jedynie pamiętać o tym, żeby kruche ciasto zagnieść możliwie jak najszybciej i podpiec je w piekarniku przed wyłożeniem na nie nadzienia oraz o odpowiednim ubiciu piany z białek. Pamiętajcie też, że o smaku tego ciasta decyduje rodzaj jabłek, jakiego użyjecie i jeśli owoce będą kiepskie, to nie ma szans, żeby ciasto było smaczne. Jabłka powinny być twarde, soczyste i lekko kwaskowate (polecam antonówki).

Składniki na blachę o wymiarach 23×23 cm
Kruche ciasto:
  • 1,5 szklanki mąki
  • 125 g masła
  • 1/2 szklanki cukru
  • 2 żółtka
Masa jabłkowa:
  • 1,5 kg antonówek*
  • 2/3 szklanki cukru trzcinowego Demerara**
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 3 łyżki wody 
Beza:
  • 5 białek
  • 1 szklanka cukru
*jeśli używacie innych jabłek niż antonówki lub szara reneta, zwiększcie ilość do 2 kg i zmniejszcie ilość cukru
** cukier ma ofercie firma Sante; uwierzcie, że dodatek cukru trzcinowego do jabłek wpływa na smak masy, którego nie da się uzyskać używając białego cukru

 Mąkę wymieszać z cukrem. Dodać posiekane, zimne masło i wyrobić ciasto o konsystencji kruszonki. Dodać żółtka i  szybko zagnieść gładkie ciasto. Ciastem wylepić dno blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C na 20-25 minut, aż ładnie się zarumieni.

Antonówki obrać ze skóry i pokroić w cienkie pół-plasterki. Na palniku postawić duży garnek, wraz z pokrywką. Dodać 3 łyżki wody i podgrzewać, aż garnek będzie gorący. Do rozgrzanego garnka włożyć jabłka, przykryć pokrywką. Rozprażać przez 3-4 minuty, a następnie dodać cukier. Dokładnie wymieszać i ponownie przykryć. Rozprażać, aż jabłka osiągną pożądaną przez Was konsystencję – ja lubię jak część jabłek zamieni się w „mus”, ale równocześnie reszta zachowa swój kształt. Gotowe jabłka doprawić cynamonem i spróbować, czy są wystarczająco słodkie. 
Podczas gdy jabłka się prażą, zrobić bezę: białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Beza powinna być sztywna i lśniąca. 
Jabłka wyłożyć na gorący, podpieczony spód i przykryć bezą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C*** i piec około 45-55 minut, aż beza będzie chrupiąca i nie będzie surowa w środku. Ostudzić w formie.

*** ja piekę ciasto na dolnej półce piekarnika, grzejąc góra-dół bez termoobiegu; jeśli beza zacznie się Wam zbyt szybko rumienić, zmniejszcie temperaturę do 150C i wydłużcie czas pieczenia o 20 minut

Smacznego!

Kruche ciasto z budyniem i śliwkami

To jedno z tych ciast, które świetnie smakują do po południowej herbaty. Łatwych i szybkich w wykonaniu, zrobionych z prostych składników, ale równocześnie smacznych i skutecznie zaspakajających ochotę na coś słodkiego. Poza tym, mimo swojej prostoty, ciasto wygląda ładnie i bardzo „domowo”. Możecie je zrobić z większością owoców sezonowych – malinami, wiśniami, truskawkami, czereśniami, śliwkami, brzoskwiniami, morelami, borówkami… – i w każdej wersji będzie dobre.

Składniki na blachę o wymiarach 25x25cm
(przepis z tego bloga

Kruche ciasto:
300 g mąki pszennej
3 łyżki cukru pudru
100 g masła
2 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Wierzch:
2 budynie waniliowe bez cukru
3/4 litra mleka
4 łyżki cukru
 500 g owoców
 cukier puder do oprószenia

 Przygotowanie kruchego ciasta: Mąkę przesiać z cukrem pudrem i proszkiem do pieczenia. Dodać pokrojone zimne masło i wyrobić ciasto o konsystencji kruszonki. Dodać jajka i szybko zagnieść, do uzyskania gładkiego ciasta. 1/3 ciasta owinąć folią aluminiową i włożyć do zamrażalnika. Resztą ciasta wylepić dno formy (uprzednio wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą). 

