Kolacja z jagniecina w roli glownej

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!Na specjalne okazje warto przygotowac wyjatkowe danie. Wedlug mnie w takiej sytuacji doskonale sprawdza sie jagniecina – niezwykle smaczne i zdrowe, ale malo popularne w Polsce mieso. Szczegolnie polecam Wam zeberka jagniece (tzw. „carré d’agneau”), ktore mozna upiec w piekarniku w „calosci” albo podzielic na pojedyncze kotlety i usmazyc/zgirllowac na patelni. Ja tym razem zdecydowalam sie na pierwsza opcje i przygotowalam jagniecine w chrupiacej, ziolowej panierce. Panierka nadaje miesu wyrazistego smaku i ciekawej konsystencji. Poza tym tak przygotowane kotleciki jagniece bardzo efektownie prezentuja sie na talerzu.

Przygotowanie dania z jagniecina w roli glownej pozwala nam na wybranie ulubionego stopnia wysmazenia miesa, odpowiednio regulujac czas, ktory spedzi w piekarniku. Ja zawsze wybieram wersje pol-krwista, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by piec mieso dluzej, az bedzie dobrze wysmazone.

 Jako dodatek do jagnieciny podalam ziemniaki fondant oraz ciepla salatke z zielonej fasolki z pieczonymi pomidorkami koktajlowymi i wyrazistym w smaku sosem vinaigrette z szalotkami i chilli. Calosc smakowala naprawde fantastycznie.

 Skladniki na 3-4 porcje:


Kotleciki jagniece:
zeberka jagniece  (8 sztuk o wadze okolo 700-800 g), wyfrenczowane
sol i swiezo mielony pieprz
oliwa

Ziolowa panierka do kotletow:
3 lyzki musztardy Dijon
 1/2 szklanki bulki tartej
1,5 lyzki drobno posiekanego swiezego rozmarynu
2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
1,5 lyzki drobno posiekanej natki pietruszki
1/2 lyzeczki soli
szczypta pieprzu
1/2 lyzki skorki otartej z cytryny 
2 lyzki oliwy

Salatka z fasolki szparagowej z pieczonymi pomidorami, chilli i szalotkowym vinaigratte:
12 pomidorkow koktajlowych
250 g zielonej fasolki szparagowej, pozbawionej koncowek
2 male szalotki
1 mala papryczka chilli
2 lyzeczki musztardy Dijon
1 zabek czosnku
4 lyzki oliwy
2 lyzki bialego octu winnego
sol i swiezo mielony pieprz

Przygotowanie ziolowej panierki: 

Bulke tarta wymieszac z sola, odrobina pieprzu, rozmarynem, pietruszka, skorka otarta z cytryny, oliwa i czosnkiem. Odstawic na bok na czas przygotowania zeberek.

Przygotowanie zeberek:

1. Skore na wyfrenczowanych zeberkach ponacinac tak, zeby przypominala szachownice, uwazajac, zeby nie przeciac miesa. Obficie oproszyc sola i swiezo mielonym pieprzem.
2. Na patelni rozgrzac oliwe. Musi byc dobrze rozgrzana, bo w innym wypadku mieso bedzie przywieralo do patelni. Na patelni ulozyc mieso, najpierw skora do dolu. Podsmazyc przez 3-4 minuty lub do momentu, w ktorym skora nabierze zlocistego koloru. Obsmazyc z pozostalych stron, az mieso bedzie rumiane.
Obsmazone mieso ulozyc na blaszce do pieczenia lekko wysmarowanej oliwa. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 200C. 
Piec przez:
– 7-8 minut jesli chcecie otrzymac pol-krwiste mieso
– 12 minut jesli chcecie otrzymac srednio wsymazone mieso
– 15 minut jesli chcecie otrzymac wysmazone mieso*
Po tym czasie wyjac mieso z piekarnika.
*oczywiscie czas pieczenia miesa moze sie nieco wydluzyc/skrocic w zaleznosci od wielu czynnikow, np. warstwy tluszczu i miesa na zeberkach

 3. Mieso posmarowac musztarda Dijon, tak zeby cale bylo nia pokryte. Musztarda nada miesu smaku i sprawi, ze panierka sie do niego przyklei.
4. Mieso dokladnie obtoczyc w ziolowej panierce. Wstawic do piekarnika na kolejne 5-6 minut lub do momentu, w ktorym panierka nabierze lekko zlocistego koloru.

Po wyjeciu z piekarnika, zanim zaczniecie kroic mieso, nalezy odstawic je na 10 minut, zeby odpoczelo.

5. Mieso podzielic na 8 kawalkow, uzywajac w tym celu ostrego noza. W zaleznosci od preferowanego rozmiaru porcji, podawac 2-3 kotlety na jedna osobe. Serwowac z ziemniakami fondant i salatka z fasolki szparagowej z pieczonymi pomidorami i szalotkowym vinaigrette.

Przygotowanie salatki fasolowej:

 Przygotowanie salatki najlepiej zaczac od przygotowania pomidorkow koktajlowych, ktore moga zostac upieczone na 1-2h przed planowana kolacja. Wczesniej mozna takze przygotowac dressing. Fasolke najlepiej ugotowac dopiero w momencie, w ktorym jagniecina bedzie w piekarniku, bo salatka najlepiej smakuje na cieplo.

1. Pomidorki koktajlowe ulozyc na blaszce wylozonej papierem do pieczenia. Lekko skropic oliwa i oproszyc sola oraz swiezo mielonym pieprzem. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 200C. Piec przez okolo 15 minut lub do momentu, w ktorym skorka na pomidorach ladnie sie zarumieni. Nalezy uwazac, zeby nie spalic pomidorow.

2. Szalotki obrac i pokroic w bardzo drobna kostke.

3. Papryczke chilli pokroic w cienkie plasterki, zostawiajac gniazda nasienne lub pozbywajac sie ich, w zaleznosci od tego jak pikantna salatke chcecie otrzymac. Jesli nie lubicie pikantnych potraw, dodajcie tylko 2 plasterki chilli.
4. W misce wymieszac musztarde, ocet i oliwe. Dodac szalotki, papryczke chilli (zostawcie 3-4 plasterki do dekoracji talerza) i czosnek przecisniety przez praske. Doprawic do smaku odrobina soli i pieprzu.
5. W garnku zagotowac wode wraz z 1 lyzka soli. Dodac fasolke szparagowa. Gotowac na duzym ogniu (nie nalezy go zmniejszac po dodaniu fasoli) przez 5-6 minut lub do momentu, w ktorym bedzie miekka. 
6. Fasolke odcedzic na durszlaku i dodac do miski z vinaigrette. Dokladnie wymieszac.
7. Pieczone pomidory dodac do salatki dopiero po ulozeniu jej na talerzu – pomidory sa bardzo delikatne i wymieszanie ich z salatka w misce mogloby sprawic, ze sie rozwala.

Smacznego!
Reklamy

Staromodny sernik

 Mimo, ze generalnie gustuje w kremowych, a wrecz mazistych sernikach pieczonych w niskiej temperaturze albo kapieli wodnej, ostatnio naszla mnie ochota na bardziej tradycyjna wersje tego ciasta. Taka jaka piekly Wasze mamy i babcie. Wilgotna, ciezka, konsystencja przypominajaca popularny sernik krakowski. Z rodzynkami i odrobina skorki pomaranczowej w srodku oraz cienka warstwa kruchego ciasta na spodzie. O prostym, nieco staromodnym wyglodzie. Ot, po prostu „uczciwa” kostka sernika bez zbednych ulepszaczy i kombinowania z technika pieczenia. W dodatku bardzo, bardzo pyszna… Czy do szczescia potrzeba czegos wiecej? 🙂


 Co ciekawe, przepis na ten sernik znalazlam w ksiazce „Kitchen” autorstwa Nigelli. Nie byloby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, ze to jedyny sernik, w ktorym Nigella uzywa zmielonego bialego twarogu, a nie kremowego serka typu Philadelphia. Autorka opisuje go jako „old-fashioned” i mysle, ze ta nazwa to strzal w dziesiatke. Do zludzenia przypomina serniki, na ktore przepisy znajdziecie w wielu polskich ksiazkach kucharskich albo starych zeszytach Waszych mam. Z ta roznica, ze zamiast masla Nigella uzywa smietany kremowki, co wedlug mnie jest swietnym pomyslem. Dzieki temu sernik nabiera bardziej kremowej konsystencji.

 
Przepis dodaje do organizowanej przeze mnie akcji „Serniki 2013 –  Edycja Zimowa”
 
span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Skladniki na blache o wymiarach 20 x 30 cm
przepis Nigelli z ksiazki „Kitchen”
span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!
Spod:
225 g maki pszennej
1 lyzeczka proszku do pieczenia
50 g cukru
25 g masla 
1 jajko
45 ml mleka
Masa serowa:
725 g mielonego twarogu do sernika*
150 g cukru **
 4 jajka, osobno bialka i zoltka
50 g maki ziemniaczanej/kukurydzianej
3 lyzki soku z cytryny
1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
250 ml smietany kremowki 36%
szczypta soli
opcjonalnie: rodzynki, kandyzowana skorka pomaranczowa
*ja dodalam 750 g 
** dodalam 200 g cukru, a sernik i tak nie byl bardzo slodki
Przygotowanie spodu: Wszystkie skladniki umiescic w malakserze i zmiksowac na jednolita mase. Jesli nie macie malaksera, nalezy je szybko zagniesc, az do uzyskania gladkiego ciasta.
Forme wysmarowac maslem i wylozyc papierem do pieczenia. Spod wylepic kruchym ciastem, dokladnie wyrownac. Ponakluwac widelcem i wstawic do piekarnika nagrzanego do 170C na 10 minut. Spod powinien sie podpiec i lekko zarumienic. Przestudzic.
Przygotowanie masy serowej: Twarog zmiksowac z cukrem przez 1-2 minuty. Dodac zoltka i zmiksowac tylko do polaczenia sie skladnikow, zeby zbytnio nie napowietrzyc masy serowej. Dodac make ziemniaczana, sok z cytryny i ekstrakt z wanilii. Krotko zmiksowac. Jesli chcecie, to na tym etapie do masy serowej mozecie dodac takze rodzynki i/lub kandyzowana skorke pomaranczowa.
Smietane lekko ubic – powinna byc puszysta, ale nie sztywna. Bialka ubic na sztywno ze szczypta soli.
Do masy serowej dodac ubita kremowke i bialka. Bardzo delikatnie wymieszac. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 170C na 1h. Studzic w lekko uchylonym piekarniku. Wystudzony sernik schlodzic w lodowce przez kilka godzin. Sernik najlepiej smakuje nastepnego dnia.
Smacznego! 

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Tort makowo-serowy

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Połączenie białego sera i maku to jedna z moich ulubionych kombinacji. Zawsze z wytęsknieniem wyczekuję Świąt Bożego Narodzenia, bo wtedy na stole obowiązkowo pojawia się seromakowiec. W tym roku postanowiłam jednak nieco zmodyfikować klasyczny przepis i zrobić to ciasto w nowej, bardziej eleganckiej, tortowej wersji. Torcik składa się z czterech warstw – makowo-czekoladowych z bakaliami i sernikowych ze skórką pomarańczową. Całość smakuje świetnie, a do tego prezentuje się naprawdę ładnie. Polecam, nie tylko na Święta!

Składniki na tortownicę o średnicy 26 cm
zmodyfikowany przepis z tej strony

Blaty makowe:
800 g masy makowej (domowej albo z puszki)
2 łyżki kaszy manny
2 łyżki mąki ziemniaczanej
200 g gorzkiej czekolady
2 łyżki miodu
4 łyżki bakalii (np. posiekanych orzechów, suszonej żurawiny i rodzynek)
4 białka 

Warstwy serowe:
1 kg mielonego twarogu do sernika
150 g cukru
2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
4 żółtka

Dodatkowo:
kandyzowana skórka pomarańczowa do posypania

Przygotowanie masy makowej: Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i odstawić do lekkiego przestudzenia. Masę makową wymieszać z miodem, mąką ziemniaczaną, kaszą manną, roztopioną czekoladą i bakaliami. Białka ubić na sztywno i delikatnie wymieszać z masą makową.

Przygotowanie masy serowej: Ser utrzeć z cukrem, aż cukier się rozpuści. Dodać mąkę i żółtka, zmiksować tylko do połączenia się składników. Na koniec wmieszać skórkę pomarańczową.

