Ziemniak na widelcu. Cz.I (Krok po kroku)

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Wszyscy wiedza, ze Polacy kochaja ziemniaki, pieszczotliwie zwane pyrami. Mlode, stare, w mundurkach, gotowane, smazone, pieczone, w calosci, tluczone, puree, frytki, placki, kluski. Jakie by nie byly, na pewno czesto pojawiaja sie na Waszym stole. Sa tanie i dostepne przez caly rok, a do tego bardzo uniwersalne – ciezko byloby zliczyc dania, do przygotowania ktorych mozna by uzyc ziemniakow. Sama, gdy czasami nie mam pomyslu co podac jako dodatek do jakiegos dania, w ostatecznosci obieram kilka ziemniakow i mam problem z glowy. Jednakze wbrew pozorom podanie ziemniakow tak, zeby byly smaczne i przyrzadzone w nieco ciekawszy sposob niz a) obranie i ugotowanie ich w osolonym wrzatku b) to samo co w opcji „a”, ale z bonusem w postaci utluczenia ich z maslem i smietana, jest dosc trudnym zadaniem. Z tego wzlgedu postanowilam przygotowac na blogu serie dotyczaca przygotowywania ziemniakow na rozne sposoby. Kazdy przepis bedzie opatrzony wskazowkami typu „krok po kroku”, tak zeby nikt nie mial wymowki, ze nie potrafi przyrzadzic ziemniakow inaczej, gdy nastepnym razem po prostu zaleje je woda 😉 Ziemniaczane wpisy beda pojawiac sie raz na miesiac.
Na pierwszy ogien pojda ziemniaki fondant. Za ta nieco wykwintnie brzmiaca nazwa kryja sie bardzo smaczne i ladnie wygladajace ziemniaki o cylindrycznym ksztalcie. Na wierzchu maja zlocista, lekko chrupiaca skorupke, ale srodek pozostaje kremowy i miekki. Proces przygotowania ziemniakow fondant sklada sie z kilku etapow, obejmujacych smazenie ich na zloto, a nastepnie duszenie do miekkosci w mieszance masla i bulionu z dodatkiem czosnku i rozmarynu/tymianku. Mimo, ze calosc moze wydawac sie nieco czasochlonna, zapewniam Was, ze nie zajmie Wam to o wiele wiecej czasu niz zwykle ugotowanie ziemniakow w osolonej wodzie.

Ziemniaki fondant maja wspaniala konsystencje i dosc wyrazisty smak, ktory zawdzieczaja plynom, ktore w nie wsiakaja podczas procesu duszenia. Swietnie pasuja jako dodatek do wszelkiego rodzaju mies, zaczynajac od zwyklego pieczonego kurczaka, poprzez wszelkiego rodzaju gulasze, a konczac na kotlecikach jagniecych. Przepis na te drugie pojawi sie na blogu lada dzien 🙂

Skladniki na 2 duze/4 mniejsze porcje:
2 duze ziemniaki albo 4 mniejsze (lacznie okolo 350-400 g)
2 lyzki oliwy
150 g masla
150 ml bulionu miesnego/warzywnego
2 zabki czosnku, rozgniecione
2 galazki rozmarynu*
sol i swiezo mielony pieprz do smaku
*zamiast rozmarynu mozecie dodac 4 galazki tymianku
1. Ziemniaki obrac i pokroic w grube (okolo 3-4 cm) plastry, odcinajac koncowki tak, zeby ziemniaki „staly” wzglednie prosto. Powinniscie otrzymac okolo 8-9 kawalkow. Jesli chcecie, zeby ziemniaki mialy ladniejszy ksztalt i wygladaly jeszcze efektowniej, najlepiej uzyc ostrej, okraglej, metalowej foremki do wycinania ciastek. Wtedy jednak pozostanie sporo odpadkow, wiec ja jestem zwolenniczka pierwszej opcji.

2. Na patelni rozgrzac 2 lyzki oliwy i 4 lyzki masla. Kiedy tluszcz bedzie goracy*, na patelni ulozyc ziemniaki. Wierzch ziemniakow oproszyc sola i pieprzem. Smazyc przez okolo 5-6 minuty lub do momentu, w ktorym ziemniaki ladnie sie zezloca.

*Tluszcz musi byc bardzo dobrze rozgrzany. W innym wypadku ziemniaki przykleja sie do powierzchni patelni.
3. Nastepnie odwrocic ziemniaki na druga strone i dodac na patelnie reszte masla. Oproszyc zarumieniony wierzch ziemniakow sola i pieprzem. Poczekac az maslo sie rozpusci i od tego czasu smazyc ziemniaki przez 3-4 minuty.
4. Po tym czasie dodac bulion, czosnek i rozmaryn*. Poczekac do momentu, w ktorym bulion sie zagotuje, a nastepnie zmniejszyc ogien. Przykryc patelnie pokrywka i dusic ziemniaki na malym ogniu przez okolo 15-20 minut.
* Nalezy bardzo uwazac, bo po kontakcie z bulionem, tluszcz moze zaczac pryskac na wszystkie strony.
5. Po tym czasie ziemniaki powinny byc gotowe, ale warto to sprawdzic, uzywajac patyczka do szaszlykow. Jesli ziemniaki sa wystarczajaco miekkie, bez problemu wbijecie w niej patyczek. Gotowe ziemniaki wyjac z patelni i przechowywac w trzymajacym cieplo naczyniu (np. w przykrytym garnku zeliwnym) do momentu podania.
Smacznego!
Reklamy

Faszerowane ziemniaczane miseczki

 
Cos dla wszystkich tych, ktorym znudzily sie juz ziemniaki podawane w klasycznych formach – faszerowane ziemniaczane „miseczki”. To nic innego jak wydrazone polowki ziemniakow, nadziane kremowym puree z boczkiem i tymiankiem, a nastepnie zapieczone w piekarniku. To swietny dodatek do wszelkiego rodzaju pieczeni, dan z grilla albo salatek. Ziemniaczane miseczki sa proste w przygotowaniu, a naprawde smaczne i dosc efektowne. 

Skladniki:
10 sredniej wielkosci ziemniakow
4 czubate lyzki kwasnej smietany 18%
4 lyzki mleka
3 czubate lyzki miekkiego masla
1 lyzka tartego parmezanu
100 g wedzonego boczku
1,5 lyzeczki posiekanych lisci swiezego tymianku (albo 1/2 lyzeczki suszonego tymianku)
sol i swiezo mielony pieprz do smaku
 
 
Ziemniaki dokladnie umyc, umiescic w garnku, zalac woda i gotowac przez okolo 15 minut, az beda prawie miekkie – nalezy uwazac zeby ich zbytnio nie rozgotowac. Wyjac z wody i ostudzic.
 
Boczek pokroic w bardzo drobna kostke i podsmazyc na patelni, az bedzie rumiany.
 
