Nadziewane papryki na bliskowschodnia nute

 Jakis czas temu zostalo przede mna postawione zadanie ugotowanie lekkiego posilku, ktory moze byc przygotowany odpowiednio wczesniej, a nastepnie szybko odgrzany. Calosc komplikowal fakt, ze danie mialo wystepowac zarowno w wersji wegetarianskiej, jak i miesnej. W takich sytuacjach czesto ratuja mnie wszelkiego rodzaju nadziewane warzywa, ktore ladnie sie prezentuja na talerzu i sa bardzo uniwersalne – do farszu mozemy dodac to, na co akurat mamy ochote.

Tym razem postawilam na papryki nadziewane ryzem basmati z pomidorami, cebula, pieczarkami i aromatycznymi przyprawami (kuminem, kolendra, cynamonem i pietruszka), ktore sprawily, ze danie nabralo nieco bliskowschodniego charakteru. Papryki sa pieczone dwukrotnie – najpierw bez nadzienia, skropione oliwa, a nastepnie ponownie wraz z farszem – dzieki czemu sa miekkie i maja gleboki, wyrazisty smak. Do wersji miesnej dodalam takze lekko podsmazona szynke dojrzewajaca. Calosc przed zapieczeniem posypalam orzeszkami piniowymi, za ktorymi przepadam. Niestety nie naleza do najtanszych, ale raz na jakis czas mozna sobie na nie pozwolic. Jesli jednak nie chcecie zeby Wasz domowy budzet ucierpial, posypcie papryki lekko uprazonymi ziarnami slonecznika.

Bardzo polecam. Danie jest proste w przygotowaniu, a naprawde efektowne w smaku.

   Skladniki na 4 porcje
przepis wlasny

5 duzych papryk
1 szklanka ryzu basmati 
1 sredniej wielkosci cebul, pokrojona w drobna kostke
1 lyzeczka ziaren kuminu
1/2 lyzeczki ziaren kolendry
szczypta pieprzu cayenne
szczypta cynamonu
300 g pieczarek, pokrojonych w kostke
2 zabki czosnku, drobno posiekane
20 g posiekanej pietruszki
300 ml passaty pomidorowej
1 lyzeczka suszonych ziol prowansalskich
6 pomidorow koktajlowych
sol i swiezo mielony pieprz do smaku
garsc orzeszkow piniowych
opcjonalnie: 6 plastrow szynki dojrzewajacej
oliwa

Ryz ugotowac w lekko osolonej wodzie, uwazajac zeby go nie rozgotowac – wazne, zeby ryz w paprykach byl lekko sypki. Odcedzic na durszlaku i odstawic na bok.

Papryki przekroic na pol i delikatnie usunac z nich gniazda nasienne, starajac sie, zeby papryki nie pekly.
Cztery papryki (8 polowek) ulozyc na blaszce do pieczenia i odstawic na bok. Pozostala jedna papryke pokroic w drobna kostke.

Kumin i kolendre utrzec w mozdzierzu. Dodac pieprz cayenne i cynamon. Wymieszac.

Na patelni rozgrzac 2 lyzki oliwy. Dodac pokrojona cebule i utarte w mozdzierzu przyprawy. Zmniejszyc ogien i dusic, az cebula zmieknie, uwazajac, zeby sie zbytnio nie zarumienila. Kiedy cebula bedzie miekka, dodac pieczarki, czosnek i pokrojona papryke. Podsmazac przez 3-4 minuty. Dodac troche wody – okolo 150 ml – i dusic na srednim ogniu przez okolo 5 minut lub do momentu, w ktorym woda odparuje. Nastepnie dodac passate pomidorowa, ziola prowansalskie i posiekana pietruszke. Dusic na malym ogniu przez okolo 15 minut. Nastepnie do sosu pomidorowo-warzywnego wmieszac ryz. Podgrzewac razem przez kolejne 2-3 minuty. Doprawic do smaku sola i pieprzem. Dodac pokrojone na polowki pomidorki koktajlowe.

Jesli chcecie przygotowac wersje z szynka dojrzewajaca, nalezy pokroic szynke w drobne kawalki, podsmazyc ja na patelni, az wytopi sie z niej nadmiar tluszczu i stanie sie rumiana, a nastepnie wmieszac ja do masy ryzowej.

Przekrojone na pol papryki skropic oliwa i oproszyc odrobina soli i swiezo mielonego pieprzu. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 190C (170C z termoobiegiem) na 20 minut.

Wyjac papryki z piekarnika i do srodka nalozyc nadzienie ryzowe. Wierzch papryk posypac orzeszkami piniowymi. Wstawic do piekarnika na kolejne 10 minut.

Rownie dobrze smakuja po ponownym odgrzaniu w piekarniku.

Smacznego!

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Deska Zakochanych

Mimo, ze zawsze zarzekam sie, ze „ja Walentynek nie obchodze”, co roku lapie sie na tym, ze tak czy siak tego dnia przygotowuje cos specjalnego dla ukochanej osoby. Bynajmniej nie mowie tu o kupnie kiczowatego pluszowego misia z czerwonym sercem albo serduszkowego, landrynkowego lizaka z napisem „I love you”. Jako, ze podobno do serca najlatwiej trafic przez zoladek (i niech tylko ktos sprobuje temu zaprzeczyc!), co roku staram sie przygotowac mala, mniej lub bardziej niecodzienna kolacje. Nie zebym na co dzien nie gotowala dla mojej drugiej polowki, ale sami wiecie… Walentynki, to Walentynki 😉

W tym roku na walentynkowa kolacje proponuje Wam danie, ktorego motywem przewodnim sa pomidorymocno pomidorowe tartaletki ze swiezymi ziolami i kozim serem, podawane z krewetkami z chilli i czosnkiem, ostrym sosem pomidorowym, rzezucha i natka pietruszki.

 Tartaletki nie tylko ladnie wygladaja, ale pysznie smakuja. Maslane, kruche ciasto kryje w sobie aromatyczne, mocno pomidorowe nadzienie z wyraznym aromatem ziol. Na srodku kazdej tartaletki znajduje sie plaster lekko ciagnacego sie, intensywnego w smaku koziego sera. Do tartaletek podalam krewetki z chilli i czosnkiem, do ktorych dodatkiem byla odrobina sosu z lekko podsmazanych, karmelizowanych, pikantnych pomidorow. Koniecznie poszukajcie duzych krewetek, ktore mozecie efektownie podac razem z glowami. Calosc nie moglaby sie obyc bez odrobiny zieleniny – rzezuchy i natki pietruszki – ktora nadaje daniu dodatkowego akcentu kolorystycznego.

Konserwatywni kucharze na pewno od razu skrytykuja polaczenie owocow morza z kozim serem, bo wedlug zlotej zasady morskich stworzen z serem zestawiac nie nalezy. Ale z gotowaniem jest jak z miloscia – kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje. Ja uwazam, ze polaczenie pomidorow, koziego sera, krewetek i chilli w tym wypadku spisalo sie swietnie. Poszczegolne skladniki do siebie nie pasuja, ale jedzone razem… Sami sprobujcie.

Danie, jak na walentynkowa uczte przystalo, jest pelne skladnikow, uwazanych za afrodyzjaki – pomidorow, owocow morza, chilli, swiezych ziol, czosnku i koziego sera.

Calosc proponuje podac na dwoch drewnianych deskach. Tak podane danie z pewnoscia wywola usmiech na twarzy Waszego towarzysza. Do tego kieliszek wina (polecam dobrze schlodzone Prosecco), ulubiona muzyka w tle i recepta na udany wieczor gotowa 🙂

PS: Wiecie jak ciezko jest znalezc plasterek chilli, ktory nieco przypomina serce? 🙂

 
Przepis dodaje do akcji na Durszlaku „Walentynkowy Konkurs Pudliszki”

Tartaletki pomidorowe

(skladniki na 4 sztuki o srednicy 10 cm)
span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Kruche ciasto:
250 g maki pszennej
150 g zimnego masla
1/2 lyzeczki soli
1 lyzeczka cukru
1 jajko
2 lyzki zimnego mleka

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Nadzienie pomidorowe:
3 lyzki oliwy
2 zabki czosnku
2 lyzki posiekanej swiezej bazylii
1 lyzka posiekanego swiezego oregano
400 g pomidorow krojonych z bazylia i oregano Pudliszki
szczypta chilli
sol i swiezo mielony pieprz do smaku

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Dodatkowo:
4 plastry koziego sera plesniowego
4 pomidorki koktajlowe, pokrojone na male kawalki
plasterki chilli do dekoracji (jesli odpowiednio wybierzecie papryczke, plasterki beda nieco przypominaly serca)
Przygotowanie kruchego ciasta: Make wymieszac z cukrem i sola. Dodac pokrojone na male kawalki zimne maslo. Rozcierac skladniki palcami do uzyskania konsystencji kruszonki. Nastepnie dodac jajko i zimne mleko. Dokladnie, ale rownoczesnie szybko, wyrobic ciasto. Powinno byc gladkie, miekkie i elastyczne. Ciasto owinac w folie spozywcza i wlozyc do lodowki do schlodzenia na minimum 1h.

Po tym czasie ciasto podzielic na 4 rowne czesci (kazda o wadze mniej wiecej 115g). Kazda czesc rozwalkowac na cienki okrag na stolnicy lekko wysypanej maka. Okragle kawalki ciasta delikatnie przeniesc do foremek do tartaletek. Ciasto delikatnie docisnac do brzegow foremek. Starac sie jak najmniej rozciagac ciasto. Jesli na brzegach jest za duzo ciasta, odciac jego nadmiar. Foremki z ciastem wstawic do lodowki na kolejna godzine.

Po tym czasie ponakluwac ciasto widelcem. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 190C. Piec przez okolo 15 minut lub do czasu, gdy ciasto sie lekko zarumieni i nie bedzie surowe.

Odstawic do lekkiego przestudzenia.

Przygotowanie nadzienia (najlepiej zrobic je w czasie, gdy foremki z ciastem chlodza sie w lodowce): Czosnek drobno pokroic. Ziola bardzo drobno posiekac. Na patelni rozgrzac oliwe. Dodac czosnek. Podsmazyc przez kilkanascie sekund, uwazajac zeby czosnek sie zbytnio nie zarumienil i nie zgorzknial. Dodac krojone pomidory i swieze ziola. Zagotowac, a nastepnie zmniejszyc ogien. Dusic na srednim ogniu przez okolo 15-20 minut, az plyn dobrze odparuje. Doprawic do smaku chilli, sola i pieprzem.
Przygotowanie tartaletek: Na podpieczone spody wylozyc nadzienie pomidorowe (po okolo 3-4 lyzki na jedna tartaletke). Na srodku kazdej tartaletki ulozyc plaster koziego sera. Dookola plastro sera ulozyc kawalki pomidorkow koktajlowych.

Wstawic do piekarnika nagrzanego do 190C na 20 minut lub do czasu gdy nadzienie sie zetnie.

Wyjac z piekranika, lekko ostudzic. Delikatnie wyjac z foremek. Podawac cieple albo w temperaturze pokojowej.

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Sos pomidorowy:
4 lyzki pomidorow lekko podsmazanych Pudliszki
2 plasterki czerwonej papryczki chilli
1 szalotka
1 lyzka oliwy
Przygotowanie sosu: Szalotke pokroic w bardzo drobna kostke. Papryczke chilli drobno pokroic. Na patelni rozgrzac oliwe. Dodac szalotke i chilli. Podsmazac do czasu, gdy szalotka sie zeszkli i zmieknie. Dodac podsmazane pomidory. Podsmazac razem przez kilka minut. Nastepnie zmiksowac calosc w blenderze na gladka mase. Jesli potrzeba, doprawic do smaku sola i pieprzem.
span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Krewetki:
4 duze krewetki (ja uzylam duzych krewetek z Madagaskaru)
2 plasterki czerwonej papryczki chilli
1/2 lyzeczki pomidorow lekko podsmazanych Pudliszki
1 zabek czosnku
szczypta grubo mielonego pieprzu
2 lyzki oliwy
span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Przygotowanie krewetek: Krewetki obrac i oczyscic, zostawiajac glowy. Pomidory wymieszac z drobno pokorojonym czosnkiem i chilli oraz z 1 lyzka oliwy. Dodac swiezo mielony pieprz. Dokladnie wymieszac. Marynata zalac krewetki.