Wierzch: 0,6 litra mleka zagotować. W pozostałym mleku rozprowadzić proszek budyniowy i cukier. Budyń rozsmarować na cieście i przykryć owocami. Na wierzch zetrzeć/pokruszyć ciasto, które chłodziło się w zamrażalniku.

Piec około 50 minut w temperaturze 180C. Po upieczeniu, jeszcze ciepłe, oprószyć cukrem pudrem. Kroić dopiero, gdy się ostudzi i stężeje.

Smacznego!

Najlepsze drożdżowe z serem, jagodami i kokosową kruszonką

Już kiedyś Wam wspominałam, że wprost uwielbiam ciasto drożdżowe i kiedy tylko mam okazję testuję drożdżówki z różnych cukierni (niestety zazwyczaj są paskudne…). Ciasto drożdżowe i filiżanka mocnej kawy to jedno z moich ulubionych śniadań, bez względu na porę roku. Najbardziej lubię drożdżowce, które w środku są delikatne, puszyste i lekko wilgotne, a na wierzchu są przykryte hojną ilością owoców i kruszonki. Właśnie takie jest ciasto, na które dzisiaj podam Wam przepis. Dzięki dodatkowi sera do samego ciasta, ciasto jest wilgotne i długo zachowuje świeżość, niczym nie przypominając swoich kupnych odpowiedników, którymi niekiedy można by stłuc szybę już drugiego dnia… Poza warstwą twarożku o delikatnej cytrynowej nucie, na wierzchu znajduje się spora ilość pysznych borówek i kokosowej kruszonki. Brzmi dobrze, prawda? Gwarantuję Wam, że smakuje jeszcze lepiej. To ciasto robiłam już kilkakrotnie, za każdym razem z innymi owocami i mogę Wam śmiało powiedzieć, że najlepsze jest z borówkami/jagodami, rabarbarem lub wiśniami. Z truskawkami smakowało mi nieco mniej, ale to pewnie sprawa indywidualnego gustu.
Składniki na blachę o wymiarach 20×30 cm
Ciasto:
  • 500 g mąki pszennej
  • szczypta soli
  • 50 g cukru
  • 200 g zmielonego twarogu do sernika
  • 50 g masła
  • 2 żółtka
  • 175 ml mleka
  • 25 g świeżych drożdży
 Masa serowa:
  • 300 g zmielonego twarogu do sernika
  • 1 jajko
  • 16 g cukru wanilinowego
  • 3 łyżki cukru
  • skórka otarta z połowy cytryny
 Kokosowa kruszonka:
  • 50 g masła, roztopionego
  • 10 łyżek mąki
  • 5 łyżek cukru
  • 40 g wiórków kokosowych
Dodatkowo:
  • 250 g borówek
  • cukier puder do oprószenia
 Przygotowanie ciasta: Drożdże zasypać łyżeczką cukru, 1 łyżką mąki i zalać 50 ml ciepłego mleka. Dokładnie wymieszać i zostawić do wyrośnięcia na 15 minut. 
W 125 ml ciepłego mleka rozpuścić masło. Mąkę wymieszać z cukrem, żółtkami, mlekiem, serem, solą oraz rozczynem. Wyrabiać przez około 10 minut, aż ciasto będzie gładkie, lśniące i elastyczne. Przełożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 1,5h. Po tym czasie odgazować ciasto, lekko wyrobić i przełożyć do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować masą serową i odstawić do napuszenia na kolejne 30 minut. Po tym czasie posypać borówkami i kruszonką. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200C i piec około 30-35 minut, do tzw. „suchego patyczka” (pamiętajcie, że patyczek zawsze będzie mokry od sera, nie może być na nim jednak śladów surowego ciasta). Jeszcze ciepłe oprószyć cukrem pudrem.
Masa serowa: Ser zmiksować z pozostałymi składnikami.
Kruszonka: Mąkę wymieszać z cukrem i wiórkami kokosowymi. Dodać roztopione masło i palcami wyrobić kruszonkę.
Smacznego!