Ostudzone ziemniaki przeciac wzdluz na pol. Kazda polowke wydrazyc, uzywajac lyzeczki do herbaty, zostawiajac okolo 5 mm margines z kazdej strony – powinny powstac ziemniaczane miseczki. Wydrazone kawalki ziemniakow umiescic w misce. Dodac smietane, maslo i mleko. Utluc na gladka mase bez grudek. Jesli chcecie, mozecie ulatwic sobie sprawe i zmiksowac nadzienie blenderem.
Do puree ziemniaczanego dodac podsmazony boczek, parmezan i tymianek. Dokladnie wymieszac. Doprawic do smaku sola i spora iloscia swiezo mielonego czarnego pieprzu.
Wydrazone polowki ziemniakow ulozyc na blaszce wylozonej papierem do pieczenia. Do kazdej miseczki nalozyc nadzienie. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 180C na okolo 20 minut. Gotowe ziemniaki powinny byc ladnie zarumienione. Podawac na cieplo.

Smacznego!

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Świąteczne kopytka-gwiazdki z makiem

Kto powiedział, że nawet zwykłe kopytka nie mogą zostać przekształcone w świąteczne danie? Wystarczy dodać do nich odrobinę maku i zamiast klasycznych podłużnych klusek wycinać z ciasta nieduże gwiazdki. Kopytka w takiej formie nie tylko ładnie i oryginalnie wyglądają, ale także bardzo dobrze smakują. Moim zdaniem mak i ziemniaki tworzą bardzo zgrany duet (polecam Wam kiedyś spróbować puree ziemniaczanego z makiem!), a nieduży rozmiar kluseczek sprawia, że smakuja jeszcze lepiej niż ich popularny, nieco większy odpowiednik. Tak podane kopytka na pewno zdobędą serce małych niejadków, ale spodobają się także dorosłym. Myślę, że jeśli pojawią się na Waszym wigilijnym albo świątecznym stole, to z pewnością wywołają uśmiech na niejednej twarzy.
 
Na zdjęciu powyżej widać moją propozycję podania kopytek-gwiazdek z makiem. Kluseczki zaserwowałam w towarzystwie świątecznej kapusty z grochem, z lekką okrasą z bułki tartej podsmażanej na maśle. Smakowało pysznie! Myślę, że z powodzeniem możecie podać je w taki sposób jako dodatek do świątecznego obiadu albo niecodzienną potrawę wigilijną. Możecie także, tak jak ja, zrobić je już niebawem, powoli wprowadzając siebie i rodzinę w przyjemny, pachnący grzybami i smakujący makiem świąteczny nastrój.  



Składniki:
1 kg mączystych ziemniaków
1 łyżeczka soli
1/2 szklanki mąki + drugie tyle do podsypywania*
4 łyżki maku
 
*ilość mąki, którą trzeba dodać w dużej mierze zależy od ziemniaków. Jeśli ziemniaki będą wodniste, trzeba będzie dodać do nich znacznie więcej mąki
Ziemniaki obrać, pokroić w ćwiartki i ugotować do miękkości w wodzie z dodatkiem 1 łyżeczki soli. Z garnka wylać wodę, zostawiając w środku ziemniaki i postawić go na rozgrzanym palniku na kilka minut, uważając żeby ziemniaki się nie przypaliły. Dzięki temu odparuje z nich nadmiar wody i będą bardziej suche. Odparowane ziemniaki dobrze ostudzić, a następnie utłuc tłuczkiem na gładką masę. Ziemniaki można także przecisnąć przez praskę. Do utłuczonych ziemniaków dodać mąkę i mak i wyrobić gładkie ciasto. Ciasto przełożyć na stolnicę wysypaną mąką. Podzielić ciasto na 2 części i każdą z nich rozwałkować na grubość około 0,5 cm. Z rozwałkowanego ciasta wykrawać gwiazdki albo inne kształty. Można także zrobić z ciasta kopytka – wtedy należy uformowac z ciasta cienki wałek i odkrawać z niego nieduże, lekko ukośne kluseczki.
Kluski wrzucać na lekko osolony wrzątek. Gotować przez 1-2 minuty, do momentu, gdy wypłyną na powierzchnię.
Podawać z sosami mięsnymi, kapustą wigilijna z grochem, bigosem albo innymi ulubionymi dodatkami. Dobrze smakują okraszone jedynie bułką tartą. Jeśli nie zjecie wszystkich zaraz po przygotowaniu, następnego dnia polecam Wam odsmażyć je na maśle, aż będa złociste i lekko chrupiące.
Smacznego!
 

Wigilijna kapusta z grochem

 U mnie w domu podczas Wigilii zawsze jadało się kapustę z grochem, którą przyrządzała moja babcia. Co ciekawe, babcia dodawała do niej puree ziemniaczane,przez które danie nabierało konsystencji paciai i przymulajacego smaku. Smaczną czy nie, kapustę zjeść  było trzeba. Nikt nie chciał urazić babci i wszyscy starali się wyczyścić zawartość miseczek, ale równocześnie nikt nie podjął wyzwania i nie zdecydował się przyrządzić smaczniejszej wersji tego dania. Do czasu. Gdy na dobre pochłonęło mnie gotowanie, postanowiłam zrobić kapustę z grochem po swojemu, wyrzucając z listy składników utłuczone ziemniaki i dodając całą gamę przypraw, które nie tylko nadają daniu głębokiego, ciekawego smaku, ale także sprawiają, że to niezbyt lekkostrawne danie staje się nieco bardziej przystępne dla naszych zmęczonych świątecznym obżarstwem brzuchów. Moja kapusta posmakowała wszystkim i przyrządzam ją nie tylko na Wigilię. Taka kapusta to świetny dodatek do wszelkiego rodzaju pieczonych mięs albo pyz/pierogów z mięsem. Ja jednak najbardziej lubię jeść ją samą z kromką dobrego chleba na zakwasie.

Składniki
przepis własny,  inspiracja
 
1 kg kapusty kiszonej
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
250 g świeżych grzybów leśnych albo pieczarek
5 kapeluszy suszonych grzybów
2 łyżki masła
1 łyżeczka nasion kuminu
1/2 łyżeczki kolendry
1/2 łyżeczki suszonego chilli
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1/2 łyżeczki mielonego kminku
1/3 łyżeczki mielonego pieprzu
1 liść laurowy
3 ziela angielskie
2 łyżeczki suszonego majeranku
3 łyżki oleju

1 łyżka miodu
3-4 szklanki wody
cały ugotowany groch

Groch:
1 szklanka grochu
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka nasion kuminu


1 łyżeczka soli
1 liść laurowy
1 ziele angielskie

Groch zalać wodą i odstawić na całą noc. Następnego dnia wylać starą wodę i zalać nową – taką ilością, żeby przykryła groch. Do wody dodać kurkumę, kumin, sól, liść laurowy i ziele angielskie. Zagotować, zmniejszyć ogień i gotować na średnim ogniu, aż groch będzie miękki. W razie potrzeby podlać większą ilością wody.