Przygotowanie ciasta: Do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia przełożyć połowę masy makowej. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200C. Od razu zmniejszyć temperaturę do 180C. Piec przez 15 minut. Wyjąć ciasto z piekarnika i szybko rozprowadzić na nim połowę masy serowej. Wstawić do piekarnika na kolejne 15 minut. Po tym czasie bardzo delikatnie rozprowadzić na cieście resztę masy makowej, wyrównać i piec kolejne 15 minut. Na koniec wylać resztę masy makowej i piec kolejne 15 minut, aż masa serowa się zetnie.

Upieczony torcik zostawić w lekko uchylonym piekarniku przez 30 minut. Następnie wyjąć go z piekarnika, zupełnie ostudzić i wstawić do lodówki na minimum 4h, a najlepiej na całą noc.

Smacznego!

Pasztet mieszany z gęsią wątróbką, grzybami i śliwkami

Bardzo smaczny pasztet o kremowej konsystencji i głębokim aromacie. Jeden z najlepszych pasztetów, jakie kiedykolwiek zrobiłam. O jego smaku decyduje kilka składników: odrobina czerwonego wina, suszone grzyby, cała gama przypraw i dodatek gęsich wątróbek, które moim zdaniem są o wiele lepsze od kurzych. Świetnie się kroi i dzięki małej śliwce w środku każdego kawałka ładnie się prezentuje. Mimo, że przygotowanie domowego pasztetu jest droższe od kupnego, warto zrobić go samodzielnie, bo jest o wiele smaczniejszy i możecie dowolnie zmodyfikować przepis, dopasowując go pod własny gust. Polecam, nie tylko na święta.

Składniki na 3 małe keksówki
przepis własny
1 kg gęsich wątróbek
600 g szynki/łopatki wieprzowej
400 g boczku/podgardla wieprzowego
1 średniej wielkości marchew
1 nieduża pietruszka
1/3 selera
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
1 duża bułka
50 ml czerwonego wina
5-6 dużych suszonych grzybów
5 jajek
2 łyżki jogurtu greckiego albo kwaśnej gęstej śmietany
1/2 łyżeczki ziaren kolendry
1/2 łyżeczki białej gorczycy
1,5-2 łyżeczki czarnego, mielonego pieprzu
1 łyżeczka majeranku
2 owoce jałowca
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
3 ziela angielskiego
szczypta chilli
sól do smaku – około 2-2,5 łyżeczki
15 suszonych śliwek

Dodatkowo:
masło do wysmarowania foremek
bułka tarta do wysypania foremek
masło klarowane do smażenia

Wieprzowinę pokroić na nieduże kawałki i partiami obsmażyć na maśle klarowanym, aż się lekko zarumieni. Następnie umieścić w dużym garnku, dodać marchewkę, pietruszkę i selera oraz zalać wodą. Zagotować, zmniejszyć ogień i gotować, aż mięso będzie miękkie. Odstawić do przestudzenia.

Grzyby zalać wrzątkiem i odstawić do namoczenia na 30 minut. Po tym czasie odcedzić, zachowując wodę. Grzyby pokroić w niedużą kostkę. Bułkę zalać czerwonym winem i wodą, w której moczyły się grzyby. Odstawić do namoczenia na około 30 minut.

Na rozgrzanej patelni podsmażyć wątróbkę, aż ładnie się zarumieni i nie będzie krwista. Należy jednak uważać, żeby nie przesmażyć wątróbki.

Cebulę i czosnek drobno pokroić, a następnie zeszklić na maśle klarowanym.

W maszynce do mięsa zmielić mięso wieprzowe, wątróbkę gęsią, warzywa, które gotowały się razem z mięsem, cebulę, czosnek i namoczoną bułkę. Do zmielonej masy dodać około 50 ml wywaru, powstałego po gotowaniu mięsa.

W moździerzu rozetrzeć wszystkie przyprawy i dodać do masy pasztetowej. Spróbować czy masa jest wystarczająco słona i pieprzna. Dodać jogurt/śmietanę, pokrojone grzyby i jajka. Dokładnie wymieszać.

Foremki wysmarować masłem i wysypać bułką tartą. Do foremek przełożyć połowę masy. Śliwki przekroić na pół i w każdej z foremek na środku masy pasztetowej ułożyć po 10 połówek śliwek. Przykryć resztą masy i dokładnie wyrównać.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C. Piec przez 50-60 minut, do tzw. „suchego patyczka”. Wystudzić, a następnie schłodzić w lodówce przez minimum 4h, a najlepiej przez całą noc. Pasztet nadaje się do mrożenia.

Smacznego!

Jak przyrządzić świński łeb?

span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Wychodzę z założenia, że skoro jakieś zwierzę oddało życie po to, żebyśmy mogli je zjeść, należy starać się, aby żadna z jego części, którą da się w jakiś sposób przyrządzić, nie została zmarnowana. Skoro zwierze już zostało zabite po to, żeby Pan Kowalski kupił schabowe, a Pani Nowak polędwicę, uszanujmy je i zjedzmy całe (no prawie…).* Powiedzcie mi, czym różni się kotlet schabowy od świńskiej głowy? Obydwa kawałki mięsa mogą pochodzić od tej samej świni. Dlaczego więc gdy dodaję przepisy na dania mięsne, np. spaghetti z pulpecikami, to nigdy nie pojawia się żadna dyskusja na temat etyki jedzenia mięsa? 🙂 Czy nie jest to hipokryzja? Może po prostu większość ludzi jedząc kotleta, spożywa go na tyle „automatycznie”, że nawet się nie zastanawia, że właśnie je świnię? A dopiero gdy widzi kawałek mięsa, po którym wyraźnie widać, że jest to zwierzę, zaczyna myśleć? Uważam, że tak być nie powinno. Decydując się na jedzenie mięsa, musimy wiedzieć, że kiedyś to była żywa istota i nie powinniśmy się wówczas obruszać, że podczas gdy my jadamy tylko szynkę, ktoś je głowę. Co innego, gdy ktoś po prostu używa argumentu, że „nie je głowizny, bo mu po prostu nie smakuje”.

*Jako, że od razu po publikacji posta na facebooku zostałam bardzo skrytykowana i zarzucono mi bezmyślność i okrucieństwo, zaznaczę, że ten post nie ma mieć charakteru ideologicznego i nie jest skierowany do wegetarian ani wegan, a raczej do osób, które na co dzień regularnie jedzą mięso (np. schab czy żeberka) i uważają to za całkowicie normalne i etyczne, a które równocześnie nie zdecydowałyby się na zjedzenie np. głowy świni. Chciałabym je przekonać, że skoro już decydujemy się na spożywanie mięsa, nie powinniśmy marnować części zwierząt, które uważamy za gorsze. Jemy szynkę pochodzącą z tyłka świni i golonki z nóg, a głowy rzadko. Dlaczego? Poza tym zaznaczam, że celem tego bloga jest prezentowanie przepisów na dania, które są przede wszystkim SMACZNE, a nie edukacja z zakresu moralności i etycznego żywienia. 

Wracając do przepisu…

Głowizna jest bardzo niedocenianym kawałkiem świni. Szkoda, bo to naprawdę smaczne mięso, które można przygotować na bardzo wiele sposobów – upiec w całości, oddzielić od kości i udusić w kapuście, czy odpowiednio zrolować i upiec jako domową wędlinę. Poza tym głowy świńskie są niezwykle tanie (na targowiskach w Łodzi pół głowy kosztuje około 4-6 zł). Jako, że mięsem obranym z połowy głowy naje się czteroosobowa rodzina, przyrządzenie go jest świetnym sposobem na podanie niskobudżetowego, ale smacznego i sytego posiłku.

Niestety muszę przyznać, że upieczona świńska głowa wygląda nieco makabrycznie, co może zniechęcić wiele osób przed spróbowaniem przygotowanego przez nas dania. Z całego serca zachęcam Was jednak do przełamania się! W końcu mięso w głowie to nic innego jak np. kawałki karczku i policzków, które większość z Was zapewne nie raz kupiła. Część głowizny, zawierająca specyficzny, kleisty tłuszcz, swoją konsystencją nieco przypomina golonkę.

Dzisiaj podzielę się z Wami świetnym i naprawdę łatwym sposobem na efektowne przygotowanie świńskiego łba. Najpierw należy przez dobę marynować mięso w zalewie z czerwonego wina z dodatkiem szalotek, warzyw korzeniowych, tymianku i czosnku, a następnie piec w piekarniku przez około 4h, zaczynając od temperatury 150C, a kończąc na lekkim zgrillowaniu głowy, dzięki czemu skórka staje się rumiana i chrupiąca. Mięso przygotowane w ten sposób jest bardzo delikatne, soczyste, wręcz rozpływające się w ustach. Gruba warstwa skóry chroni mięso przed nadmiernym wysuszeniem się, a składniki zalewy sprawiają, że jest aromatyczne.

Na bazie płynu, w którym piekła się głowa, polecam przygotować sos. Sos będzie miał głęboki winny aromat i kremową konsystencję. Nie ma on zbyt apetycznego koloru, ale jest naprawdę smaczny. Swoje danie dodatkowo wzbogaciłam o dodatek puree ziemniaczanego i zasmażanej kapusty z suszonymi śliwkami.

Składniki na około 4 spore porcje:
połowa świńskiego łba
2 szklanki czerwonego wytrawnego wina
3 owoce jałowca
4 ziela angielskie
3 liście laurowe
5 ząbków czosnku
4 duże szalotki
2 marchewki
1 pietruszka
1 łodyga selera naciowego
2 łyżki soli
1 łyżeczka czarnego, mielonego pieprzu
1 łyżka słodkiej papryki
3 gałązki tymianku
2 l bulionu

Sos:
1 l płynów zlanych z brytfanny, w której piekła się głowa
100 ml śmietanki kremówki
1 łyżka drobno posiekanych listków świeżego tymianku
4 łyżki zimnego masła
1,5 łyżki mąki pszennej
sól i pieprz do smaku

Dodatkowo:
puree ziemniaczane
kapusta zasmażana z suszonymi śliwkami/surówka

Dzień przed pieczeniem: Głowę dokładnie umyć i jeśli wciąż są na niej jakieś włosy, ogolić ją przy pomocy jednorazowej maszynki do golenia. Polecam jednak kupić głowę, która będzie na tyle dobrze oczyszczona, że golenie jej będzie zbędne.

Głowę natrzeć solą, pieprzem i słodką papryką. Marchew i pietruszkę obrać i pokroić w plastry. Selera naciowego drobno posiekać. Czosnek pokroić w plasterki, a szalotki w talarki. Na dnie brytfanny ułożyć połowę marchwi, pietruszki, selera, szalotek i czosnku oraz 2 gałązki tymianku (lekko porwane rękoma), a następnie na warzywa wylać około 1/2 szklanki wina. Na warzywach ułożyć głowę, skórą do góry. Na głowie ułożyć resztę warzyw, 2 gałązki tymianku i całość zalać resztą wina. Dobrze zafoliować folią spożywczą i odstawić w chłodne miejsce na całą dobę.

Dzień pieczenia: Bulion podgrzać tak, żeby się zagotował, a następnie wlać go do brytfanny. Dodać ziele angielskie, jałowca i liście laurowe. Przykryć głowę folią aluminiową, osobno foliując ucho. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 150C. Piec przez 2h. Po tym czasie z głowy zdjąć folię, zostawiając ją tylko na uchu. Zwiększyć temperaturę do 180C i piec kolejne 1,5h. W międzyczasie kilkakrotnie polewać łeb sosem, który wytworzył się w brytfannie. Po upływie 1,5h zdjąć folię z ucha, zwiększyć temperaturę piekarnika do 220C i przestawić go na opcję „grill”. Piec przez kolejne 15 minut, aż głowa ładnie się zarumieni, a mięso będzie odchodziło od kości. Wyjąć z piekarnika i przed krojeniem odczekać 15 minut, w międzyczasie przygotowując sos.

Sos: Z brytfanny zlać 1l płynów i umieścić w rondelku. Dodać połowę szalotek, z którymi piekł się łeb. Połowę marchewek pokroić w kostkę i również dodać do sosu. Zagotować i od razu zmniejszyć ogień. Śmietanę zahartować kilkoma łyżkami gorącego płynu, a następnie dodać ją do sosu. Następnie dodać posiekany tymianek. Na rozgrzanej patelni rozpuścić 2 łyżki masła, dodać mąkę i zasmażać, aż mieszanka nabierze złocistego koloru. Zasmażkę dodać do sosu, ciągle mieszając, żeby nie powstały grudki. Sos nie powinien być zbyt gęsty. Spróbować i w razie potrzeby doprawić do smaku solą i pieprzem. Przed podaniem zaciągnąć sos pozostałymi 2 łyżkami zimnego masła.

