Zgrany duet: brioche i pigwa


 W zeszlym roku podzielilam sie z Wami przepisem na pudding z ciasta drozdzowego, ktory jest swietnym pomyslem na wykorzystanie lekko czerstwego chleba albo ciasta, zamienajac je w prosty, smaczny deser. Dzisiaj mam dla Was ulepszona wersje tamtego przepisu – pudding z brioche z lekko karmelizowanymi owocami pigwy i kruszonka z brazowego cukru.

 W Anglii klasyczny „bread and butter pudding” przyrzadza sie z chleba tostowego, ale ta wersja do mnie zdecydowanie nie przemawia. Swoj postanowilam przygotowac z dodatkiem brioszki, ktora nadaje deserowi delikatnego, maslanego posmaku.

Pudding ma kremowa i wilgotna konsystencje, ktora swietnie kontrastuje z warstwa chrupiacej kruszonki na wierzchu. Postarajcie sie nie rezygnowac z dodatku brazowego cukru do kruszonki, ktorego lekko miodowego smaku nie da sie zastapic zwyklym, bialym cukrem.

Jako urozmaicenie w deserze pojawiaja sie karmelizowane owoce pigwy i rodzynki. Jako, ze pigwa jest trudno dostepna, mozecie ja zastapic gruszka albo jablkami. W kazdej wersji pudding bedzie smakowal swietnie, a owoce nadadza mu ciekawego akcentu.

Deser mozna podawac na cieplo albo na zimno. Szczerze mowiac, nie wiem, w ktorej wersji smakowal mi bardziej 🙂

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Skladniki
przepis wlasny
500 g brioszki albo ciasta drozdzowego (1 duza keksowka)
300 ml smietanki kremowki 30%
400 ml mleka
3 jajka
4 lyzki cukru
1 lyzeczka esencji waniliowej
80 g miekkiego masla + do wysmarowania formy
Lekko karmelizowane owoce pigwy:
 500 g owocow pigwy (2 sredniej wielkosci owoce)
1/2 lyzeczki cynamonu
2 lyzki masla
3 lyzki cukru
250-350 ml wody
4 lyzki rodzynek

Kruszonka z brazowym cukrem:
170 g maki pszennej
110 g brazowego cukru
6 lyzek roztopionego masla

Przygotowanie owocow: Pigwe obrac ze skory i pokroic w drobna kostke, usuwajac gniazda nasienne. Do rondla z grubym dnem dodac maslo. Kiedy maslo sie roztopi, dodac cukier. Podgrzewac na srednim ogniu, az cukier sie rozpusci, uwazajac, zeby sie nie przypalil. Dodac owoce i cynamon. Dokladnie wymieszac i podsmazac przez okolo 3-4 minuty. Dodac rodzynki i taka ilosc wody, zeby przykryla owoce. Dusic na malym ogniu przez okolo 15 minut lub do czasu, gdy owoce zmiekna, w razie potrzeby dodajac wiecej wody.

Przygotowanie kruszonki: Make wymieszac z brazowym cukrem. Dodac roztopione maslo i utrzec ciasto palcami do otrzymania konsystencji kruszonki.
Przygotowanie puddingu:  Naczynie zaroodporne/nieduza prostokatna blache dobrze wysmarowac maslem.
Jajka utrzec do bialosci z cukrem. Do ubitych jajek dodac mleko, smietanke kremowke i esencje waniliowa.
Brioszke pokroic w sredniej grubosci kromki i kazda z nich posmarowac cienka warstwa masla. Na dnie naczynia zaroodpornego ulozyc pierwsza warstwe brioszki (okolo 4-5 kromek), w razie czego przycinajac kawalki ciasta. Zalac 1/3 sosu jajeczno-smietanowego i posypac polowa duszonych owocow pigwy z rodzynkami. Przykryc kolejna warstwa brioszki, zalac 1/3 sosu i posypac pozostalymi owocami. Pozostale kromki brioszki przeciac na pol po ukosie, tak zeby otrzymac trojkaty. Trojkaty ulozyc na wierzchu puddingu. Zalac reszta sosu. Posypac kruszonka.
Pudding wstawic do piekarnika nagrzanego do 180C (bez termoobiegu). Piec przez 30 minut. 
Przed podaniem odstawic na 15 minut, zeby pudding nieco stezal. Podawac lekko cieple, w temperaturze pokojowej albo nawet na zimno – jak kto lubi 🙂
Smacznego!