W moździerzu utrzeć ze sobą przyprawy – kumin, kminek, słodką paprykę, chilli, kolendrę, sól, pieprz i majeranek. Suszone grzyby zalać wrzątkiem i odstawić do namoczenia na 20 minut. Namoczone grzyby pokroić w cienkie paseczki. Nie wylewać wody pozostałej po namoczeniu grzybów. Kapustę pokroić na mniejsze kawałki. Grzyby leśne/pieczarki pokroić w plasterki. Cebulę i czosnek pokroić w drobną kostkę. W rozgrzanym, głębokim rondlu roztopić masło. Dodać pokrojone grzyby i podsmażać, aż woda z grzybów lekko odparuje. Dodać cebulę i czosnek. Podsmażać na średnim ogniu, aż cebula się zeszkli i lekko zmięknie, uważając, żeby się zbytnio nie zarumieniła. Dodać 3 łyżki oleju, kapustę, suszone grzyby, miód i przyprawy utarte w moździerzu. Podsmażać przez 5 minut, a następnie zalać kapustę wodą z grzybów i 1 szklanką wody. Dodać ziele angielskie i liść laurowy. Dusić na małym ogniu, aż kapusta zmięknie, co jakiś czas, stopniowo podlewając ją niewielką ilością pozostałej wodą (2 szklankami). Kiedy kapusta będzie miękka, dodać groch. Wymieszać i dusić razem przez jeszcze 15 minut. W razie potrzeby doprawić solą i pieprzem. Podawać na ciepło. Kapusta nadaje się do mrożenia.

Smacznego!

Polędwiczki z pigwowcem i jabłkami

Za oknem zima, a u mnie na talerzu wciąż jesień. Jabłka i pigwa/pigwowiec nieodzownie kojarzą mi się z tą porą roku. Inspirując się przepisem na kotlety schabowe Donny Hay z książki „Simple Dinners”, przyrządziłam polędwiczki wieprzowe z glazurą z konfitury z pigwowca, oregano i podpiekanymi w maśle plasterkami jabłek. Mięso wyszło soczyste, a lekko kwaskowata konfitura świetnie kontrastowała ze słodyczą jabłek. Mimo, że to prawdziwa bomba smaków, danie robi się naprawdę bezproblemowo i szybko. Takie potrawy lubię najbardziej. Szczególnie, gdy za oknem jest szaro-buro, a słońce zachodzi co raz wcześniej…

Polędwiczki podałam z puree ziemniaczanym z dodatkiem jabłek i tymianku. Próbowaliście kiedyś takiego połączenia smakowego? Jeśli nie, to czym prędzej to nadróbcie, bo puree jest naprawdę smaczne. Jabłka nadają mu delikatnej słodyczy. Dzięki temu, że ziemniaki są gotowane w mleku, puree jest bardzo kremowe i delikatne w smaku bez potrzeby dodawania dużej ilości masła, czy śmietany.

Składniki na 4 porcje:

  • 1 duża polędwiczka wieprzowa
  • 2 jabłka
  • 6 łyżki konfitury z pigwowca (przepis tutaj)*
  • 2 gałązki oregano
  • 50 g masła, roztopionego
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku

Puree ziemniaczane z jabłkiem:

  • 500 g ziemniaków
  • 1 średniej wielkości jabłko
  • 1 szklanka mleka
  • 1 szklanka wody
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku
  • 1 łyżka masła
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku


*zdaję sobie sprawę z tego, że ciężko jest dostać pigwę/pigwowca i nie każdemu chce się robić konfiturę. Dlatego myślę, że można spróbować dodać powidła śliwkowe, mus jabłkowy albo żurawinę. Sama chętnie wypróbuję takie wersje!

Przygotowanie mięsa: Polędwiczkę pokroić w plastry – ja pokroiłam w 6 plastrów – i bardzo delikatnie rozbić tłuczkiem z każdej strony, tak żeby mięso miało około 1-1,5 cm grubości. Oprószyć mięso solą i pieprzem. Naczynie żaroodporne lekko skropić oliwą i ułożyć w nim kawałki mięsa. Na każdy kawałek polędwicy nałożyć 1 łyżkę konfitury z pigwowca i kilka listków oregano. Jabłka pokroić w cienkie plastry i ułożyć po 3-4 plasterki na każdym kawałku mięsa. Polać mięso roztopionym masłem i na wierzchu ułożyć pozostałe oregano. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190C. Piec około 20 minut, aż mięso nie będzie surowe, a jabłka ładnie się zarumienią. Podawać od razu.

Przygotowanie puree: Ziemniaki i jabłka obrać i pokroić w kostkę. Umieścić w garnku, zalać wodą i mlekiem. Dodać tymianek i około 1/2 łyżeczki soli. Zagotować, zmniejszyć ogień i dusić na małym ogniu, aż ziemniaki będą miękkie. Dodać masło i zmiksować całość na gładką masę. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Podawać z plasterkami surowego jabłka.

Smacznego!

Pieczarki. Tymianek. Mozzarella

Przepyszne danie, które swoje korzenie ma w słonecznej Italii. Mimo, że składa się jedynie z kilku, w dodatku bardzo prostych i niewyszukanych, składników, smakuje świetnie. Kto by pomyślał, że zasypując pokrojone pieczarki tymiankiem, solą i pieprzem, dodając odrobinę czosnku, a następnie przykrywając wszystko warstwą mozzarelli i zapiekając przez chwilę w piekarniku, otrzymamy takie dobre danie? 🙂 Właśnie za to uwielbiam kuchnię włoską – Włosi z najprostszych składników potrafią wyczarować prawdziwe cuda.

Polecam na śniadanie albo lekką kolację, szczególnie w towarzystwie dobrego pieczywa.

A Tym czasem rano mam swój pierwszy egzamin podczas tegorocznej sesji. Brr! Trzymajcie kciuki 😉

Składniki na 4 porcje:

  • 12 średniej wielkości pieczarek
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka suszonego albo 2 łyżki świeżego, posiekanego tymianku
  • szczypta soli
  • świeżo mielony pieprz
  • 1 duża kulka mozzarelli albo paczka mini-kulek

Pieczarki umyć i obrać, a następnie pokroić w grube plastry i ułożyć w ramekinach. Dodać do nich pokrojony w plastry czosnek i posypać wszystko tymiankiem, solą i pieprzem. Dokładnie wymieszać. Na wierzchu ułożyć pokrojoną mozzarellę.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 160C i zapiekać przez 10 minut. Po tym czasie zwiększyć temperaturę do 200C i piec kolejne 5 minut, aż ser się roztopi i ładnie zarumieni. Wyjąć z piekarnika i zostawić na 5 minut przed podaniem.


Smacznego!

"P" jak Panzerotti, "P" jak Pyszne

 Przepis na te pyszne krokieciki ziemniaczano-serowe pochodzi z książki Tracey Lawson, „W miasteczku długowieczności. Rok przy włoskim stole”, w której autorka opowiada o swoim pobycie w Campodimele – małym miasteczku u podnóży gór Aurunci, gdzie średnia długość życia wynosi dziewięćdziesiąt pięć lat (!). Od razu kiedy przeczytałam składniki na panzerotti, wiedziałam, że na pewno bardzo nam posmakują i nie myliłam się. Krokiety są naprawdę przepyszne – środek jest kremowy z wyczuwalną nutą parmezanu i świeżych ziół, a panierka chrupiąca. Robi się je łatwo i dość szybko. Są dowodem na to, że proste, nieco rustykalne potrawy często są najlepsze i  że nie potrzeba wyszukanych składników, żeby pałaszować obiad z wielkim zadowoleniem 🙂

Świetnie smakują zarówno na ciepło, jako dodatek do mięs (ja podałam je z roladkami kurczaka nadziewanymi ziołowym mascarpone i owiniętymi w szynkę dojrzewającą), jak i na zimno – wypróbowaliśmy także wersję z sosem czosnkowym i smakowała nam równie bardzo.