Podanie dania: Głowę umieścić na dużym półmisku, sos zlać do sosjerki. W celu podzielenia głowy na porcje najlepiej najpierw przeciąć ją na pół, a następnie partiami odkrawać kawałki mięsa. Głębiej ukryte mięso wygodniej będzie wyjąć palcami. Podawać z ulubionymi dodatkami, np. puree ziemniaczanym i zasmażaną kapustą z suszonymi śliwkami.

Smacznego!

Domowa wędlina: pieczony brzuch w aromatycznej marynacie

O ile za sklepowymi wędlinami nie przepadam, domowe bardzo lubię. Robiąc wędliny samemu, mamy pewność, że mięso jest świeże i dobrej jakości. Poza tym możemy nadać im taki smak, jaki najbardziej nam odpowiada, poprzez zamarynowanie mięsa w ulubionych przyprawach. Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na swój ulubiony pieczony brzuch. Jego sekretem jest bardzo aromatyczna marynata, która jest tak dobra, że zawsze zbieram jej nadmiar palcami z deski do krojenia 😉 Ważne jest, żeby kupić możliwie jak najchudszy kawałek mięsa, bo chyba nikt nie chce jeść słoniny. Polecam, nie tylko na święta.

 Składniki:
1 kawałek brzucha wieprzowego bez skóry o wadze mniej więcej 1,2-1,3 kg
Marynata:
2 łyżeczki soli + 1/2 łyżeczki suszonych ziół prowansalskich
3 duże ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
1 łyżka oliwy
1 łyżka octu balsamicznego
1 łyżka octu z czerwonego wina
1 łyżeczka musztardy, najlepiej Dijon
1 łyżeczka ziaren białej gorczycy
1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
1/2 łyżeczki czarnego pieprzu
1/2 łyżeczki ziaren kolendry, utłuczonych w moździerzu
4 owoce jałowca, utłuczone w moździerzu
1 łyżka brązowego cukru
 Dodatkowo:
50 ml oleju słonecznikowego span.fullpost {display:none;} span.fullpost {display:inline;}
<a href="”>Czytaj więcej!

Mięso umyć, osuszyć i umieścić w naczyniu żaroodpornym. Wszystkie składniki marynaty, poza solą i ziołami prowansalskimi, wymieszać. Sól rozetrzeć w moździerzu z ziołami prowansalskimi i dokładnie natrzeć nią mięso z każdej strony. Następnie polać mięso resztą marynaty. Przykryć folią aluminiową i wstawić do lodówki na 24 h. Po tym czasie do naczynia żaroodpornego wlać olej słonecznikowy. Wstawić mięso do piekarnika nagrzanego do 180C. Piec przez 60 minut. Po 30 minutach obrócić mięso na drugą stronę. Po upieczeniu dokładnie wystudzić mięso, od czasu do czasu polewając je sokami, które z niego wypłynęły i marynatą. Przed podaniem, schłodzić w lodówce przez 2h.

Smacznego!

Sernik Davida Lebovitza i "Słodkie życie w Paryżu"

Jako, że jestem ogromną fanką wszelkiego rodzaju serników, na blogu pojawiła się już cała masa ró żnych przepisów na to ciasto. Każdy z nich jest na swój sposób wyjątkowy i smaczny. Dzisiaj mam dla Was przepis na sernik, który ujął mnie swoja prostotą i niesamowicie kremową, wręcz mazistą konsystencją. Przepis, lekko zmodyfikowany przeze mnie, jest autorstwa Davida Lebovitza, którego bardzo cenię i którego blogowe rozwazania czytam z wielką przyjemnością. Sernik jest bardzo delikatny w smaku, z subtelną nutą cytrynową i waniliową. Sekretem jego konsystencji jest temperatura pieczenia – zaczynamy od aż 260C i po 12 minutach obniżamy ją do 100C, piekąc kolejne 40 minut. Ciasto jest bardzo maziste i przypomina serniki z dodatkiem kremowego serka Philadelphia albo mascarpone. Jest jednak o wiele lepsze w smaku. Dzięki temu, że jest zrobione z mielonego twarogu, jest pozbawione lekkiej słoności, charakterystycznej dla wypieków z kremowego serka. Dla mnie bomba. Na pewno będę wracać do tego przepisu. Ba, zdradzę Wam, że już nawet przygotowałam świąteczną wersję tego sernika, która pojawi się na blogu w grudniu 🙂

Swój sernik posypałam domową kandyzowaną skórką pomarańczową i podalam go z kleksem ubitej kwaśnej śmietany z odrobiną cynamonu. Ubita kwaśna śmietana to moje odkrycie ostatnich tygodni – jest nieco lżejsza od kremówki i delikatnie kwaskowata. Sernik możecie podac także z sosem czekoladowym albo w towarzystwie świeżych owoców.

Jeśli lubicie serniki, to polecam Wam także te przepisy:

 

Przepis na ten sernik znalazłam w ksiażce „Słodkie życie w Paryżu” Davida Lebovitza, którą możecie kupić w księgarni internetowej Gandalf. Jak już wielokrotnie wspominałam, uwielbiam kupować książki kucharskie, a potem wieczorem przeglądać je, patrząc na zdjęcia i szybko skanując wzrokiem przepisy, szukając inspiracji do przygotowania co raz to nowych dań. „Słodkie życie w Paryżu” jest zdecydowanie jedną z najlepszych książek o tematyce kulinarnej, jakie w ostatnim czasie wpadły w moje ręce. Szczerze Wam ją polecam, zarówno dla siebie samych, jak i na prezent na zbliżające się małymi krokami święta. 

Informacja od wydawcy:
„Julia Child w Paryżu znalazła się przypadkiem i tam pokochała kuchnię francuską. David Lebovitz pokochał kuchnię francuską i dla niej przeprowadział się do Paryża!
Przeżyj wspaniałą kulinarną podróż po zakątkach stolicy Francji ze światowej sławy cukiernikiem!
Dzięki „Słodkiemu życiu w Paryżu
skosztujesz nie tylko smaku francuskich rarytasów, ale zaznasz także smaczków paryskiego życia.
Malownicze uliczki, zapach świeżego pieczywa unoszący się w powietrzu, spacery wzdłuż Sekwany, przepyszne wino i ciekawi ludzie. Miasto Świateł. Paryż!
David Lebovitz
zabiera nas w magiczną podróż. Zanurz się w niesamowity klimat Paryża, przyrządź smakowite ciasto absyntowe, które przyprawi cię o zawrót głowy. Oczaruj znajomych i rodzinę przepysznym duszonym indykiem w winie beaujolais nouveau ze śliwkami. Dowiedz się, jak stać się prawdziwym paryżaninem i dlaczego lepiej przebrać się w eleganckie ubrania, aby wynieść śmieci.
David zdradzi nam w książce 50 wspaniałych przepisów i szepnie co nieco o paryskim życiu.”

Jak widzicie, książka jest nie tylko pełna przepisów na smakowite potrawy, zarowno słodkie, jak i wytrawne, ale także zabawnych anegdot i opowieści o życiu w Paryżu, tamtejszych kulinarnych trendach i zwyczajach oraz mentalności Francuzów. Jest napisana w takiej formie, że każdy rozdział, w którym autor prezentuje nowy „smaczek” z życia Paryża i jego mieszkańcow, jest także okraszony przepisami, które są przysłowiową „kropką nad i”, doskonale ilustrującą to, co David Lebovitz ma do powiedzenia na dany temat.

Jedną z moich ulubionych opowieści jest ta, w której David zamierza wynieść śmieci do kontenera, znajdującego się dosłownie kilka kroków od windy, i w tym celu przebiera się w elegnackie, świeżo wyprasowane ubrania. Jak pisze: „Boże uchowaj, żebym spotkał któregoś z sąsiadów  ubrany w najgorsze domowe ciuchy. Wtedy właśnie, mes ami, moi drodzy, dotarło do mnie, że stałem się Paryżaninem”. Nic dodać, nic ująć 🙂 Rozbawił mnie także rozdział o tym, co David myśli o nowoczesnej kuchni molekularnej, pianach udających sosy, kwadratowych talerzach i wzorach z redukcji balsamicznej. Więcej Wam nie zdradzę – przeczytajcie sami! 🙂

W książce znajdziecie także wiele praktycznych informacji, które mogą się Wam przydać w trakcie wizyty w Paryżu. Dowiecie się, gdzie znajdują się ulubione sklepy Davida, w których zaopatruje się w świeże produkty, gdzie kupić najlepsze ręcznie robione czekoladki, czy jak zabrać się do konsumpcji tradycyjnej deski serów. Autor ostrzega też czytelników przed paryską biurokracją, niegrzecznym zachowaniem Paryżan (np. wpychaniem się do kolejki w sklepie), problemach z wydawaniem reszty w bankach i szalonymi kierowcami autobusów.

„Słodkie życie w Paryżu” polecam wszystkim tym, którzy lubią czytać o jedzeniu, bo właśnie ono, mimo, że z pozoru mogłoby się wydawać inaczej, jest wspólnym mianownikiem łączacym wszystkie opowieści Davida Lebovitza. Ksiażkę warto także kupić ze wzgledu na przepisy, które są dokładnie takie, jakich można się było spodziewać, śledząc blog Davidadopracowane, proste i całkowicie bezproblemowe, ale prawie zawsze dające pyszne rezultaty. Brownies z dulce de leche, sernik, polędwiczka wieprzowa z glazurą z brązowego cukru i bourbonu, marshmallows czekoladowo-kokosowe, cytrynowe magdalenki, ciasto mocha z crème fraîche, meksykański sos mole i indyk duszony w Beaujolais Nouveau z suszonymi śliwkami, boczkiem i niebieskim serem to tylko niektóre z pyszności, na które przepisy znajdziecie w tej książce.

Dane techniczne:

Tytuł: „Słodkie życie w Paryżu”
Autor: David Lebovitz
Wydawca: Wydawnictwo Pascal
Ilość stron: 336
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2012
Cena w ksiegarni internetowej Gandalf: 31,68 zł

Składniki na tortownicę o średnicy 20 cm
przepis Davida Lebovitza zmodyfikowany przeze mnie
Spod:
150 g ciastek digestive
60 g roztopionego masła
Masa serowa:
700 g mielonego twarogu do sernika
150 ml gęstego jogurtu naturalnego, polecam grecki
4 jajka
2/3 szklanki cukru
skórka otarta z 1/2 cytryny
1 łka esencji waniliowej
1 łka mąki pszennej

Opcjonalnie do podania:
domowa kandyzowana skó rka pomarańczowa
250 ml kwaśnej śmietany (18%) ubitej z 2 łkami cukru i 1/2 łeczki cynamonu
albo
świeże owoce (np. maliny, truskawki, borówki)
albo
sos owocowy
albo
sos czekoladowy 
Ciasteczka zmielić w blenderze i wymieszać z roztopionym masłem. Masą ciasteczkową wylepić dno tortownicy. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C* na 8 minut. Wyjąć z piekarnika i lekko przestudzić.
Piekarnik nagrzać do 260C*.
Twarog ubić z cukrem, miksując, aż cukier się całkowicie rozpuści. Dodawać kolejno po jednym jajku, ciągle miksując. Dodać esencję waniliową, skórkę otartą z cytryny i mąkę pszenną. Zmiksować tylko do połączenia się składników, żeby zbytnio nie napowietrzyć masy. Na koniec za pomocą łyżki wmieszać jogurt.
Masę przełożyć do tortownicy, wyrównać. Przykryć wierzch folią aluminiową, żeby sernik zbytnio się nie zarumienił. Wstawic do piekarnika nagrzanego do 260C* i piec przez 12 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 100C* i piec kolejne 40 minut. Gotowy sernik powinien być ścięty na bokach, ale wciąż lekko galaretkowaty na środku. Upieczony sernik wyjąć z piekarnika, ostudzić do temperatury pokojowej, a następnie schłodzić w lodówce przez całą noc. Nie bójcie się, że sernik po wyjęciu z piekarnika wygląda na nieco niedopieczony. Zauważycie, że już po 2h spędzonych w ciepłej formie po wyjęciu z piekarnika, zacznie się ścinać, a właściwą konsystencję osiągnie dopiero po całej nocy spędzonej w lodówce.
Przed podaniem polecam posypać sernik małymi kawałkami domowej kandyzowanej skórki pomarańczowej. Mozna podać go, tak jak ja, z kleksem ubitej kwasnej śmietany z cynamonową nutą. Pasować będą także świeże owoce (np. maliny, truskawki, orówki), sos owocowy albo sos czekoladowy.
*wszystkie temperatury podane są dla piekarnikow bez termoobiegu, na opcji grzania „góra-dół„. Jeśli używacie termoobiegu, obniżcie temperaturę o 15-20C.