Lemon dimples – kruche ciasteczka z lemon curd

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Szaleje za lemon curd, ktory moglabym wyjadac lyzeczka prosto ze sloiczka. Uwielbiam wszelkiego rodzaju desery z jego dodatkiem, a. lemon meringue pie, czy sernik cytrynowy z mascarpone moglabym jesc co tydzien i obawiam sie, ze nigdy by mi sie nie znudzily. Nic dziwnego, ze kiedy zobaczylam przepis na „lemon dimples”, wiedzialam, ze musze je kiedys upiec. Te kruche, maslane ciasteczka z charakterystycznym wglebieniem wypelnionym lemon curd sa naprawde uzalezniajace.

Podczas robienia ciasteczek napotkalam jednak pewien problem – surowe ciasto po schlodzeniu w lodowce bylo dosc sztywna i suche, przez co ciezko bylo z niego formowac ladne, okragle ciasteczka. Z tego wzgledu moje ciastka nie sa tak ladne, jakbym chciala. Zniknely jednak tak szybko, ze nawet nie mialam czasu, zeby sie im zbyt dlugo przygladac 😉

Skladniki na okolo 40 ciasteczek
(przepis z bloga Moje Wypieki)
180 g miekkiego masla
1/2 szklanki cukru pudru
1/4 szklanki drobnego cukru 
1 duze jajko
1 lyzeczka skorki otartej z cytryny
1 lyzka soku z cytryny
1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
1 lyzeczka proszku do pieczenia
2 szklanki maki pszennej
1 szklanka lemon curd (przepis tutaj)
Maslo utrzec do bialosci, pod koniec ubijania dodajac oba rodzaje cukru. Nastepnie, ciagle miksujac, dodac jajko, skorke otarta z cytryny, sok z cytryny i ekstrakt waniliowy. 
Make przesiac z proszkiem do pieczenia i dodac ja do masy maslanej. Zmiksowac jedynie do polaczenia sie skladnikow. 
Ciasto owinac folia aluminiowa i schlodzic w lodowce przez minimum godzine. Po tym czasie z ciasta odrywac nieduze kawalki, robic z nich kulki i ukladac je na blaszce, zachowujac spore odstepy miedzy poszczegolnymi ciastkami. Kazde ciastko lekko splaszczyc i zrobic w nim dosc glebokie wglebienie. Do kazdego wglebienia nalozyc po niecalej lyzeczce lemon curd.
Piec w temperaturze 180C (bez termoobiegu) przez okolo 15 minut.
Smacznego!

