Lemon dimples – kruche ciasteczka z lemon curd

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Szaleje za lemon curd, ktory moglabym wyjadac lyzeczka prosto ze sloiczka. Uwielbiam wszelkiego rodzaju desery z jego dodatkiem, a. lemon meringue pie, czy sernik cytrynowy z mascarpone moglabym jesc co tydzien i obawiam sie, ze nigdy by mi sie nie znudzily. Nic dziwnego, ze kiedy zobaczylam przepis na „lemon dimples”, wiedzialam, ze musze je kiedys upiec. Te kruche, maslane ciasteczka z charakterystycznym wglebieniem wypelnionym lemon curd sa naprawde uzalezniajace.

Podczas robienia ciasteczek napotkalam jednak pewien problem – surowe ciasto po schlodzeniu w lodowce bylo dosc sztywna i suche, przez co ciezko bylo z niego formowac ladne, okragle ciasteczka. Z tego wzgledu moje ciastka nie sa tak ladne, jakbym chciala. Zniknely jednak tak szybko, ze nawet nie mialam czasu, zeby sie im zbyt dlugo przygladac 😉

Skladniki na okolo 40 ciasteczek
(przepis z bloga Moje Wypieki)
180 g miekkiego masla
1/2 szklanki cukru pudru
1/4 szklanki drobnego cukru 
1 duze jajko
1 lyzeczka skorki otartej z cytryny
1 lyzka soku z cytryny
1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
1 lyzeczka proszku do pieczenia
2 szklanki maki pszennej
1 szklanka lemon curd (przepis tutaj)
Maslo utrzec do bialosci, pod koniec ubijania dodajac oba rodzaje cukru. Nastepnie, ciagle miksujac, dodac jajko, skorke otarta z cytryny, sok z cytryny i ekstrakt waniliowy. 
Make przesiac z proszkiem do pieczenia i dodac ja do masy maslanej. Zmiksowac jedynie do polaczenia sie skladnikow. 
Ciasto owinac folia aluminiowa i schlodzic w lodowce przez minimum godzine. Po tym czasie z ciasta odrywac nieduze kawalki, robic z nich kulki i ukladac je na blaszce, zachowujac spore odstepy miedzy poszczegolnymi ciastkami. Kazde ciastko lekko splaszczyc i zrobic w nim dosc glebokie wglebienie. Do kazdego wglebienia nalozyc po niecalej lyzeczce lemon curd.
Piec w temperaturze 180C (bez termoobiegu) przez okolo 15 minut.
Smacznego!

Migdalowe ciasteczka z wisniami

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Rzadko pieke ciastka. Pewnie dlatego, ze, choc wstyd sie przyznac, od domowych ciastek wole te kupne, wsrod ktorych mam kilku faworytow, ktorym jestem wierna od lat. Czasami jednak w przyplywie inwencji tworczej zdarza mi sie upiec kilka blach ciasteczek. Tak bylo i ostatnim razem, gdy postanowilam zrobic ciasteczka migdalowe z nadzieniem wisniowym. Efekt mnie zadowolil, a pyszne, ciagnace sie w srodku i chrupiace na zewnatrz lakocie o wrecz marcepanowym smaku zniknely rownie szybko, jak sie pojawily 🙂

PS: Ja zapomnialam obtoczyc swoich ciasteczek w cukrze pudrem przed pieczeniem, przez co nie wyszly tak ladne jak bym chciala… 🙂 Nie popelnijcie tego samego bledu!

 Skladniki na okolo 40 ciastek
(przepis z bloga Moje Wypieki)
3 bialka
300 g zmielonych migdalow
300 g cukru pudru + do oproszenia
1 lyzka miodu
nadzienie: konfitura wisniowa

Bialka, zmielone migdaly, cukier puder i miod zmiksowac razem na gesta, kleista mase. Przykryc folia spozywcza i wstawic do lodowki na 30 minut.

Po tym czasie z ciasta odrywac nieduze kawalki i formowac kulki wielkosci malego orzecha wloskiego. Obtoczyc w cukrze pudrze i ulozyc na blaszce, zachowujac odstepu. Lekko splaszczyc ciastka dlonia. Za pomoca konca drewnianej lyzki zrobic w ciastka wglebienia i wypelnic je nieduza iloscia (niecala lyzeczka) konfitury.