Smacznego!

Babka dwukolorowa

Postanowiłam użyć przepisu na klasyczną babkę marmurkową i upiec ją w formie dwukolorowej, bez esów-floresów. Efekt mnie zadowolił. Otoczka z jasnego, waniliowego ciasta skrywa czekoladową część. Babka jest bardzo dobra w smaku – puszysta i lekko krucha. Dowodzi, że najprostsze ciasta też są smaczne i szybko znikają ze stołu 🙂

Jeśli podczas miksowania masła z cukrem i dodawania jajek masa Wam się zważy, nie przejmujcie się, bo to nie ma wpływu na efekt końcowy i po dodaniu mąki wszystko wróci do normy.

Składniki na dużą keksówkę
(wszystkie składniki muszą mieć temperaturę pokojową)

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 220 g miękkiego masła
  • 1 szklanka cukru
  • 4 jajka
  • kilka kropel aromatu waniliowego/esktraktu z wanilii
  • 1/2 szklanki mleka
  • 130 g gorzkiej czekolady, roztopionej i lekko ostudzonej

Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i solą. Masło ubić do białości, pod koniec ubijania stopniowo dodając cukier. Dodawać po jednym jajku, za każdym razem miksując. Dodawać mąkę na przemian z mlekiem i miksować jedynie do połączenia się składników.

Ciasto podzielić na dwie części – zawierającą 1/3 masy i zawierającą 2/3 masy. Do pierwszej dodać ekstrakt z wanilii, a do drugiej roztopioną gorzką czekoladę.

Keksówkę wysmarować masłem i wysypać bułką tartą/kaszą manną. Na dno nałożyć połowę jasnej masy. Zostawiając 1 cm odstęp z każdej strony nałożyć ciemną masę i przykryć pozostałą jasną masą. Wyrównać.

Piec w temperaturze 160C przez 70 min do tzw. „suchego patyczka”

Smacznego!


Chatka baby jagi czy psia buda? :)

 To ciasto jest jednym z moich kulinarnych wspomnień z dzieciństwa, bo zawsze przygotowywała je moja babcia (nadal je robi od czasu do czasu :)). Mimo, że w internecie zazwyczaj figuruje pod nazwą „chatka baby jagi”, u mnie w domu zawsze mówiło się na nie „psia buda”. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego, szczególnie, że podczas gdy pierwsza nazwa ma sens (chodzi chyba o słodką chatkę wiedźmy z bajki o Jasiu i Małgosi), pochodzenie drugiej jest nieznane (może chodzi o kształt ciasta?) i nawet babcia nie wie skąd się wzięła.

Kiedy byłam dzieckiem, chatka babci mi smakowała i z chęcią pochłaniałam kolejne kawałki, ale zawsze mi w niej czegoś brakowało. Kiedy ostatnio postanowiłam sama zmierzyć się z tym ciastem i zrobiłam je po swojemu, odkryłam czego brakowało mi w babcinej wersji – kremowej, delikatnej konsystencji sera, bo jej masa zawsze była bardziej zbita. Poza tym pominęłam nieśmiertelny aromat arakowy, który często pojawia się w babcinych ciastach, rodzynki wymieniłam na suszoną żurawinę i zrezygnowałam z drugiej warstwy herbatników między jasną i ciemną masą, dzięki czemu ciasto jest jeszcze delikatniejsze.

Polecam Wam zbudować swoją chatkę/budę 😉 Ciasto jest przepyszne, rozpływające się w ustach i bardzo łatwe w przygotowaniu. Nie wymaga pieczenia i mimo, że zajmuje sporo miejsca w lodówce, znika z niej tak szybko, że nie jest to dużym problemem 😉

 
Składniki:

  • 24 herbatniki
  • 500 g sera do sernika o wysokiej zwartości tłuszczu (polecam Wam „Twój Smak” albo President)
  • 100 g miękkiego masła
  • 2 żółtka
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 16 g cukru waniliowego
  • 1 łyżka kakao (gorzkiego, bez cukru)
  • kilka kropel aromatu waniliowego / ekstraktu z wanilli
  • garść suszonej żurawiny
  • wiórki kokosowe

Polewa:

  • 3 łyżki masła
  • 2 łyżki cukru
  • 3 łyżki mleka
  • 3 łyżki kakao (gorzkiego, bez cukru)

Masło, cukier i mleko umieścić w rondelku i podgrzewać, aż masło się rozpuści. Dodać kakao, dokładnie wymieszać i odstawić do ostudzenia.

Ser utrzeć z żółtkami, cukrem waniliowym i masłem. Podzielić na dwie części. Do jednej części dodać łyżkę kakao, a do drugiej ekstrakt z wanilii.

Z herbatników ułożyć na folii aluminiowej prostokąt (3×8). Na herbatniki wyłożyć ciemną masę, starając się nie przesuwać herbatników. Wyrównać. Przykryć jasną masą. Na środku jasnej masy ułożyć pasek z żurawin – po dwie obok siebie, wzdłuż całego prostokąta. Złożyć ciasto, delikatnie podnosząc brzegi folii i dociskając herbatniki do siebie, formując trójkątną chatkę.

Polać polewą i posypać wiórkami kokosowymi. Poczekać 10 minut, aż polewa lekko zastygnie, zawinąć w folię i odstawić do lodówki na minimum 4h, a najlepiej na całą noc – herbatniki muszę zmięknąć.

Smacznego!


Wielkanocna zupa chrzanowa

 Mimo, że jestem rodowitą łodzianką, a zupa chrzanowa jest tradycyjną potrawą wielkanocną właśnie z tego regionu Polski, nigdy wcześniej jej nie przyrządzałam ani nawet nie jadłam. Teraz bardzo tego żałuję, bo zupa jest naprawdę przepyszna i śmiało może konkurować z żurkiem (osoby kosztujące zupy na początku były pewne, że to jakaś lekko chrzanowa wariacja na temat żurku, zawierająca tradycyjny zakwas). Zupa jest kremowa i aromatyczna dzięki zawartości bulionu wołowego na żeberkach, dużej ilości chrzanu, wędzonemu boczkowi oraz białej kiełbasie. Świetnie rozgrzewa i jest bardzo sycąca. Na pewno będę wracać do niej często i to nie tylko w czasie Wielkanocy, bo szkoda by było nie rozpieszczać swoich kubków smakowych takim zupowym rarytasem 😉

Składniki
(zmodyfikowany przepis z bloga Chilli Bite)

Rosół wołowy:

  • 3l wody
  • 2 żebra wołowe
  • 1 cebula
  • 2 marchewki
  • kawałek selera
  • 1 pietruszka
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 liście laurowe
  • 4 ziela angielskie
  • 5 ziarna pieprzu
  • sól i pieprz do smaku

Wołowe żeberka włożyć do brytfanny i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200C. Podpiec je na rumiano.
Warzywa pokroić i podsmażyć w garnku na złoto. Dodać przypaloną nad palnikiem cebulę, liście laurowe, ziele angielskie i ziarna pieprzu. Dodać podpieczone żeberka i zalać wodą. Po zagotowaniu zmniejszyć ogień na najmniejszy i gotować przez 3-4h. Przecedzić. Doprawić do smaku solą i pierzem.

Zupa chrzanowa:

  • 2 l rosołu wołowego
  • 150 g białej kiełbasy
  • 100 g wędzonego boczku
  • 6 ziemniaków
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 200 ml śmietany
  • 20 g mąki orkiszowej (użyłam razowej)
  • 80-100 g chrzanu
  • 1 łyżka majeranku
  • sól i pieprz do smaku
Boczek i kiełbasę pokroić i podsmażyć na rumiano. Wyjąć z garnka i na tłuszczu wytopionym z mięsa podsmażyć cebulę i czosnek. Kiedy cebula się zeszkli, dodać pokrojone ziemniaki i przesmażyć razem przez kilka minut. Zalać rosołem, dodać chrzan, sól, majeranek i pieprz. Powoli doprowadzić do wrzenia i dodać podsmażony boczek i kiełbasę.
Śmietanę wymieszać z mąką i zahartować ją, dodając do niej pół szklanki gorącej zupy. Wlać do zupy. Zagotować i gotować na małym ogniu przez 10-15 minut. Doprawić zupę do smaku.

Smacznego!

Wielkanocna wersja jajek a la Benedict

 Jajka a la Benedict cieszą się ogromną popularnością na całym świecie i nie ma się co temu dziwić – danie jest przepyszne, sycące i wbrew pozorom łatwe w przygotowaniu. W klasycznej wersji jednym ze składników jest podsmażona, grubo krojona wędlina albo boczek. Ja postanowiłam lekko zmodyfikować tradycyjny przepis i swoje jajka przyrządziłam z dodatkiem podsmażonej białej kiełbasy. Jajka a la Benedict idealnie się sprawdziły w niedzielę, na wielkanocnym śniadaniu. Wszystkim smakowały i bardzo podobały się wizualnie – żółtko wylewające się na muffinę z kiełbasą, wymieszane z żółciutkim sosem hollandaise nie może nie zrobić wrażenia na gościach 🙂 A wrażenie jest jeszcze większe po pierwszym kęsie…

Polecam, nie tylko na Wielkanoc 🙂
Przepis dodaję do akcji Wielkanocne Smaki II

Składniki na 6 porcji:

  • 3 angielskie muffiny (z tego przepisu)
  • 20 plasterków białej kiełbasy
  • 6 jajek

Sos hollandaise w wersji na szybko:

  • 3 żółtka
  • 100 g masła, roztopionego
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • sól i pieprz do smaku

W rondelku wymieszać żółtka z sokiem z cytryny, solą i pieprzem. Ubić mikserem. Pod koniec ubijania powoli wlewać ciepłe (ale nie gorące!), roztopione masło, ciągle miksując. Postawić na palniku i podgrzewać na małym ogniu aż sos zgęstnieje. Doprawić do smaku dodatkową solą i pieprzem.

Muffiny przekroić na pół, posmarować masłem i podpiec w piekarniku. Kiełbasę podsmażyć na rumiano i ułożyć po 4 kawałki na każdej połówce bułeczki.

Jajka ugotować w koszulkach: wodę zagotować z dwoma łyżkami octu winnego. Na mocno gotującą się wodę – w sam środek „wiru” delikatnie wbijać jajka, „kładąc” je na wodzie (najlepiej używając do tego celu niewielkiego naczynia, np. filiżanki). Gotować na średnim ogniu przez 1,5 minuty. Polecam Wam nie gotować więcej niż 3 jajek na raz. Delikatnie wyłowić jajka, używając łyżki cedzakowej i ułożyć je na muffinach z kiełbasą. Polać sosem hollandaise. Podawać natychmiast.

Smacznego!

Mazurek migdałowy z koglem-moglem

 Mam nadzieję, że święta wielkanocne minęły Wam w rodzinnej, przyjemnej atmosferze. Jeszcze kilka wpisów poświęcę potrawom świątecznym, więc bądźcie przygotowani na wspomnienia kilkudniowego obżarstwa 🙂

Na pierwszy ogień idzie pyszny, mocno migdałowy mazurek. Smakuje nieco podobnie do marcepanu. Masa jest lekko wilgotna, z wyczuwalnymi drobinkami orzechów, a słodka skorupka z kogla-mogla posypana płatkami migdałowymi świetnie uzupełnia smak całości. Mazurek zachowuje świeżość przez długi czas i smakuje równie dobrze po tygodniu od przygotowania.
Przepis dodaję do akcji Wielkanocne Smaki II

Składniki na małą blachę (np. 20 x 20 cm):

  • 200 g mielonych migdałów
  • 100 g masła
  • 6 łyżek cukru
  • 60 g mąki pszennej
  • 2 białka

Polewa:

  • 2 żółtka
  • 6 łyżek cukru
  • 3/4 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • garść płatków migdałowych

Masło utrzeć na białą, puszystą masę, pod koniec ubijania dodając cukier. Dodać zmielone orzechy i mąkę.
Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie wmieszać do masy. Przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia, wyrównać. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C na 20 minut.

Żółtka utrzeć z cukrem na kogel-mogel. Dodać mąkę ziemniaczaną. Masę rozsmarować na podpieczonym spodzie. Posypać płatkami migdałowymi. Wstawić do piekarnika na kolejne 8 minut, aż masa lekko się zetnie.