Apple pie

Upiekłam już naprawdę dużo różnego rodzaju szarlotek i śmiało mogę powiedzieć, że ta jest jedną z lepszych, jeśli nie najlepszą. Przypomina tradycyjny angielski apple piecieniutkie, kruche, maślane ciasto skrywa w sobie całą masę smakowitego nadzienia. Smak nadzienia w dużym stopniu zależy od rodzaju jabłek, których użyjecie – tradycyjnie polecam Wam antonówki. Samo ciasto nie jest trudne w przygotowaniu, ale musicie uważać podczas jego rozwałkowywania. Przyznam się, że mnie jeszcze nigdy nie udało się przenieść ciasta ze stolnicy do formy w całości, ale ciiii…. Ważne, że efekt końcowy jest zadowalający 🙂 Ba, jest cudowny, a od ciasta wprost nie można się oderwać. Smakuje nawet tym, którzy za szarlotkami nie przepadają. By nie dać się uwieść kruchości maślanego ciasta połączonego z kwaskowatym nadzieniem, trzeba by mieć albo naprawdę silną wolę albo wyjątkowo nie znosić jabłek*. Mnie i moją rodzinę smak ciasta uwiódł tak bardzo, że całe zniknęło w jeden dzień, a ja już myślę o powtórce… 🙂
*Tak naprawdę to ja nie lubię jabłek samych w sobie – nie wyobrażam sobie kupienia jabłek tylko po to żeby się nimi zajadać. Za to szarlotki wprost uwielbiam!
Składniki na tortownicę o średnicy 23 cm
Kruche ciasto:
  • 2 szklanki mąki
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 175 g masła
  • 3 łyżki cukru
  • 3 zimnej łyżki wody
 Nadzienie:
  • 8 średniej wielkości antonówek
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1/3 szklanki cukru trzcinowego
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1/5 szklanki rodzynek
  • 1/5 szklanki suszonej żurawiny
  • 15 g masła
 Dodatkowo:
  • 1/4 szklanki mleka
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżka cukru
Składniki kruchego ciasta szybko zagnieść. Uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki na godzinę.
Kiedy ciasto będzie się chłodzić, przygotować nadzienie: jabłka obrać i pokroić w cienkie pół-plasterki, a następnie wymieszać z sokiem z cytryny, cukrem trzcinowym, cynamonem, mąką, rodzynkami i żurawinami.
Po tym czasie 2/3 ciasta rozwałkować na oprószonej mąką stolnicy – ciasto powinno być cienkie i mieć około 4-5 cm więcej niż średnica naszej formy. Ciasto delikatnie przenieść do formy (dno należy wyłożyć papierem do pieczenia). Ciasto jest bardzo delikatne, więc żeby sobie pomóc, można nawinąć je na wałek i w ten sposób przenieść do formy. Jeśli zrobi się jakaś dziurka, nie martwcie się – wystarczy ją zakleić. Ciasto uformować w formie tak, żeby było nim wyłożone nie tylko dno, ale także boki.
Na ciasto wyłożyć jabłka, dobrze docisnąć i wyrównać masę. Pozostałą 1/3 ciasta* rozwałkować i przykryć nią masę jabłkową. Dobrze połączyć dwie części ciasta, tak żeby nadzienie nie wypłynęło. Wierzch posmarować mlekiem wymieszanym z roztopionym masłem i cukrem.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 220C i piec około 45 minut, aż ciasto ładnie się zarumieni. Przed krojeniem przestudzić.
*można zostawić odrobinę ciasta i udekorować nim wierzch, ale nie jest to konieczne.
Smacznego!
 

Crumble z brzoskwiniami i lawendą

Crumble. Malutka porcja niepozornego deseru, który zawsze potrafi poprawić mi humor. Duża ilość soczystych, ciepłych owoców skryta pod grubą warstwą pysznej, migdałowo-owsianej kruszonki. Niby nic takiego, a jednak wiele.

Zastanawiałam się długo, czy w ogóle dodawać na bloga przepis na najprostsze crumble. Bez udziwnień, takie jakie lubię najbardziej. Po chwili zastanowienia ze smutkiem stwierdziłam, że mimo, że to taki banalny deser, wiele osób o nim nie słyszało i dla wielu wciąż jest to nowość. Jeśli jeszcze nie robiliście owoców pod kruszonką, to koniecznie nadróbcie zaległości. Jeśli znacie ten deser, to i tak go zróbcie, żeby przypomnieć sobie jego wspaniały w swojej prostocie smak.

Crumble można przygotować z wieloma owocami. Ja najbardziej lubię je z brzoskwiniami, morelami, malinami, czy śliwkami. Można także eksperymentować z dodatkami do kruszonki – płatkami owsianymi, płatkami migdałowymi, wiórkami kokosowymi, posiekanymi orzechami, czy mieszanką ziaren. W każdej wersji jest smaczne. W każdej smakuje jak esencja letniego sadu skryta pod warstwą kruchego maślanego nieba.

Składniki na 3-4 porcje:

  • 2 duże brzoskwinie
  • 1,5 łyżeczki cukru lawendowego*
  • 50 g roztopionego masła
  • 80 g mąki pszennej
  • 45 g zmielonych migdałów
  • 25 g płatków owsianych
  • 100 g cukru trzcinowego Sante

* jeśli nie macie cukru lawendowego, dodajcie 1/4 łyżeczki rozkruszonych, suszonych kwiatów lawendy i 1,5 łyżeczki cukru. Możecie też zastąpić smak lawendy migdałowym i dodać kilka kropel aromatu migdałowego albo łyżkę likieru Amaretto

Brzoskwinie pokroić w kostkę i wymieszać z cukrem lawendowym. Mąkę wymieszać z cukrem, zmielonymi migdałami i płatkami owsianymi. Zalać roztopionym masłem i wyrobić ciasto o konsystencji kruszonki.