Do oryginalnego przepisu wprowadziłam tylko jedną zmianę – natkę pietruszki, za którą nie przepadamy zamieniłam na świeżą bazylię i rozmaryn i myślę, że to był świetny pomysł, bo panzerotti wyszły niezwykle aromatyczne.

Przepis dodaję do akcji durszlakowej

Składniki na około 20 krokietów:
  • 1 kg ziemniaków
  • sól morska
  • 4 duże jajka
  • 150 g świeżo startego parmezanu
  • garść świeżych ziół – bazylii i rozmarynu
  • około 250 g bułki tartej
  • garść mąki pszennej
  • kilka łyżek oliwy
 Ziemniaki wyszorować i ugotować w mundurkach w osolonej wodzie. Miękkie ziemniaki odcedzić, ostudzić i obrać ze skórek. Przecisnąć przez praskę. 
W misce roztrzepać dwa jajka i dodać do ziemniaków. Dodać starty ser i doprawić do smaku solą i świeżymi ziołami. Dokładnie wymieszać.
Stolnicę wysypać mąką.
By uformować panzerotti, wyjmować małe porcje ziemniaków i zrolować je na kształt niewielkich kiełbasek, na obsypanej mąką stolnicy.
W jednej misce roztrzepać pozostałe dwa jajka, a do drugiej wsypać bułkę tartą. Obtoczone w mące panzerotti najpierw maczać w jajku, a następnie w bułce tartej.
Smażyć partiami na rozgrzanej oliwie, na małym ogniu, często obracając. Smażenie powinno zająć około 5-7 minut albo do momentu gdy panierka ładnie się zezłoci.
Podawać na ciepło albo w temperaturze pokojowej.
Polecam podać je z sosem czosnkowym i sałatką ze świeżych pomidorów z bazylią albo jako dodatek do mięs – ja podałam je z sosem i z roladkami z kurczaka nadziewanymi ziołowym mascarpone.

Sos czosnkowy:
  • 200 ml jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki majonezu
  • 1 łyżka musztardy Dijon
  • 2 duże ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 3 łyżki posiekanego koperku
  • szczypta soli
  • świeżo mielony pieprz do smaku
 Wszystkie składniki sosu wymieszać i odstawić do lodówki na minimum godzinę, żeby smaki się przegryzły.
Smacznego!

Zaskakująca młoda kapusta


Kiedy zobaczyłam na blogu Bei pomysł na zrobienie młodej kapusty z mlekiem kokosowym i indyjskimi przyprawami, wiedziałam, że to coś dla mnie, bo uwielbiam takie eksperymenty. Niestety moja mama nie podzielała mojego entuzjazmu – kiedy zobaczyła przepis, kręciła nosem, zarzekając się, że na pewno jej nie posmakuje i że wolałabym zjeść zwykłą kapustę z koperkiem i zasmażką. Postawiłam jednak na swoim i zrobiłam kapustę z azjatycką, indyjską nutą. I… wszystkim niesamowicie smakowała, a przepis od razu trafił na listę moich ulubionych sposobów na przygotowanie nowalijek 🙂 Cały gar zniknął błyskawicznie. 

Kapusta jest bardzo aromatyczna, a podczas jej przygotowania w całym domu unosi się obłędny zapach przypraw. Świetnie smakowała z młodymi ziemniakami. Myślę, że posmakuje nawet osobom, które są sceptycznie nastawione do orientalnych smaków – mimo wszystko jest w niej coś swojskiego. Polecam i to bardzo!

Przepis dodaję do akcji Festiwal Kuchni Indyjskiej



Składniki
(inspiracja znaleziona na blogu Bei)
  • 2 główki młodej kapusty*
  • 2 średniej wielkości cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 łyżki oleju
  • 4 łyżki przecieru pomidorowego
  • 4 łyżeczki curry
  • pół łyżeczki ostrej papryki
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1/2 łyżeczki kuminu
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 100-150 ml wody
  •  1 niepełna łyżka soli (lub nieco więcej)
  • szczypta pieprzu
  • 1-2 garści rodzynek
*możecie zrobić potrawę z jednej główki kapusty, ale polecam Wam od razu zrobić więcej 😉
Kapustę obrać z 1-2 wierzchnich liści i umyć. Poszatkować. 
Cebulę i czosnek drobno pokroić. W dużym garnku rozgrzać olej i zeszklić na nim cebulę wraz z czosnkiem. Dodać kumin i curry, wymieszać i smażyć przez około minutę. Dodać przecier pomidorowy i dusić kolejną minutę.Następnie dodać kapustę, mleko kokosowe, wodę, kurkumę, ostrą paprykę i rodzynki. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Dusić na małym ogniu przez około 15-20 minut, aż kapusta zmięknie.
Podawać z ulubionymi dodatkami – ja podałam ją z młodymi ziemniakami z wody i szaszłykami z kurczaka w indyjskiej marynacie.
Smacznego!

Mini tarty z pomidorami i salami

Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na bardzo smaczną i szybką w przygotowaniu przekąskę, która idealnie nadaje się na spotkania ze znajomymi albo jako dodatek do sałatek w ramach lekkiego obiadu. Takie tarty równie dobrze smakują zimne, więc można je także zabrać ze sobą do pracy/szkoły.


Sekretem tych tart jest aromatyczny, mocno czosnkowy sos serowo-śmietanowy z nutą tymianku. Tarty najlepiej smakują z salami, ale świetnie sprawdzi się także dojrzewająca szynka, np. parmeńska albo szwarcwaldzka. Możecie je także przygotować w wersji wegetariańskiej, dodając pokrojoną w cienkie paseczki czerwoną paprykę.


Składniki na 6 mini tart:
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • 6 pomidorków koktajlowych
  • salami – po 2-3 plasterki na tartę
  • 4 plastry żółtego sera, np. goudy
  • 4 łyżki sera mimolette
Sos:
  • 4 łyżki kwaśnej śmietany 18%
  • 4 łyżki startego sera mimolette (można także dodać ser gruyere albo parmezan)
  • szczypta soli
  • świeżo mielony pieprz do smaku
  • 3 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 1/3 łyżeczki suszonego tymianku
  • szczypta chilli
 Wymieszać wszystkie sosu i odstawić na 10 minut, żeby smaki się przegryzły.
Na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia ułożyć 6 prostokątnych kawałków ciasta francuskiego. Przy pomocy noża zrobić nacięcia (głębokie, ale takie żeby nie przeciąć ciasta!) wzdłuż każdego z boków ciasta (tworząc mniejszy prostokąt) – dzięki temu podczas pieczenia brzegi ładnie urosną. Środkowy prostokąt posmarować sosem. Na wierzchu ułożyć połówki pomidorków (po dwie na tartę) i plasterki salami. Posypać startym serem mimolette i rozłożyć kawałki sera.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C na 20 minut. Ciasto powinno się delikatnie zarumienić.
Podawać na ciepło albo na zimno.