Orkiszowe ciasto z jabłkami i orzechami

 Jeśli czytacie mojego bloga, to pewnie wiecie, że nie jestem zwolenniczką niskokalorycznych, „oszukanych” deserów (serników na jogurcie słodzonych słodzikiem, ciast z fasoli itd), bo uważam, że jeśli ktoś ma ochotę na torcik z bitą śmietaną, to kawałek ciasta z kremem z jogurtu nie zaspokoi tej potrzeby. Jeśli w jedzeniu zachowa się umiar oraz zdrowy rozsądek, a czas spędza się aktywniej niż siedząc na kanapie przed telewizorem, to można jeść prawie wszystko (oczywiście nie mówię tutaj o skrajnych przypadkach, w których np. ktoś ma problem z utrzymaniem odpowiedniej wagi wynikający ze stanu zdrowia). Sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej w przypadku zastępowania mąki pszennej chlebowej mąką orkiszową czy mąką pełnoziarnistą. Jeśli się da, chętnie zastępuję „białą” mąkę jej zdrowszymi odpowiednikami z pełnego przemiału. Wypiek jest nie tylko zdrowszy, ale często także smaczniejszy – mąka orkiszowa ma lekko orzechowy posmak, który wspaniale współgra z wieloma owocami i bakaliami. Oczywiście nie można popadać w przesadę i próbować upiec lekki biszkopt z mąki razowej, bo wiadomo, że efekt nie spełni naszych oczekiwań.
Skończmy te wywody i przejdźmy do ciasta. Dzisiaj mam dla Was przepis na pyszne ciasto z jabłkami i orzechami laskowymi z dodatkiem pełnoziarnistej mąki orkiszowej. Owoce dodają ciastu wilgotności, więc zachowuje świeżość nawet do kilku dni od upieczenia. Ciasto wygląda nieco rustykalnie i takie jest też w smaku – domowe, nieco staroświeckie, wywołujące ciepłe uczucia. Jeśli nie przepadacie za orzechami laskowymi, możecie je zastąpić orzechami włoskimi albo pekanami.
 Składniki na tortownicę o średnicy 23cm
(zmodyfikowany przepis z bloga Wonderland)
  • 100 g mąki orkiszowej razowej
  • 80 g mąki pszennej chlebowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 150 g cukru trzcinowego + 2 łyżeczki
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • kilka kropel ekstraktu z wanilii
  • 3 duże jajka
  • 150 g roztopionego masła, ostudzonego
  • 4 duże jabłka, najlepiej antonówki albo papierówki
  • 60 g orzechów laskowych, drobno posiekanych/rozgniecionych w moździerzu
  • 60 g orzechów laskowych, w całości/w połówkach
 Jabłka obrać i pokroić w cienkie plastry. Jajka roztrzepać i zmiksować z dwoma rodzajami mąki i proszkiem do pieczenia. Dodać cukier, cynamon i ekstrakt waniliowy. Na koniec dodać roztopione masło i zmiksować jedynie do połączenia się składników. Dodać drobno posiekane orzechy (60g), wymieszać. Na koniec do masy wmieszać 3/4 jabłek. Masę przełożyć do tortownicy uprzednio wysmarowanej masłem i wysypanej kaszą manną/bułką tartą. Na wierzchu ułożyć resztę jabłek i posypać pozostałymi orzechami. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i piec przez godzinę. Po 45 minutach wierzch ciasta posypać 2 łyżeczkami cukru trzcinowego. Można jeść ciasto na ciepło.

Smacznego!