Smacznego!

Mazurek cytrynowy

 Jeśli nie przepadacie za bardzo słodkimi mazurkami (np. kajmakowymi albo z marmoladą i lukrem), to jest propozycja dla Was. Słodkie, maślane kruche ciasto idealnie kontrastuje z kwaskowatą marmoladą cytrynową (z małą nutą przyjemnej goryczki) i plastrami cytryny gotowanymi w syropie cukrowym. Akcentu kolorystycznego dodają suszone żurawiny. Jak dla mnie bomba (nie tylko kaloryczna ;))!

Chciałabym Wam także życzyć wesołych świąt spędzonych w rodzinnym gronie przy stole pełnym przysmaków i obowiązkowo z uśmiechem na twarzy!

Przepis dodaję do akcji Wielkanocne Smaki II


Składniki na małą blachę (np. o wymiarach 20x20cm)przepis z tego źródła

Spód:

  • 100 g zimnego masła
  • 150 g mąki pszennej
  • 50 g mąki ziemniaczanej
  • 50 g cukru
  • 3 łyżki zimnej wody

Masło, mąkę pszenną, mąkę ziemniaczaną i cukier szybko zagnieść, stopniowo dodając wodę. Zawinąć ciasto w folię i wstawić do lodówki na 30 minut. Po tym czasie wyjąć ciasto z lodówki i wykleić nim blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Ponakłuwać widelcem i schłodzić przez kolejne 30 minut. Po tym czasie wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C na 20 minut, aż ciasto lekko się zarumieni. Lekko przestudzić i wyjąć z formy.

Nadzienie:

  • 2 cytryny
  • 3/4 szklanki cukru

Skórkę z cytryn zetrzeć na tarce. Cytryny pokroić i odciąć z nich albedo oraz wyjąć pestki. Blenderem zmiksować cytrynę i skórkę. Włożyć do garnka, dodać cukier. Zagotować i zmniejszyć ogień. Gotować na średnim ogniu przez około 20 minut, aż masa zgęstnieje. Uwaga: marmoladę należy często mieszać, żeby się nie przypaliła.

Dodatkowo:

  • 1 mała cytryna pokrojona w cieniutkie plasterki
  • 1/2 szklanki cukru
  • suszone żurawiny

Cytryny umieścić w garnku, zasypać cukrem i zalać wodą, tak żeby przykryła plastry. Zagotować. Gotować na małym ogniu przez około 10 minut. Przestudzić.

Na przestudzony spód wyłożyć marmoladę cytrynową. Na wierzchu ułożyć plastry cytryny. Polecam posypać mazurek suszonymi żurawinami.

Smacznego!



Biała kiełbasa w słodko-pikantnym sosie piwnym

 Pyszny sposób na podanie białej kiełbasy w wersji obiadowej. Kiełbasa jest zapiekana w piekarniku z cebulą, w słodko-pikantnym sosie na bazie piwa, doprawionym musztardą Dijon, ostrym sosem chilli i miodem. Tak przyrządzona kiełbasa pozostaje soczysta i aromatyczna. Sos najlepiej wycierać z talerzyka pajdą dobrego chleba 🙂 Polecam, nie tylko na Wielkanoc!

Przepis dodaję do akcji Wielkanocne Smaki II

Składniki:

  • 1 kg surowej białej kiełbasy
  • 4 łyżki musztardy Dijon
  • 3 łyżki sosu chilli
  • 2 łyżki miodu
  • 300 ml jasnego piwa
  • 50 ml wody
  • 1 duża cebula
  • łyżeczka świeżo mielonego pieprzu
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka czosnku granulowanego
  • pół łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • 3 łyżki oleju

Miód rozpuścić w wodzie. Dodać musztardę, sos chilli i miód. Zalać piwem. Doprawić do smaku słodką papryką, pieprzem, czosnkiem granulowanym i solą. Na dno naczynia żaroodpornego wylać olej i ułożyć kiełbasę. Posypać cebulą pokrojoną w piórka. Zalać sosem piwnym.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190C na 40 minut, w tym czasie 3-4 razy odwracając kiełbasę na drugą stronę. Po tym czasie zwiększyć temperaturę do 200C i przełączyć piekarnik na opcję grill. Piec kolejne 10 minut.
Podawać z pajdą dobrego chleba.

Smacznego!


Sernik. Advocat. Czekolada.

 Pyszny, ciężki, kremowy sernik, który robi się wręcz ekspresowo – spód jest z herbatników, a wszystkie składniki masy serowej miksuje się razem przez około minutę. Sernik piecze się w kąpieli wodnej, dzięki czemu jest równiutki – nie rośnie w trakcie pieczenia, więc nie opada i nie pęka. Ostatnio zamiast cukru i kremówki/gęstej śmietany/masła do serników dodaję słodzone mleko kondensowane i Wam także polecam takie rozwiązanie, bo dzięki temu ciasto jest idealnie słodkie (nie przesłodzone) i ma świetną konsystencję.


Sernik kryje w sobie drobną niespodziankę -posiekane kawałki gorzkiej czekolady z nadzieniem advocatowym. Smak advocatu jest wyczuwalny w całej masie serowej, ale jej nie dominuje (tak jak w przypadku serników z dodatkiem likieru w masie serowej). Dopiero kiedy łyżeczką natrafi się na kawałek pysznej czekolady, smak advocatu jest intensywniejszy, co jest bardzo fajną niespodzianką dla osoby jedzącej ciasto 🙂

Jeśli zależy Wam jednak na uzyskaniu bardziej intensywnego smaku advocatowego, dodajcie do masy serowej 4 łyżki likieru.Przepis dodaję do akcji Wielkanocne Smaki II

 Składniki:
(wszystkie składniki muszą być w temperaturze pokojowej)

  • 1 kg twarogu do sernika
  • puszka (400 g) słodzonego mleka kondensowanego
  • kilka kropel ekstraktu z wanilii
  • 4 jajka
  • 1,5 łyżki mąki pszennej
  • 1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
  • 140 g czekolady deserowej z advocatem
  • paczka herbatników
  • 3 kostki gorzkiej czekolady do dekoracji
  • opcjonalnie: 4 łyżki advocatu dla intensywniejszego smaku likierowego

Dno tortownicy o średnicy 24 cm wykładamy papierem do pieczenia (kładziemy kawałek papieru na dnie, a następnie zamykamy obręcz tortownicy – dzięki temu tortownica będzie szczelniejsza), a z zewnątrz obkładamy ją folią aluminiową.

Na dnie układamy herbatniki, w razie potrzeby przycinając je.

Wszystkie składniki masy serowej, poza czekoladą, miksujemy na niskich obrotach miksera przez dosłownie minutę, jedynie do połączenia się składników – jeśli będziecie miksować zbyt długo, masa się napowietrzy, przez co sernik najpierw urośnie w piekarniku, a potem opadnie. Czekoladę posiekać i dodać do masy serowej, wymieszać łyżką.

Masę wylać na spód z herbatników, wyrównać. Sernik piec w kąpieli wodnej – tortownicę wstawić do większej brytfanny wypełnionej gorącą wodą, sięgającą do połowy wysokości tortownicy. Piec bez termoobiegu w temperaturze 150 C przez około 50 minut, do tzw. „suchego patyczka”. Po upieczeniu lekko uchylić drzwiczki piekarnika i zostawić sernik w piekarniku, aż się ostudzi – na 2-3h. Ostudzony sernik posypać startą gorzką czekoladą. Przed podaniem schłodzić przez noc w lodówce.

Smacznego!


Babka. Toffi. Czekolada.

 Smaczna, lekko wilgotna w środku babka piaskowa. Nie chciałam, żeby była najzwyklejszym, nudnym piaskowcem więc urozmaiciłam ją kilkoma dodatkami – kawałkami mlecznej czekolady, budyniem o smaku toffi i polewą kakaową. Dodatek proszku budyniowego zamiast części mąki ziemniaczanej nadaje babce subtelnego karmelowego smaku i ładnego koloru. Babka jest bardzo prosta w wykonaniu i nie może się nie udać, jeśli zastosujecie się do wszystkich zasad – składniki muszą być w temperaturze pokojowej i miksujemy je jedynie do czasu, gdy się połączą; babkę pieczemy w bardzo niskiej temperaturze (najpierw 150C, a potem 160C).

Przepis dodaję do akcji Wielkanocne Smaki II

Składniki na keksówkę o wymiarach 8x17cm:

  • 150 g miękkiego masła
  • 160 g mąki ziemniaczanej
  • opakowanie budyniu o smaku Toffi (40 g, bez cukru)
  • 100 g mąki pszennej
  • 3 jajka (w temperaturze pokojowej), osobno żółtka i białka
  • 150 g cukru
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 50 g posiekanej czekolady
  • szczypta soli

Masło utrzeć na biały puch. Stopniowo dodawać cukier, ciągle miksując. Dodawać po jednym żółtku, powoli miksując, żeby masa się nie zważyła. Mąki przesiać z budyniem i proszkiem do pieczenia. Stopniowo dodawać do masy maślanej suche składniki, ciągle miksując na niskich obrotach miksera. Łyżką mieszać posiekaną czekoladę.
Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Delikatnie połączyć z masą.
Masę przelać do keksówki wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 150C. Piec przez 10 minut. Po tym czasie zwiększyć temperaturę do 160C i piec kolejne 40-45 minut, do tzw. „suchego patyczka”.
Lekko przestudzić i wyjąć z formy.

Polewa:

  • 4 łyżki mleka
  • 2 łyżki masła
  • 3 łyżki cukru
  • 4 łyżki kakao (gorzkiego, bez cukru)

Masło, mleko i cukier umieścić w rondelku. Podgrzewać, aż składniki się rozpuszczą. Dodać kakao, dokładnie wymieszać. Lekko przestudzić. Równomiernie rozprowadzić na lekko ciepłym cieście.

Smacznego!


Babka waniliowa

 U mnie znowu na słodko, ale co poradzić, skoro zbliża się Wielkanoc, a jest tyle kuszących przepisów na babki i inne pyszności do wypróbowania 😉 Obiecuję, że jakieś wytrawne przepisy też się pojawią!

Babka jest prosta do przygotowania i naprawdę smaczna – puszysta, wilgotna i mocno waniliowa. Podczas jej pieczenia w domu unosi się nieziemski zapach wanilii. Dla samego zapachu mogłabym piec ją raz w tygodniu 😉

PS: Ostatnim razem na zdjęciach była zdziwiona kurka, a dzisiaj jest równie zdziwiony kurczaczek
Przepis dodaję do akcji Wielkanocne Smaki II

Składniki
(przepis z bloga Bake&Taste)

  • 4 jajka
  • 1 szklanka cukru
  • kilka kropel ekstraktu z wanilii/aromatu waniliowego
  • 200 g miękkiego masła
  • 2 budynie waniliowe bez cukru (po 40g)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 150 g mąki pszennej
  • cukier puder do oprószenia

Żółtka utrzeć z cukrem i ekstraktem z wanilii do białości, na puszystą masę. Stopniowo dodawać masło, miksując do połączenia się składników. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i budyniem, a następnie wmieszać do masy łyżką albo na niskich obrotach miksera. Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli i delikatnie wmieszać do masy.
Masę przełożyć do formy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą. Piec w temperaturze 170C (160 z termoobiegiem) przez 40-45 minut do tzw. „suchego patyczka”. Jeszcze ciepło oprószyć cukrem pudrem.

Smacznego!

Bezowe jajka z kremem waniliowym i morelami

 Ten deser mi się przyśnił. Któregoś dnia, już jakiś czas temu, obudziłam się z wizją bezowego jajka. Potem tylko starałam się wykombinować jak urzeczywistnić ten wyimaginowany obraz. Bezę zrobiłam ze sprawdzonego przepisu na Pavlovą, dzięki czemu jest chrupiąca na zewnątrz i mięciutka w środku. Krem to nic innego jak delikatna bita śmietana o subtelnym smaku wanilii. Poza śmietaną w środku czeka też mała niespodzianka – kleks z konfitury truskawkowej. Największy problem miałam z wymyśleniem z czego zrobić żółtko. Stanęło na moreli w syropie i to był strzał w dziesiątkę! Morele są odpowiedniego rozmiaru, mają ten sam kolor co żółtka jaj i są lekko kwaskowate, dzięki czemu dobrze kontrastują ze słodyczą reszty deseru.