Smacznego!


Placuszki z gotowanych ziemniaków

 Pyszne, proste placuszki z gotowanych ziemniaków. Delikatne w środku i lekko chrupiące na zewnątrz. Mnie smakują bardziej niż tradycyjne placki z tartych ziemniaków, bo mniej nasiąkają tłuszczem. Idealnie pasują do mięs w sosie, ale świetnie smakują także z kwaśną śmietaną i surówkami. W sezonie letnim polecam Wam podać je z duszoną młodą kapustką, a w inne pory roku z marchewką z groszkiem.

Składniki na około 20 niedużych placuszków:

  • 500 g ziemniaków
  • 200 g mąki pszennej
  • sól i świeżo mielony pieprz (placuszki trzeba dobrze doprawić, żeby nie były mdłe)
  • pół łyżeczki granulowanego czosnku
  • 2 jajka
  • masło klarowane do smażenia

Ziemniaki obrać i ugotować w lekko osolonej wodzie. Ostudzić i ubić tłuczkiem/przecisnąć przez praskę. Do ziemniaków dodać mąkę, przyprawy i jajka. Wyrobić gładkie ciasto. Stolnicę oprószyć mąką i przełożyć na nią ciasto. Uformować placek o grubości około 1.5 cm. Z ciasta wykrawać nieduże placuszki, np. używając szklanki z ostrym brzegiem.

Na patelni rozgrzać klarowane masło. Smażyć placuszki partiami, po 3-4 minuty z każdej strony, najlepiej na średnim ogniu. Po usmażeniu odsączyć z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.

Smacznego!

Buraki pieczone z miodem i tymiankiem

Długie pieczenie warzyw w piekarniku wydobywa z nich słodycz i nadaje im bardziej wyrazisty smak. Tak też jest w przypadku buraków, które dzięki pieczeniu nabierają zupełnie nowego charakteru – z powszechnego, taniego warzywa o nudnym smaku zamieniają się w coś naprawdę pysznego. Dodatkowy aromat zyskują dzięki zalewie miodowo-balsamicznej z tymiankiem, dzięki której są pokryte kleistą glazurą o intensywnym, słodkim smaku. Takie buraczki idealnie pasują do wszelkiego rodzaju pieczonych mięs.

Składniki
(przepis ze strony BBC Good Food)
1kg świeżych buraków
2 łyżki suszonego tymianku
4 łyżki octu balsamicznego
4 łyżki oliwy z oliwek
4 łyżki miodu
sól i pieprz do smaku

Buraki ugotować (aż będą średnio-miękkie), a następnie obrać je ze skórki i pokroić w średniej wielkości kawałki. Piekarnik nagrzać do 180C. Wymieszać tymianek, ocet balsamiczny, oliwę i miód. Buraki ułożyć na blaszce do pieczenia. Polać sosem i doprawić do smaku solą i pieprzem. Wstawić do piekarnika na 25 minut. Podawać ciepłe albo w temperaturze pokojowej.

Smacznego!

Gnocchi

Gnocchi to włoskie kluseczki ziemniaczane, nieco podobne do polskich kopytek. Jeśli miałabym wybrać dodatek do obiadu, bez wahania wybrałabym gnocchi, bo bardziej odpowiada mi ich konsystencja. Robi się je stosunkowo szybko, więc sugeruję Wam zrobić je z podwójnej/potrójnej porcji i zamrozić kilka paczek tych pysznych kluseczek. Polecam!


Składniki:
(przepis Theo Randalla z książki „Pasta”)
1kg ziemniaków, mocno skrobiowych
200g mąki pszennej
2 żółtka

Ugotować ziemniaki. Osuszyć i ubić. Ostudzić. Dodać mąkę i żółtka. Wyrobić gładkie i elastyczne ciasto. Uformować długi, cienki wałek, z którego odkrawać małe kawałki ciasta. Każdy kawałek lekko rozpłaszczyć widelcem. Ugotować w lekko osolonej wodzie – gotować aż gnocchi wypłyną na powierzchnię. Dobrze odcedzić. Podawać natychmiast.

Smacznego!

Wiśniowy królik duszony w piwie kriek, podany z kremową polentą z parmezanem


Jeśli w najbliższym (albo nieco dalszym) czasie zbliża się jakaś ważna dla Was uroczystość, na którą planujecie przygotować wyjątkowy posiłek, polecam Wam ten przepis. Królik z tego przepisu jest naprawdę wyjątkowy – delikatny (mięso wręcz odchodzi od kości), aromatyczny i wykwintny. Wiśnie nadają potrawie lekkiej kwaskowatości, a belgijskie piwo wspaniale wpływa na smak potrawy. Dodatkowe nutki smakowe tworzą kora cynamonu, szalotki i świeży tymianek. Pycha!

Piwo kriek jest bardzo specyficzne w smaku i dzięki niemu potrawa wiele zyskuje, ale jeśli nie znajdziecie go w żadnym sklepie z alkoholami świata, to możecie je zastąpić którymś z rodzimych piw wiśniowych (np. Wiśnią w Piwie albo Lubuskim wiśniowym).

Kiedy postanowiłam przygotować królika z tego przepisu, zastanawiałam się z czym go podać. W końcu zdecydowałam się na kremową polentę z parmezanem z przepisu Jamiego Olivera. To był bardzo dobry wybór, bo serowy smak polenty świetnie komponuje się ze smakowitym, wiśniowym sosem. Co więcej żółta kaszka bardzo fajnie ożywia talerz, sprawiając, że danie wygląda przesmacznie.

Polecam gorąco!


Wiśniowy królik:

(z przepisu Jo.hanny znalezionym na blogu ChilliBite)

1 królik podzielony na części (mój ważył około 2kg)

3 ząbki czosnku

10 szalotek

400ml wiśniowego piwa kriek

laska cynamonu

2 goździki

1 suszona ostra papryczka

kilka gałązek świeżego tymianku

300g odpestkowanych wiśni

odrobina cukru

sól i pieprz do smaku

masło

olej

mąka

Mięso królika oprószyć z każdej strony solą i odstawić na godzinę, a następnie zarumienić z obu stron na rozgrzanym oleju. Przełożyć kawałki mięsa do dużego garnka. Na tym samym oleju zeszklić posiekany czosnek i całe szalotki, przełożyć do garnka z mięsem. Wlać 3/4 piwa, dodać cynamon, goździki, chilli i cukier. Przykryć i dusić na małym ogniu przez 15 minut. Po tym czasie wyjąć korę cynamonu i dodać listki tymianku oraz większość wiśni (warto zostawić kilka sztuk do dekoracji gotowej potrawy). Dusić przez następny kwadrans, po czym dodać resztę piwa i doprawić do smaku pieprzem i solą. Dusić pod przykryciem do miękkości, powinno to zająć około godziny. Od czasu do czasu odwracaj kawałki mięsa w garnku. Tuż przed podaniem dodać do sosu zimne masło – około 40-50g. Gotowe danie udekorować wiśniami.