Wstawic do piekarnika nagrzanego do 180C. Piec przez 15 minut.

Smacznego!

Ciasteczka potrójnie czekoladowe

  
 Dzisiaj zdjecia w nieco innej stylizacji niz zwykle – robione na szybko podczas po poludniowego spaceru nad morzem w Lyme Regis, w Anglii. W jesiennej aurze to miejsce podoba mi sie jeszcze bardziej niz latem. Byc morze dlatego, ze jest nieco spokojniejsze, wolne od halasu sezonu turystycznego, wrecz opustoszale.
 Ciasteczka, na ktore podam Wam dzisiaj przepis, sa szybkie w wykonaniu i przepyszne. Swietnie smakuja nie tylko podczas pieszych wycieczek w milym towarzystwie, ale takze w domowym zaciszu, przy kubku ulubionej herbaty. Sa bardzo mocno czekoladowe i wilgotne w srodku, dzieki czemu mnie bardzo przypominaja brownies. Dzieki temu, ze dodalam do nich czekolade o 70% zawartosci kakao, ciastka nie sa przeslodzone, mimo, ze sa w nich takze kawalki bialej i mlecznej czekolady. To prawdzia gratka dla czekoholikow i dobry pomysl na slodki upominek z okazji zblizajacych sie malymi krokami swiat 🙂

Skladniki na okolo 24 duze ciastka:
200 g gorzkiej czekolady o 70% zawartosci kakao
4 lyzki miekkiego masla
2/3 szklanki maki pszennej
2 lyzki ciemnego kakao bez cukru
1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
2 jajka
1/3 szklanki cukru (mozna dac wiecej, jesli wolicie slodsze ciastka)
100 g posiekanej bialej czekolady
100 g posiekanej mlecznej czekolady
100 g posiekanej gorzkiej czekolady
200 g gorzkiej czekolady roztopic w kapieli wodnej wraz z maslem. Jajka ubic na jasna, puszysta mase wraz z cukrem. Make przesiac z proszkiem do pieczenia, sola i kakao. Do ubitej masy jajecznej wlac roztopiona czekolade, zmiskowac. Dodac suche skladniki i dokladnie wymieszac. Na sam koniec wmieszac kawalki posiekanej bialej, mlecznej i gorzkiej czekolady. 
Dwie duze blachy wylozyc papierem do pieczenia i za pomoca lyzki wykladac na nie mase czekoladowa w formie kulek wielkosci orzecha wloskiego, ktore nalezy lekko rozplaszczyc lyzka. Nalezy pamietac o zachowaniu odstepow miedzy ciasteczkami, zeby nie zlaly sie w trakcie pieczenia. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 175C. Piec okolo 12 minut, az na wierzchu ciasteczek pojawi sie chrupiaca skorupka, ale beda one ciagle lekko wilgotne w srodku. Studzic na blaszce.
Ciastka mozna przechowywac w szczelnie zamknietej puszce przez okolo 7 dni.
Smacznego!

Pieguski

To jedne z moich ulubionych ciasteczek. Szybkie i proste w wykonaniu. Zrobione z niewyszukanych składników, które większość z Was na pewno ma w domu. Zgodnie z zasadą, że w prostocie tkwi siła, smakują świetnie. Są kruche i pełne kawałków czekolady. Dodatek płatków owsianych jest lekko wyczuwalny, ale nie dominujący, więc posmakują nawet tym z Was, którzy za płatkami nie przepadają. Mnie przypominają popularne „Pieguski”, stąd ta nazwa. Jeśli chcecie możecie poeksperymentować z dodatkami i zamiast części czekolady dodać orzechy albo rodzynki, a zamiast część płatków owsianych zastąpić wiórkami kokosowymi. Ciasteczka najlepiej smakują ze szklanką zimnego mleka albo filiżanką ulubionej kawy.
Składniki na około 20-25 ciasteczek:
  • 100 g miękkiego masła
  • 1/2 szklanki cukru 
  • 1 jajko
  • 1 i 1/4 szklanki mąki
  • szczypta soli
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 80 g gorzkiej czekolady, posiekanej*
  • 1/2 szklanki płatków owsianych**
* można dodać 40 g czekolady i 40 g orzechów/rodzynek/suszonych owoców
** polecam wersję kokosową – należy wtedy dodać 1/4 szklanki płatków owsianych i 1/4 szklanki wiórków kokosowych
Mąkę przesiać z sodą oczyszczoną i wymieszać z solą oraz płatkami owsianymi. Masło utrzeć z cukrem do białości. Dodać jajko, zmiksować. Dodać resztę składników i wymieszać wszystko łyżką, aż wszystkie składniki się połączą. Formować kulki wielkości orzecha włoskiego, lekko spłaszczać je na dłoni i układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując odstępy między ciasteczkami. Piec około 13-15 minut w temperaturze 200C. Lekko wystudzić i zdjąć z blachy.
Smacznego!