Z podanych składników wyjdą Wam cztery ogromne jajka bezowe – są tak duże, że nie zmieściły się na tradycyjnych talerzykach deserowych i musiałam podać je na średniej wielkości talerzach obiadowych 😉 Polecam Wam przekroić każde jajko na pół, dzięki czemu otrzymacie osiem solidnych porcji tego pysznego deseru. A żeby każdy dostał morelę zróbcie bezowe jajka dwu-żółtkowe 😉

Gwarantuję Wam, że jeśli podacie taki deser swoim gościom to najpierw będą zaintrygowani wyglądem bez, a potem zaskoczeni ich pysznym smakiem i delikatnością.

Polecam wszystkim, bo jajka bezowe są łatwe w wykonaniu, a przy tym przesmaczne i oryginalne.

Przepis dodaję do akcji Wielkanocne Smaki IISkładniki na 4 ogromne jajka – 8 porcji:

  • 6 białek
  • szczypta soli
  • 310 g cukru
  • pół łyżeczki cream of tartare (jeśli nie macie, można pominąć)
  • 400 ml śmietanki kremówki
  • 4 łyżki cukru pudru
  • kilka kropel ekstraktu z prawdziwej wanilii/aromatu waniliowego
  • kilka łyżek konfitury truskawkowej
  • 8 połówek moreli z syropu (jeśli chcecie podzielić 4 jajka na 8 porcji, to najlepiej zrobić jajka dwu-żółtkowe ;))

Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. Cukier puder wymieszać z cream of tartare i stopniowo dodawać do białek (po 1-2 łyżki) pod koniec ubijania. Piana powinna być bardzo sztywna i lśniąca.
Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Wykładać masę bezową, tak żeby przypominała jajka – polecam najpierw wyłożyć bardzo wysoką warstwę bezy, a następnie zrobić wgłębienie w środku. Wgłębienie powinno być w miarę duże, a brzegi jajka powinny być dość wysokie, żeby w środku zmieściła się śmietana. Między jajkami zachować odstępy.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 140C na 40-45 minut. Lekko ostudzić i delikatnie odkleić od papieru do pieczenia.

Śmietanę ubić na sztywno z cukrem pudrem i ekstraktem z wanilii.
Na dno każdego jajka wyłożyć czubatą łyżeczkę konfitury truskawkowej. Przykryć śmietaną, wyrównać. Na koniec na śmietanie ułożyć połówkę albo dwie połówki moreli, upewniając się, że we wgłębieniu nie ma zbędnego syropu.

Schłodzić w lodówce przez 2h.

Smacznego!

 

Babka mięsna

 Pomysł na babkę mięsną widziałam już wielokrotnie, zarówno na blogach, jak i w kulinarnych magazynach. Postanowiłam przyrządzić swoją wersję. Babka w mojej wersji jest dobrze doprawiona, z dużą ilością czosnku i aromatycznych ziół oraz z lekko wyczuwalną nutą oscypka i fety. Mięso jest otulone chrupiącym boczkiem. Babka najlepiej smakuje z sosem – ja podałam ją z wyrazistym w smaku sosem chrzanowo-musztardowym, ale równie dobrze sprawdzi się sos grzybowy – oraz kluseczkami, np. kopytkami albo kluskami śląskimi.

Taka babka wspaniale sprawdzi się na wielkanocnym stole. Gwarantuje Wam, że rodzina będzie pod wrażeniem zarówno wyglądu, jak i smaku dania.


Przepis dodaję do akcji Wielkanocne Smaki II

Składniki:

  • 1 kg łopatki wieprzowej
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 duża cebula
  • 2 jajka
  • 2 małe oscypki
  • 100 g sera feta
  • 4 łyżki bułki tartej
  • 1 łyżeczka mielonego pieprzu
  • 1/2-3/4 łyżeczki soli (feta, oscypek i boczek są słone, więc nie należy przesadzić z dodatkową solą)
  • 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
  • 1/2 łyżeczki suszonych ziół prowansalskich
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • 350 g boczku pokrojonego w długie, cienkie plastry

Mięso zmielić wraz z czosnkiem i oscypkami w maszynce. Drobno posiekaną cebulę podsmażyć na łyżce oleju, dodać tymianek i dusić, aż cebula się zeszkli. Do mięsa dodać cebulę, pokrojoną w kostkę fetę, bułkę tartą, jajka oraz przyprawy. Dokładnie wymieszać.
Formę do babki z kominem wysmarować tłuszczem i wyłożyć plastrami boczku, tak, żeby nie było między nimi przerw. Do środka nałożyć masę mięsną i zawinąć końcówki boczku na mięso.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 160C. Piec godzinę. Po tym czasie zlać z formy nadmiar tłuszczu, który się wytopił z mięsa i wyjąć babkę z formy na brytfannę. Wstawić do piekarnika na kolejne 20 min. Po tym czasie zwiększyć temperaturę do 200C i przełączyć piekarnik na opcję „grill”. Piec babkę około 5-7 minut, aż boczek będzie lekko chrupiący.
Podawać z sosem – polecam musztardowo-chrzanowy albo grzybowy.

Smacznego!


Cycki murzynki

 To ciasto, znane również pod nazwą „Pijak”, należy do klasyki polskich przekładańców. Dawno temu moi rodzice kupowali je w cukierni, a ja od dawna szukałam odpowiedniego przepisu, ale do czasu gdy natknęłam się na ten, we wszystkich czegoś mi brakowało. Ciasto jest naprawdę przepyszne. Delikatny, puszysty biszkopt posmarowany kwaskowatym dżemem porzeczkowym; słodkie, lekko chrupiące ciasto makowo-kokosowe; kremowa masa budyniowa z nutą wanilii; nasączone kawą i rumem biszkopty i rumowa polewa z ciemnej czekolady. Wszystkie warstwy świetnie się uzupełniają, a całość smakuje wybornie. Co więcej, „Cycki murzynki” są względnie łatwe w przygotowaniu- obie warstwy robi się łatwo, a jedynymi trudnościami w trakcie przygotowania kremu jest dopilnowanie, żeby w masie nie było grudek i odpowiednie ostudzenie masy przed dodaniem jej do masła, bo inaczej krem się zważy.

Polecam. Ciasto idealnie sprawdzi się na świątecznym stole albo imprezie, bo dobrze smakuje i ładnie wygląda 🙂

Składniki na blachę o wymiarach 24×28 cm
(zmodyfikowany przepis z tego bloga)

Ciasto biszkoptowe:
3/4 szklanki mąki
1/3 szklanki cukru
16 g cukru waniliowego
3 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Do nasączenia: 1/3 szklanki ciepłej wody z łyżką soku z cytryny

Białka ubić na sztywno. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier i cukier waniliowy. Gdy piana będzie sztywna, dodawać po jednym żółtku, ciągle miksując. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i delikatnie wmieszać do piany z białek, starając się stracić jak najmniej z jej objętości.
Masę przelać do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C na 15 minut – piec do tzw. „suchego patyczka”.
Ostudzić i nasączyć.

Ciasto makowo-kokosowe:
3/4 szklanki cukru
4 białka
3/4 szklanki wiórek kokosowych
1/2 szklanki suchego maku

Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier. Delikatnie wmieszać wiórki kokosowe i mak. Przelać do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia (tej samej, w której pieczony był biszkopt). Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170C na około 30 minut. Wystudzić.

Krem budyniowy:
2 szklanki mleka
200 g miękkiego masła
1 łyżka ekstraktu z wanilii
3 łyżki cukru
3 łyżki mąki pszennej
3 łyżki mąki ziemniaczanej
4 żółtka

2/3 mleka zagotować. W pozostałym mleku rozmieszać ekstrakt z wanilii, cukier, żółtka i oba rodzaje mąki. Mieszankę powoli wlewać do gotującego się mleka, ciągle mieszając, żeby nie powstały grudki. Gotować na małym ogniu, aż masa zgęstnieje i będzie miała konsystencję budyniu. Zestawić z ognia. Przykryć folią aluminiową (tak żeby folia dotykała masy; dzięki temu nie zrobi się kożuch) i odstawić do całkowitego wystudzenia.
Kiedy krem będzie chłodny, ubić masło na puszystą masę. Do ubitego masła powoli dodawać masę budyniową – po jednej łyżce, ciągle miksując na niskich obrotach miksera.

Polewa:
100 g gorzkiej czekolady
5 łyżek mleka
30 ml rumu

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej wraz z mlekiem. Dodać rum.

Dodatkowo:
słoiczek dżemu z czarnej porzeczki
garść suszonych żurawin/rodzynek
okrągłe biszkopy
filiżanka mocnej kawy osłodzona dwoma łyżeczkami cukru
70 ml rumu

Składanie ciasta:

Nasączony biszkopt posmarować dżemem. Przykryć ciastem makowo-kokosowym, lekko docisnąć. Na cieście równomiernie rozprowadzić krem budyniowy.
Na wierzchu kremu układać biszkopty nasączone kawą z rumem. Całość polać polewą czekoladową. Na środku każdego biszkoptu ułożyć żurawinę/rodzynka. Wstawić do lodówki na minimum 4h, a najlepiej na całą noc.

Kroić ciasto tak, żeby na każdym kawałku były dwa biszkopty 🙂

Smacznego!


Przepis dodaję do akcji Waniliowy Weekend III oraz Wielkanocne Smaki 2

Babka herbaciano-czekoladowa

 Herbata Lady Grey to delikatniejsza wersja Earl Greya, aromatyzowana bergamotką, skórką cytrynową i skórką pomarańczową. Dzięki dodatkowi cytrusów i subtelnej nucie kwiatowej doskonale nadaje się, że do wszelkiego rodzaju wypieków. Herbaciane ciasto marzyło mi się już od dawna, więc jakiś czas temu kupiłam dużą paczkę herbaty Lady Grey. Przejrzałam dziesiątki stron w internecie, ale nie znalazłam żadnego przepisu, który odpowiadałby wizji, którą miałam w głowie – a to babka wyglądała na zbyt suchą, a to wydawała się nijaka… Postanowiłam więc zaryzykować i odtworzyć swoją wizję, komponując przepis samodzielnie. Jaki jest efekt? Znakomity! Babka jest bardzo wilgotna i puszysta. Lekko czekoladowa, z wyczuwalną nutą herbacianą. Dokładnie taka jak ją sobie wymarzyłam. Jeśli w zbliżające się święta chcecie zaskoczyć gości babką o oryginalnym smaku, koniecznie ją wypróbujcie.


Przepis dodaję do akcji Wielkanocne Smaki 2

Składniki:

  • 1 szklanka cukru
  • 60 g miękkiego masła
  • 3 jajka
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 szklanka gorącej wody
  • 4 torebki herbaty Lady Grey (można zastąpić herbatą Earl Grey)
  • 1/2 szklanki jogurtu greckiego/gęstego naturalnego
  • cukier puder do oprószenia

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i lekko ostudzić. W gorącej wodzie zaparzyć dwie torebki herbaty, lekko ostudzić i wyjąć torebki. Mąkę przesiać z sodą oczyszczoną i proszkiem do pieczenia, a następnie dodać do niej herbatę z dwóch torebek i dokładnie wymieszać.Masło utrzeć na puszystą masę cukrem i jajkami. Powoli dodawać rozpuszczoną czekoladę, ciągle miksując. Stopniowo dodawać mąkę. Na koniec wmieszać zaparzoną herbatę i jogurt, miksując tylko do połączenia się składników.

Formę do babki nasmarować tłuszczem i wysypać bułką tartą. Do formy przelać masę, wyrównać.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175C i piec przez około 50-60 minut, do tzw. „suchego patyczka”. Wyjąć z piekarnika, przestudzić w formie przez 10 minut, a następnie wyjąć na duży talerz, żeby babka nie zaparowała. Jeszcze ciepłą oprószyć cukrem pudrem.

Smacznego!

Perliczka. Bażant. Kołduny. Niebo.


Rosół, o którego smaku można by pisać poematy. Rosół, któremu potrzeba dać dużo czasu na spokojne, powolne bulgotanie, pilnując, żeby się nie zagotował i nie zmętniał. Rosół, który efektem końcowym wynagradza cały wysiłek włożony w jego przygotowanie. Rosół na wyjątkowe okazje i do podania wyjątkowym gościom.

O intensywnym smaku bażanta i perliczki, dopełnionym bardzo subtelnymi nutami włoszczyzny, imbiru, prawdziwków i lubczyku. Z ciekawym dodatkiem wódki. Mimo, że jest bardzo esencjonalny, ma w sobie coś subtelnego. Podprażona cebula, podsmażona na maśle marchew, suszone prawdziwki i szafran nadają mu piękny, złocisty kolor. Przysłowiową „kropką nad i” są kołduny, nadziane soczystym mięsem z bażanta i perliczki, które aż prosi się o wykorzystanie go we właśnie taki sposób.