W ramekinach ułożyć owoce. Przykryć warstwą kruszonki. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C i zapiekać przez około 25 minut. Podawać ciepłe. Samo albo w towarzystwie ulubionych lodów 🙂

Smacznego!

Cheese scones

Tym razem podzielę się z Wami przepisem na angielskie scones w wersji wytrawnej – z serem cheddar i musztardą. Smakują świetnie, a moja mama stwierdziła nawet, że woli te niż ich słodkiego odpowiednika. Podobnie jak scones na maślance, serowe bułeczki przygotowuje się błyskawicznie, więc idealnie sprawdzą się na leniwe, niedzielne śniadanie. Gwarantuję Wam, że domownicy będą zachwyceni, gdy obudzi ich zapach świeżo upieczonych bułeczek 🙂

Składniki na 10 bułeczek:

  • 200 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 50 g zimnego masła
  • 75 g sera cheedar, startego na tarce (może być także ser gruyere, parmezan albo mimolette)
  • 1 łyżeczka musztardy
  • szczypta pieprzu
  • 150 ml letniego mleka

Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i sodą oczyszczoną. Dodać zimne masło i wyrobić ciasto, aż mąka otoczy kawałki masła i powstanie kruszonka. Dodać 60g sera, musztardę, pieprz i mleko. Wyrobić gładkie ciasto.

Ciasto rozpłaszczyć do powstania placka o grubości około 1,5-2 cm. Wykrawać z niego krążki, najlepiej używając specjalnej wykrawaczki do scones, ale sprawdzi się także szklanka o ostrych brzegach.

Bułeczki ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, posypać pozostałym serem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200C (220C bez termoobiegu). Piec 12-15 minut, aż ładnie się zarumienią.

Podawać lekko ciepłe albo zimne.

Smacznego!

5 o’clock

Scones to popularne w Wielkiej Brytanii bułeczki (a tak naprawdę coś pomiędzy bułeczkami a ciasteczkami), tradycyjnie jedzone jako część słynnego „cream tea”. Najlepiej smakują z dżemem i przepyszną „clotted cream” – bardzo gęstą i tłustą śmietaną z charakterystyczną skorupką na wierzchu- którą można zastąpić dobrym jakościowo masłem. Scones przygotowuje się błyskawicznie, bo nie potrzebują czasu na wyrastanie, a w piekarniku spędzają tylko 10-12 minut. Idealnie nadają się więc na leniwe, niedzielne śniadanie albo na chwile, gdy nagle najdzie nas ochota na coś słodkiego, ale nie wymagającego od nas spędzenia długiego czasu w kuchni. Ja podałam je na śniadanie, a dokończyliśmy je po południu tego samego dnia. Wszystkim bardzo smakowały.



Przepis na scones powstał z połączenia wielu receptur znalezionych w internecie, w ramach poszukiwania idealnych bułeczek, które smakiem będą najbardziej zbliżone do tych, których próbowałam w swojej ulubionej angielskiej kawiarni. Jestem bardzo zadowolona z efektu, bo scones wyszły takie jak lubię – miękkie, ale równocześnie lekko „gliniaste”, z chrupiącą cukrową posypką. Jeśli chcecie do środka możecie dodać garść lekko obtoczonych w mące rodzynek albo suszonych żurawin.

Niebawem podzielę się z Wami przepisem na scones w wersji wytrawnej, które świetnie sprawdzą się jako dodatek do śniadania albo przekąska do zabrania do pracy/na uczelnię/na piknik.
 