Batoniki muesli

 

Piszę do Was z Zakopanego, jedząc gofra z bitą śmietaną i jagodami (niestety raczej niezbyt smacznego). Z tego względu będę odpowiadać na Wasze komentarze z małym opóźnieniem. Ale posty będą publikowane regularnie, również z relacjami z wyjazdu . Te batoniki będą mi towarzyszyć w codziennych wyprawach w góry. Są pyszne, lekko chrupiące na zewnątrz i ciągnące się w środku. Pełne smakowitych dodatków – suszonych żurawin, rodzynek i moreli, orzechów włoskich i laskowych, płatków owsianych i wieloziarnistych, siemienia lnianego, wiórków koksowych, pestek dyni, ziaren słonecznika, sezamu i płatków migdałowych. Tyle dobroci w takim małym batoniku! 🙂 Batoniki świetnie sprawdzają się jako przekąska podczas wycieczek, nie tylko górskich. Jeden mały batonik doda Wam dużo energii i pokrzepi do dalszej wędrówki. Ich kalorycznością nie ma co się przejmować – szybko się je spali podczas ruchu na świeżym powietrzu.

Batoniki zostały zainspirowane przepisem Nigelli, który znacznie wzbogaciłam i urozmaiciłam.

Składniki
(inspiracja przepisem Nigelli)
duża puszka (około 500 g) mleka skondensowanego słodzonego
200 g płatków owsianych górskich
100 g innych płatków – u mnie orkiszowe, żytnie, gryczane
80 g suszonej żurawiny
80 g suszonych moreli, pokrojonych
50 g orzechów laskowych, przekrojonych na pół
50 g orzechów włoskich, posiekanych
50 g płatków migdałowych
50 g suszonych rodzynek
50 g wiórków kokosowych
125 g ziaren – u mnie słonecznik, pestki dyni, siemię lniane, sezam
pół łyżeczki cynamonu
Mleko lekko podgrzać w garnku – nie może się zagotować.
Wszystkie suche składniki umieścić w misce i dodać do nich mleko skondensowane. Dokładnie wymieszać.
Blachę (20×30 cm) wyłożyć papierem do pieczenia i przełożyć do niej masę. Dokładnie wyrównać.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 130C i piec przez godzinę. Wyjąć z piekarnika, odczekać 15 minut i pokroić masę na 16 batoników. Przechowywać w suchym miejscu, np. w puszce albo szczelnie zamykanym pojemniku.
Smacznego!

Serowe rożki z rabarbarem i malinami (i Masterchef)

Te rożki kompletnie zawładnęły moimi kubkami smakowymi. Kruche ciasto o lekkim smaku twarogu z chrupiącą kokosową posypką, kryjące w sobie pyszne nadzienie rabarbarowo-malinowe nie mogło mi nie posmakować. Oj nie. Dwa rożki zjadłam jeszcze ciepłe i takie są według mnie najlepsze – ciasto jest wtedy najbardziej chrupiące i trzeba tylko uważać, żeby nie poparzyć się nadzieniem 🙂 W dodatku robi się je bardzo szybko – zagniecenie ciasta i uformowanie rożków zajmie Wam kilkanaście minut, a w trakcie piętnastominutowego oczekiwania na wyjęcie ich z piekarnika możecie zaparzyć herbatę albo kawę 😉
Na pewno zrobię te rożki z innymi owocami. Według mnie świetnie smakowałyby też z klasycznym nadzieniem jabłkowym, z wiśniami albo z morelami.
Bardzo polecam. Zarówno na leniwe, letnie śniadanie, jak i podwieczorek. Jeśli zrobicie takie dla Waszego taty, zamiast wymyślnego tortu albo kremowego przekładańca, to gwarantuję Wam, że i tak będzie zachwycony! 🙂

PS: Wczoraj zadziwiłam samą siebie i… wybrałam się na krakowski casting do Masterchefa :) Gdyby rok temu ktoś powiedział mi, że z własnej nie przymuszonej woli pójdę na jakikolwiek casting do programu telewizyjnego, to najprawdopodobniej bym go wyśmiała. Ja w telewizji? W reality show? Dobre sobie!