Na patelni rozgrzac 1 lyzke oliwy. Dodac krewetki w marynacie. Podsmazac po 1-2 minuty z kazdej strony lub do momentu, w ktorym nie beda surowe.

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Dodatkowo:
rzezucha/kielki (np. rzodkiewki albo brokula)
natka pietruszki
Przygotowanie dania: Na dwoch talerzach/deskach rozsmarowac odrobine sosu pomidorowego. Na kazdym talerzu na sosie ulozyc po dwie krewetki. Posypac rzezucha/kielkami i natka pietruszki. Obok krewetek ulozyc tarty. Udekorowac dodatkowymi plasterkami chilli. Podawac od razu, najlepiej w towarzystwie dobrego wina.

Smacznego!

Gdy burak spotka sie z oscypkiem

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Mimo, ze nie jestem z tych, ktorzy codziennie na obiad wcinaja salatki i inne dietetyczne wynalazki, bardzo lubie wszelkiego rodzaju zielenine. Czasami nachodzi mnie ochota na cos bardziej wyszukanego niz rukola z pomidorami i sosem vinaigrette albo niesmiertelna surowka z kiszonej kapusty. Wtedy czesto siegam po salatki z dodatkiem grillowanych/pieczonych warzyw. Ostatnio moim osobistym hitem jest salatka z pieczonymi burakami, plastrami grillowanego oscypka, liscmi szpinaku, dressingiem jogurtowo-zurawinowym i orzeszkami piniowymi. Calosc smakuje swietnie, a poszczegolne skladniki bardzo dobrze sie uzupelniaja. Slony i wyrazisty smak lekko ciagnacego sie w srodku oscypka przelamuje slodkosc burakow, a kremowy, slodko-kwasny dressing dobrze dogaduje sie zarowno z serem, jak i ze swiezym szpinakiem. Calosc nie bylaby tak dobra bez orzeszkow piniowych, ale jesli nie macie do nich dostepu, zamiast nich mozecie dodac prazone ziarna slonecznika albo orzechy wloskie.

Bardzo polecam, zarowno na lekki lunch, jak i na przystawke. Salatka swietnie sprawdzi sie np. podczas nadchodzacych Walentynek 🙂

 Skladniki na 3 porcje
przepis wlasny

3 nieduze buraki
1 duzy oscypek (9 plastrow)
3 lyzki zurawiny ze sloika
6 lyzek jogurtu naturalnego
sol i pieprz do smaku
3 lyzki orzeszkow piniowych
3 garsci lisci szpinaku*
*mozecie tak jak ja dodac rowniez inne liscie (np. bocwine, czerwona rukiew wodna, rukole) 

Przygotowanie burakow: Buraki umyc i umiescic w garnku z woda. Umiescic na palniku, zagotowac, zmniejszyc ogien i gotowac przez okolo 25 minut lub do czasu, gdy beda prawie miekkie. Nastepnie wyjac z garnka i zalac zimna woda, zeby je lekko przestudzic. Obrac buraki ze skor. Obrane buraki pokroic na cwiartki i ulozyc na blaszce do pieczenia. Lekko skropic je oliwa oraz oproszyc sola i pieprzem. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 200C na okolo 15 minut lub do czasu, gdy beda miekkie. Przykryc folia aluminiowa, zeby nie wystygly.

Przygotowanie dressingu: Zurawine wymieszac z jogurtem. Dressing doprawic do smaku odrobina soli i pieprzu.

 Przygotowanie oscypka: Oscypka pokroic w plastry. Plastry oscypka umiescic na bardzo dobrze rozgrzanej patelni grillowej i grillowac po 3-4 minuty z kazdej strony.

Przygotowanie salatki: Liscie szpinaku dokladnie umyc i osuszyc. Na talerzach zrobic kleksy z dressingu. Na kazdym talerzu ulozyc buraki i plastry grillowanego oscypka. Na wierzchu ulozyc liscie szpinaku/innych salat. Calosc posypac orzeszkami piniowymi. Podawac od razu, zeby oscypek i buraki nie zdazyly calkowicie wystygnac.

Smacznego!

Dynia pod kruszonka

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Praca w profesjonalnej kuchni jest daleka od obrazu w glowach wiekszosci „zwyklych smiertelnikow”, ktorych wyobrazenia sa kreowane przez popularne programy telewizyjne o tematyce kulinarnej, w ktorych pot i lzy leja sie strugami, a jezyk szefow kuchni jest ostry jak noze. Mimo, ze kilkakrotnie mialam w oczach lzy, a poziom testosteronu w kuchni niekiedy przekracza norme dozwolonego dziennego spozycia, atmosfera w kuchni zdecydowanie oscyluje blizej pozytywnej strony mocy. Codziennie powstaja nowe dania, przyrzadzania ktorych musze nauczyc sie niemalze natychmiastowo, a potem szybko odtworzyc je, gdy wplywaja nowe zamowienia.

W zimowym menu znajduje sie salatka z dodatkiem pieczonej dyni pizmowej (butternut squash), ricotty wlasnego wyrobu, blanszowanych lisci brukselki, piklowanych szalotek, serca mlodej salaty i wytrawnej kruszonki. Danie cieszy sie dosc duzym powodzeniem, a po wydaniu setek porcji chyba moglabym je przyrzadzic z zamknietymi oczami.

Praca jest dla mnie jednym ze zrodel inspiracji, z ktorego staram sie czerpac w wolne dni, spedzane w domowym zaciszu. Staram sie jednak, zeby to co, przyrzadzam w domu bylo nieco mniej „restauracyjne” i bardziej przystepne, zarowno jesli chodzi o wykorzystywane skladniki, jak i sposob podania. W zeszlym tygodniu powstalo wiec danie, luzno inspirowane salatka z dynia pizmowa – dynia z dodatkiem lisci szalwii zapiekana pod wytrawna kruszonka. Slodkie, glebokie w smaku warzywo dobrze komponuje sie z chrupiaca, maslana kruszonka, tworzac sycaca i rozgrzewajaca potrawe. Mozna podawac ja jako samodzielne danie, najlepiej w towarzystwie lekkiej salatki z kwaskowatym sosem vinaigrette, ktory swietnie przelamuje slodycz dyni. Potrawe mozna takze zaserwowac jako dodatek do pieczonych mies.

Skladniki:
1 sredniej wielkosci dynia pizmowa
1 lyzka drobno posiekanych listkow swiezej szalwi
3 zabki czosnku
sol i swiezo mielony pieprz
3 lyzki oliwy
Kruszonka:
200 g maki pszennej
5 lyzek platkow owsianych
120 g zimnego masla
1 lyzeczka cukru trzcinowego
1/2 lyzeczki soli
1 lyzeczka suszonych ziol prowansalskich
2 lyzki startego parmezanu
Dynie obrac ze skory, wyciasc gniazdo nasienne i pokroic ja na nieduze, 2-3 cm kawalki. Dynie przelozyc do malej brytfanny/naczynia zaroodpornego. Posypac szalwia i polac oliwa. Dodac pokrojony w cienkie plasterki czosnek. Dokladnie wymieszac. Na koniec oproszyc sola i swiezo mielonym pieprzem. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 200C. Piec przez 10 minut lub do momentu, w ktorym dynia zmieknie.

W miedzyczasie przygotowac kruszonke: Make wymieszac z cukrem, sola, platkami owsianymi i ziolami. Dodac pokrojone w kostke zimne maslo i wyrobic ciasto o konsystencji kruszonki.

Upieczona dynie wyjac z piekarnika. Posypac kruszonka i oproszyc parmezanem. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 180C na 25-30 minut, do czasu gdy kruszonka bedzie ladnie zarumieniona i chrupiaca.

Przed podaniem odstawic na 5 minut.

Smacznego!

Świąteczny krem z pieczarek z kluseczkami twarogowymi

Zupa-krem z grzybów leśnych, która zagości na moim bożonarodzeniowym stole, na blogu pojawi się dopiero po świętach. Tymczasem mam dla Was przepis na bardzo smaczną, mniej tradycyjną alternatywę dla zupy z grzybów leśnychkrem z pieczarek z kluseczkami twarogowymi. Zupa jest aromatyczna i choć jej smaku nie można porównywać do tej z podgrzybków czy borowików, jest naprawdę bardzo dobra. Swoją zupę podałam z kluseczkami twarogowymi, przygotowywanymi z żółtek, odrobiny mąki i twarogu. W smaku nieco przypominają mi pierogi leniwe. Kluseczki doskonale pasują do zupy, nadając jej nieco innej konsystencji. Myślę, że taki krem na pewno posmakuje dzieciom, a dorośli degustatorzy poproszą o dokładkę 🙂
Taka zupa z powodzeniem może zagościć na Waszym wigilijnym stole. Ja tak naprawdę mogłabym ją jeść przez cały rok – jest smaczna, szybka w przygotowaniu i na tyle sycąca, że może stanowić jednodaniowy obiad.


Składniki na 5 porcji:
2 l wody
1 mała marchewka
1 pietruszka korzeniowa
1/2 selera korzeniowego
opcjonalnie: 1 żeberko wołowe (pominąć w wersji postnej)
3 ziela angielskie
2 liście laurowe

350 g pieczarek
4 kapelusze suszonych borowików/podgrzybków
1 mała marchewka
cały bulion
1 średniej wielkości cebula
2 duże ząbki czosnku
listki z jednej gałązki świeżego tymianku
2 łyżki kwaśnej śmietany
1/4-1/3 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu
sól do smaku
1 łyżka masła klarowanego

Kluseczki twarogowe:
250 g tłustego twarogu w kostce
5 łyżek mąki
2 żółtka
1/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki cukru
Przygotowanie kremu: Marchewkę, pietruszkę i selera obrać i przekroić na kilka kawałków. Zalać wodą. Jeśli nie robicie zupy postnej, dodajcie także 1 żeberko wołowe. Dodać ziele angielskie i liście laurowe. Zagotować i zmniejszyć ogień. Gotować na małym ogniu przez około 50-60 minut. Po tym czasie dobrze odcedzić bulion.
Cebulę i czosnek pokroić w kostkę. Pieczarki pokroić w plasterki. Marchewkę zetrzeć na tarce. Na patelni roztopić masło klarowane. Dodać cebulę i czosnek. Podsmażać na małym ogniu, aż cebula się zeszkli. Należy uważać, żeby się nie zarumieniła. Dodać pieczarki, tymianek i marchewkę. Podsmażać wszystko razem przez 5 minut. 
Do bulionu dodać połamane na kawałki suszone grzyby. Zagotować. Dodać pieczarki z warzywami i tymianek. Gotować na średnim ogniu przez 15 minut. Po tym czasie zmiksować blenderem, aż zupa będzie miała kremową konsystencję. Do kubeczka przelać kilka łyżek gorącej zupy i wymieszać ze śmietaną. Następnie dodać śmietanę do zupy. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Podawać z kluseczkami twarogowymi albo innymi ulubionymi dodatkami, np. grzankami. Przed podaniem można posypać posiekaną natką pietruszki – ja zapomniałam jej kupić 🙂
Przygotowanie kluseczek twarogowych: Twaróg utrzeć z żółtkami, cukrem i solą. Dodać mąkę i zmiksować do połączenia się składników. W masie mogą pozostać małe grudki z twarogu, ale ważne, żeby mąka była równomiernie rozprowadzona. Z masy formować niewielkie, okrągłe kluseczki, rolując je na wewnętrznej stronie dłoni. Kluseczki wrzucić do osolonego wrzątku, zmniejszyć ogień i gotować do momentu, w którym wypłyną na powierzchnię. 
Smacznego!