Kremowa polenta z parmezanem:

(wg przepisu Jamiego Olivera)


250g kaszy kukurydzianej

około 1,8l wody

100g masła

130g startego parmezanu

sól i świeżo mielony pieprz do smaku

W dużym garnku zagotować osoloną wodę i powoli, ciągle mieszając, wsypać kaszę. Kiedy się zagotuje, zmniejszyć ogień i gotować pod lekko uchyloną pokrywką, żeby uniknąć pobrudzenia całej kuchni kaszką 🙂 Mieszać starannie co 4-5 minut. Gotować przez 40-45 minut, po około 30 minutach dodając odrobinę wody. Polenta powinna mieć konsystencję gęstego purree. Kiedy będzie gotowa, zdjąć garnek z ognia i dodać 100g masła oraz 130g startego parmezanu. Dokładnie wymieszać i doprawić do smaku solą i pieprzem. Podawać gorącą.

Jeśli zamierzacie podać polentę nieco później, należy przelać ją do metalowej miski, przykryć folią aluminiową i umieścić na garnku z gotującą się wodą. Garnek postawić na małym ogniu. Dzięki temu polenta nie ostygnie.



Smacznego!


Kopytka z bobu z oscypkiem

Uwielbiam bób, nie tylko ze względu na jego wspaniały smak, ale także multum możliwości wykorzystania tego przepysznego warzywa – w makaronach, w zapiekankach, w pastach do chleba, w sałatkach… Doskonale nadaje się także do przygotowania przepysznych, zielonych kopytek, które są świetną propozycją na letni obiad. Mają one ciekawy, mocno bobowy smak i konsystencję przypominającą tradycyjne, ziemniaczane kopytka. Nie wymagają wyszukanego towarzystwa na talerzu. Doskonale smakują polane masłem i oprószone świeżo mielonym pieprzem oraz ulubionym serem – polecam wersję z oscypkiem, który nadaje daniu dodatkowego „pazura”.

Składniki:
600g ugotowanego bobu
180-200g mąki pszennej + do podsypywania
sól i pieprz do smaku
2 jajka

roztopione masło
drobno pokrojony/starty na tarce oscypek
świeżo mielony pieprz

Ugotowany i ostudzony bób rozgnieść tłuczkiem/przecisnąć przez praskę do ziemniaków. Dodać jajka i przyprawy, a następnie stopniowo dosypywać mąkę. Ciasto może lekko się kleić. Uformować podłużny, cienki wałek i kroić ciasto na niewielkie kawałki. Każdy kawałek obtoczyć w mące.
Kopytka wrzucać do wrzącej, osolonej wody. Gotować około 30-40 sekund, aż kopytka wypłyną na powierzchnię.
Podawać z roztopionym masłem i startym oscypkiem, oprószone świeżo mielonym pieprzem.

Smacznego!

Pomarańczowe ziemniaki z kardamonem

W sezonie na młode ziemniaki warto wypróbować różne przepisy z ich wykorzystaniem, korzystając z dobroci lata (i podając młode ziemniaki inaczej niż z koperkiem lub zsiadłym mlekiem :)).
Na blogu Eat After Reading znalazłam rewelacyjny przepis na pomarańczowe ziemniaki z kardamonem. Smakują wybornie – są aromatyczne, słodkie i fajnie podpieczone. Pyszne są także cebula i czosnek, z którymi ziemniaki się podpiekają. U mnie od razu zniknęła cała porcja. Polecam jako dodatek do wszelkiego rodzaju mięs i ryb.

Składniki
(przepis Arka z bloga Eat After Reading)

500g małych, młodych ziemniaków
sok z jednej pomarańczy
szczypta soli morskiej
1/2 łyżeczki lekko rozgniecionych ziaren kardamonu
150ml oliwy z oliwek
12 ząbków czosnku (połowa obranych i pokrojonych w plastry, połowa w łupinkach)
1 cebula (autor poleca czerwoną, ja użyłam zwykłej)
garść odsączonych kaparów

Wymieszać ze sobą sok pomarańczowy, sól i ziarna kardamonu. Odstawić na 30 minut, żeby smaki się przegryzły.
Ziemniaki wrzucić do gotującej się wody na 15-20 minut, żeby zmiękły. Piekarnik rozgrzać do 190C. Ziemniaki ułożyć na blaszce do pieczenia i lekko rozgnieść dłonią. Polać ziemniaki oliwą, dodać czosnek, cebulę i kapary. Zalać połową soku pomarańczowego. Piec przez 20 minut, od czasu do czasu przewracając ziemniaki na drugą stronę.
Po tym czasie polać ziemniaki resztą soku pomarańczowego i zwiększyć temperaturę piekarnika do 220C. Kontynuować pieczenie przez kolejne 10-15 minut.

Smacznego!

Ziemniaki nacinane z pieca


Kiedy moja mama spróbowała tych ziemniaków, stwierdziła, że to jedne z najlepszych ziemniaków jakie kiedykolwiek jadła. Muszę przyznać jej rację, bo ziemniaki nacinane z pieca są przepyszne – miękkie, z lekko chrupiącą skórką, słodkie dzięki długiemu pieczeniu w piekarniku i aromatyczne dzięki dodatkowi ulubionych przypraw. Poza tym świetnie prezentują się na talerzu, wyglądając o wiele smaczniej niż tradycyjne, domowe frytki. Ich przygotowanie kosztuje nas niewiele pracy, a efekt naprawdę zaskakuje.

Ja podałam te ziemniaki z francuskimi stekami z polędwicy wołowej z pieprzem i sosem estragonowym, na które przepis pojawi się już niebawem. Myślę, że latem świetnie sprawdzą się jako dodatek do mięs z grilla, obowiązkowo podane w towarzystwie sosu czosnkowo-koperkowego. Nie mogę się doczekać!

Składniki:
(przepis z bloga Moje Pyszności)
8 dużych ziemniaków
olej do wysmarowania blachy
kilka łyżek oliwy z oliwek
słodka papryka
chilli

opcjonalnie: ulubione zioła, pietruszka, czosnek granulowany

Ziemniaki dokładnie umyć i wyszorować skórkę. Ponacinać je w plastry – głęboko, ale tak, żeby wszystkie plastry trzymały się razem. Rozchylając każdy plaster, posmarować ziemniaki oliwą z oliwek.
Piekarnik nagrzać do temperatury 200C. Blachę posmarować olejem i ułożyć na niej ziemniaki. Piec około godziny. Po tym czasie wyjąc ziemniaki z piekarnika i obficieposypać dowolnymi przyprawami – ja posypałam słodką papryką i chilli. Wstawić do piekarnika na kolejne 15 minut. Podawać gorące. Jeśli ktoś lubi słone ziemniaki, przed podaniem posypać gruboziarnistą solą

Smacznego!