Czekoladowa szarlotka

To ciasto chciałam zrobić od momentu, w którym zobaczyłam je na blogu Słodkie Fantazje. Byłam przede wszystkim ciekawa połączenia jabłek i czekolady – przyznam, że początkowo nie byłam przekonana, czy smaki zgrają się dobrze. W końcu jabłka i czekolada nie pojawiają się razem tak często jak jabłka i cynamon, czy jabłka i orzechy. Obawy okazały się całkiem niepotrzebne, bo ciasto wyszło przepyszne. Kruche ciasto nie było zbyt słodkie, a wręcz lekko wytrawne i fajnie komponowało się z cynamonową masą z duszonych jabłek. Całość jest dodatkowo otulona startą gorzką czekoladą i z tego względu ciasto najlepiej smakuje na ciepło, gdy masa czekoladowa jest lekko płynna. Bardzo polecam, zarówno miłośnikom ciast czekoladowych, jak i szarlotek. Zapewniam Was, że nigdy nie jedliście żadnej innej szarlotki, która w smaku chociaż trochę przypomina tę.

Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm
(zmodyfikowany przepis z bloga Słodkie Fantazje)
Czekoladowe kruche ciasto:
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 7 łyżek kakao
  • 7 łyżek cukru
  • 150 g zimnego masła
  • 3 żółtka (1 białko należy zostawić na później)
  • 2 łyżki śmietany
Masa jabłkowa:
  • 1 kg jabłek (waga po obraniu i pokrojeniu), pokrojonych w plastry
  • 100 g cukru
  • 25 g masła
  • pół łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 50 g gorzkiej czekolady
Mąkę przesiać z kakao i wymieszać z cukrem. Dodać zimne masło i wyrobić ciasto o konsystencji kruszonki. Dodać żółtka i śmietaną i szybko zagnieść gładkie ciasto. 3/4 ciasta wylepić dno i boki (na wysokość około 2 cm) tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Schłodzić w lodówce przez 30 minut. 1/4 ciasta odłożyć do miski i również schłodzić – będzie potrzebne później. 
Torownicę wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i podpiec spód przez 15 minut.
W międzyczasie w garnku wymieszać jabłka, masło, cukier i cynamon. Dusić na małym ogniu przez około 5-7 minut, aż jabłka będą miękkie, ale będą wciąż zachowywać kształt – nie można rozgotować jabłek na pulpę. Do ciepłych jabłek dodać mąkę ziemniaczaną i dokładnie wymieszać. Następnie wmieszać 25 g startej gorzkiej czekolady. Jabłka przełożyć na podpieczony spód. Na wierzch zetrzeć pozostałe 25 g czekolady i posypać pokruszonym pozostałym kruchym ciastem. Na koniec posmarować wierzch jednym białkiem ubitym na sztywną pianę ze szczyptą soli i łyżeczką cukru. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i piec około 35 minut, aż wierzch się ładnie zarumieni. Podawać lekko ciepłą albo w temperaturze pokojowej.

Smacznego!

Torcik Owocowa Poezja


W mojej relacji z pobytu w Zakopanem wspominałam Wam o torciku Owocowa Poezja, który jadłam w sławnej cukierni Samanta. Ciasto posmakowało mi tak bardzo, że postanowiłam zrobić własną wersję w domowym zaciszu. Oczywiście nie znam oryginalnego przepisu i tylko inspirowałam się pierwowzorem, wprowadzając kilka zmian, które moim zdaniem sprawiły, że torcik, mówiąc nieskromnie, wyszedł jeszcze lepszy niż ten z Zakopanego. Przede wszystkim zamiast twardej, chrupiącej bezy, w mojej wersji jest delikatny blat bezowy, który upiekłam modyfikując przepis na białą pavlovą. Poza tym do kremów zamiast truskawek dodałam porzeczek i malin, których lekka kwaskowatość świetnie kontrastowała ze słodyczą bezy.  Tym samym powstał jeden z najlepszych torcików owocowych, jakie do tej pory udało mi się zrobić. Polecam i to bardzo, bo mimo, że przygotowanie torcika zajmuje sporo czasu, przyjemność czerpana z każdego kęsa ciasta jest tego warta 🙂




Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm
przepis własny

Biszkopt kakaowy:

  • 2 jajka (żółtka i białka osobno)
  • szczypta soli
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 1/3 szklanki cukru
  • 1 łyżka kakao
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia

Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Następnie dodawać po jednym żółtku, ciągle miksując. Mąki przesiać z proszkiem do pieczenia i kakao i delikatnie wymieszać z masą jajeczną. Przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec około 12-15 minut w temperaturze 180C – do tzw. „suchego patyczka”.