Scones na maślance
(z podanych składników wychodzi 10-12 sztuk)

  • 400 g mąki pszennej
  • 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 50 g niesolonego masła
  • 300 ml maślanki
  • 1 jajko, roztrzepane widelcem
  • 1 łyżka cukru trzcinowego do posypania

Do podania: clotted cream/masło i ulubiony dżem/konfitura

Mąkę przesiać z solą i proszkiem do pieczenia. Masło pokroić w kostkę i dokładnie rozetrzeć palcami z mąką – tak jak wtedy gdy robimy kruszonkę. W osobnej misce wymieszać maślankę z cukrem pudrem, a następnie dodać mieszankę do reszty składników. Zagnieść gładkie ciasto (uwaga: ciasto może się kleić) i uformować z niego kulę.

Piekarnik nagrzać o 220C (jeśli pieczecie z termoobiegiem, to do 210C).

Stolnicę oprószyć mąką. Ciasto rozciągnąć rękoma do powstania placka o grubości około 3 cm. Szklanką o ostrych krawędziach albo specjalną foremką wykrawać krążki o średnicy około 6 cm. Krążki układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wierzch każdego scone posmarować jajkiem i oprószyć cukrem.

Piec przez około 12-14 minut do zezłocenia. Podawać lekko ciepłe albo ostudzone. Najlepiej z dobrą konfiturą, clotted cream i kubkiem ulubionej herbaty.

Smacznego!


English muffins – bułeczki z patelni

 Już jutro na blogu pojawi się przepis na wielkanocną wersję jajek a la Benedict i w związku z tym dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na bazę do tego dania – angielskie muffiny śniadaniowe. English muffins nie mają nic wspólnego z klasycznymi muffinkami. To raczej bułeczki z patelni. Są lekkie, puszyste i pięknie wyrastają – fajnie obserwuje się je w trakcie smażenia, kiedy stopniowo „nadmuchują się” jak małe baloniki 🙂 Polecam, nie tylko do jajek a la Benedict. Dobrze smakują z odrobiną dobrego masła, lekko podpieczone w tosterze albo piekarniku.


Składniki na 8 bułeczek:

  • 500 g mąki pszennej
  • 15 g świeżych drożdży
  • 10 g soli
  • 325 g letniej wody
  • garść semoliny/kaszy manny
Składniki (poza semoliną) wymieszać i wyrobić gładkie, elastyczne ciasto. Odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości. Po tym czasie odgazować ciasto, przełożyć je na stolnicę i podzielić na 8 części. Każdą część obtoczyć w semolinie i spłaszczyć, formując płaską, okrągłą bułeczkę. Przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia- na około 30 minut. Po tym czasie smażyć bułeczki na rozgrzanej patelni (bez tłuszczu), po około 4-5 minut z każdej strony. Podawać ciepłe od razu albo później posmarować je masłem i podpiec w tosterze/piekarniku.

Smacznego!

Ciasto marchewkowe z kremowym twarożkiem

Ciasto marchewkowe to jedno z moich ulubionych ciast na co dzień, takich do porannej kawy albo po południowej herbaty. Jest wilgotne, ciężkie i aromatyczne. Ma lekko piernikowy posmak, a smak marchewki jest praktycznie nie wyczuwalny – marchew nadaje ciastu wilgotności. Tak naprawdę smakuje mi bardziej niż większość pierników. Można je zrobić w wersji z orzechami włoskimi, które ja tym razem pominęłam.
Przysłowiową „kropką nad i” jest w nim krem twarożkowy i cienka warstwa marmolady pomarańczowej.
Składniki
(przepis powstał na podstawie kilku przepisów znalezionych w internecie)
250ml oleju
100g jasnego brązowego cukru
50g cukru białego
3 jajka (białka i żółtka oddzielnie)
700g startej marchwi
2,5 szklanki mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 i 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki przyprawy do piernika
pół łyżeczki cynamonu