Wyniki pierwszego etapu będą już (albo dopiero! ;)) przed 4 lipca, więc trzymajcie kciuki! O swoich wrażeniach napiszę bardziej szczegółowo jeśli przejdę dalej, a przepis na tajemniczą potrawę, którą poczęstowałam jury pojawi się na blogu lada dzień. Generalnie mogę Wam powiedzieć, że to bardzo fajne doświadczenie i nie ma czego się bać. Trzeba to potraktować jako fajną zabawę z drobnym urozmaiceniem w postaci obecności kamer 😉 Były pewne niedociągnięcia organizacyjne, ale zważając na to, że to dopiero pierwsza polska edycja tego programu, można na nie przymknąć oko. Jury było bardzo sympatyczne i merytoryczne. Zadawali przedziwne pytania, kompletnie nie związane z gotowaniem, ale taka jest już natura telewizji… 😉 W końcu w takich programach liczą się nie tylko talent i umiejętności.


Nie napiszę Wam, że jestem pewna, że przeszłam i że wypadłam genialnie, bo tak naprawdę ciężko mi cokolwiek powiedzieć/przewidzieć. Zazwyczaj podchodzę do takich spraw z dozą rezerwy, nie ekscytując się nadmiernie na zapas. Jestem dobrej nadziei i powoli myślę nad potencjalnym daniem na drugi etap castingów.


Zdjęcie jest zgrane z telefonu, stąd jakość (niestety dopiero rano, przed samym wyjazdem, zauważyłam, że kompletnie padła mi bateria w aparacie…). Zblazowana twarz nie świadczy o braku entuzjazmu, raczej o zmęczeniu długą podróżą samochodem i oczekiwaniem na audycję 😉 Entuzjazmu była cała masa i musicie uwierzyć mi na słowo!

Składniki na 12 rożków
(zmodyfikowany przepis Komarki)
Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej
  •  2 łyżeczki proszku do pieczenia
  •  75 g cukru,
    1 łyżeczka cukru z wanilią
  •  125 g twarogu
  • 100 ml (1/2 szklanki) mleka
  • 100 ml (1/2 szklanki) oleju arachidowego lub słonecznikowego
  • szczypta soli
Nadzienie:
  • 400 g rabarbaru100 g malin
  • 1/2 szklanki cukru brązowego
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
Dodatkowo:
  • 1 jajko do smarowania,
  • wiórki kokosowe/płatki migdałowe
  • cukier puder
  Rabarbar umyć, obrać ze skórki i pokroić na 2 cm kawałki. Włożyć do garnka wraz z malinami i cukrem i podgrzewać na małym ogniu, aż cukier zacznie się karmelizować, a owoce będą miękkie. Dodać mąkę ziemniaczaną, wymieszać i odstawić do ostygnięcia.
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, solą, cukrem i cukrem z wanilią. Twaróg dodać do mąki. Dodać mleko i olej i szybko zagnieść gładkie ciasto – nie można zagniatać go zbyt długo, bo zrobi się lepkie. 
Rozwałkować na grubość około 0,5 cm i pokroić na 10-12 kwadratów. Na środek każdego kwadratu nałożyć łyżeczkę nadzienia. Sklejać kwadraty w poprzek na pół. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować roztrzepanym jajkiem i posypać wiórkami kokosowymi/płatkami migdałowymi.
Piec w temperaturze 180C przez około 15-20 minut, aż ładnie się zarumienią. Lekko ostudzić i oprószyć cukrem pudrem. Najlepiej smakują lekko ciepłe.

Smacznego!