Beza:
  • 3 białka
  • 180 g cukru
  • 1/3 łyżeczeki cream of tartare
  • 1 łyżeczka octu winnego
 Białka  ubić na sztywno, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Kiedy białka będą ubite i sztywne, delikatnie wmieszać cream of tartare i ocet winny, uważając, żeby równomiernie je rozprowadzić. Masę przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec przez około 40 minut w temperaturze 140C. Po upieczeniu przestudzić w piekarniku przez około 30 minut, a następnie bardzo delikatnie odpiąć brzegi tortownicy – jeśli beza lekka popęka na wierzchu, nie martwcie się, bo i tak będzie przykryta kremem.

Krem malinowy:
  • 400 ml śmietanki kremówki
  • 200 g malin
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżeczka żelatyny
  • 2 łyżki gorącej wody
Żelatynę rozpuścić w gorącej wodzie i odstawić do przestudzenia. Maliny rozgnieść tłuczkiem i wymieszać z 1 łyżką cukru pudru. Kremówkę ubić na sztywno z 3 łyżkami cukru pudru. Do ubitej śmietany wmieszać maliny i żelatynę. Masę rozprowadzić na biszkopcie i wstawić do lodówki na około godzinę, żeby stężała.

 Krem porzeczkowy:

  • 200 ml śmietanki kremówki
  • 50 g białej czekolady
  • 100 g czerwonych porzeczek
 Śmietanę roztopić w kąpieli wodnej i przestudzić. 3/4 porzeczek rozgnieść tłuczkiem, a resztę zostawić w całości. Kremówkę ubić na sztywno, a następnie powoli zmiksować z białą czekoladą, uważając, żeby masa się nie zważyła. Przy pomocy łyżki wmieszać porzeczki.

Na stężałym kremie malinowym delikatnie ułożyć blat bezowy i rozsmarować na nim krem porzeczkowy. Dowolnie udekorować i wstawić do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

Smacznego!

Sernik gotowany z jagodami i białą czekoladą

W ramach organizowanej przeze mnie akcji Serniki 2012, wraz z Domi postanowiłyśmy przygotować sernik gotowany, na który obie od dawna miałyśmy ochotę. Na początku chciałam zrobić klasyczną, waniliową wersję, przekładaną blatami z kruchego ciasta. ale miseczka z jagodami była zbyt kusząca… 🙂 Powstał więc sernik waniliowo-jagodowy z polewą na bazie mascarpone i białej czekolady. Sernik bardzo mi smakował – jest delikatny, kremowy i wręcz rozpływa się w ustach. Dużym plusem tego ciasta jest to, że nie trzeba go piec i można uniknąć włączania piekarnika w upalne dni, a smakiem zdecydowanie bardziej przypomina serniki pieczone niż te na zimno.

Niestety i tym razem moje łakomstwo wygrało i zaczęłam go kroić z 2-3h za wcześnie, czego skutek widzicie na zdjęciach – polewa lekko spękała, ale sernik na szczęście zachował kształt i z każdą godziną spędzoną w lodówce kroił się co raz lepiej. Następnym razem przygotuję też spód z kruchego ciasta, co również ułatwi krojenie – biszkopty zbyt szybko robią się miękkie.

Bardzo polecam!