Składniki na krem:
50 g masła
500g twarogu do sernika
1 szklanka cukru pudru

kilka łyżek marmolady pomarańczowej
pół szklanki wiórków kokosowych

W misce wymieszać suche składniki – mąkę, sodę oczyszczoną, proszek do pieczenia, przyprawę do piernika i cynamon. Białka ubić na sztywno z cukrem, pod koniec ubijania dodać żółtka, a następnie stopniowo dodać olej. Wymieszać do połączenia się składników. Dodać marchew. Na koniec wsypać suche składniki.
Wymieszać dokładnie za pomocą łyżki albo na niskich obrotach miksera. Całość wyłożyć do formy kwadratowej o boku 23 cm, piec od 60 minut do tzw. „suchego patyczka”, w temperaturze 180C. Wystudzić.
Ser zmiksować z cukrem i miękkim masłem. Ciasto przekroić na pół. Pierwszą część posmarować marmoladą pomarańczową. Wyłożyć na nią połowę kremu i przykryć drugą częścią ciasta. Wyłożyć na ciasto resztę kremu, dekorując również boki ciasta. Wierzch posypać wiórkami kokosowymi i lekko wbić je w krem za pomocą łyżki. Ciasto schłodzić w lodówce przez 2h.

Smacznego!

"Najlepsze brownies wszech czasów"

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam brownies. Oczywiście nie każde – idealne brownies powinny być gliniaste i lekko wilgotne w środku, ale z chrupiącą skorupką na wierzchu. Lubię brownies, które zawierają dużo dobrej jakości gorzkiej czekolady i małe kawałki mlecznej/białej czekolady, które dodają ciastu słodyczy. Takie, które zaspokoją moją potrzebę na czekoladę na cały dzień.

Moje kryteria idealnego brownies spełniają te z dzisiejszego przepisu. Wprost nie można się im oprzeć i ciężko powstrzymać się przed sięgnięciem po kolejny kawałeczek…

Polecam wszystkim, bo brownies to łatwe w wykonaniu ciasto, które nie opadnie po pieczeniu (bo nie wyrasta :)) i którego przygotowanie nie zajmie Wam więcej niż 15 minut. Pamiętajcie jedynie o tym, żeby zbytnio nie wysuszyć brownies – gotowe ciasto powinno być wciąż lekko wilgotne po upieczeniu, ale ścięte na środku i z brzegami odstającymi od boków brytfanny.

Składniki
przepis ze strony BBC Good Food


Czekoladę i masło rozpuścić w kąpieli wodnej, aż oba składniki ładnie się połączą. Ostudzić do temperatury pokojowej.

Piekarnik nagrzać do temperatury 160C (z termoobiegiem, bez termoobiegu – 180C). Formę o wymiarach 20x20cm wyłożyć papierem do pieczenia.

Mąkę przesiać z kakao. Jajka utrzeć do z cukrem do białości. Dodać ostudzoną, roztopioną czekoladę. Wymieszać łyżką. Dodać mąkę przesianą z kakao i delikatnie wymieszać. Na koniec dodać pokrojoną mleczną czekoladę.

Przełożyć ciasto do brytfanny. Wyrównać. Wstawić do piekarnika na 25 min, aż brownies będzie ścięte po środku – przy potrząsaniu brytfanną nie powinno się trząść jak galaretka – a boki zaczną lekko odstawać od formy. Brownies nie pieczemy do tzw. „suchego patyczka”, bo po wyjęciu z piekarnika i wystudzeniu zsiada się i dopiero wtedy nabiera właściwej konsystencji. Należy uważać, żeby zbytnio nie przesuszyć brownies.

Ostudzić i pokroić na kwadraty – ja nie mogłam się oprzeć i pokroiłam je jeszcze ciepłe, co widać na zdjęciach 😉

Smacznego!

Shepherd’s pie


Shepherd’s pie, czyli zapiekanka pasterska, to klasyka angielskiej kuchni. Składa się z dwóch warstw – aromatycznego, mielonego mięsa (powinna to być jagnięcina, ale można ją zastąpić wołowiną), duszonego z warzywami oraz kremowego puree ziemniaczanego, wzbogaconego dodatkiem sera o intensywnym smaku, np. parmezanu. Tradycyjnie danie to było przyrządzane z resztek mięsa i warzyw. Dodatek ziemniaków sprawia, że potrawa jest rozgrzewająca i sycąca.
Zapiekanka pasterska jest bardzo łatwa w przygotowaniu i nie zawiera wymyślnych składników.
Jeśli chcecie podać ją gościom, możecie przyrządzić ją w kilku małych naczyniach żaroodpornych, dzięki czemu będzie się ładniej prezentowała.