Wigilijna kapusta z grochem

 U mnie w domu podczas Wigilii zawsze jadało się kapustę z grochem, którą przyrządzała moja babcia. Co ciekawe, babcia dodawała do niej puree ziemniaczane,przez które danie nabierało konsystencji paciai i przymulajacego smaku. Smaczną czy nie, kapustę zjeść  było trzeba. Nikt nie chciał urazić babci i wszyscy starali się wyczyścić zawartość miseczek, ale równocześnie nikt nie podjął wyzwania i nie zdecydował się przyrządzić smaczniejszej wersji tego dania. Do czasu. Gdy na dobre pochłonęło mnie gotowanie, postanowiłam zrobić kapustę z grochem po swojemu, wyrzucając z listy składników utłuczone ziemniaki i dodając całą gamę przypraw, które nie tylko nadają daniu głębokiego, ciekawego smaku, ale także sprawiają, że to niezbyt lekkostrawne danie staje się nieco bardziej przystępne dla naszych zmęczonych świątecznym obżarstwem brzuchów. Moja kapusta posmakowała wszystkim i przyrządzam ją nie tylko na Wigilię. Taka kapusta to świetny dodatek do wszelkiego rodzaju pieczonych mięs albo pyz/pierogów z mięsem. Ja jednak najbardziej lubię jeść ją samą z kromką dobrego chleba na zakwasie.

Składniki
przepis własny,  inspiracja
 
1 kg kapusty kiszonej
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
250 g świeżych grzybów leśnych albo pieczarek
5 kapeluszy suszonych grzybów
2 łyżki masła
1 łyżeczka nasion kuminu
1/2 łyżeczki kolendry
1/2 łyżeczki suszonego chilli
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1/2 łyżeczki mielonego kminku
1/3 łyżeczki mielonego pieprzu
1 liść laurowy
3 ziela angielskie
2 łyżeczki suszonego majeranku
3 łyżki oleju

1 łyżka miodu
3-4 szklanki wody
cały ugotowany groch

Groch:
1 szklanka grochu
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka nasion kuminu


1 łyżeczka soli
1 liść laurowy
1 ziele angielskie

Groch zalać wodą i odstawić na całą noc. Następnego dnia wylać starą wodę i zalać nową – taką ilością, żeby przykryła groch. Do wody dodać kurkumę, kumin, sól, liść laurowy i ziele angielskie. Zagotować, zmniejszyć ogień i gotować na średnim ogniu, aż groch będzie miękki. W razie potrzeby podlać większą ilością wody.

W moździerzu utrzeć ze sobą przyprawy – kumin, kminek, słodką paprykę, chilli, kolendrę, sól, pieprz i majeranek. Suszone grzyby zalać wrzątkiem i odstawić do namoczenia na 20 minut. Namoczone grzyby pokroić w cienkie paseczki. Nie wylewać wody pozostałej po namoczeniu grzybów. Kapustę pokroić na mniejsze kawałki. Grzyby leśne/pieczarki pokroić w plasterki. Cebulę i czosnek pokroić w drobną kostkę. W rozgrzanym, głębokim rondlu roztopić masło. Dodać pokrojone grzyby i podsmażać, aż woda z grzybów lekko odparuje. Dodać cebulę i czosnek. Podsmażać na średnim ogniu, aż cebula się zeszkli i lekko zmięknie, uważając, żeby się zbytnio nie zarumieniła. Dodać 3 łyżki oleju, kapustę, suszone grzyby, miód i przyprawy utarte w moździerzu. Podsmażać przez 5 minut, a następnie zalać kapustę wodą z grzybów i 1 szklanką wody. Dodać ziele angielskie i liść laurowy. Dusić na małym ogniu, aż kapusta zmięknie, co jakiś czas, stopniowo podlewając ją niewielką ilością pozostałej wodą (2 szklankami). Kiedy kapusta będzie miękka, dodać groch. Wymieszać i dusić razem przez jeszcze 15 minut. W razie potrzeby doprawić solą i pieprzem. Podawać na ciepło. Kapusta nadaje się do mrożenia.

Smacznego!

Zapomniane warzywa: skorzonera. Pyszna zupa-krem.


Skorzonera, zwana takze „wezymordem”, „czarna salsefia” i „czarnymi korzonkami”, to zapomniane, ale bardzo smaczne warzywo korzeniowe. Prawdopodonie pochodzi z Hiszpanii, skad rozprzestrzenila sie do reszty Europy. Ludy celtyckie i germanskie wierzyly, ze spozycie czarnych korzonkow jest lekarstwem na ukaszenia zmij oraz dzume. Obecnie najwieksza ilosc skorzonery uprawia sie w Belgii, Francji, Holandii i Niemczech. W Polsce niestety bardzo ciezko ja dostac, ale jesli dobrze poszukacie, to na pewno ja znajdziecie – uwierzcie, ze warto. Ja kupilam skorzonere importowana z Niemiec w Hali Mirowskiej w Warszawie.

Niektorzy porownuja smak skorzonery do bialych szparagow, karczochow, czy nawet ostryg. Jednakze moim zdaniem czarna salsefia najbardziej przypomina pasternak – jest lekko slodkawa i „ziemista”, o konsystencji typowej dla warzyw korzeniowych. Podobnie jak inne warzywa korzeniowe, skorzonera jest bogata w skladniki cenne dla naszego zdrowia, takie jak, na przyklad, potas, choline, asparagine, wapn, fosfor, zelazo oraz witaminy A, C, E i B1.
Skorzonera swietnie smakuje z okrasa z bulki tartej, zapiekana w sosie holenderskim, czy pieczona w piekarniku w towarzystwie innych warzyw korzeniowych. Z mlodych listkow skorzonery we Francji przygotowuje sie salatki. Ja postanowilam przyrzadzic z niej zupe krem. Poza skorzonera znalazlo sie w niej duzo pieczonego czosnku, dzieki ktoremu nabrala niepowtarzalnego, intensywnego aromatu. Zupe zagescilam czerwona soczewica. Polecam ten sposob wszystkim tym, ktorzy dbaja o linie i chca dostarczyc organizmowi cennych mikroelementow (np. kwas foliowy, wapn, fosfor i zelazo).

Zupa krem ze skorzonery i pieczonego czosnku
Skladniki na 3-4 porcje:
6 duzych zabkow czosnku
500 g skorzonery
150 ml mleka
250-300 ml bulionu warzywnego
2 lyzki zimnego masla
1/3 lyzeczki mielonego kuminu
1/3 lyzeczki mielonej galki muszkatolowej
1 lyzka cukru
 sol i swiezo mielony pieprz do smaku
chleb/grzanki do podania
1 lyzka oliwy

Piekarnik nagrzac do 180C. Czosnek (nie obrany) ulozyc na blaszce do pieczenia i lekko skropic oliwa. Wstawic do piekarnika i piec okolo 20-25 minut, az czosnek zmieknie, a skorka ladnie sie zarumieni.
Skorzonere obrac ze skory, dokladnie umyc i pokroic na kawalki. Zalac 150 ml mleka i okolo 150 ml bulionu. Dodac lyzke cukru i 1/2 lyzeczki soli. Zagotowac, a nastepnie zmniejszyc ogien i gotowac do miekkosci – okolo 20 minut. Po tym czasie wyjac jeden duzy kawalek skorzonery i odlozyc na bok (bedzie potrzebny do dekoracji zupy). Do ugotowanej skorzonery dodac obrany pieczony czosnek, soczewice, reszte bulionu, kumin, galke muszkatolowa i maslo. Gotowac na malym ogniu przez okolo 20 minut. Po tym czasie zmiskowac blenderem na gladka mase. Jesli zupa bedzie za gesta, dodac wiecej bulionu albo wody. Doprawic do smaku sola i pieprzem.. Podawac ze skorzonera pokrojona na cienkie plasterki i kawalkiem swiezego chleba albo grzanka.

Smacznego!

Placki dyniowe z caponatą

Tym razem mam dla Was przepis na bardzo smaczny i szybki w przygotowaniu wegetariański obiad, wykorzystujący sezonowe warzywa – dynię, bakłażana, pomidory i paprykę. Placki dyniowe z dodatkiem odrobiny płatków owsianych, jogurtu greckiego, gałki muszkatołowej i kuminu są jednym z moich odkryć tegorocznej jesieni. Powstały spontanicznie, gdy któregoś dnia nie wiedziałam, co zrobić z nadmiarem puree dyniowego, które zalegało w lodówce. Placki są miękkie, delikatne i naprawdę smaczne. Świetnie smakują jedzone z kleksem kwaśnej śmietany albo w towarzystwie wszelkiego rodzaju gulaszów mięsnych, czy duszonych warzyw. Ostatnio podałam je z moją swobodną interpretacją sycylijskiej caponaty w wersji z bakłażanem, żółtą papryka, pomidorami, cebulą, kaparami i sporą ilością chilli. Caponata wyszła aromatyczna i ostra. Taka jaką lubię najbardziej. Jedząc to danie odkryłam, że bakłażan i dynia dogadują się wyjątkowo dobrze i tworzą świetne połączenie smakowe, którego wcześniej nie znałam. 
Przepis chciałabym dodać do Festiwalu Dyni 2012, organizowanego przez Beę w Kuchni

Składniki na 4 porcje


Placki dyniowe:
1 szklanka dyniowego puree 
1,5 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki płatków owsianych
3 łyżki jogurtu greckiego 
1 jajko
1/3 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
szczypta kuminu
1/4 łyżeczki pieprzu

Warzywa à la caponata:
1 duży bakłażan
2 średniej wielkości cebule
3 ząbki czosnku
1 puszka (400 g pomidorów)
1/2 małej, ostrej papryczki chilli
1 średniej wielkości żółtka papryka
4 łyżki kaparów 
1 łyżeczka suszonej bazylii
1 łyżeczka suszonego oregano
4 łyżki oliwy 

Dodatkowo:
kwaśna śmietana do podania
Przygotowanie placków: Wszystkie składniki ze sobą połączyć, najlepiej za pomocą miksera i odstawić ciasto na 30 minut. Po tym czasie na patelni rozgrzać olej. Łyżką nakładać niewielkie porcje ciasta, delikatnie rozpłaszczać je na patelni, żeby placki były cienkie i smażyć na średnim ogniu, aż się ładnie zarumienią z obu stron. Po usmażeniu można je nieco odsączyć z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.

Warzywa a la caponata: Bakłażana i paprykę pokroić w grubą kostkę, a cebulę, chilli i czosnek w drobną. Na patelni rozgrzać oliwę. Dodać bakłażana i podsmażać przez kilka minut, aż lekko się zarumieni. Dodać cebulę, czosnek, chilli i słodką paprykę, a także suszone zioła. Jeśli bakłażan wchłonął większość tłuszczu, to można dodać trochę oliwy. Podsmażać na średnim ogniu przez kilka minut, aż cebula się lekko zeszkli. Dodać pomidory. Dokładnie wymieszać, zmniejszyć ogień i dusić na małym ogniu przez około 15-20 minut, aż bakłażan i papryka zmiękną, sos się zagęści i z pomidorów odparuje nadmiar wody. Dodać kapary, dokładnie wymieszać. 

Placki podawać polane kwaśną śmietaną, w towarzystwie caponaty.

Smacznego!

Krem z kopru włoskiego z jabłkami i morwą


Lubicie koper włoski? Ja bardzo i nawet nie przeszkadza mi jego specyficzny, lekko anyżkowy zapach, bo rekompensuje to smakiem. Wbrew temu, co myśli większość ludzi, koper włoski jest bardzo uniwersalnym warzywem, które może być użyte np. do wszelkiego rodzaju sałatek, zup i zapiekanek. Świetnie dogaduje się z rybami i owocami cytrusowymi. Spożywany na surowo smakuje zupełnie inaczej od tego poddanego obróbce cieplnej. Ja zdecydowanie wolę go w tej drugiej formie.