Serniki 2012

Przepis oczywiście ląduje w mojej akcji 😉

Składniki na tortownicę o średnicy 26 cm
Masa serowa:
  • 1 kg twarogu do sernika
  • 200 g miękkiego masła
  • 300 g cukru
  • 4 jajka (białka i żółtka osobno)
  • 1 opakowanie budyniu waniliowego bez cukru
  • 1/3 szklanki mleka
  • kilka kropel ekstraktu migdałowego
  • 200 g jagód + 2 łyżki cukru
Polewa:
  • 125 g mascarpone
  • 50 g białej czekolady
Dodatkowo:
  • okrągłe biszkopty na spód
  • jagody do dekoracji
 Masło utrzeć do białości. Stopniowo dodawać cukier. Następnie dodawać po jednym żółtku, ciągle ucierając. Stopniowo dodawać twaróg i miksować do uzyskania gładkiej masy. Białka ubić na sztywno i delikatnie wymieszać z masą serową.
Masę serową przełożyć do garnka i zagotować, często mieszając, bo masa łatwo się przypala. Budyń wymieszać z mlekiem i powoli wlewać do masy serowej. Wymieszać, aż do uzyskania gładkiej konsystencji. Odstawić do ostudzenia.
Jagody zmiksować wraz z 2 łyżkami cukru. Do połowy ostudzonej masy serowej dodać ekstrakt migdałowy. Do reszty dodać zmiksowane jagody i dokładnie wymieszać.
Na dnie tortownicy ułożyć biszkopty. Przykryć masą jagodową, a następnie delikatnie wyłożyć na nią jasną masę, starając się, żeby masy się nie połączyły. Przykryć i odstawić do lodówki na całą noc.
Rano roztopić białą czekoladę w kąpieli wodnej i lekko ostudzić, a następnie wymieszać z mascarpone. Masę delikatnie rozprowadzić na wierzchu sernika i odstawić do lodówki na kolejną godzinę. Udekorować jagodami. 
Smacznego!

Serowe rożki z rabarbarem i malinami (i Masterchef)

Te rożki kompletnie zawładnęły moimi kubkami smakowymi. Kruche ciasto o lekkim smaku twarogu z chrupiącą kokosową posypką, kryjące w sobie pyszne nadzienie rabarbarowo-malinowe nie mogło mi nie posmakować. Oj nie. Dwa rożki zjadłam jeszcze ciepłe i takie są według mnie najlepsze – ciasto jest wtedy najbardziej chrupiące i trzeba tylko uważać, żeby nie poparzyć się nadzieniem 🙂 W dodatku robi się je bardzo szybko – zagniecenie ciasta i uformowanie rożków zajmie Wam kilkanaście minut, a w trakcie piętnastominutowego oczekiwania na wyjęcie ich z piekarnika możecie zaparzyć herbatę albo kawę 😉
Na pewno zrobię te rożki z innymi owocami. Według mnie świetnie smakowałyby też z klasycznym nadzieniem jabłkowym, z wiśniami albo z morelami.
Bardzo polecam. Zarówno na leniwe, letnie śniadanie, jak i podwieczorek. Jeśli zrobicie takie dla Waszego taty, zamiast wymyślnego tortu albo kremowego przekładańca, to gwarantuję Wam, że i tak będzie zachwycony! 🙂

PS: Wczoraj zadziwiłam samą siebie i… wybrałam się na krakowski casting do Masterchefa :) Gdyby rok temu ktoś powiedział mi, że z własnej nie przymuszonej woli pójdę na jakikolwiek casting do programu telewizyjnego, to najprawdopodobniej bym go wyśmiała. Ja w telewizji? W reality show? Dobre sobie!


Wyniki pierwszego etapu będą już (albo dopiero! ;)) przed 4 lipca, więc trzymajcie kciuki! O swoich wrażeniach napiszę bardziej szczegółowo jeśli przejdę dalej, a przepis na tajemniczą potrawę, którą poczęstowałam jury pojawi się na blogu lada dzień. Generalnie mogę Wam powiedzieć, że to bardzo fajne doświadczenie i nie ma czego się bać. Trzeba to potraktować jako fajną zabawę z drobnym urozmaiceniem w postaci obecności kamer 😉 Były pewne niedociągnięcia organizacyjne, ale zważając na to, że to dopiero pierwsza polska edycja tego programu, można na nie przymknąć oko. Jury było bardzo sympatyczne i merytoryczne. Zadawali przedziwne pytania, kompletnie nie związane z gotowaniem, ale taka jest już natura telewizji… 😉 W końcu w takich programach liczą się nie tylko talent i umiejętności.