Maślane ciasteczka z rumem

To jedne z najlepszych ciasteczek, jakie udało mi się upiec. Są dokładnie takie jak lubię – kruche, ale równocześnie maślane i rozpływające się w ustach. Idealnie nadają się do porannej kawy. Mają wyczuwalny smak rumu, z nutą cynamonu (w oryginalnym przepisie Martha Stewart polecała dodać do masy także gałkę muszkatołową i goździki, ale ja pominęłam te przyprawy, bo nie chciałam, żeby ciasteczka były zbyt mocno korzenne). Nieodzownie kojarzą mi się z atmosferą świąt, ale chętnie wrócę do nich także o innej porze roku. Ja podarowałam je bliskim mi osobom jako część słodkiej paczuszki świątecznej 🙂 Polecam!


Składniki na około 50 niedużych ciasteczek:
(lekko zmodyfikowany przepis Marthy Stewart z książki „Cookies”)
1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki cynamonu
szczypta soli
165g miękkiego masła
1 szklanka cukru pudru
1/4 szklanki ciemnego rumu
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

W misce wymieszać suche składniki – obie mąki, cynamon i sól. Masło utrzeć z 3/4 szklanki cukru pudru na jasną, puszystą masę. Po łyżce dodawać rum i ekstrakt z wanilii, nie przestając ucierać. Zmniejszyć obroty miksera i powoli wsypywać suche składniki.

Masę podzielić na pół. Każdą część umieścić na kawałku papieru do pieczenia, uformować z niej wałek i zawinąć w papier. Włożyć do zamrażalnika na około 30-40 minut. Po tym czasie pokroić wałki na plastry o grubości około 4mm. Plastry ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C. Piec około 15 minut. Po upieczeniu lekko przestudzić ciasteczka na kratce, a następnie obtoczyć w pozostałym cukrze pudrze.

Smacznego!

Waniliowe makaroniki z kremem z Nutelli i wyróżnienie

Dzisiaj prezentuję Wam swoje (uwaga, uwaga!) pierwsze makaroniki 🙂 Chciałam je upiec już od dawna, bo są przepyszne i ładnie wyglądają, a w sklepach ciężko je kupić za rozsądną cenę. Bardzo obawiałam się, że nie wyjdą albo że będą wyglądać jak brzydkie pieczarkopodobne ciasteczka, niczym nie przypominające zgrabnych makaroników z małą „falbanką”. O dziwo wyszły całkiem ładne i większość posiadała słynną „falbankę” 🙂 Konsystencja była idealna – lekko chrupiąca skorupka skrywała ciągnący się środek. Mniam! Tym razem przełożyłam je kremem z Nutelli, ale na pewno poeksperymentuję zarówno z nadzieniem (już myślę o wersji piernikowej, cytrynowej i różanej), jak i kolorami (kto oprze się ślicznym, różowym makaronikom?). Mam nadzieję, że następnym razem wyjdą jeszcze ładniejsze i zgrabniejsze 🙂

W przepisie umieściłam wiele rad dotyczących przygotowania makaroników – przejrzałam mnóstwo przepisów i w końcu zdecydowałam się na ten podany przez Viridiankę.


Składniki na makaroniki:
(wskazówki i przepis z bloga Cioccolato Gatto)
70g białek

100g płatków migdałowych
170g cukru pudru (35g i 135g)
2-3 krople esencji waniliowej

Białka wbijamy do miski na 2-3 dni przed planowanym pieczeniem makaroników – w tym czasie powinny się wysuszyć. Przed przygotowywaniem makaroników, zważyć wysuszone białka i jeśli jest ich mniej niż 70g, uzupełnić masę świeżym białkiem (koniecznie w temperaturze pokojowej).

Płatki migdałowe zmielić wraz ze 135g cukru pudru. Przesiać przez sito, aż do uzyskania „gładkiego” proszku.

Białka ubić na sztywną pianę. Zmniejszyć obroty miksera i powoli dosypywać pozostałe 35g cukru pudru. Ubijać przez 3 minuty, aż masa będzie sztywna i lśniąca. Do białek dodać migdały z cukrem oraz esencję waniliową i delikatnie, lecz stanowczo, wymieszać drewnianą łyżką.

Masę przełożyć do rękawa cukierniczego i wycisnąć równe krążki na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Blachą należy delikatnie, ale stanowczo uderzyć o miękką powierzchnię – np. kanapę albo łóżko – dzięki czemu masa równomiernie się rozłoży i pochowają się „czubki”. Blachę odstawić na bok na około 30-40 minut, aż makaroniki podeschną i utworzy się na nich cienka skorupka – będzie można dotknąć je palcem bez obawy przyklejenia się.