Dzisiaj mam dla Was przepis na bardzo jesienny krem z kopru włoskiego z dodatkiem jabłka, ziemniaków i suszonej morwy. Zupa jest kremowa, bardzo delikatna w smaku, z subtelną nutą słodyczy, nadanej jej przez jabłko i suszoną morwę. Jeśli nigdzie nie znajdziecie morwy, możecie ją zastąpić rodzynkami albo suszonymi figami – smak nie będzie identyczny, ale nie polecam Wam zupełnie pomijać dodatku suszonych owoców, bo w tej zupie grają istotną rolę. Dużą zaletą tego kremu jest także to, że przygotowuje się go wręcz ekspresowo – w 30 minut macie gotowy obiad 🙂 Do tego kromka dobrego chleba i można się najeść 🙂

Składniki na 4 porcje
przepis własny 
  • 1 duża bulwa kopru włoskiego
  • 2 średniej wielkości ziemniaki (około 150-180 g)
  • 1 małe jabłko (około 150 g)
  • 10 sztuk suszonej morwy + do podania
  • 1/2 szklanki mleka
  • około 2 szklanek wody
  • 1 łyżka cukru
  • 1/2-3/4 łyżeczki soli
  • 1/3 łyżeczki czarnego mielonego pieprzu
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku
  •  2 łyżki masła
Koper włoski poszatkować, jabłko i ziemniaki pokroić w kostkę. Na rozgrzanej patelni roztopić masło. Dodać koper włoski, ziemniaki, jabłko i tymianek. Podsmażać przez kilka minut. Po tym czasie dodać mleko, wodę, cukier i morwy. Zagotować, a następnie zmniejszyć ogień i dusić pod przykryciem przez około 20 minut. Po tym czasie zmiksować całość w blenderze. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Podawać z dodatkowymi suszonymi morwami i nacią kopru włoskiego.

Smacznego!

Pierogi z grzybami. Ulubione.

Jaki jest Wasz ulubiony farsz do pierogów? Ja tak naprawdę lubię wszystkie, oczywiście jeśli są odpowiednio przyrządzone – z kapustą i grzybami, z samymi grzybami, z białym serem, z bryndzą i oscypkiem, ze szpinakiem i ricottą, z jagodami, ruskie, z kaszą gryczaną i twarogiem, z kaszą jaglaną, z mięsem (szczególnie z kaczką), z makiem… Pierogi mogłabym jeść raz w tygodniu. Lepić również, bo to naprawdę relaksujące zajęcie, a wałkując ciasto można wyładować wszystkie złe emocje. Jak już zabieram się za lepienie pierogów, robię minimum sto, a zazwyczaj więcej. Potem je zamrażam i czekają na dzień, w którym ktoś będzie miał na nie ochotę albo nie będzie czasu na ugotowanie obiadu. Zrobienie kilkuset pierogów zajmuje sporo czasu, ale ja zawsze włączam sobie jakiś film albo muzykę 🙂
Dzisiaj mam dla Was przepis na swoje ulubione pierogi z grzybami. Farsz jest zrobiony ze świeżych grzybów podsmażanych na maśle z dodatkiem cebuli i tymianku, zagęszczonych odrobiną twarogu. Pierogi podaję w towarzystwie sosu winno-śmietanowego z tymiankiem i szczypiorkiem, który świetnie uzupełnia smak grzybów i nadaje tak prostej potrawie odrobiny wykwintności. Bardzo polecam, szczególnie teraz, gdy jeszcze można zebrać/kupić świeże grzyby.
Składniki na około 5-6 porcji
Ciasto:
  • 4 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżki roztopionego masła
  • mała grudka świeżych drożdży (2-3 g)
  •  1,5-2 szklanki chłodnej wody
Farsz grzybowy:
  • 500 g świeżych grzybów (u mnie podgrzybki, maślaki i zajączki)
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki masła
  • 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
  • 4 łyżki mielonego twarogu/mascarpone
  • 1 łyżeczka soli (lub więcej)
  • świeżo mielony pieprz
Sos winno-śmietanowy:
  • 3 szalotki
  • 3 łyżki masła
  • 200 ml śmietanki kremówki 30%
  • 1/2 szklanki białego wytrawnego wina
  • 1/2 łyżeczki suszonego tymianku/2 łyżki świeżego tymianku
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku
  • pęczek szczypiorku
Ciasto: Mąkę wysypać na blat, przesiać z solą i pokruszonymi drożdżami. W środku mąki zrobić wgłębienie i nalać do niego trochę wody i dwie łyżki roztopionego, ostudzonego masła. Wyrabiać ciasto, od czasu do czasu podlewając je wodą. Wyrabianie powinno trwać około 15 minut – po tym czasie ciasto musi być gładkie i elastyczne. Ciasto przełożyć do miski, przykryć lnianą ściereczką i odstawić na około 30 minut, aż zmięknie.
Farsz: Grzyby dokładnie oczyścić i pokroić na kawałki* Cebulę i czosnek pokroić w drobną kostkę. Na rozgrzanej patelni roztopić masło, dodać cebulę i czosnek. Podsmażać na średnim ogniu, aż cebula się zeszkli. Dodać tymianek i grzyby. Podlać odrobiną wody (około 1/3-1/4 szklanki) i dusić na średnim ogniu przez około 10 minut, aż grzyby zmiękną. Dodać twaróg i dokładnie wymieszać. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
*mniejsze grzyby przekrójcie na pół, a większe na ćwiartki/ósemki – im większe kawałki grzybów w pierogach, tym lepiej!

Przygotowanie pierogów: Ciasto podzielić na kilka mniejszych części. Każdą część cienko rozwałkować na oprószonej mąką stolnicy (ważne, żeby ciasto było cienkie, bo wtedy łatwiej się skleja). Szklanką wykrawać w cieście krążki. Na każdy krążek nakładać farsz – około łyżki – i sklejać, formując pierogi. Sklejone pierogi wrzucać do osolonego wrzątku i gotować na średnim ogniu przez 3-4 minuty. Jeśli nie jemy ich od razu, odkładać na talerz/tackę posmarowaną oliwą z oliwek – dzięki temu pierogi nie będą się do siebie przyklejać. Podgrzewać w gorącej wodzie.

Sos:  Szalotkę drobno pokroić. Na patelni rozgrzać 2 łyżki masła i dodać szalotkę. Podsmażać, aż lekko się zeszkli, a następnie dodać wino. Odparować wino – powinno to zająć około 5-6 minut, a następnie dodać śmietanę, tymianek i połowę szczypiorku. Dusić na małym ogniu, aż sos się lekko zredukuje, a szalotki zmiękną. Do gotowego sosu dodać 1 łyżkę zimnego masła i mieszać, aż się rozpuści – dzięki temu sos nabierze lepszej konsystencji. Na koniec doprawić do smaku solą i pieprzem.

Podanie pierogów: Pierogi ułożyć na sosie winno-śmietanowym. Posypać szczypiorkiem.
Smacznego!

Leśne łazanki

W czwartek byłam na grzybach po raz pierwszy w tym roku. Wybierałam się już od dawna, ale niestety w tym roku województwo łódzkie nie zostało zbyt hojnie obdarzone darami lasu, a kiedy tylko zdążyły się pojawić śladowe ilości grzybów, zawsze mi coś wypadało… Co prawda świeże grzyby można kupić na targu, ale sami na pewno wiecie, że nie smakują one tak dobrze jak te własnoręcznie znalezione. Poza tym ja wprost uwielbiam długie spacery po lesie, a każdy kolejny znaleziony okaz tylko dodatkowo naładowuje mnie entuzjazmem i siłą do marszu 🙂 Nie przeszkadzają mi zimno, grząska ziemia, kujące jeżyny, czy nawet uciążliwe pajęczyny przyklejające się do włosów.

 Tym razem szału nie było, bo razem z mamą znalazłyśmy tylko 2,5 kg grzybów. 2,5 kg to jednak wystarczająco dużo by w końcu chociaż odrobinę nacieszyć się smakiem świeżych grzybów i wypróbować przepisy, które od dawna czekają w zakładkach na swoją kolej.

Na pierwszy ogień poszły zapiekane łazanki, które już jakiś czas temu wypatrzyłam na świetnym blogu mojej koleżanki z MC, Magdy. To dość nietypowa wersja tego popularnego dania. Bez dodatku słodkiej albo kiszonej kapusty i bez dużych ilości słoniny. Za to z kapustą włoską, całą masą pysznych podgrzybków i intensywnymi w smaku serami (bryndzą i oscypkiem). Brzmi dobrze, prawda? A smakuje jeszcze lepiej. Dla mnie to danie to kwintesencja jesieni, utrzymana w bardzo domowym, swojskim klimacie.

Mimo, że łazanki można kupić w prawie każdym większym sklepie, polecam Wam samodzielne zrobienie makaronu. Nie zajmuje to dużo czasu, a domowe łazanki są o niebo lepsze od kupnych. Poza tym nic tak nie koi starganych nerwów i nie rozładowuje nadmiaru energii, jak wałkowanie ciasta 😉

Składniki na 4-5 porcji
(nieznacznie zmodyfikowany przepis Magdy z Tasty Colours)

  • 400 g świeżych łazanek (przepis poniżej)
  • 500 g kapusty włoskiej
  • 400 g świeżych podgrzybków/prawdzików
  • 100 g bryndzy
  • 100 g oscypka albo innego wędzonego sera o intensywnym smaku
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki smalcu gęsiego
  • 2 łyżki masła
  • 3 ziarenka ziela angielskiego
  • 4 liście laurowe
  • 2 szklanki bulionu
  • świeżo mielony pieprz i sól do smaku

Grzyby dokładnie oczyścić (najlepiej ich nie myć, a tylko wyczyścić pędzelkiem) i jeśli są duże, to przekroić je na połówki/ćwiartki, a jeśli są małe, to pozostawić je w całości. Cebulę drobno pokroić. Na rozgrzanej patelni roztopić masło, dodać cebulę i dusić na małym ogniu, aż cebula ładnie się zeszkli i zmięknie. Dodać grzyby i drobno pokrojony czosnek. Podsmażać na średnim ogniu, aż grzyby lekko się zarumienią i odparują z nadmiaru wody.

Kapustę umyć i poszatkować. W dużym rondlu roztopić tłuszcz gęsi. Dodać kapustę wraz z zielem angielskim i liśćmi laurowymi. Podlać 1/4 szklanki wody i dusić na średnim ogniu, aż kapusta lekko zmięknie. Dodać grzyby z cebulą oraz bulion. Dusić na małym ogniu, aż większość płynów odparuje. Wmieszać ugotowany makaron, a następnie dodać bryndzę i doprawić do smaku solą i pieprzem. Dokładnie wymieszać.

Przełożyć do naczynia żaroodpornego (chyba, że od razu przygotujecie danie w garnku, który da się wstawić do piekarnika). Posypać startym oscypkiem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C. Zapiekać przez około 15 minut, aż ser się roztopi i lekko zarumieni. Podawać od razu.

Przygotowanie łazanek:

Mąkę przesiać na stolnicy. W środku zrobić dołek i wbić do niego jajka. Dodać 2 łyżki wody w temperaturze pokojowej. Wymieszać i zagniatać ciasto energetycznie przez około 10 minut, aż będzie gładkie i elastyczne. Podzielić na dwie części. Każą z nich rozwałkować na cienki prostokąt, o grubości 1-2 mm. Podczas wałkowania warto co jakiś czas odwracać ciasto na drugą stronę i oprószać odrobiną mąki. Rozwałkowane płaty ciasta zostawić na blacie na około 10 minut, żeby się lekko podsuszyły. Po tym czasie pokroić makaron na kwadraciki. Wrzucić do gotującej się, osolonej wody. Gotować przez około 6-8 minut.
Smacznego!