Bitki wołowe w sosie z zielonego pieprzu z kluskami kładzionymi

Kiedy byłam mała, często jeździłam z rodzicami na obiad do pewnego baru – niepozornego, ale z przepysznym jedzeniem. Moim ulubionym daniem serwowanym w tym miejscu była polędwica wołowa w sosie z zielonego pieprzu, podawana z kluskami kładzionymi (w menu nazwanymi „kluskami półfrancuskimi) oraz surówką z pora i zielonego groszku. Jakiś czas temu, pijąc poranną kawę, przypomniałam sobie intensywny, lekko kwaskowy smak sosu z zielonego pieprzu. Spróbowałam go odtworzyć. Czy się udało? Ciężko powiedzieć. Wspomnienia są mgliste i niewyraźne… Nie mam pojęcia, z czego składał się tamten sos, ale swój zrobiłam na bazie śmietany i białego wina, z dodatkiem cebuli i, oczywiście, zielonego pieprzu w zalewie. Sos ma wykwintny, lekko kwaskowaty i pikantny smak. Polędwica wołowa została zastąpiona bitkami z ligawy. Mięsu w sosie towarzyszyły kluski kładzione, bo bez nich danie zdawałoby się nie dokończone. Niestety zabrakło surówki z pora. Pojawi się następnym razem. Musi.

Przepis na kluski można dowolnie wykorzystać, jako dodatek do innych dań. Bardzo dobrze smakują z wszelkiego rodzaju gulaszami albo po prostu polane roztopionym masłem lub skwarkami. Przyrządzenie tych klusek jest bardzo proste, a fajnie urozmaicają codzienne posiłki i z powodzeniem zastąpią ziemniaki.

Podsumowując, polecam Wam przyrządzenie tego wyjątkowo niefotogenicznego, ale bardzo smacznego dania 🙂

Piosenka na dziś: Buldog „XI” (muzyczna interpretacja wiersza Stanisława Barańczaka)

Składniki:

Bitki wołowe:
1kg ligawy
marynata: sól, pieprz cayenne, łyżeczka octu winnego, czarny pieprz świeżo mielony, czosnek granulowany (każdej przyprawy powinna być spora ilość)
olej do smażenia
woda do podlania mięsa

Sos z zielonego pieprzu:
2 cebule
1 lampka białego wytrawnego wina
70g masła
5 łyżeczek zielonego marynowanego pieprzu (plus łyżeczka zalewy)
1 szklanka śmietany18%
sól morska
czosnek granulowany
łyżeczka cukru

łyżka mąki rozpuszczona w 1/3 szklanki wody do zagęszczenia sosu

Mięso pokroić na średniej grubości plastry. Rozbić tłuczkiem i natrzeć składnikami marynaty. Odstawić na 30 minut do lodówki. Na patelni rozgrzać 2-3 łyżki oleju. Podsmażyć kawałki mięsa, po kilka minut z każdej strony, aż ładnie się zarumienią. Podsmażone bitki włożyć do dużego rondla/garnka o grubym dnie. Zalać sosem powstałym w czasie smażenia (najlepiej wlać na patelnię pół szklanki wody, żeby wykorzystać cały sos) i wodą – w takiej ilości żeby przykryła mięso. Dusić pod przykryciem na małym ogniu przez 3-3.5 godziny, od czasu do czasu podlewając wodą.

Bardzo drobno posiekane cebule zeszklić na maśle, dodać wino i zielony pieprz. Mieszać, aż odparuje 1/3 sosu. Posolić, dodać czosnek granulowany cukier i śmietanę. Zagotować i gotować na małym ogniu przez około 15 minut, aż sos zgęstnieje i nabierze smaku.

Wyjąć bitki z garnka. Do sosu mięsnego wlać kremowy sos z zielonego pieprzu. Zagęścić łyżką mąki rozpuszczonej w 1/3 szklanki wody. Zagotować. Wsadzić bitki z powrotem do sosu. Dusić na małym ogniu przez około 15-20 minut.

Kluski kładzione:
1/2 szklanki letniej wody
200g mąki
2 jajka
2 łyżki roztopionego masła
sól

Jajka roztrzepać w 1/2 szklanki letniej wody. Dodać przesianą mąkę i dokładnie wymieszać drewnianą łyżką. Wlać masło. Mieszać dość długo, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą – im dłużej mieszamy, tym lepszą konsystencję mają kluski. Ciasto rozsmarować na dużym talerzu. Przy pomocy noża strącać małe kawałki ciasta do osolonego wrzątku (idealnie jest jeśli się lekko obrócą, bo wtedy mają swój charakterystyczny kształt). Gotować na średnim ogniu przez około 6-7 minut. Podawać gorące, polane sosem 🙂

Smacznego!

Bliny


Jedliście kiedyś bliny? Jeśli nie, to koniecznie musicie spróbować. Te delikatne, puszyste placuszki o dość wyczuwalnym smaku drożdży są daniem charakterystycznym dla kuchni rosyjskiej, ale w przeszłości były również bardzo popularne w Polsce. W kulturze rosyjskiej mają symboliczne znaczenie – podaje się je matkom po porodzie i na stypach, a ich okrągły kształt reprezentuje skończoność życia ludzkiego. Mnie podczas jedzenia blin nie nachodziły smutne refleksje o naturze naszej egzystencji, wręcz przeciwnie – sprawiło mi to wiele radości i spowodowało falę inspirujących pomysłów, z czym je podać następnym razem 🙂 Na obiad przygotowałam do nich sos myśliwski z kurczakiem (przepis wkrótce), z którym zjadła je rodzina. Ja zadowoliłam się dodatkiem kwaśnej śmietany. W obu wersjach były bardzo dobre, choć śmiem stwierdzić, że bliny nie potrzebują wyszukanego towarzystwa i świetnie smakują nawet same 🙂

Tradycyjnie przyrządza się je z dodatkiem mąki gryczanej, ale ja z powodu braku takowej, zdecydowałam się na użycie mąki razowej. Efekt bardzo mnie zadowolił.

Składniki:
zmodyfikowany przepis Liski

zaczyn: 15g świeżych drożdży + 1 łyżeczka cukru + 120ml letniej wody

4 jajka
350ml letniego mleka
80g roztopionego, ostudzonego masła
200g mąki pszennej
100g mąki razowej
1/2 łyżeczki soli

Składniki na zaczyn wymieszać i odstawić na 20 minut.

Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywną pianę.

W dużej misce połączyć mąkę pszenną, mąkę razową i sól. Wlać zaczyn. Dodać żółtka, mleko i masło. Zmiksować dokładnie żeby pozbyć się grudek.
Dodać pianę z białek. Delikatnie wmieszać do ciasta, używając drewnianej łyżki.
Odstawić na 2h. Ciasto powinno podwoić swoją objętość oraz stać się rzadkie i pełne bąbelków.

Na patelni rozgrzać olej. Wlewać po dwie łyżki ciasta, formując okrągłe placuszki o średnicy około 10cm. Smażyć około 2 minut z każdej strony. Usmażone bliny przełożyć do żeliwnego garnka i przykryć pokrywką, żeby nie wystygły.
Gotowe bliny podawać z kwaśną śmietaną albo gulaszem. Świetnie smakują nawet same.

Smacznego!

Ziemniaki Boulangère

Chrupiące i złociste na wierzchu, delikatne i aromatyczne pod spodem. Takie właśnie są ziemniaki Boulangère. Ziemniaki przygotowane w taki sposób są popularne w kuchni francuskiej, jak zresztą wskazuje nazwa. Francuscy piekarze (boulangère) mieli w zwyczaju odstępować piece lokalnej ludności po skończeniu wypiekania chleba. Miejscowi przynosili do piekarni brytfanny z ziemniakami i zapiekali je w piecach.