Polecam na jesienne i zimowe po południa 🙂

Składniki:
wg przepisu Gordona Ramsaya

Nadzienie:
500g mielonej jagnięciny albo wołowiny
2 łyżki oliwy z oliwek
1 duża, starta marchew
1 duża, drobno posiekana cebula
łyżka posiekanego, świeżego rozmarynu
łyżka posiekanego, świeżego tymianku
4 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
sól i pieprz do smaku
szczypta chilli
3 łyżki sosu Worcestershire
2 łyżki koncentratu pomidorowego
1/3 szklanki czerwonego, wytrawnego wina
1/4 szklanki bulionu

Puree ziemniaczane:
500g ziemniaków
1/4 szklanki śmietany kremówki
3,5 łyżki masła
sól i pieprz do smaku
2 żółtka
minimum 1/3 szklanki startego parmezanu albo innego sera o wyrazistym smaku (ja dałam ponad połowę szklanki sera, im więcej tym lepiej ;))

Obrane ziemniaki ugotować w osolonej wodzie. Lekko ostudzić, ubić blenderem i wymieszać ze składnikami puree – kremówką, masłem, przyprawami, żółtkami i serem. Przykryć folią aluminiową, żeby masa nie ostygła.

W międzyczasie w rondlu rozgrzać dwie łyżki oliwy. Dodać mięso. Smażyć na średnim ogniu, aż ładnie się zarumieni. Dodać rozmaryn, tymianek i czosnek, chwilę podsmażyć. Dodać cebulę i marchew, smażyć przez kilka minut. Dodać sos Worcestershire, wino i przecier pomidorowy, dusić przez około minutę. Dodać bulion i dusić na małym ogniu przez 5 minut.

Mieszankę mięsną przełożyć do naczynia żaroodpornego. Przykryć puree ziemniaczanym i delikatnie wyrównać. Wierzch można posypać dodatkową porcją sera.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 205C i zapiekać przez około 20 minut, aż wierzch delikatnie się zarumieni.

Smacznego!

Tarta Bakewell z malinami


Tarta Bakewell to klasyka angielskiego cukiernictwa, którą można kupić w każdej szanującej się piekarni na Wyspach. Jako, że w pobliskiej cukierni sprzedają naprawdę smaczne wypieki, zawsze szłam na łatwiznę i nigdy nie piekłam jej sama 😉 Ostatnio zrobiłam ją w Polsce dla rodziców i… od tej pory będę piekła ją cześciej. Przepis Nigelli jest rewelacyjny i bezproblemowy. Mocno maślany, delikatny spód połączony z kwaskowatymi malinami i kremową, migdałową pastą – jak dla mnie to połączenie niemalże idealne. Jeśli nie przepadacie za malinami, możecie zastąpić je wiśniami. Nie zrażajcie się ilością masła w przepisie – czasami warto pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa, a z mniejszą ilością masła tarta nie byłaby tak smaczna.



Składniki na formę o wymiarach 20x30cm

wg przepisu Nigelli

Kruche ciasto:

225g mąki pszennej

60g cukru pudru

szczypta soli

225g zimnego masła

Formę wyłożyć papierem do pieczenia. Wszystkie składniki na kruche ciasto umieścić w malakserze i zmiksować na jednolitą masę. Przelać do formy, wyrównać i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C. Piec 20 minut. Lekko wystudzić (przez około 5 minut).

Nadzienie migdałowo-malinowe:

150g masła

4 jajka

150g cukru

150g zmielonych migdałów

250g dżemu malinowego

250g świeżych malin

50g płatków migdałowych

Masło rozpuścić w garnuszku, zdjąć z palnika i lekko przestudzić. W malakserze umieścić jajka, cukier i zmielone migdały. Zmiksować do otrzymania gładkiej pasty. Stopniowo dolewać masło i szybko zmiksować, tylko do połączenia się składników.

Lekko ostudzony spód posmarować dżemem malinowym i wyłożyć na niego świeże owoce. Na maliny wylać pastę migdałową. Wierzch posypać płatkami migdałowymi.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C. Piec około 35-40 minut. Wystudzić i pokroić na kwadraty.

Smacznego!