Piec w 140C przez około 10-15 minut – należy je uważnie obserwować i nie dopuścić do zarumienienia się*. Wyjąć z piekarnika. Lekko ostudzić – około 10 minut – i delikatnie przełożyć makaroniki na kratkę.

* moje wyszły nieco zbyt rumiane, ale na szczęście nie ucierpiały przez to na smaku i konsystencji. Miały też lekko czerwony spód, ale to przez…czerwony marker, którym narysowałam okręgi na papierze do pieczenia 😀

Krem z Nutelli:
250g serka mascarpone
4 łyżki Nutelli
1 łyżeczka ciemnego kakao

Składniki wymieszać łyżką.
Masą delikatnie smarować jeden makaronik i lekko przykrywać drugim.

Smacznego!


Zostałam wyróżniona przez Eilan do blogowej zabawy, w której każdy z uczestników podaje kilka przypadkowych faktów o sobie. Bardzo dziękuję za wyróżnienie i postaram się coś napisać, mimo, że z reguł nie biorę udziału w takich zabawach 🙂


Zasady gry:
1. Zamieść wpis na swoim blogu informując o wyróżnieniu i o tym, kto Cię wyróżnił.
2. Napisz 7 przypadkowych faktów o sobie.
3. Wyróżnij 15 innych blogów, informując ich o tym fakcie w komentarzach na ich blogu.

Fakty o mnie:

1. Tak naprawdę nauczyłam się gotować dopiero 4 lata temu. Wcześniej potrafiłam jedynie ugotować makaron, zrobić jajecznicę i budyń 😉 Potem nagle weszłam do kuchni na nieco dłużej i przepadłam…

2. Studiuję antropologię biologiczną w Anglii. Szczególnie interesuję się ewolucją ludzkiego żywienia i wpływem jedzenia oraz nawyków żywieniowych na zdrowie współczesnych ludzi, a także ewolucją ludzkiego mózgu i zachowania. Z tą dziedziną nie wiąże jednak swojej przyszłości i studiuję ten kierunek tylko ze względu na swoje zainteresowania i ambicje.

3. Uwielbiam zwierzęta. Gdybym miała taką możliwość, byłabym „mamą” całego stada kotów i psów. Póki co mam śliczną kotkę syberyjską i kochaną Golden Retrieverkę 🙂 Moim pierwszym nabytkiem po kupnie własnego mieszkania na pewno będzie jakiś uroczy kociak.

4. Kiedy gotuję, kuchnia jest niekiedy w opłakanym stanie. Po prostu nie jestem w stanie skupić się na przygotowaniu potrawy, kiedy myślę tylko o tym, żeby przypadkiem nie rozsypać odrobiny mąki albo nie pobrudzić dodatkowej miski 😉

5. Przez prawie 8 lat byłam wegetarianką. Teraz wychodzę z założenia, że życie jest zbyt krótkie, żeby się ograniczać, zwłaszcza, że czasami mamy tylko jedną szansę na spróbowanie czegoś specjalnego. Nadal szkoda mi zwierzątek, ale wiem, że sama i tak nie zmienię świata.

6. Nie wyobrażam sobie dnia bez czegoś słodkiego i dzbanka zielonej herbaty.

7. Większość oszczędności wydaję na ubrania (zwłaszcza sukienki) i buty oraz książki kucharskie i różne „pierdoły” do kuchni i jadalni, np. talerzyki. Mimo to i tak nigdy nie mam w co się ubrać, a sklep z akcesoriami kuchennymi i tak jest pełen rzeczy, „bez których na pewno nie mogę się obejść” 🙂

Wybaczcie, ale nie jestem w stanie wyróżnić 15 blogów, bo codziennie odwiedzam ich tak wiele, że nie potrafię zdecydować, którym z nich należy się wyróżnienie. Poza tym większość blogerów już dostała takowe wyróżnienie.