Nadchodzące święta wydają się świetną okazją do przygotowania takiego rosołu. Tym bardziej, że można nim nakarmić ogromną rodzinę. Albo pozwolić mniejszej rodzinie delektować się jego smakiem przez kilka dni… 🙂



Rosół
zmodyfikowany przepis z miesięcznika Kuchnia (12/2011)
składniki na ogromny gar, dla około 12 osób

  • 1 bażant
  • 1 perliczka
  • 2 liście laurowe
  • 4 ziarna ziela angielskiego
  • 4 ziarna pieprzu
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 g szafranu
  • 2-3 suszone prawdziwki, duże

Pokrojone w duże kawałki warzywa:

  • 3 średniej wielkości marchewki
  • 2 pietruszki
  • 1/2 dużego selera
  • 1 duży por
  • 4 liście kapusty włoskiej i 2 liście białej kapusty (ja dodałam 6 liści białej kapusty)
  • 1 duża cebula
  • kawałek świeżego imbiru
  • 50 ml czystej wódki
  • lubczyk do smaku (suszony lub świeży)
  • sól i pieprz do smaku
  • 1 łyżka masła

Pozbawione wnętrzności ptaki podzielić na porcje. Zalać zimną wodą i postawić garnek na palniku (będziecie potrzebować BARDZO dużego garnka). Dodać liście laurowe, ziele angielskie, pieprz i szafran. Następnie dodać kawałki pietruszki, czosnek, prawdziwki i połowę marchewek. Doprowadzić do wrzenia na małym ogniu i gotować 20 minut (ostrzegam, że doprowadzenie takiej dużej ilości rosołu do wrzenia na małym ogniu zajmuje około 25-30 minut). Zmniejszyć ogień, tak żeby rosół tylko bulgotał. Dodać oba rodzaje kapusty i kawałki pora. Ćwiartki cebuli mocno podprażyć na rozgrzanej patelni, aż sczernieje. Dodać cebulę do rosołu. Nie szumować zupy, bo osad opadnie na dno. Na drugiej patelni podprażyć odrobinę świeżego imbiru, a gdy się zarumieni dodać masło i resztę marchewek. Podsmażyć przez chwilę i dodać do rosołu razem z wódką. Lekko posolić (ja rosół posoliłam dopiero na sam koniec) i dodać lubczyk (część, resztę dodać dopiero przed podaniem). Gotować na malutkim ogniu przez minimum 4h, a najlepiej jeszcze dłużej (ja gotowałam 4h). Doprawić do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem. Podawać z kołdunami i lubczykiem.

Ciasto na kołduny:
600 g mąki pszennej
1 żółtko
275 ml gorącej wody
100 g miękkiego masła

Z podanych składników zagnieść miękkie i elastyczne ciasto. Zawinąć w folię aluminiową i odstawić na około 20-30 minut.

Nadzienie do kołdunów:

  • warzywa z rosołu: 1 marchew, ćwiartka selera, pół pietruszki
  • mięso z bażanta i perliczki
  • sól i pieprz do smaku
  • szczypta chilli
  • szczypta majeranku
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka masła

Mięso obrać z kości i zmielić w maszynce do mięsa wraz z warzywami z rosołu. Na patelni rozgrzać masło. Dodać drobno pokrojoną cebulę i czosnek, podsmażyć na średnim ogniu do zeszklenia. Wymieszać ze zmielonym mięsem i warzywami. Doprawić do smaku solą, pieprzem, chilli i majerankiem – trzeba dodać sporo przypraw, żeby nadzienie nie było mdłe.

Przygotowanie kołdunów:

Ciasto na kołduny bardzo cienko rozwałkować. Wykrawać niewielkie kwadraty. Na środek każdego kwadratu kłaść łyżeczkę nadzienia, składać na pół formując trójkąt i zlepiać ze sobą rogi podstawy trójkątów, tak żeby otrzymać niewielkie uszka. Gotowe kołduny odkładać na powierzchnię oprószoną mąką.

Gotowe kołduny wkładać do osolonej, wrzącej wody. Gotować około 2-3 minut, aż kołduny wypłyną na powierzchnię.

Do każdej miski nałożyć kołduny, zalać gorącym rosołem i posypać lubczykiem.

Uwaga: Podgrzewając rosół następnego dnia, należy uważać, żeby się nie zagotował, bo zmętnieje i nie będzie się tak ładnie prezentował.

PS: Z podanych składników na ciasto na kołduny wyjdzie około 7-8 sporych porcji gotowych pierożków. Nadzienia jest jednak znacznie więcej, więc albo możecie podwoić ilość składników na ciasto i przygotować więcej kołdunów albo, tak jak ja, zostawić farsz i przygotować z niego przepyszne krokiety 🙂

Smacznego!

Marcepanowy keks rozmaitości

Bardzo smaczny keks z wyczuwalnym smakiem rumu i marcepanu. Możecie dodać do niego swoje ulubione bakalie – wszelkiego rodzaju suszone owoce i orzechy – nie koniecznie używając przesłodzonej, sztucznie barwionej mieszanki keksowej. Ja nie wyobrażam go sobie bez dodatku suszonej żurawiny, moreli i śliwek, za którymi wprost przepadam. Keks długo zachowuje świeżość – ja jadłam go po tygodniu od upieczenia i wciąż był bardzo dobry.

Składniki na jedną dużą keksówkę (30cm długości) albo dwie małe
(lekko zmodyfikowany przepis Bei)

230 g mąki pszennej
¾ łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody oczyszczonej
150 g miękkiego masła
4 jajka
160 g cukru pudru
80 ml gęstego jogurtu
20 ml rumu
400 g bakalii (u mnie : suszone śliwki, suszona żurawina, rodzynki, suszony ananas, suszone morele, orzeszki ziemne, kandyzowana skórka pomarańczowa)
130 g startego marcepanu

uwaga : wszystkie składniki mają mieć temperaturę pokojową!

Piekarnik rozgrzać do 180C. Bakalie posiekać i wymieszać z 1-2 łyżkami mąki. Resztę mąki wymieszać z proszkiem i sodą. Jogurt wymieszać z rumem. Marcepan zetrzeć na tarce na grubych oczkach. Masło utrzeć z cukrem i jednym jajkiem na puszystą masę. Następnie dodawać po jednym jajku + 1 łyżkę mąki stale ucierając. Gdy masa będzie jednolita stale ucierając na wolnych obrotach dodawać po 1/3 jogurtu i 1/3 mąki. Masę należy mieszać jedynie do połączenia się składników. Następnie dodać bakalie i marcepan, wymieszać łyżką/szpatułką i przelać masę do wyłożonej papierem do pieczenia lub natłuszczonej keksówki. Piec około 60 minut, do tzw. „suchego patyczka”. Po upieczeniu pozostawić ciasto na kilka-kilkanaście minut w formie, a następnie wystudzić na kratce. Przechowywać szczelnie owinięty folią aluminiową, nawet ponad tydzień czasu.

Smacznego!

Tradycyjna sałatka warzywna

Długo zastanawiałam się, czy dodać przepis na tę sałatkę, bo to jedno z tych dań, które każdy zna i które je na każdej rodzinnej imprezie. Równocześnie jest to coś, na co każdy ma swój własny przepis i sałatka warzywna przyrządzona przez inną osobę nigdy nie będzie smakowała tak samo – głównie przez dobór składników (np. w mojej brak selera i pietruszki, których nie znoszę w sałatkach) i ich proporcje. Poza tym, jakby nie było, ta sałatka to prawdziwa klasyka kuchni polskiej. A dla mnie to również symbol świąt i domowej atmosfery. W dodatku, w całej swojej prostocie, bardzo smaczny 🙂

Składniki:
5 średniej wielkości ziemniaków
3 duże marchewki
4 średniej wielkości jabłka
6 jajek
puszka zielonego groszku konserwowego
6 ogórków kiszonych
5 łyżek majonezu
sól i pieprz do smaku

Ziemniaki ugotować w mundurkach, ostudzić i obrać. Marchewki obrać i ugotować. Jajka ugotować na twardo, zalać zimną wodą i obrać ze skorupek. Jabłka i ogórki obrać ze skórki. Pokroić składniki sałatki w drobną kostkę. Dokładnie wymieszać, dodać groszek. Dodać taką ilość majonezu, żeby składniki się skleiły (albo więcej, jeśli lubicie mocno majonezowe sałatki). Doprawić do smaku odrobiną soli i sporą ilością pieprzu. Wstawić do lodówki na minimum 2-3h, żeby smaki się przegryzły.

Smacznego!

Bardzo czosnkowy schab w ziołach

Jeśli mam do wyboru kupienie suchego, niezbyt doprawionego, pieczonego schab w sklepie albo poświęcenie odrobiny wolnego czasu i upieczenie mięsa w domu, to zdecydowanie wybieram tę drugą opcję. Szczególnie, że wtedy można przygotować mięso w taki sposób, jaki najbardziej nam odpowiada, mając dodatkową pewność, że wszystko jest świeże i dobrej jakości. W końcu komu z nas nie zdarzyło się kupić wędlin, które już po kilku dniach stały się zielone albo które pryskały niemiłosiernie w trakcie podsmażania na patelni, bo składały się głównie z wody…

Ten przepis jakiś czas temu wypatrzyłam na blogu Kuchnia nad Atlantykiem. Zainteresowała mnie w nim ogromna ilość czosnku, który wsadza się w nacięcia zrobione w mięsie, dzięki czemu gotowy schab jest bardzo aromatyczny i soczysty. Dodatkową zaletą przepisu jest świetna marynata, w skład której wchodzą najróżniejsze zioła i przyprawy. Na pewno wykorzystam ją także do innych mięs.

Polecam Wam upiec taki schab na święta. Jest wilgotny, z mocnym aromatem ziół i czosnku i posmakuje nawet bardziej wybrednym członkom rodziny. Jego przygotowanie nie zajmie Wam wiele czasu – na pewno da się go „wcisnąć” w świąteczny grafik gdzieś pomiędzy zagniataniem ciasta na makowce i pieczeniem piernika.


Składniki
przepis z bloga Kuchnia nad Atlantykiem
schab bez kości o wadze około 1-1,5kg
1-2 główki czosnku (ja dałam około 1,5 główki)

Pasta do natarcia mięsa:
1/2 łyżeczki suszonej szałwii
1/2 łyżeczki suszonej mięty
1 łyżeczka suszonego oregano
3 łyżeczki suszonego majeranku
1 łyżeczka mielonego kminku
1 łyżeczka suszonego cząbru
3 ząbki czosnku roztarte z 1 łyżeczką soli
1/2 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
4 łyżeczki musztardy (polecam Dijon)
1 łyżeczka soku z cytryny

1-2 łyżki oliwy
rękaw do pieczenia

Schab ponakłuwać ze wszystkich stron ostrym nożem i w nacięcia włożyć ząbki czosnku.
Wymieszać ze sobą wszystkie składniki pasty.
Mięso natrzeć ze wszystkich stron pastą, włożyć do rękawa. Wstawić na minimum 4h albo na całą noc do lodówki. Przed pieczeniem skropić oliwą.
Piec w temperaturze 180C. Mój schab ważył 1,2kg i piekłam go 40 minut – najlepiej nakłuć go patyczkiem i sprawdzić, czy płyn, który wypływa z mięsa jest „czysty” czy z krwią.

Smacznego!

Kremowy pasztet śniadaniowy

Pasztet jest jedną z tych rzeczy, które w sklepie można kupić dosłownie za grosze, a których przygotowanie w domu jest dość kosztowne. Jednakże moim zdaniem czasami warto pokusić się o zrobienie domowego pasztetu, bo przynajmniej wiemy, co jest zmielone w środku i możemy dowolnie modyfikować przepis – rodzaj mięsa i przyprawy – zgodnie z naszymi gustami.

Pasztet z tego przepisu jest o tyle niestandardowy, że w ogóle nie zawiera ani wątróbki ani bułek. Dodaje się do niego śmietanę kremówkę, w której dusi się mięso. Dzięki temu pasztet jest delikatny i kremowy w środku, z lekko chrupiącą skórką na zewnątrz. Idealnie nadaje się do rozsmarowania na chlebie. Mimo, że do świąt jeszcze daleko, warto pomyśleć o upieczeniu takiego pasztetu i zajadaniu się nim podczas świątecznego śniadania 😉 Ja na pewno tak zrobię.