Ziemniaki przygotowane w taki sposób zachowują wszystkie wartości odżywcze – są pieczone ze skórką – i są bardzo aromatyczne, dzięki dodatkowi bulionu warzywnego, który jest przez nie wchłaniany. Na wierzchu mają kołderkę z ciągnącego się sera.

Na pewno warto je przyrządzić, bo są ciekawą alternatywą dla zwykłych ziemniaków z wody (w dodatku zdrowszą!). Można je podawać jako dodatek do wszelkiego rodzaju mięs, np. roladek z piersi kurczaka w boczku.


Składniki (na 4 porcje):
z przepisu z bloga Kwestia Smaku
1kg ziemniaków
sól, świeżo mielony pieprz
pół łyżeczki rozmarynu
300ml bulionu warzywnego
2 łyżki roztopionego masła
1/2 szklanki tartego żółtego sera
2 łyżki tartego parmezanu


Ziemniaki umyć i dokładnie wyszorować ich skórkę. Pokroić na bardzo cienkie plasterki.
Formę żaroodporną wysmarować jedną łyżką masła i ułożyć w niej ziemniaki. Każdą warstwę posypać solą, pieprzem i rozmarynem. Zalać bulionem i posmarować drugą łyżką roztopionego masła.
Przykryć folią aluminiową i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C. Piec przez 1h. Zdjąć folię i piec przez kolejne 15 minut. Wyjąć z piekarnika, posypać startym serem i zapiekać przez około 15 minut, aż ser się roztopi i zarumieni.

Smacznego!

Kulebiak

Czy Wam święta minęły tak szybko jak mnie? Niestety po magicznym czasie świąt pozostały już tylko wspomnienia i uczucie przejedzenia. Ja wspominam między innymi wspaniały smak kulebiaka, który zjedliśmy jako dodatek do czerwonego barszczu na zakwasie staropolskim. Ciasto zrobiłam z przepisu Marii Disslowej, ale zmodyfikowałam oryginalne nadzienie, zastępując kaszę gryczaną, kapustą. Dzięki temu kulebiak nieco przypominał popularne paszteciki i smakował tym członkom rodziny, którzy za kaszą nie przepadają. Co tu więcej mówić – był pyszny. Miękkie i sprężyste ciasto drożdżowe połączone z kwaskowym nadzieniem o wyraźnym aromacie grzybów nie mogło nam nie smakować. Polecam, nie tylko na święta 🙂


Składniki:

Nadzienie:
200g grzybów
300g kapusty kiszonej
duża cebula
6 wędzonych śliwek
sól, pieprz
majeranek
cayenne
przyprawa do kapusty
1/2l gorącej wody

Ciasto:
250ml mleka
500g mąki
30g drożdży świeżych (+ 50ml letniego mleka i łyżeczka cukru na zaczyn)
10g cukru
3 żółtka
60g miękkiego masła masła

Kapustę odcisnąć i poszatkować. Drobno pokrojoną cebulę zeszklić na maśle. Dodać kapustę oraz grzyby i śliwki pokrojone na małe kawałki. Zalać 1/2l gorącej wody. Dodać przyprawy – sól i pieprz do smaku, majeranek, cayenne i szczyptę przyprawy do kapusty. Dusić do miękkości, od czasu do czasu mieszając i podlewając odrobiną wody. Ostudzić.

Z drożdży przygotować zaczyn i odstawić na 15 min. Zagotować mleko. Wrzącym mlekiem zalać mąkę, wymieszać mikserem. Kiedy masa przestygnie i jest ciepła (ale nie gorąca), dodać pozostałe składniki. Ciasto dobrze wyrobić, aż stanie się elastyczne. Przykryć lnianą ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 30min.

Wyrośnięte ciasto wyłożyć na stolnicę podsypaną mąką i rozwałkować na kształt prostokąta. Powinno być cienkie i mieć ok. 0.5cm grubości. Na ciasto wyłożyć nadzienie, zostawiając około 3-centymetrowy margines z każdej strony. Zwinąć od dłuższego brzegu, niezbyt ciasno – ciasto musi mieć miejsce, żeby wyrosnąć. Kulebiak przełożyć na brytfannę wyłożoną papierem do pieczenia, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 30 minut.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200C na około 40minut. Po upieczeniu wyjąć z piekarnika i ostudzić. Pokroić na dość grube plastry, przykryć folią aluminiową i podpiec przez około 10minut w temperaturze 170C. Podawać jako dodatek do czerwonego barszczu 🙂

Smacznego!


Tortilla de patatas

Hiszpańska tortilla ziemniaczana to świetna propozycja na lekki obiad/kolację albo dodatek do obiadu, zamiast tradycyjnych ziemniaków/ryżu/makaronu. Może również pełnić rolę tapas – wtedy należy pokroić ją w małą kostkę i nadziać na wykałaczki. Danie jest bardzo proste i pożywne, więc aż dziwne, że jest tak mało popularne w Polsce – kraju, w którym ziemniaki od lat cieszą się ogromną popularnością.

A jaka historia kryje się za powstaniem tego wspaniałego dania? Najbardziej popularna legenda mówi, że tortilla de patatas została wymyślona przez Tomasa de Zumalacarregui podczas oblężenia Bilbao. Generał miał wymyślić tego omleta, by zaspokoić energetyczne potrzeby wojska karlistów. Według innej legendy, to nie Zumalacarregui wymyślił tortillę ziemniaczaną, ale anonimowa gospodyni, u której generał zatrzymał się podczas wojny. Biedna kobieta nie miała do zaoferowania nic poza ziemniakami, jajkami i cebulą, więc połączyła wszystkie składniki i podała gościom na kolację. Danie tak zasmakowało generałowi, że rozpowszechnił je w całej Hiszpanii. W każdym bądź razie, bez względu na to jak powstała, tortilla de patatas jest pyszna i nie ma co się dziwić, że stała się niemalże hiszpańskim daniem narodowym 🙂

Jutro pojawi się przepis na danie, z którym podawałam tortillę.

Składniki:
6-7 dużych ziemniaków
3 ząbki czosnku
1 cebula pokrojona
5 jajek
1 łyżeczka mieszanki ziół (tymianek, oregano, bazylia, rozmaryn)
5 łyżek drobno posiekanego szczypiorku
sól i pieprz do smaku

Ziemniaki obrać i pokroić w kostkę. Cebulę i czosnek drobno posiekać i zeszklić na oliwie z oliwek. Dodać ziemniaki i smażyć aż będą miękkie, ale nie zbyt „ciapowate”. W misce roztrzepać jajka, doprawić solą, pieprzem i ziołami. Do miski dodać ziemniaki i szczypiorek, dokładnie wymieszać. Wylać na patelnię i smażyć do zarumienienia. W czasie przewracania tortilli na drugą stronę polecam użyć dużego talerza – patelnię przykryć talerzem i odwrócić do góry nogami, a następnie zsunąć omleta z powrotem na patelnię. Nie jest to łatwa sprawa, bo tortilla jest gruba i delikatna; łatwo może wylądować na blacie albo na podłodze 😉 Wierzch można posypać startym żółtym serem. Podawać gorące z ulubionymi dodatkami, ale równie dobrze smakuje po ostudzeniu.

Smacznego!