Tarta serowa z figami

 
Jako, że słodka tarta sernikowa z figami stała się prawdziwym hitem w moim domu i wszystkim bardzo smakowała, postanowiłam pokombinować i przygotować jej wytrawną wersję. Wyszło równie pysznie i śmiało mogę powiedzieć, że tarty z figami są zdecydowanie na samej górze listy naszych ulubionych jesiennych wypieków. Spód jest upieczony z mojego ulubionego przepisy – jest maślany i bardzo kruchy, ale równocześnie nie jest twardy. Nadzienie jest delikatne, z wyczuwalnym smakiem sera z niebieską pleśnią, aromatyczną bazylią i ciągnącą się mozzarellą. Na wierzchu są lekko karmelizowane, świeże figi. Czego chcieć więcej na lekki jesienny obiad albo kolację?

Tartę możecie zjeść solo albo w towarzystwie ulubionej sałatki. Ja polecam Wam podać ją z lekko karmelizowaną cykorią duszoną w maśle, na którą przepis znajduje się poniżej. Według mnie lekko słodka, maślana cykoria z delikatną nutą goryczki świetnie pasuje do smaku fig i serów.

Składniki na kwadratową formę o boku 24 cm
przepis własny
Kruche ciasto:
  • 250 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 150 g zimnego masła
  • 1 jajko
  • 2 łyżki zimnego mleka
Nadzienie:
  • 400 ml kwaśnej śmietany
  • 3 jajka
  • 150 g sera z niebieską pleśnią, pokrojonego w kostkę
  • kulka (125 g) mozzarelli
  • 4 łyżki startego parmezanu
  • garść liści bazylii, posiekane
  • 4 suszone figi, drobno pokrojone
  • 2 łyżki masła
  • 1 mała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  •  4 świeże figi
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku
  • łyżeczka cukru trzcinowego
Wszystkie składniki kruchego ciasta szybko zagnieść, do uzyskania gładkiego, miękkiego ciasta. Gotowe ciasto schłodzić w lodówce przez godzinę. Po tym czasie ciastem wylepić formę do tarty, wraz z brzegami. Warstwa ciasta nie powinna być gruba, ale równocześnie nie może być zbyt cienka. Ponakłuwać ciasto widelcem. Przykryć papierem do pieczenia i obciążyć kulkami ceramicznymi/fasolą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190C. Piec 15 minut. Po tym czasie zdjąć papier i obciążenie i piec kolejne 10 minut, aż ciasto lekko się zarumieni. Wyjąć z piekarnika i wystudzić. Po wystudzeniu, wyjąć z formy.
Na patelni rozgrzać masło. Cebulę pokroić w drobną kostkę i zeszklić na maśle, wraz z drobno pokrojonym czosnkiem. Śmietanę wymieszać z jajkami, 75 g sera z niebieską pleśnią, parmezanem, listkami bazylii, suszonymi figami i zeszkloną cebulą i czosnkiem. Doprawić masę do smaku solą i pieprzem. 
Mozzarellę pokroić w plastry. Na kruchym cieście ułożyć plastry mozzarelli. Na wierzch wylać masę śmietanowo-serową. Figi pokroić w cienkie plastry i ułożyć na masie. Posypać pozostałym serem z niebieską pleśnią.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C. Piec przez godzinę, aż wierzch ładnie się zarumieni, a masa śmietanowa się zetnie. 5 minut przed końcem pieczenia posypać figi cukrem trzcinowym.
Po wyjęciu z piekarnika wyjąć tartę z formy i przed krojeniem dać jej odpocząć przez około 15 minut. Podawać z ulubionymi dodatkami. Ja polecam lekko karmelizowaną cykorię:

Karmelizowana cykoria:
  • 3 główki cykorii
  • 6 łyżek masła
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • garść rodzynek
  • 1/5 szklanki wody
 Obrać liście cykorii i wykroić gorzki głąb. Na rozgrzanej patelni roztopić masło. Dodać cukier i podgrzewać na średnim ogniu, aż cukier się roztopi. Dodać sól i cykorię. Podsmażać przez kilka minut. Dodać rodzynki i podlać wodą. Dusić na małym ogniu aż płyn odparuje, a cykoria zmięknie – około 10 minut.
Smacznego!

Pierekaczewnik


 Bardzo lubię wyszukiwać wszelkiego rodzaju regionalne ciekawostki, o których większość osób nawet nie słyszała i nigdy ich nie jadła – szkoda, bo często są to naprawdę smaczne dania, a ich przygotowanie jest raczej proste. Tak też było w przypadku pierekaczewnika. Ta tatarska potrawa jest złożona z ciasta, które bardzo przypomina ciasto francuskie, z nadzieniem mięsnym (głównie z baraniny lub z wołowiny) albo z białego sera. Jak na pięknie rozwarstwiające się ciasto przystało, w daniu jest cała masa masła. Ale się tym nie przejmujcie i broń boże z niego nie rezygnujcie, bo to właśnie masło nadaje ciastu niezastąpionego smaku i specyficznej konsystencji (jest mięciutkie w środku i chrupiące na zewnątrz). Ja i tak zmniejszyłam ilość masła (dodałam 200 g masła na 400 g mąki, a oryginalny przepis sugeruje 700 g masła na 1 kg mąki…!!!) i myślę, że to optymalna ilość. Jako farsz wybrałam wytrawne nadzienie serowe, ale z mięsem też byłoby pyszne. Myślę, że pierekaczewnik na słodko też byłby ciekawy – co powiecie na słodkie nadzienie serowe z rodzynkami?
Polecam Wam wypróbować przepis – danie jest dobre i tak naprawdę bardzo łatwe w przygotowaniu. To proste smaki, ale kto powiedział, że tylko wyszukane potrawy mogą być smaczne? 🙂
Pierekaczewnikiem z podanych proporcji najedzą się cztery głodne osoby.
Składniki na ciasto:
(pieczone w tortownicy o średnicy 24 cm) 
  • 400 g mąki pszennej
  • 2 żółtka
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka oleju
  • około 200-250 ml wody
Nadzienie:
  • 500 g twarogu w kostce
  • 3 łyżki kwaśnej śmietany
  • 1 duża cebula
  • 2 łyżki masła
  • 2 ząbki czosnku
  • opcjonalnie: pół łyżeczki ziaren kminku albo czarnuszki
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku
Dodatkowo:
  • 200 g masła, roztopionego

Farsz: Ser rozgnieść widelcem i wymieszać ze śmietaną. Cebulę i czosnek drobno pokroić i zeszklić na maśle. Cebulę i czosnek wymieszać z twarogiem. Doprawić do smaku solą, pieprzem i kminkiem/czarnuszką. 

 Przygotowanie ciasta: Mąkę wymieszać z solą, olejem i żółtkami. Dolewając wody, zagnieść ciasto – ciasto powinno być elastyczne i miękkie. Ciasto podzielić na cztery części. Każdą z części rozwałkować na cieniutki prostokąt, przypominający grubością ciasto na makaron. Każdy prostokąt posmarować roztopionym masłem i przykryć kolejnym prostokątem (masła musi być dużo!), rozwałkować je razem, tak żeby się skleiły. Czynność powtórzyć z kolejnymi prostokątami. Na koniec na środek wyłożyć farsz. Zwinąć w ciasny rulon. Ciasto przełożyć do tortownicy (tortownicę należy uprzednio wysmarować masłem) i ułożyć w kształt ślimaka. Wierzch ciasta posmarować masłem.Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i piec około 50-60 minut, do tzw. suchego patyczka i aż wierzch ładnie się zarumieni. Wyjąć z piekarnika i przed krojeniem poczekać około 10 minut. Podawać z ulubioną surówką – ja polecam Wam surówkę z marchwi.

Smacznego!

 Oryginalny przepis stąd 

Latem lubię…

 Latem lubię leniwe śniadania na tarasie w przyjemnym porannym słońcu. Najlepiej pełne letnich owoców i warzyw, które są prawdziwą eksplozją witamin, kolorów i smaku. Taka właśnie jest ta sałatka. Pyszna i elektryzująco kolorowa. A do tego naprawdę szybka w przygotowaniu.
Intensywna w smaku rukola, słodkie grillowane i lekko skarmelizowane brzoskwinie i morele, maliny, twarożek, lekko cytrynowa świeża melisa i kwaskowaty dressing malinowo-balsamiczny. Do szczęścia nic mi nie potrzeba. Może poza filiżanką dobrego espresso.
Składniki na 2 porcje:
  • 1 duża brzoskwinia
  • 2 morele
  • dwie duże garści rukoli
  • dwie garści malin
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka brązowego cukru
  • 4 łyżeczki twarożku
  • kilka listków świeżej melisy
 Maliny (zostawić kilka do dekoracji) rozgnieść widelcem i wymieszać z miodem i octem balsamicznym. Dodać połowę listków melisy, posiekanych. Odstawić na bok na czas przygotowania reszty składników.
 Brzoskwinię obrać ze skóry i przekroić na pół, wyjąć z niej pestkę. Morele przekroić i wyjąć z nich pestki. Rozgrzać patelnię grillową i położyć na niej morele i brzoskwinie, najpierw rozcięciem do dołu. Zgrillować przez minutę i odwrócić na drugą stronę. Rozcięcie posypać brązowym cukrem i ponownie przewrócić, grillując, aż owoce lekko się skarmelizują (pilnujcie, żeby się nie spaliły!). 
Na talerzach ułożyć rukolę. Polać połową dressingu malinowego. Na wierzchu ułożyć owoce. Na środek brzoskwini nałożyć twarożek i posypać resztą melisy. Ułożyć resztę malin i polać resztą dressingu.Podawać od razu.
Smacznego!

Groszek. Kozi Ser. Zioła. Jajko w koszulce

W tym roku w ogrodzie miałam posadzone kilka krzaczków groszku cukrowego – zbiory nie były jakieś ogromne, ale wystarczające by nacieszyć się jego słodkim smakiem. Mimo, że duża część groszku została zjedzona prosto z krzaczka, przygotowałam z nim kilka potraw. Dzisiaj zaprezentuję Wam mój groszkowy hit tego lata, który, całkiem przypadkowo, wymyśliłam któregoś letniego po południa, starając się dobrze wykorzystać zasoby mojego ogródka – grzanki z chleba razowego z pastą z groszku i koziego sera, z jajkiem w koszulce. Pasta jest pyszna i intensywna w smaku, głównie dzięki dodatkowi świeżej bazylii, mięty, czosnku i szczypiorku. A płynne żółtko dopełnia całości, rozlewając się po całej „kanapce” – jedzenie tego dania zawsze skończy się jakąś plamą ma ubraniu, więc jeśli chcecie podać je gościom, polecam użyć widelców i noży 😉
Danie doskonale pasuje zarówno na leniwe śniadanie, jak i przystawkę przed wykwintnym obiadem czy lekką kolację.
Składniki na 2 porcje:
  • 2 dość grube kromki razowego chleba
  • 2 jajka
  • duża garść zielonego groszku
  • 5 listków mięty
  • 5 listków bazylii
  • 4 plastry koziego sera pleśniowego
  • 1 duży ząbek czosnku, przeciśnięty przez praską
  • 1 drobno posiekana cebulka dymka wraz ze szczypiorkiem
  • sól i pieprz do smaku
Chleb lekko podpiec w piekarniku – powinien lekko chrupać, ale nie może stać się twardą grzanką. Groszek zblanszować przez 2-3 minuty, a następnie zalać lodowatą wodą i dokładnie odcedzić. W moździerzu umieścić groszek, miętę, bazylię i czosnek i lekko rozetrzeć – dzięki temu z ziół uwolnią się aromaty. Dodać szczypiorek i pokrojony w kostkę ser i ponownie rozetrzeć. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Pastą posmarować podpieczony chleb. 
Jajka ugotować w koszulkach (instrukcja tutaj – klik) i delikatnie położyć na chlebie z pastą. Oprószyć solą.
Smacznego!