Biscotti (cantuccini) z migdałami i skórką otartą z pomarańczy

Uwielbiam leniwe, niedzielne poranki, podczas których mogę spokojnie delektować się filiżanką ulubionej kawy i maczać w niej przepyszne biscotti. Biscotti to słodki przysmak ze słonecznej Italii, a ich nazwa pochodzi od łacińskiego słowa „biscotus”, które oznacza „pieczone dwukrotnie”. Te najsłynniejsze wywodzą się z toskańskiego miasta Prato, gdzie były wypiekane już w XIII wieku. Jako, że pod nazwą „biscotti” we Włoszech znajdziecie wszelkiego rodzaju ciasteczka, te będące wariacją na temat tradycyjnej receptury z Prato, są nazywane „cantuccini”.
Biscotti są dość suche (to jak suche będą Wasze biscotti zależy od czasu drugiego wypiekania), więc idealnie nadają się do długiego przechowywania w zamkniętej puszce. Dobrze sprawdzą się jako słodki upominek dla kogoś bliskiego. Możecie maczać je w kawie, ale polecam także wersję z winem 🙂

Biscotti zachwycają smakiem i pozostawiają duże pole do popisu, jeśli chodzi o wybór dodatków – mogą to być wszelkiego rodzaju orzechy, suszone owoce, czekolada… Ja najbardziej lubię wersje z orzechami i dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na biscotti z migdałami z dodatkiem skórki otartej z pomarańczy i odrobiny brandy/rumu, który jest połączeniem różnych przepisów, które znalazłam w internecie.

Przepis dodaję do akcji Viva Italia! w kategorii dolci e un caffé. Przez najbliższe dwa tygodnie na blogu będą pojawiać się przepisy inspirowane kuchnią włoską 🙂


Składniki na około 50 sztuk:
60g masła w temperaturze pokojowej
180g drobnego cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
2 łyżki rumu/brandy
3 jajka
335g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżka otartej skórki z pomarańczy
150g posiekanych migdałów
– migdałów nie należy obierać ze skórki, powinny być posiekane dość „grubo” – nawet na połówki/ćwiartki

Masło utrzeć na puszystą masę. Dodać cukier, ekstrakt z wanilii, skórkę z pomarańczy i ucierać. Dodawać jajka, jedno po drugim, ucierając po każdym dodaniu. Wmieszać mąkę, proszek do pieczenia, sodę i orzechy. Dodać rum, dokładnie wymieszać. Przykryć i schłodzić w lodówce przez 1 godzinę.

Ciasto podzielić na dwie części. Z każdej uformować wałek o długości około 30 cm. – polecam lekko zwilżyć ręce. Wałki ułożyć na blaszce oprószonej mąką. Piec w temperaturze 175ºC przez około 20 minut, aż będą rumiane. Wyjąć, przestudzić przez 10 minut.

Po przestudzeniu pokroić je nożem z piłką na 1 cm kromeczki, na ukos. Ułożyć je na blaszce i podpiekać przez około 10-15 minut w temperaturze 175C, aż wyschną i zrobią się chrupiące. W połowie pieczenia odwrócić je na drugą stronę.

Przechowywać w zamkniętym pojemniku. Biscotti nabierają właściwego smaku po kilku dniach.

Smacznego!

Razowe ciasteczka z płatkami owsianymi i czekoladą

Jesiennymi wieczorami wprost uwielbiam siedzieć przy kubku ulubionej herbaty i maczać w niej jakieś dobre ciasteczka. Te nadają się do tego idealnie. Są kruche i baaardzo pyszne. Zawierają mąkę razową, brązowy cukier i płatki owsiane, więc są nieco zdrowszą alternatywą dla klasycznych ciasteczek. Posmakują nawet tym, którzy za wypiekami razowymi nie przepadają, bo kawałki czekolady sprytnie maskują ten dodatek 🙂
Ja upiekłam je od razu z podwójnej porcji i Wam też polecam takie rozwiązanie – jeśli zamkniecie ciasteczka w szczelnym pojemniku, zachowają świeżość na długi czas.

Składniki na 25-30 ciastek

przepis
Dorotus76

125g miękkiego masła
70g jasnego brązowego cukru
1 jajko
100g płatków owsianych
140g mąki razowej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
250g posiekanej czekolady (ja dałam 180g gorzkiej i 70g mlecznej)

Masło utrzeć z cukrem, dodać jajko, dalej ucierając. Wsypać resztę składników i dokładnie wymieszać.

Z ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i lekko spłaszczyć łyżką.

Piec 15 minut w temperaturze 180C, aż lekko się zarumienią. Po wyjęciu z piekarnika, odczekać minutę, a następnie zdjąć ciastka z blaszki i wystudzić na kratce.

Smacznego!