Nie napiszę Wam, że jestem pewna, że przeszłam i że wypadłam genialnie, bo tak naprawdę ciężko mi cokolwiek powiedzieć/przewidzieć. Zazwyczaj podchodzę do takich spraw z dozą rezerwy, nie ekscytując się nadmiernie na zapas. Jestem dobrej nadziei i powoli myślę nad potencjalnym daniem na drugi etap castingów.


Zdjęcie jest zgrane z telefonu, stąd jakość (niestety dopiero rano, przed samym wyjazdem, zauważyłam, że kompletnie padła mi bateria w aparacie…). Zblazowana twarz nie świadczy o braku entuzjazmu, raczej o zmęczeniu długą podróżą samochodem i oczekiwaniem na audycję 😉 Entuzjazmu była cała masa i musicie uwierzyć mi na słowo!

Składniki na 12 rożków
(zmodyfikowany przepis Komarki)
Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej
  •  2 łyżeczki proszku do pieczenia
  •  75 g cukru,
    1 łyżeczka cukru z wanilią
  •  125 g twarogu
  • 100 ml (1/2 szklanki) mleka
  • 100 ml (1/2 szklanki) oleju arachidowego lub słonecznikowego
  • szczypta soli
Nadzienie:
  • 400 g rabarbaru100 g malin
  • 1/2 szklanki cukru brązowego
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
Dodatkowo:
  • 1 jajko do smarowania,
  • wiórki kokosowe/płatki migdałowe
  • cukier puder
  Rabarbar umyć, obrać ze skórki i pokroić na 2 cm kawałki. Włożyć do garnka wraz z malinami i cukrem i podgrzewać na małym ogniu, aż cukier zacznie się karmelizować, a owoce będą miękkie. Dodać mąkę ziemniaczaną, wymieszać i odstawić do ostygnięcia.
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, solą, cukrem i cukrem z wanilią. Twaróg dodać do mąki. Dodać mleko i olej i szybko zagnieść gładkie ciasto – nie można zagniatać go zbyt długo, bo zrobi się lepkie. 
Rozwałkować na grubość około 0,5 cm i pokroić na 10-12 kwadratów. Na środek każdego kwadratu nałożyć łyżeczkę nadzienia. Sklejać kwadraty w poprzek na pół. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować roztrzepanym jajkiem i posypać wiórkami kokosowymi/płatkami migdałowymi.
Piec w temperaturze 180C przez około 15-20 minut, aż ładnie się zarumienią. Lekko ostudzić i oprószyć cukrem pudrem. Najlepiej smakują lekko ciepłe.

Smacznego!

Sernik. Wiśnie. Kruszonka.

Istnieją pewne składniki, które wydają się wprost stworzone dla siebie, tworząc zachwycającą całość – gorzka czekolada i pomarańcza; truskawki i ocet balsamiczny/bita śmietana; zielony groszek i mięta; jabłka i cynamon; wiśnie i migdały; pomidory, bazylia i mozzarella; gruszka i gorgonzola; kozi ser i buraki; limonka i mięta; kaczka i pomarańcza; młode ziemniaki i koperek; pistacje i biała czekolada; orzechy i karmel; wątróbka i jabłko; małże i białe wino; jajko i bekon… Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, bo w głowie mam teraz całą masę pomysłów. Czasami jednak na drodze kulinarnych eksperymentów spotyka się połączenia, które mimo, że dość oczywiste i banalne, wcześniej nie przyszły nam do głowy. Tak było z tym sernikiem. Gdy teraz o nim myślę, nasuwa mi się stwierdzenie „świetny, z idealnie uzupełniającymi się składnikami”. Ale jeszcze do niedawna, sama nie wiem czemu, nie wpadłam na to, żeby połączyć ze sobą dwa z moich ulubionych elementów – kremowy, mazisty sernik z dodatkiem mascarpone i chrupiącą kruszonkę. Tego doskonałego mariażu nie można nie pokochać. Szczególnie jeśli ser ma delikatny aromat migdałów, który świetnie balansują soczyste, kwaskowate wiśnie. Nie będę już go tak zachwalać. Po prostu wypróbujcie. Może tak jak ja przepadniecie już po pierwszym kęsie?