Przepis chciałabym dodać do akcji „Kuchnia 24/7”, jako śniadanie, czyli pierwszy posiłek.Wbrew pozorom przygotowanie takiego posiłku nie zajmuje dużo czasu. Takie śniadanie ma wiele zalet – jest pyszne i pełnowartościowe; doda Wam zastrzyku energii na dobry początek dnia i poprawi humor nawet w pochmurny dzień.

Kuchnia 24/7

Prosto z ogródka – sałatka z nagietkiem

Smaczna, kolorowa sałatka, na którą składają się głównie rośliny z mojego ogrodu – ogórek gruntowy, rukola, szczypiorek i nagietek. Do tego odrobina pysznego miodu akacjowego i pleśniowego koziego sera. Rankiem nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba. No może jedynie odrobiny słońca (i filiżanki dobrego espresso). Przygotowanie tej sałatki tak naprawdę nie wymaga szczegółowego przepisu i nie jest to danie wyszukane, ale wyglądała tak ładnie i smakowała mi tak bardzo, że postanowiłam się nią z Wami podzielić 🙂
Jeśli nigdy nie próbowaliście sałatek z dodatkiem nagietka, zachęcam Was do spróbowania – kwiatek nie ma intensywnego smaku, ale jest delikatnie słodki i przepięknie wygląda na talerzu.
Składniki na 1 porcję:
  • 1 mały ogórek gruntowy, obrany i pokrojony w plastry
  • garść rukoli
  • 2 łyżki posiekanego szczypiorku
  • 1 łyżka miodu akacjowego
  • 1 kwiat nagietka
  • 2 plastry koziego sera pleśniowego, pokruszonego na małe kawałki
 Rukolę ułożyć na talerzu. Przykryć plastrami ogórka i polać ogórka miodem. Posypać resztą składników. Zajadać się w piękny, słoneczny dzień.
Smacznego!

Pikantny bakłażan po syczuańsku

 Pikantny, aromatyczny bakłażan, który smakuje trochę jak… grzyby! To pewnie przez to, że sos jest dość kleisty i bakłażan nabiera ciekawej konsystencji. Tylko nie myślcie, że to wada tego dania i że mi nie smakowało. Wręcz przeciwnie – smakowało mi bardzo i mogę śmiało powiedzieć, że jedno z lepszych chińskich „side dish”, których miałam okazję spróbować. Zawartość miseczki zniknęła bardzo szybko, mimo, że była jedynie dodatkiem do innych azjatyckich specjałów. Myślę, że takiego bakłażana z powodzeniem można zaserwować w towarzystwie ryżu jako wegetariańskie danie główne (z podanych składników wyjdą dwie porcje) lub, tak jak ja, jako dodatek do mięsa.
Składniki
 (przepis znaleziony na blogu Hani-Kasi)
  • olej sezamowy do smażenia
  • 1 duży bakłażan pokrojony w grube słupki
  • trochę gorącej wody
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • 2,5 cm korzenia imbiru, obranego i drobno posiekanego
  • 1 nieduża papryczka chilli, drobno posiekana (jeśli lubicie ostre dania, zostawcie pestki)
  • 1 łyżka sosu chilli bean
  • 200 ml gorącego bulionu warzywnego
  • 1 łyżka ciemnego sosu sojowego
  • 1 łyżka czarnego octu chińskiego (nie miałam, dodałam ocet balsamiczny)
  • 1/2 łyżeczki cukru trzcinowego
  • 1 łyżka mąki kukurydzianej/ziemniaczanej wymieszanej z 2 łyżkami zimnej wody
W woku rozgrzać olej, dodać pokrojonego bakłażana i podsmażać przez 3 minuty, mieszając i podczas smażenia dodając niewielką ilość wody, aby wytworzyła się para. Bakłażana wyjąć z woka i odłożyć na bok. W woku rozgrzać łyżkę oleju i dodać posiekany czosnek, chilli i imbir. Smażyć przez kilka sekund, aż przyprawy zaczną pachnieć. Dodać bakłażana, sos chilli bean i gorący bulion. Zagotować, zmniejszyć ogień i dusić na średnim ogniu przez około 5 minut, aż bakłażan zmięknie. Dodać sos sojowy, ocet, cukier i rozdrobnioną skrobię kukurydzianą/ziemniaczaną. Gotować jeszcze 2-3 minuty. Podawać z ryżem albo jako dodatek do dania głównego.

Smacznego!

Pieczarki. Tymianek. Mozzarella

Przepyszne danie, które swoje korzenie ma w słonecznej Italii. Mimo, że składa się jedynie z kilku, w dodatku bardzo prostych i niewyszukanych, składników, smakuje świetnie. Kto by pomyślał, że zasypując pokrojone pieczarki tymiankiem, solą i pieprzem, dodając odrobinę czosnku, a następnie przykrywając wszystko warstwą mozzarelli i zapiekając przez chwilę w piekarniku, otrzymamy takie dobre danie? 🙂 Właśnie za to uwielbiam kuchnię włoską – Włosi z najprostszych składników potrafią wyczarować prawdziwe cuda.

Polecam na śniadanie albo lekką kolację, szczególnie w towarzystwie dobrego pieczywa.

A Tym czasem rano mam swój pierwszy egzamin podczas tegorocznej sesji. Brr! Trzymajcie kciuki 😉

Składniki na 4 porcje:

  • 12 średniej wielkości pieczarek
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka suszonego albo 2 łyżki świeżego, posiekanego tymianku
  • szczypta soli
  • świeżo mielony pieprz
  • 1 duża kulka mozzarelli albo paczka mini-kulek

Pieczarki umyć i obrać, a następnie pokroić w grube plastry i ułożyć w ramekinach. Dodać do nich pokrojony w plastry czosnek i posypać wszystko tymiankiem, solą i pieprzem. Dokładnie wymieszać. Na wierzchu ułożyć pokrojoną mozzarellę.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 160C i zapiekać przez 10 minut. Po tym czasie zwiększyć temperaturę do 200C i piec kolejne 5 minut, aż ser się roztopi i ładnie zarumieni. Wyjąć z piekarnika i zostawić na 5 minut przed podaniem.


Smacznego!

Zupa kukurydziano-kokosowa


Po pierwszej łyżce tej zupy myślami przeniesiecie się do jakiegoś egzotycznego kraju, pełnego słońca, w którym rosną kokosy. Zupa jest niezwykle aromatyczna dzięki dodatkowi mleczka kokosowego, imbiru, curry i kurkumy. Kurkuma nadaje jej także piękny, żółty kolor, który dodatkowo zwraca uwagę na to, że główną bohaterką tej zupy jest kukurydza. Dopiero niedawno odkryłam, że kukurydza świetnie sprawdza się w zupach – nadaje im przyjemnej słodkości i sprawia, że są sycące i z powodzeniem mogą służyć za jednodaniowy obiad. Jeśli nigdy nie próbowaliście zupy kukurydzianej, koniecznie to zmieńcie i zacznijcie od tej. Bo tak przyjemnie rozgrzewa…


Składniki:

  • 1,5 l bulionu drobiowego/warzywnego
  • 1 puszka kukurydzy
  • 8 mini kolb kukurydzy
  • dwa plasterki świeżego imbiru
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 mała cebula
  • łyżka trawy cytrynowej
  • 3/4 łyżeczki curry
  • 1/3 łyżeczki kurkumy
  • 1/2 papryczki chilli, drobno posiekanej
  • 2 łyżeczki cukru
  • 200 g mleczka kokosowego
  • szklanka ugotowanego ryżu

Do bulionu dodać trawę cytrynową. Na patelni rozgrzać olej, dodać drobno posiekany imbir i czosnek. Smażyć przez minutę, aż zacznie unosić się mocny zapach .Dodać drobno pokrojoną cebulę, curry, kurkumy i papryczkę chilli. Podsmażać przez 3-4 minuty, aż cebula się zeszkli. Dodać mleczko kokosowe, podsmażać kolejne 2 minuty. Dodać kukurydzę z puszki, chwilę poddusić, a następnie dodać wszystko do bulionu, wraz z mini kolbami kukurydzy. Doprawić do smaku cukrem i ewentualnie solą. Gotować na małym ogniu przez 10 minut. Przed podaniem dodać ryż.

Smacznego!

"P" jak Panzerotti, "P" jak Pyszne

 Przepis na te pyszne krokieciki ziemniaczano-serowe pochodzi z książki Tracey Lawson, „W miasteczku długowieczności. Rok przy włoskim stole”, w której autorka opowiada o swoim pobycie w Campodimele – małym miasteczku u podnóży gór Aurunci, gdzie średnia długość życia wynosi dziewięćdziesiąt pięć lat (!). Od razu kiedy przeczytałam składniki na panzerotti, wiedziałam, że na pewno bardzo nam posmakują i nie myliłam się. Krokiety są naprawdę przepyszne – środek jest kremowy z wyczuwalną nutą parmezanu i świeżych ziół, a panierka chrupiąca. Robi się je łatwo i dość szybko. Są dowodem na to, że proste, nieco rustykalne potrawy często są najlepsze i  że nie potrzeba wyszukanych składników, żeby pałaszować obiad z wielkim zadowoleniem 🙂

Świetnie smakują zarówno na ciepło, jako dodatek do mięs (ja podałam je z roladkami kurczaka nadziewanymi ziołowym mascarpone i owiniętymi w szynkę dojrzewającą), jak i na zimno – wypróbowaliśmy także wersję z sosem czosnkowym i smakowała nam równie bardzo.

Do oryginalnego przepisu wprowadziłam tylko jedną zmianę – natkę pietruszki, za którą nie przepadamy zamieniłam na świeżą bazylię i rozmaryn i myślę, że to był świetny pomysł, bo panzerotti wyszły niezwykle aromatyczne.

Przepis dodaję do akcji durszlakowej

Składniki na około 20 krokietów:
  • 1 kg ziemniaków
  • sól morska
  • 4 duże jajka
  • 150 g świeżo startego parmezanu
  • garść świeżych ziół – bazylii i rozmarynu
  • około 250 g bułki tartej
  • garść mąki pszennej
  • kilka łyżek oliwy
 Ziemniaki wyszorować i ugotować w mundurkach w osolonej wodzie. Miękkie ziemniaki odcedzić, ostudzić i obrać ze skórek. Przecisnąć przez praskę. 
W misce roztrzepać dwa jajka i dodać do ziemniaków. Dodać starty ser i doprawić do smaku solą i świeżymi ziołami. Dokładnie wymieszać.
Stolnicę wysypać mąką.
By uformować panzerotti, wyjmować małe porcje ziemniaków i zrolować je na kształt niewielkich kiełbasek, na obsypanej mąką stolnicy.
W jednej misce roztrzepać pozostałe dwa jajka, a do drugiej wsypać bułkę tartą. Obtoczone w mące panzerotti najpierw maczać w jajku, a następnie w bułce tartej.
Smażyć partiami na rozgrzanej oliwie, na małym ogniu, często obracając. Smażenie powinno zająć około 5-7 minut albo do momentu gdy panierka ładnie się zezłoci.
Podawać na ciepło albo w temperaturze pokojowej.
Polecam podać je z sosem czosnkowym i sałatką ze świeżych pomidorów z bazylią albo jako dodatek do mięs – ja podałam je z sosem i z roladkami z kurczaka nadziewanymi ziołowym mascarpone.

Sos czosnkowy:
  • 200 ml jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki majonezu
  • 1 łyżka musztardy Dijon
  • 2 duże ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 3 łyżki posiekanego koperku
  • szczypta soli
  • świeżo mielony pieprz do smaku
 Wszystkie składniki sosu wymieszać i odstawić do lodówki na minimum godzinę, żeby smaki się przegryzły.
Smacznego!