Składniki:

4 suszone grzyby
2 średnie piersi z kurczaka
400g łopatki wieprzowej
1 cebula
1 łyżka masła
1 łyżka oleju
4 ząbki przeciśniętego przez praskę czosnku
250ml śmietany 30%
3 jajka
2 łyżki mąki ziemniaczanej
przyprawy: gałka muszkatołowa (szczypta), zioła prowansalskie (pół łyżeczki), majeranek (pół łyżeczki), sól, pieprz, chilli (szczypta), słodka papryka (łyżeczka)
2 łyżeczki musztardy (ja dałam Dijon)

Grzyby namoczyć w 1/2 szklanki gorącej wody.

Mięso pokroić w kostkę. Cebulę drobno pokroić. Na patelni rozgrzać masło i olej. Dodać cebulę i kiedy lekko się zarumieni, dodać mięso. Oprószyć solą, pieprzem, majerankiem i ziołami prowansalskimi. Kiedy mięso lekko się zarumieni, dodać grzyby wraz z wodą, w której się moczyły.

Dusić do miękkości na małym ogniu, od czasu do czasu podlewając śmietaną kremówką – zajmie to około
40-50 minut. Przestudzić.

Przestudzone mięso zmiksować blenderem na gładką masę. Dodać jajka, mąkę ziemniaczaną i czosnek. Wyrobić na gładką masę. Doprawić do smaku słodką papryką, gałką muszkatołową, chilli, solą i pieprzem.

Masę przełożyć do kilku ramekinów albo jednej dużej keksówki.

Piec w temperaturze 180C. Czas będzie zależał od wielkości użytych naczyń – pasztet w keksówce będzie się piekł około 65-70 minut, a w ramekinach około 40 minut.

Wystudzić i wyjąć z foremek. Owinąć folią aluminiową i przechowywać w lodówce.

Smacznego!

Wielkanocne śniadanie nieco inaczej: jajka w koszulkach na tartaletkach cebulowych

Jeśli chcecie zaskoczyć rodzinę oryginalną potrawą na Wielkanocnym stole śniadaniowym, to polecam Wam przygotować jajka w koszulkach na tartaletkach cebulowych. Danie prezentuje się przepięknie, wyglądając jak przystawka podana w dobrej restauracji 🙂 Tartaletki o intensywnym smaku duszonej cebuli, tymianku i fety (albo sera koziego, jak poleca autor przepisu, Michel Roux), idealnie uzupełniają smak jajek w koszulkach.

Jajka w koszulkach to jeden z moich ulubionych sposobów na przyrządzenie jaj – smakują dużo lepiej niż jajka na miękko, a swoją oryginalną formą intrygują każdego, kto ich kosztuje. Poza tym w wypadku jajek koszulkach nie ma najmniejszego problemu z utrafieniem czasu gotowania po którym białko jest ścięte, a żółtko wciąż płynne. Po 1,5 minuty gotowania otrzymujemy idealnie płynne żółtko otulone ściętym białkiem. Mimo, że ich przygotowanie wymaga odrobiny wprawy, uwierzcie, że nie jest to tak trudne, na jakie wygląda 🙂


Składniki na 6 porcji:
(przepis Michela Roux z książki „Jajka”)
700g cebuli pokrojonej w talarki
150g masła
200ml śmietany kremówki
50g fety pokrojonej w kostkę (albo sera koziego)
dwie gałązki świeżego tymianku albo łyżeczka suszonego
sól i pieprz do smaku

arkusz ciasta francuskiego

6 jajek

rzeżucha do dekoracji


Nadzienie do tartaletek można przygotować dzień wcześniej, a następnego dnia przed podaniem jedynie podgrzać:
Masło rozpuścić w rondelku o grubym dnie. Dodać cebulę pokrojoną w talarki. Zmniejszyć ogień i dusić na małym ogniu przez 40 minut, mieszając co 10 minut. Po tym czasie dodać śmietanę kremówkę, tymianek i fetę. Dusić kolejne 20 minut. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Przygotowanie tartaletek:
Piekarnik nagrzać do temperatury 170C.
Z zimnego ciasta francuskiego wykroić koła o średnicy około 10-12cm. Ułożyć je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując odstępy. Na każde koło nakładać farsz cebulowy. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez 20-25 minut, aż ciasto będzie zarumienione i chrupiące.

Pod koniec pieczenia się tartaletek przygotować jajka w koszulkach:
Zagotować wodę z łyżką octu. Na łyżkę wazową delikatnie wbić jajko. Wkładać jajka do gotującej się wody, w miejsce, w którym woda „burzy się” najbardziej. Lekko zmniejszyć ogień i gotować około 1,5 minuty. Równocześnie można przygotowywać 4 jajka. Po tym czasie ostrożnie wyjąć jajka za pomocą łyżki cedzakowej i odsączyć z nadmiaru wody. Jeśli białko będzie zbyt postrzępione, delikatnie przyciąć boki jajek, tak żeby przypominały „kulki”.

Jajka w koszulkach układać na tartaletkach cebulowych i udekorować rzeżuchą. Najlepiej podawać od razu.

Smacznego!

Różana pascha

Tradycyjna pascha podawana jest jedynie raz do roku na Wielkanoc. Bazą każdej paschy są mleko i jajka – produkty, które są tradycyjnie kojarzone z wiosennym odrodzeniem przyrody. Pascha powinna mieć kształt ściętej piramidy, symbolizującej grób Chrystusa. Ja jednak wolę przygotowywać ją w okrągłej misce, gdyż wtedy pascha ładniej wygląda i łatwiej się ją kroi. Do swojej paschy, poza bakaliami, dodałam olejku różanego, dzięki któremu nabrała unikalnego, niezwykłego smaku. Klasyczne bakalie zamieniłam na suszoną żurawinę, suszonego ananasa, rodzynki i kandyzowaną skórkę cytrynową. Efekt był naprawdę świetny – deser dzięki swojemu oryginalnemu smakowi przypadł do gustu wszystkim, którzy mieli okazję go skosztować 🙂

Składniki:
2 litry mleka niepasteryzowanego*
500ml maślanki/kefiru/kwaśnej śmietany
6 jajek
250g masła w temperaturze pokojowej
3/4 szklanki cukru pudru
kilka kropel olejku różanego

dwie garście bakalii – rodzynek, suszonej żurawiny, suszonego ananasa, kandyzowanej skórki cytrynowej

*ewentualnie może być pasteryzowane

Bakalie namoczyć i pokroić.
Mleko zagotować. Do gotującego się mleka wlać jajka roztrzepane z maślanką/kefirem/kwaśną śmietaną. Lekko zmniejszyć ogień i gotować, ciągle mieszając, aż twaróg oddzieli się od serwatki – u mnie zajęło to około 4 minut. Ostudzić.
Cedzak wyłożyć gazą. Dokładnie odcedzić ser, tak żeby był sypki. Masło zmiksować do białości z cukrem pudrem. Ser przełożyć do dużej miski i stopniowo dodawać do niego masło, miksując na wolnych obrotach miksera, aż powstanie gładki krem. Dodać olejek różany oraz bakalie, dokładnie wymieszać.
Masę przełożyć do miski wyłożonej gazą. Docisnąć talerzykiem. Wstawić do lodówki do stężenia, najlepiej na około dobę.
Przed podaniem przewrócić talerz do góry dnem i zdjąć gazę.

Smacznego!

Wieniec drożdżowy z białym serem

Ciasto drożdżowe należy do ścisłego grona moich ulubionych wypieków, a słodkimi bułeczkami drożdżowymi mogłabym codziennie zajadać się na śniadanie 🙂 Jeśli Wy też lubicie drożdżówki z serem, ten wieniec na pewno Wam posmakuje. Ciasto z tego przepisu jest jak jedna wielka (ciasto baaaardzo wyrasta i wieniec jest ogromny), lukrowana drożdżówka. Jest delikatne i puszyste, a lekko cytrynowe nadzienie serowe z rodzynkami dodatkowo je nawilża, dzięki czemu odpowiednio przechowywany wieniec zachowuje świeżość nawet przez kilka dni.
Drożdżowe pieczone w formie wieńca bardzo fajnie się prezentuje i swoim kształtem przypomina trochę ptasie gniazdo, dzięki czemu idealnie nadaje się na Wielkanoc.
Taki wieniec można z powodzeniem przygotować z nadzieniem makowym (takim jak w makowcu) albo z marmoladą/powidłami. W każdej wersji jest przepyszny.

Składniki:
(na duży wieniec pieczony w tortownicy o średnicy 28cm)
5 szklanek mąki pszennej
1,5 szklanki letniego mleka
120g roztopionego masła
1/3 szklanki cukru
16g cukru waniliowego
2 jajka
1 żółtko
pół łyżeczki soli
25g świeżych drożdży

Nadzienie:
400g białego sera
1/2 szklanki cukru pudru
1 żółtko
2 łyżki miękkiego masła
2 łyżki śmietany
skórka otarta z jednej cytryny
garść rodzynek

Lukier:
szklanka cukru pudru
4 łyżki rumu

Ciasto: Z drożdży zrobić zaczyn i odstawić do „ruszenia się” na 15 minut. Jajka roztrzepać z letnim mlekiem, cukrem i cukrem waniliowym. Do miski wsypać mąkę, zrobić dołek i dodać zaczyn, a następnie mieszankę jajeczną. Dodać masło i sól. Wyrobić elastyczne i miękkie ciasto. Odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości na około 1h.

W między czasie przygotować nadzienie:
Ser zmiksować z żółtkiem, cukrem, masłem, śmietaną i skórką otartą z cytryny. Dodać namoczone w gorącej wodzie rodzynki.

Ciasto drożdżowe ponownie wyrobić, ewentualnie lekko podsypać mąką, jeśli wciąż się klei. Rozwałkować na cienki, duży prostokąt. Na środek prostokąta wyłożyć nadzienie serowe. Zwinąć w roladę jak struclę. Następnie naciąć struclę nożem, dzieląc ją na pół, ale zostawiając nieprzecięty, około 2cm margines na jednym z końców. Spleść ciasto ze sobą. Końcówki zlepić ze sobą na kształt wieńca i delikatnie przenieść do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą tortownicy. Wieniec ułożyć na środku tortownicy (tak jak na jednym z obrazków), tak żeby po bokach zostało miejsce na wyrośnięcie ciasta. Odstawić w ciepłe miejsce do napuszenia na 30 minut.

Piec w piekarniku nagrzanym do 190C przez około 45 minut.

Ciasto wyjąc z tortownicy, lekko ostudzić i polukrować.

Smacznego!

Scotch eggs

Nie przepadam za kuchnią brytyjską, ale jest kilka wyjątków od tej reguły. Jednym z nich są Scotch eggs, czyli jajka po szkocku. Pod tą nazwą kryją się bardzo smaczne panierowane jajka na twardo w otoczce z mielonego mięsa. W swojej wersji tej popularnej brytyjskiej zakąski doprawiłam mięso chilli, czosnkiem i odrobiną garam masali.

Jeśli chcecie wprowadzić nowe danie na Wasz świąteczny stół, koniecznie przygotujcie te jajka. Nie tylko bardzo dobrze smakują, ale świetnie prezentują się na talerzu, a porcja przygotowana z 7 jaj wystarczy dla dużej rodziny. Jajka z powodzeniem można przygotować dzień wcześniej, bo podaje się je na zimno.

Składniki:
7 jajek ugotowanych na twardo

500g mielonego mięsa wieprzowego
1 łyżka oliwy z oliwek
1 łyżeczka chilli
pół łyżeczki przyprawy garam masala
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka czosnku granulowanego
2 drobno posiekane ząbki czosnku

1 roztrzepane jajko
mąka pszenna
bułka tarta
olej do smażenia

Mięso dokładnie wymieszać z przyprawami, oliwą z oliwek i drobno posiekanymi ząbkami czosnku. Obrane ze skorupki jajka obtoczyć w mące pszennej. Każde jajko obkleić mięsem mielonym – warstwa nie powinna być zbyt gruba – i delikatnie docisnąć. Jajka obtaczać w mące pszennej, maczać w roztrzepanym jajku i dokładnie pokryć bułką tartą. Smażyć w średnio głębokim oleju z każdej strony, łącznie przez około 6-7 minut. Usmażone jajka odsączyć na ręczniku papierowym. Wystudzić i schłodzić przez 2h w lodówce.

Smacznego!