PS: To ostatni przepis na sernik w najbliższym czasie 🙂 Kolejnego spodziewajcie się dopiero za minimum tydzień – uwielbiam serniki i mogłabym je jeść codziennie, ale muszę dać trochę odpocząć rodzince, bo jeszcze im zbrzydną! 🙂

Inspirację do stworzenia tego sernika znalazłam w jednej z moich ulubionych książek kucharskich, „Short and Sweet” Dana Leparda. Zmodyfikowałam składniki, dostosowując je do swoich gustów kulinarnych.

Przepis dodaję do organizowanej przeze mnie akcji Serniki 2012

Składniki na tortownicę o średnicy 25 cm


Biszkopt:

  • 1 jajko
  • 2 łyżki cukru
  • 1 łyżka płynnego miodu
  • skórka otarta z połowy cytryny
  • 4 łyżki mąki pszennej

Jajko ubić z cukrem, aż będzie lekkie i puszyste. Dodać miód i skórkę z cytryny i ubijać dalej, aż masa będzie gęsta i kremowa. Delikatnie wmieszać łyżką mąkę. Masę przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia (proponuję też wyłożyć tortownicę folią aluminiową od zewnątrz, żeby później nie wyciekał z niej sok z wiśni). Piec przez 10-12 minut w temperaturze 180C (z termoobiegiem 160C) do tzw. „suchego patyczka”. Wyjąć i lekko przestudzić.

Masa wiśniowa:

  • 350 g wiśni bez pestek
  • 250 g konfitury wiśniowej

Wiśnie dokładnie odsączyć z soku, przekroić na pół i wymieszać z konfiturą. Masę delikatnie rozsmarować na upieczonym biszkopcie.

Masa serowa:

  • 250 g mascarpone
  • 650 g twarogu do sernika
  • 200 g cukru
  • 25 g mąki ziemniaczanej albo kukurydzianej
  • kilka kropel aromatu migdałowego
  • 2 jajka
  • 125 ml kremówki

Jajka lekko ubić mikserem. W osobnej misce zmiksować ser z cukrem, mąką, mascarpone i aromatem migdałowym – jedynie do połączenia się składników, nie dłużej. Dodać ubite jajka i miksować przez minutę. Na koniec wmieszać łyżką kremówkę. Masę wylać na biszkopt posmarowany masą wiśniową. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C (160C z termoobiegiem) i piec przez 20 minut.

Kruszonka:

  • 120 g mąki pszennej
  • 100 g cukru trzcinowego
  • pół łyżeczki cynamonu
  • 50 g roztopionego masła

Mąkę wymieszać z cukrem i cynamonem. Dodać masło i zagniatać ciasto aż do uzyskania konsystencji kruszonki. Po 20 minutach pieczenia sernika delikatnie uchylić drzwiczki piekarnika i posypać sernik kruszonką, starając się zrobić to szybko, ale delikatnie. Piec sernik przez kolejne 30-40 minut, aż boki sernika się zetną, ale środek wciąż będzie lekko galaretkowaty. Zostawić do lekkiego przestudzenia w lekko uchylonym piekarniku – przez około 20-30 minut. Po tym czasie wyjąć z piekarnika, całkowicie ostudzić, delikatnie obkroić boki sernika nożem, żeby oddzielić go od formy i zdjąć obręcz tortownicy. Schłodzić sernik w lodówce przez całą noc.

Smacznego!