Letnia tarta z fetą, ziemniakami i pomidorami

Ta tarta jest świetną propozycją na wiosenne i letnie imprezy na świeżym powietrzu, bo równie dobrze smakuje na ciepło, jak i na zimno. Dobrze sprawdzi się podczas grilla, jako dodatek do pieczonych mięs i warzyw. Można także z powodzeniem zabrać ją na piknik i rozkoszować się nią na łonie natury, bo podczas zjedzenia tej tarty nie potrzeba ani noża ani widelca – wystarczy wziąć kawałek w rękę i maczać ją w ulubionym sosie (np. pikantnym ketchupie). Na co dzień polecam ją jako dodatek do zup, np. pomidorówki ze świeżych pomidorów.

Nadzienie jest bardzo smaczne – kremowe, ale aromatyczne dzięki dodatkowi koperku, pomidora, czosnku i chilli. Feta nadaje mu fajnego smaku, a ziemniaki odpowiedniej konsystencji. Jeśli chcecie, możecie dodać do niej odrobinę drobno pokrojonego wędzonego boczku albo wędzonej szynki.

 Jako, że do tej tarty używa się gotowego ciasta francuskiego, jej przygotowanie nie zajmie Wam dużo czasu, co jest ważne podczas upałów – w końcu nie każdy chce spędzić pół dnia w gorącej kuchni! 🙂

Przepis dodaję do akcji Wielkie blogowe Pudliszkowanie

Składniki:

  • 2 płaty ciasta francuskiego
  • 180 g sera feta
  • 200 g ziemniaków
  • 180 g jogurtu greckiego
  • 1 mały pomidor
  • 3 łyżki posiekanego koperku
  • 1 mała posiekana papryczka chilli
  • 1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
  • świeżo mielony pieprz do smaku
Do podania:
  • pikantny ketchup Pudliszki

 Ziemniaki ugotować z mundurkach, obrać i ostudzić, a następnie rozgnieść tłuczkiem. Dodać do nich fetę i jogurt, wymieszać do uzyskania w miarę jednolitej masy. Dodać bardzo drobno pokrojonego pomidora. Doprawić do smaku koperkiem, chilli, czosnkiem i pieprzem.

Pierwszy płat ciasta francuskiego ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i ponakłuwać widelcem. Na cieście rozsmarować masę, zostawiając 1 cm margines z każdej strony. Przykryć drugim płatem ciasta i w miejscach bez nadzienia skleić oba płaty, lekko zawijając je pod spód – dzięki temu nadzienie nie wypłynie w trakcie pieczenia.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200C i piec około 20-25 minut, aż ciasto ładnie się zarumieni. Żeby uniknąć wybrzuszenia się ciasta, docisnąć je blaszką – blaszkę należy trzymać na cieście przez pierwsze 10 minut pieczenia, a potem ją wyjąć z piekarnika, bo inaczej ciasto się tak ładnie nie zarumieni.

Pokroić na kawałki i podawać na ciepło albo w temperaturze pokojowej. Świetnie smakuje w towarzystwie pikantnego ketchupu albo innego ulubionego sosu.

Smacznego!

Zaskakująca młoda kapusta


Kiedy zobaczyłam na blogu Bei pomysł na zrobienie młodej kapusty z mlekiem kokosowym i indyjskimi przyprawami, wiedziałam, że to coś dla mnie, bo uwielbiam takie eksperymenty. Niestety moja mama nie podzielała mojego entuzjazmu – kiedy zobaczyła przepis, kręciła nosem, zarzekając się, że na pewno jej nie posmakuje i że wolałabym zjeść zwykłą kapustę z koperkiem i zasmażką. Postawiłam jednak na swoim i zrobiłam kapustę z azjatycką, indyjską nutą. I… wszystkim niesamowicie smakowała, a przepis od razu trafił na listę moich ulubionych sposobów na przygotowanie nowalijek 🙂 Cały gar zniknął błyskawicznie. 

Kapusta jest bardzo aromatyczna, a podczas jej przygotowania w całym domu unosi się obłędny zapach przypraw. Świetnie smakowała z młodymi ziemniakami. Myślę, że posmakuje nawet osobom, które są sceptycznie nastawione do orientalnych smaków – mimo wszystko jest w niej coś swojskiego. Polecam i to bardzo!

Przepis dodaję do akcji Festiwal Kuchni Indyjskiej



Składniki
(inspiracja znaleziona na blogu Bei)
  • 2 główki młodej kapusty*
  • 2 średniej wielkości cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 łyżki oleju
  • 4 łyżki przecieru pomidorowego
  • 4 łyżeczki curry
  • pół łyżeczki ostrej papryki
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1/2 łyżeczki kuminu
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 100-150 ml wody
  •  1 niepełna łyżka soli (lub nieco więcej)
  • szczypta pieprzu
  • 1-2 garści rodzynek
*możecie zrobić potrawę z jednej główki kapusty, ale polecam Wam od razu zrobić więcej 😉
Kapustę obrać z 1-2 wierzchnich liści i umyć. Poszatkować. 
Cebulę i czosnek drobno pokroić. W dużym garnku rozgrzać olej i zeszklić na nim cebulę wraz z czosnkiem. Dodać kumin i curry, wymieszać i smażyć przez około minutę. Dodać przecier pomidorowy i dusić kolejną minutę.Następnie dodać kapustę, mleko kokosowe, wodę, kurkumę, ostrą paprykę i rodzynki. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Dusić na małym ogniu przez około 15-20 minut, aż kapusta zmięknie.
Podawać z ulubionymi dodatkami – ja podałam ją z młodymi ziemniakami z wody i szaszłykami z kurczaka w indyjskiej marynacie.
Smacznego!

Pasta fasolowa z suszonymi pomidorami

Pasty z fasoli są bardzo smaczne i bardzo zdrowe -fasola zawiera dużo białka roślinnego, mało tłuszczu, a także wiele cennych mikroelementów (np. sód, potas, magnez, żelazo, miedź, cynk, witaminy E i K oraz witaminy z grupy B). Kanapka z pastą fasolową jest więc wartościowym posiłkiem, który dodatkowo nasyci Was na długi czas.

Ostatnio przygotowałam pastę z fasoli, która wyjątkowo mi posmakowała – z dodatkiem suszonych pomidorów, bazylii i szczyptą chilli. Mówię Wam, pycha!


Składniki:

  • puszka białej fasoli, dobrze odsączonej z zalewy
  • 6-8 suszonych pomidorów
  • 4 łyżki zalewy z pomidorów
  • 2 duże ząbki czosnku, drobno posiekane
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
  • pól łyżeczki suszonej bazylii
  • pół łyżeczki zmiażdżonego w moździerzu kolorowego pieprzu
  • szczypta chilli
  • sól do smaku

Wszystkie składniki, poza 2 pomidorami, zmiksować w blenderze na gładką masę. Dwa-trzy pomidory drobno pokroić i wmieszać do pasty. Doprawić do smaku solą. Odstawić do lodówki na 30-40 minut, żeby smaki się przegryzły.

Smacznego!

Wiosenna zupa


Lekka zupa pełna pysznych warzyw. Idealna na powitanie wiosny – mnie od razu wprawiła w świetny humor, szczególnie, że jadłam ją w piękny, słoneczny dzień. Zupa jest pożywna, ale niskokaloryczna, więc świetnie nada się dla osób chcących odzyskać formę na wiosnę.

Przepis dodaję do akcji FIT na lato

Składniki:

  • 1,5 l bulionu mięsnego albo warzywnego
  • cztery garści fasoli szparagowej
  • 1 mała marchewka
  • trzy garści bobu
  • 3 garści zielonego groszku, mrożonego
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 nieduże ziemniaki
  • 2 liście laurowe
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • 50 ml mleka
  • łyżeczka suszonego tymianku
  • sól i pieprz do smaku
  • szczypta mielonego kminku

Fasolkę, marchew i ziemniaki pokroić. Czosnek pokroić w plasterki. Warzywa i czosnek dodać do gotującego się bulionu. Dodać liście laurowe i ziele angielskie. Gotować na średnim ogniu pod przykryciem przez 30 minut, aż warzywa zmiękną. Dodać mleko i doprawić do smaku solą, pieprzem, tymiankiem i kminkiem.

Smacznego!

Naleśniki zapiekane w sosie waniliowym (przepis z 1847r.)

Przepis na te pyszne naleśniki wypatrzyłam na blogu Galangal, a pochodzi on z książki „Poradnik kucharski złożony z 485 przepisów przyprawiania potraw, marynat, soków, ciast, konserw i tym podobnych”, wydanej w 1847 roku. Jeśli wydaje się Wam, że to zwykłe naleśniki z powidłami, to bardzo się mylicie. Te naleśniki, w całej swojej prostocie, są przepyszne. Podczas zapiekania w piekarniku w sosie przesiąkają smakiem wanilii, a na ich wierzchu tworzy się przepyszna, lekko skarmelizowana skorupka. Polecam, bo to świetny sposób na odmienienie najzwyklejszych naleśników 🙂 Zwłaszcza, że czasami fajnie zjeść coś w klimacie „retro”.


Przepis:
(lekko zmodyfikowany przepis z bloga Galangal)

Oryginalny przepis z 1847 roku: Każdy naleśnik zwykłym sposobem przyrządzony pokryj konfiturami, zwijaj go, układaj w rądel, na spód którego wlej masła, całych jaj pięć, mleka pół kwarty, cukru skórek cytrynowych lub wanilii (razem wszystko wymieszane i ubite); wstaw następnie w piec, a gdy gotowe będzie przyglazeruj.

Wersja współczesna: Osiem dużych naleśników zwinąć z powidłami śliwkowymi. Dwie łyżki masła wymieszać z dwoma jajkami, trzema łyżkami cukru, 16g cukru waniliowego i połową szklanki mleka. Naleśniki ułożyć w naczyniu żaroodpornym i zalać płynnym sosem. Piec w temperaturze 180C przez około 20 minut, aż lekko się zarumienią, a sos zgęstnieje.

Smacznego!

Buraki pieczone z miodem i tymiankiem

Długie pieczenie warzyw w piekarniku wydobywa z nich słodycz i nadaje im bardziej wyrazisty smak. Tak też jest w przypadku buraków, które dzięki pieczeniu nabierają zupełnie nowego charakteru – z powszechnego, taniego warzywa o nudnym smaku zamieniają się w coś naprawdę pysznego. Dodatkowy aromat zyskują dzięki zalewie miodowo-balsamicznej z tymiankiem, dzięki której są pokryte kleistą glazurą o intensywnym, słodkim smaku. Takie buraczki idealnie pasują do wszelkiego rodzaju pieczonych mięs.

Składniki
(przepis ze strony BBC Good Food)
1kg świeżych buraków
2 łyżki suszonego tymianku
4 łyżki octu balsamicznego
4 łyżki oliwy z oliwek
4 łyżki miodu
sól i pieprz do smaku

Buraki ugotować (aż będą średnio-miękkie), a następnie obrać je ze skórki i pokroić w średniej wielkości kawałki. Piekarnik nagrzać do 180C. Wymieszać tymianek, ocet balsamiczny, oliwę i miód. Buraki ułożyć na blaszce do pieczenia. Polać sosem i doprawić do smaku solą i pieprzem. Wstawić do piekarnika na 25 minut. Podawać ciepłe albo w temperaturze pokojowej.

Smacznego!

Risotto z pieczonym kalafiorem, brie i płatkami migdałowymi

To risotto to zdecydowanie propozycja dla fanów kalafiora, bo to on gra tu pierwsze skrzypce. Tworzy zgraną drużynę z kremowym serkiem brie i podprażonymi na patelni płatkami migdałowymi. Myślę jednak, że ja nie powinnam oceniać tego dania, bo poprawnie przyrządzone risotto uwielbiam w każdej postaci… 🙂

Składniki na 4-5 porcji
(zmodyfikowany przepis z Kwestii Smaku)
4 łyżki oliwy
3 łyżki masła
1 mały kalafior albo 1/2 dużego
6 szklanego gorącego bulionu
2 łyżeczki suszonego tymianku
3 ząbki czosnku
1/3 szklanki płatków migdałowych, zarumienionych na suchej patelni
2 szklanki ryżu do risotto
130g sera brie albo camembert
sól i świeżo mielony pieprz

Piekarnik rozgrzać do 200C. Różyczki kalafiora ułożyć na folii aluminiowej, oprószyć solą i pieprzem, polać 1 łyżką oliwy i posypać kawałkami masła (2 łyżkami). Folię położyć na blaszce do pieczenia i wstawić do piekarnika na 15-20 minut, aż kalafior się zarumieni.

Bulion zagotować wraz z suszonym tymiankiem.

Na patelni rozgrzać 3 łyżki oliwy. Dodać drobno posiekany czosnek i garść drobno posiekanych łodyg kalafiora. Podsmażyć przez 3 minuty. Dodać ryż i podsmażyć przez minutę, aż ziarenka będą lekko przezroczyste. Dodać 1 szklankę bulionu. Gotować na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając. Kiedy ryż wchłonie bulion, dodać kolejną porcję. Czynność powtarzać przez około 20 minut, aż ryż będzie al dente – miękki, ale wciąż lekko chrupiący. Kiedy ryż będzie gotowy, dodać 2 łyżki masła i mieszać, aż się rozpuści. Dodać kalafiora i pokrojony w kostkę ser. Wymieszać. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Przed podaniem posypać płatkami migdałowymi.

Smacznego!

Świąteczny pasztet z grochu z marchwią i kuminem

Od kiedy jakiś czas temu przeczytałam felieton Agnieszki Kręglickiej, w którym autorka podała przepis na swój pasztet z soczewicy w trzech wersjach – z marchewką i kuminem, duszonymi w maśle porami i z grzybami – wiedziałam, że muszę go przygotować. Wprost przepadam za soczewicą, o kuminie i innych orientalnych przyprawach nie wspominając, więc wiedziałam, że wersja z marchewką na pewno trafi w moje gusta kulinarne. Kiedy jednak zabrałam się za przygotowanie pasztetu, odkryłam, że nie mam już w zapasach soczewicy, więc postanowiłam zrobić wersję z łuskanym grochem. I przyznam, że efekt był świetny. Pasztet jest aromatyczny i po prostu przepyszny. Jako, że w moim domu na święta przygotowuje się różne dania z grochem (np. kapustę z grochem), idealnie wpasował się w bożonarodzeniowy klimat. Uprzedzam Was jednak, że nie każdemu posmakuje – słodki smak marchwi i intensywne aromaty kuminu i curry są w nim dość mocno wyczuwalne, więc jeśli nie przepadacie za którymś z tych składników, pasztet na pewno nie przypadnie Wam do gustu. Ja jestem pewna, że niedługo zrobię wersję z porami duszonymi w maśle i tym razem użyję soczewicy, tak jak sugeruje autorka przepisu.

Składniki

(lekko zmodyfikowany przepis na pasztet z soczewicy Agnieszki Kręglickiej)
1 szklanka łuskanego grochu (190g)
3 marchewki
1 średnia cebula
3 jajka
1 łyżeczka kuminu, w ziarenkach
sól i pieprz do smaku
pół łyżeczki chilli
szczypta kurkumy
pół łyżeczki curry
łyżeczka słodkiej papryki
4 ziarna ziela angielskiego
2 liście laurowe
masło


Szklankę grochu zalać dwiema szklankami zimnej wody, dodać ziele angielskie i liść laurowy. Gotować, mieszając od czasu do czasu, aż groch będzie bardzo miękki.

Na patelni rozgrzać masło. Dodać startą marchewkę i drobno pokrojoną cebulę, a także przyprawy: kumin, chilli, curry, kurkumę i słodką paprykę. Smażyć na małym ogniu, aż będą miękkie. Miękkie warzywa wymieszać z grochem. Zmielić blenderem, najlepiej nie na zupełnie gładką masę – ja następnym razem zmielę masę jeszcze mniej. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Dodać jajka.

Dużą keksówkę wysmarować masłem i wysypać bułką tartą. Przełożyć do niej masę i wyrównać. Piec w temperaturze 180C przez około 35 min.

Przed krojeniem dobrze ostudzić i najlepiej schłodzić w lodówce. Najlepiej smakuje następnego dnia.

Podawać z ulubionymi dodatkami – mnie smakuje z domowej roboty sosem chilli 😉

Smacznego!

Pierogi z makiem i sosem waniliowym

To danie dołączyło do grona moich ulubionych pierogów od razu po spróbowaniu pierwszego kęsa… Są naprawdę prze-pysz-ne! Delikatne ciasto zrobione według mojego sprawdzonego przepisu kryje w sobie takie nadzienie jakie znajduje się w makowcu zawijanym czy w makowcu warstwowym z wiśniami. Podaje się je ze słodkim, mocno waniliowym sosem na bazie kogla-mogla, który wspaniale komponuje się z resztą świątecznych smaków, jakie kryją w sobie pierożki. Jeśli na święta planujecie upiec makowce, to polecam Wam przygotować nieco więcej masy makowej i zrobić te pierogi – nawet jeśli nie zjecie ich w święta, to możecie je zrobić w nowym roku albo zamrozić i rozkoszować się ich smakiem nieco później.

Składniki na ciasto:

2 szklanki mąki pszennej (plus do podsypywania)
1/2 łyżeczki soli
1 łyżka roztopionego masła
mała grudka świeżych drożdży (dosłownie 2g)
1-1,5 szklanki chłodnej wody

Składniki na masę makową:
250g maku
126g cukru
50g rodzynków
1 łyżka miodu
3 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
20g posiekanych orzechów
olejek migdałowy do smaku
1 łyżka miękkiego masła
szczypta cynamonu


Składniki na sos waniliowy:
500ml śmietany 18%
laska wanilii
6 łyżek cukru
4 żółtka

Przygotowanie ciasta: Mąkę wysypać na blat, przesiać z solą i pokruszonymi drożdżami. W środku mąki zrobić wgłębienie i nalać do niego trochę wody i łyżkę roztopionego, ostudzonego masła. Wyrabiać ciasto, od czasu do czasu podlewając je wodą. Wyrabianie powinno trwać około 15 minut – po tym czasie ciasto musi być gładkie i elastyczne. Ciasto przełożyć do miski, przykryć lnianą ściereczką i odstawić na około 30 minut, aż zmięknie.

Przygotowanie masy makowej: Mak zaparzyć w 250ml wrzącej wody, odstawić do wystygnięcia, dwukrotnie zemleć. Dodać pozostałe składniki (na końcu delikatnie wymieszać z ubitym białkiem, które nam pozostało z ciasta).

Przygotowanie pierogów: Ciasto podzielić na kilka mniejszych części. Każdą część cienko rozwałkować na oprószonej mąką stolnicy (ważne, żeby ciasto było cienkie, bo wtedy łatwiej się skleja). Szklanką wykrawać w cieście krążki. Na każdy krążek nakładać farsz – około łyżki – i sklejać, formując pierogi. Sklejone pierogi wrzucać do osolonego wrzątku i gotować na średnim ogniu przez 3-4 minuty.

Przygotowanie sosu waniliowego: Śmietanę zagotować z laską wanilii. Po zagotowaniu zdjąć z ognia i wyjąć laskę, wytrząsając z niej ziarenka. Ostudzić. Żółtka utrzeć z cukrem do białości, na kogel-mogel*. Wymieszać z ostudzoną śmietanką.

Pierogi podawać polane sosem waniliowym i, jeśli lubicie, posypane orzechami włoskimi.

*jeśli nie macie jajek ze sprawdzonego miejsca, wcześniej dokładnie sparzcie skorupki albo ubijcie żółtka nad parą.

Smacznego!

Zupa pomidorowa z ziołowym makaronem naleśnikowym i serem feta

Dzisiaj kolejna wersja zupy pomidorowej, tym razem z dodatkiem naleśnikowego makaronu ziołowego i sera feta. Zupa sama w sobie jest bardzo aromatyczna dzięki dodatkowi duszonych w maśle warzyw i świeżych ziół, które nadają jej nieco śródziemnomorskiego charakteru. Lekko ziołowy smak zupy wspaniale komponuje się z ziołowymi naleśnikami, które pokroiłam w dość cienkie paski, dzięki czemu przypominają makaron. Taka wersja z pewnością spodoba się dzieciom – w końcu, które dziecko nie lubi naleśników 😉 Naleśnikowy makaron świetnie sprawdzi się jako dodatek do innych zup, np. klasycznego rosołu. Takim dodatkiem do zupy na pewno zaskoczycie domowników!
W tej zupie przysłowiową „kropką nad i” jest ser feta, który pokruszyłam do miseczki tuż przed podaniem dania. Lekko słona feta dobrze przełamuje słodycz pomidorów. Polecam, szczególnie jesienią i zimą, bo taka zupa wniesie odrobinę śródziemnomorskiego, letniego słońca do Waszych domów 🙂


Przepis dodaję do akcji: Pomidorowa Pudliszkowa


Składniki:
2 łodygi selera naciowego
1 mała pietruszka
1 średniej wielkości marchew
pół średniej wielkości cebuli
3 ząbki czosnku
pół czerwonej papryki
2 łyżki masła
dwie puszki pomidorów (2x400g)
4 łyżeczki koncentratu pomidorowego Pudliszki
3 łyżki posiekanych świeżych ziół – bazylii, oregano, tymianku
pół łyżeczki kuminu, w nasionkach
750ml wody
sól i świeżo mielony pieprz do smaku
szczypta chilli do smaku
łyżeczka cukru

Ziołowe naleśniki:
1/3 szklanki mleka
2/3 szklanki wody
100g mąki
2 jajka
łyżka oleju
szczypta soli
3 łyżeczki posiekanych świeżych ziół (można dodać też natkę pietruszki)
1/3 łyżeczki suszonych ziół
1/4 łyżeczki chilli w drobnych płatkach/mielonego

Do podania:
sera feta

W garnku rozgrzać dwie łyżki masła. Marchew i pietruszkę umyć, obrać ze skórki i zetrzeć na tarce. Cebulę, paprykę,selera naciowego i czosnek drobno pokroić. Wrzucić warzywa do garnka i smażyć na małym ogniu przez około 15 minut. Po około 5 minutach zalać 1/4 szklanki wody. Dodać pomidory z puszki koncentrat pomidorowy i wodę. Zagotować. Dodać świeże zioła i kumin. Gotować na małym ogniu przez 25 minut – dzięki temu zupa będzie aromatyczna. Po tym czasie zmiksować zupę częściowo -tak żeby wciąż były w niej nieduże kawałki warzyw. Doprawić do smaku solą, pieprzem. chilli i cukrem, według własnego gustu.

Naleśniki: Jajka zmiksować z mlekiem, wodą, olejem i szczyptą soli. Powoli dodawać mąkę – jeśli ciasto będzie za rzadkie dodać więcej mąki, a jeśli za gęste, dodać trochę wody. Miksować przez kilka minut, aż ciasto będzie gładkie i dobrze napowietrzone. Odstawić do lodówki na godzinę. Po tym czasie dodać drobno posiekane zioła i chilli. Dokładnie wymieszać. Na patelni rozgrzać odrobinę oleju. Smażyć naleśniki partiami. Kiedy lekko wystygną pokroić je w paski, tak żeby przypominały wstążki makaronowe.

Na dnie miski ułożyć makaron naleśnikowy. Zalać gorącą zupą. Posypać pokruszoną fetą. Podawać natychmiast.

Smacznego!